Basia bloguje

10 KSIĄŻEK, KTÓRE PRZECZYTAŁAM W KWIETNIU

Maj 12, 2017
_MG_4351

Czytam dużo. Z przyjemnością. Ostatnio tak, jakbym chciała nadrobić wszystkie miesiące bez książki w ręku. Noszę je ze sobą w torebce, czytam w kolejce, czytam przed snem, czytam mieszając zupę i jedząc obiad. A przecież tak nie wypada! „Nie czytaj przy jedzeniu” – mówiła mama. Nie słuchałam. Dziś to między innymi mamie i babci, która miała na punkcie książek kompletnego bzika – zawdzięczam miłość do czytania. To właśnie książki sprawiają, że się odcinam totalnie. Od internetu, od stresów, od natłoku myśli. Wsiąkam w fabułę całą sobą. To u nas rodzinne. Moja ukochana babcia pewnego dnia przestała dobrze widzieć. Ona, która pożerała książkę dziennie, która robiła zakładkę ze zgiętej strony „Kuriera Lubelskiego”, dla której raz w tygodniu odwiedzałam bibliotekę, w której w końcu skończyły się wszystkie tytuły i czytała wszystko raz jeszcze. Nagle z dnia na dzień przestała widzieć litery. Pamiętam wtedy jej twarz, jej smutek i świadomość tego, że oto przyszła do niej ta zła starość. Znalazłam sposób. Biblioteka foniczna i książki w formie audiobooków, wówczas jeszcze na kasetach magnetofonowych. Nie chciała o tym słyszeć. Bo nie umie, bo jest stara, bo to dla niej zbyt skomplikowane. Tęsknota za książkami okazała się być silniejsza. Tomek, mój mąż był tym z największą cierpliwością. Nauczył, wytłumaczył. Po kilku dniach śmigała ze swoim magnetofonem, odkrywając czytanie (a właściwie słuchanie) na nowo. To było jakieś 10 lat temu. Dziś już nie dźwigamy kilku podróżnych toreb wypełnionych kasetami. Dziś są cieniutkie płyty CD, które wrzucam do torebki.
A ona? Nie zwolniła tempa. Co 2 miesiące wypożyczam 20-30 nowych książek. Jeśli myślisz, że ta staruszka zadowala się tanimi harlequinami to jesteś w błędzie. Ma być wszystko: reportaż, romans, coś Sienkiewicza i może Lalka raz jeszcze. Ma być thriller medyczny i coś o zwierzętach. Ma być Jacek Hugo – Bader ze swoimi opowieściami o Rosji i biografia Stalina. I coś Paulliny Simons – koniecznie!
Czytam i szukam w sieci tytułów na audiobookach. Żeby przeczytała te, które na mnie zrobiły wrażenie, żeby jeszcze zdążyła je przeczytać…

Muszę koniecznie znaleźć dla niej książkę, która jest jedną z lepszych jakie w życiu przeczytałam. Na pewno inna niż wszystkie. „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonasa Jonassona to majstersztyk. Nie pamiętam, kiedy ostatnio śmiałam się w głos przy książce. Czytałam na zmianę jej papierową wersję i słuchałam audiobooka w aucie. Czyta Artur Barciś – fabuła i on to duet idealny. Opowieść o stulatku, który w dniu swoich setnych urodzin postanawia uciec przez okno domu spokojnej starości, gdyż najzwyczajniej w świecie nie ma ochoty na imprezę. Nie ma planu i nie ma pieniędzy, ale ma doskonałe poczucie humoru, którego nie jest świadomy. Jest szalenie inteligentny, a opowieść o swoim życiu, którą snuje napotkanym po drodze ludziom bawi mnie do łez. Absurd goni absurd. Myślisz sobie, że już nic bardziej nieprawdopodobnego wydarzyć się nie może i jesteś zaskoczona z każdą kolejną stroną. Mnóstwo zabawy, głównie czarnego humoru, nieprawdopodobnych zwrotów akcji i wszyscy wielcy dyktatorzy minionego stulecia na 400 stronach. Allan Karlsson, poczciwy staruszek, to tak naprawdę osoba, która wpłynęła na losy ludzkości. Zupełnie niechcący rzecz jasna. Ta książka to pozycja obowiązkowa, zwłaszcza na deszczowe dni. Bawi cudnie! PS. W Biedronce na półce aktualnie za 9,90 😉 Sięgnij po nią koniecznie, podziękujesz mi 🙂

10

„Zaginięcie” Remigiusza Mroza to jest naprawdę dobra książka. Po Katarzynie Bondzie, która mnie nieco zawiodła, wypożyczyłam Mroza i jestem usatysfakcjonowana. Pisze świetnie. Nie mogłam się oderwać przez kilka dni.
Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniego swoich rodziców. Brak śladów włamania, brak odbezpieczonego alarmu, brak jakichkolwiek poszlak. Jedyni podejrzani to pogrążeni w rozpaczy rodzice. W ich obronie staje prawniczka Joanna Chyłka i jej podopieczny Kordian Oryński. Problem w tym, że oni sami nie wierzą w niewinność swoich klientów. Niewiara, a konieczność obrony, bo taka praca – to dwie różne rzeczy, o czym przekonasz się czytając „Zaginięcie”. Doskonała akcja, tragedia, podejrzenie o zabójstwo własnego dziecka ukazana z perspektywy sali sądowej i zawiłych, nie do końca dla nas zrozumiałych procedur i paragrafów. Ciekawe doświadczenie i rozstrzał pomiędzy tym, czym karmią nas media w przypadku takich spraw jak „Mama Madzi”, a tym co tak naprawdę dzieje się na sali sądowej. Odrobinę za szybko domyśliłam się rozwiązania zagadki. Podoba mi się wątek rodzącej się chemii między Chyłką i Kordianem i podoba mi się też jej cięty język. Lubię takie kobiety jak ona. Warto przeczytać.

5

Camilla Lackberg i jej „Księżniczka z lodu” to książka, po którą sięgnęłam, bo krzyczała do mnie ze wszystkich witryn w księgarniach. Skoro jest tak promowana, to musi być dobra. Przeczytałam. Owszem jest dobra, ale mnie nie porwała. To taki thriller dla kobiet. Więcej w nim wątków obyczajowych, powrotów do przeszłości, do rodzinnych perypetii, niż mrożących krew w żyłach scen, a te drugie lubię w takich pozycjach zdecydowanie bardziej. Podoba mi się skandynawski klimat jak z sagi „Millenium”. Maleńka, szwedzka prowincja, chłód, niewielka ilość mieszkańców, introwertyczny klimat – dosyć łatwo mi go sobie wyobrazić. W jednym z takich szwedzkich domków pewnego dnia zostaje znaleziona martwa, młoda kobieta. Leży w wannie, z podciętymi żyłami, zatem wniosek jest jeden – samobójstwo. Problem w tym, że nie miała ku niemu żadnych powodów. Na prośbę matki dziewczyny, jej przyjaciółka z dzieciństwa podejmuje próbę rozwiązania zagadkowej śmierci. Nastawiałam się na mordercze, skandynawskie, ponure klimaty, a dostałam sporo umiarkowanych emocji. Warto sięgnąć i wyrobić sobie swoje zdanie, choć jeśli lubujesz się tak jak ja w klimatach Grahama Mastertoona to możesz się rozczarować.

4

„Nie mów nikomu” Harlan Coben, kolejny thriller. Uwielbian Cobena, za to jak pisze, jak dozuje napięcie, jak mnie wciąga w fabułę i nie pozwala się domyśleć jak było naprawdę. Młode małżeństwo, zakochane w sobie bezgranicznie spędza weekend w domku na odludziu. Jest noc, kochają się nad jeziorem, jest idealnie. Sielankę zakłócają straszliwe krzyki Elizabeth. Ostatnią rzeczą jaką pamięta jej mąż jest mocny cios kijem basebolowym w głowę. Potem traci przytomność. Elizabeth nie żyje. Została zamordowana przez seryjnego mordercę. Od tego zdarzenia mija 8 lat. Za mało, by przestać być pogrążonym w rozpaczy. Dostatecznie długo, by uświadomić sobie, że ona już nie wróci i nic nie przywróci jej życia. Pewnego dnia Beck dostaje tajemniczego maila, z którego wynika, że jego żona żyje. Przecież to niemożliwe… Kim zatem była kobieta, którą pochował? Dobra książka. Polecam.

2

„Wszyscy mamy tajemnice” i znowu Harlan Coben. Dobra, choć nie tak wciągająca jak poprzednia. Wydaje mi się, że największym moim błędem jest to, że sięgnęłam po kolejny tom przygód agenta Myrona, zamiast wcześniej przeczytać poprzednie książki. Dlatego potraktowałam „Wszyscy mamy tajemnice” jako kolejny kryminał. O ile wciągnął mnie język Cobena, to już fabuła mnie nie porwała. Gubiłam się w wielowątkowości, nie do końca rozumiałam klimat pomiędzy bohaterami. Intryga, zagadka, zaskakujące rozwiązanie czyli wszystko na swoim miejscu i poprawnie. Myślę, że jeśli połączyć wszystkie tomy i zrobić sobie maraton z Myronem i jego partnerem Winem, zagłębić się w ich historię od początku do końca, a na koniec polubić ich charakter – efekt i recenzja byłaby zupełnie inna. A tak 4 z plusem.

9

No dobrze, koniec z thrillerami, morderstwami i detektywami. Po takiej dawce kryminalnej mieszanki weszłam do mojej ukochanej biblioteki w Otrębusach i powiedziałam „Proszę Pani, proszę mi dać książkę albo dwie o kobiecie, która rzuca w cholerę miasto i przeprowadza się na wieś, a potem trochę walczy, żeby na tej wsi się odnaleźć i nie zwariować”. Pani bibliotekarka zaprowadziła mnie prawie za rękę między wysokie regały i powiedziała „Dziecko weź Michalak, od razu ze dwie”. No więc wzięłam i wiesz co? Przyjemnie odpłynęłam.

Najpierw przeczytałam „Rok w poziomce” tej Katarzyny Michalak. Opowieść o Ewie, która marzyła o białym domku w lesie. Jak jednak miała zrealizować to marzenie, kiedy nie miała grosza przy duszy, właśnie rozwiodła się z mężem, jest bez pracy i właśnie się dowiedziała, że jest… No cóż. Ta książka to dobra, lekka i przyjemna literatura kobieca. Jest jak balsam na koniec dnia. Z oczywistymi zakończeniami, takimi jak lubimy. To książka o przyjaźni, o niespodziewanej miłości, lesie, naturze, zwierzętach, herbacie z cytryną i ogrodzie. To książka o tym, że marzenia się spełniają. Banalnie zupełnie, ale taki banał raz na jakiś czas według mnie jest wskazany. Dla zdrowotności 🙂 Katarzyna Michalak to taki trochę polski Nicholas Sparks – ten od „Pamiętnika” 🙂

6

Przy „Roku w Poziomce” odpoczęłam. Tak po kobiecemu. Przy kubku herbaty, pod miękkim kocem. To byładoskonale wyważony, czytelniczy miesiąc : trochę rozlewu krwi w thrillerach i trochę kobiecych, romantycznych klimatów. Bo choć wiele z nas lubi grać twardzielkę, to przychodzi taki moment, kiedy się chce o miłości poczytać. Mam rację? Chętnie sięgnęłam po jej drugą książkę „Lato w Jagódce”. Wyobraź sobie wszystkie te romantyczne komedie, które zdarzyło ci się obejrzeć podczas babskiego wieczoru. Takie jest właśnie „Lato w Jagódce”. Gabrysia to brzydula, która na świat patrzy zza grubych szkieł okularów. Wychowywana przez przyszywaną ciocię, która wiele lat temu znalazła ją na wycieraczce swojego domu, myśli sobie, że szczęście to coś, co jest dane wszystkim innym tylko nie jej samej. No cóż – wiadomo, że wszystko potoczy się tak, jak byśmy sobie tego życzyły. Zatem będzie łut szczęścia, książę na białym koniu i baśń o współczesnym Kopciuszku. Piękna historia o miłości. Mam ochotę przeczytać wszystkie książki Pani Michalak. Polecam z całego serducha.

7

Czy wiesz, że Katarzyna Michalak przy pomocy kulinarnych blogerek napisała książkę kucharską? Ale „Kawiarenka pod Różą” to nie jest zwykła książka kucharska. Przepisy są przerywnikiem, skutecznie działającym na twoją wyobraźnię. Cała reszta to opowieść o Amelii. Dziewczynie, cierpiącej na powypadkową amnezję, która odkrywa, że dostała w spadku kamienicę w maleńkim miasteczku. Przyjeżdża do Zabajki i zaczyna odkurzać niezamieszkane od lat pokoje, rozmyślając nad tym jak zacząć swoje życie od nowa. Jedyną rzeczą, jaką pamięta to przepisy na niezliczoną ilość ciast i ciasteczek. Ta książka pachnie domowymi wypiekami, earl greyem, latem, różami i drewnianą, starą podłogą. I zawiera naprawdę fantastyczne przepisy. Nie polecam czytania jej na diecie – katorga.

3

„DJ Wika – jest moc” czyli wywiad Jakuba Jabłonki i Pawła Łęczuka z moją idolką Wirginią Szmyt znaną większości jako DJ Wika. Nie pamiętam już kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz. Pamiętam tylko, że się uśmiechnęłam pod nosem i pomyślałam „No nieźle – babcia didżejka! Można? Można!”. Ta książka jest przede wszystkim dla nas, pokolenia marudzących, narzekających na wszystko trzydziestolatków, bo Wika pokazuje i pokazywała zawsze, że życie nie jest skomplikowane, ale my lubimy je sami sobie utrudniać. A wystarczy tylko być pozytywnym, uśmiechniętym człowiekiem, wystarczy, żeby się nam po prostu chciało ruszyć tyłek, spotkać się z ludźmi, zrobić coś dla nich, ćwiczyć, być sprawnym. Brzmi prosto prawda? Ta książka to idealny prezent na Dzień Mamy dla naszych mam. Ta książka to dowód na to, że sami jesteśmy odpowiedzialni za to jak wygląda nasze życie. Ta książka potrafiła mnie, trzydziestoparolatkę zawstydzić, serio. DJ Wika co tydzień staje przy swojej konsolecie i gra na imprezie łączącej pokolenia. Bawią się seniorzy i młodzi. Znajdźcie ją koniecznie na Facebooku i zobaczcie jak się profesjonalnie spełnia marzenia, nawet w wieku 70 lat 🙂

8

Na koniec książka, której nie polecam, która zmęczyła mnie i znużyła okrutnie. „Biała Masajka” Corrine Hoffmann to historia, której główną bohaterką jest sama autorka. Biała kobieta, która na wakacjach w Kenii poznaje Masaja i zakochuje się w nim bez pamięci. Porzuca swoje życie w Szwajcarii i jedzie odnaleźć mężczyznę, by wyjść za niego za mąż, zamieszkać w tradycyjnej, masajskiej chacie, urodzić mu dziecko. Historia nieprawdopodobna, byłam pewna, że ta książka okaże się hitem. I pewnie mogłoby się tak stać, gdyby nie brak jakiegokolwiek talentu literackiego samej autorki lub też nieudolnego przetłumaczenia tej książki na język polski. Tego nie dało się czytać. Przynajmniej 5 razy miałam ochotę rzucić książkę w cholerę.

1

To wszystko. Na nocnym stoliku, biurku, na kuchennym blacie leżą kolejne. Czekam na moment w ciągu dnia, kiedy będę mogła odpocząć z książką. To dla mnie najlepszy relaks ostatnio. Co ciekawego ostatnio przeczytałaś? Co możesz mi polecić? Z jaką książką spędzisz nadchodzący weekend?

Uściski.
B.

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

14 Komentarze

  • Odpowiedz Paulina Maj 12, 2017 at 1:41 pm

    Ale super – Basiu, uwielbiam jak piszesz!

    Osobiście ostatnio ze względu na stresujący okres w życiu czytam po raz enty książki Małgorzaty Musierowicz i Ewy Nowak – wiadomo ze są to lektury bardziej dla nastolatek niż dla poważnych ludzi, ale ja nie jestem w stanie sobie ich odmówić!
    Poza tym polecam przegenialne „Życie Pi”, książki Charlesa Martina, Diane Chamberlain i Marcusa Zusaka. Powinny Ci się spodobać 🙂

    Dzięki ze jesteś!

    PS ludzie mówią ze najlepiej książki czyta im się zimą i jesienią, ale dla mnie czytelniczy okres roku zaczyna się właśnie wiosną!

  • Odpowiedz Ania JK Maj 12, 2017 at 1:45 pm

    Basiu, jeżeli kryminał to Jo Nesbo i saga z Harrym Hole! ❤️ O miłości, życiu i podróży „Miłość w czasach zarazy” i „Pachnidło”.

    Do czytania po trochę i przemyślenia „Traktat o łuskaniu fasoli”, W.Myśliwski.
    „Córka piekarza” – Sarah McCoy

  • Odpowiedz Amelia Maj 12, 2017 at 3:12 pm

    Camilla Lackberg naposala serie kryminalow i tp jest jeden z noch. Czytalam wszystkie i akurat ten tez mnie jie porwal, chocoaz inne wedlug mnie byly swietne. Ale dopiero przy jej ksiazkach zaczelam przygode z kryminalem, wiec nie znam sie na tym gatunku. Niemniej polecam przeczytac pokolei
    Katarzynę Michalak też czytywalam w chwilach relaksu, a po „Stulatka…” lecę jutro do biedronki, albo zaraz wyskocze z pracy do empiku

  • Odpowiedz Maria Maj 12, 2017 at 3:36 pm

    Gorąco polecam całą sagę Camilli Lackberg- nie mogłam się oderwac:) Czasem rzeczywiście więcej jest wątków pobocznych niz tych stricte kryminalnych, ale i tak każdą część czytałam z zapartym tchem. Ale w sumie Księżniczka wciągała mnie najwolniej;) Polecam też „Dziewczynę z pociągu”- byłam zachwycona! Do ostatniej strony trzyma w napięciu! Teraz wydano nową książkę Pauli Hawkins (w tytule jest coś o wodzie;D, ale teraz dokladnie nie pamiętam) i mam nadzieję, że będzie podobna do „Dziewczyny…”. A co do thrillerow, to niedawno właśnie skończyłam czytac serię Camilli Lackberg, potem sięgnęłam po „Harry’ego Pottera i przeklęte dziecko” i też przeczytałam jednym tchem tak, jak Ty- przed zasnieciem, przy obiedzie, w wannie…;) Później czytałam lekką, łatwą i przyjemną historię. Taką zwyczajną i przewidywalną „Coś dobrego” Wendy Francis. A teraz zabieram się za „Motylka” Katarzyny Puzyńskiej, a w ‚miedzyczasie’ czytam 2 książki o Hygge oraz „Przewodnik po tym, co kryje się w duszy mężczyzny”. Po „Motylku” sięgnę po książki Katarzyny Michalak, o których napisałaś, bo bardzo lubię takie historie. Dodatkowo, ostatnio stwierdziłam, ze w ogóle głupia jestem, że nie chodzę do biblioteki, którą mam niedaleko! Tłumaczyłam się brakiem czasu.. Ale na przyjemności czas znaleźć trzeba:) Więc postanowilam to zmienic:) Co prawda, bardzo lubię kupować książki, ale nie lubię się ich pozbywać, więc to przeszkoda na mojej drodze do minimalizmu. A dzięki wizytom w bibliotece, bedę miala co czytać i jednocześnie nie będę miała wyrzutów sumienia, że nie stosuję się do zasad minimalizmu:)

  • Odpowiedz k Maj 12, 2017 at 4:59 pm

    Do Camilli Lackberg nie zrażaj się. Moim zdaniem „Księżniczka z lodu” jest najsłabszą częścią,a z każdą kolejną autorka się rozkręca. Moją ulubioną jest „Niemiecki bękart” i „Fabrykantka aniołków.
    Pozostając w klimatach kryminałów polecam Lizę Marklund i Nele Neuhaus. A skoro znasz i lubisz Mroza to koniecznie sięgnij po serię o Vestmannie napisaną przez Ove Logmansbo (to Remigiusz Mróz tylko pod pseudonimem).
    Ja ostatnio odkryłam audiobooki, które kiedyś wydawały mi się bez sensu (zresztą tak jak jak ebooki- jejku jaka byłam zacofana). Słucham ich namiętnie sprzątając, gotując kąpiąc się. Nigdy tak dobrze mi się nie sprzątało jak ze słuchawkami na uszach odcięta od rzeczywistości, a też o wiele chętniej wykonuję nielubiane czynności :).

  • Odpowiedz Mary Maj 13, 2017 at 5:32 am

    Basiu, jeśli lubisz Harlana Cobena, to na pewno przepadniesz czytając książki Henninga Mankella 🙂 pozycja obowiązkowa jeśli chodzi o skandynawskie kryminały;) skończyłam właśnie czytać jego dzieło pt. ” O krok ” i z całego serca polecam!

  • Odpowiedz Ewela Maj 13, 2017 at 8:11 pm

    Basiu, czytając o Twoich zachwytach nad inteligentnym i błyskotliwym staruszku, automatycznie pomyślałam o świetnej książce „Sekretny dziennik Hendrika Groena” (jest również druga część pt.: „Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85”. Jak sam tytuł wskazuje, jest to dziennik pisany przez holenderskiego staruszka, który opisuje swoje codzienne życie i obserwacje z domu spokojnej starości. Książka bawi, wzrusza, smuci i przede wszystkim otwiera oczy na aspekty starości, o których – ciesząc się naszym młodym i sprawnym życiem – w ogóle nie myślimy. Bardzo polecam, a sama zaczynam rozglądać się za „Stulatkiem” :))

  • Odpowiedz Ewela Maj 13, 2017 at 8:12 pm

    Aha, dodam, że polecone dzienniki nie są fikcją! 🙂

  • Odpowiedz butnotsofast Maj 14, 2017 at 8:37 am

    Katarzyna Bonda „Florystka” Polecam bardzo 🙂

  • Odpowiedz Justyna Maj 15, 2017 at 1:43 pm

    „Biala Masajke” czytalam w oryginale i jedynym przemysleniem bylo jak mozna byc tak glupia? po druga czesc juz nie siegnelam… osobiscie polecam „Male Zycie” Hanya Yanagihara. Ciezka, ale doskonala.

  • Odpowiedz Joanna Maj 17, 2017 at 8:06 pm

    Katarzyna Michalak dla mnie nudna, przewidywalna i pretensjonalna. Polecam babsko Magdalenę Kordel- fajne, zabawne. Coben moim zdaniem męczy niestety już po kilku tomach, bo wciągają pierwsze 2 ,może 3

  • Odpowiedz Kamila Maj 19, 2017 at 7:19 am

    Zachęcona recenzją, melduję wykonanie zadania – Stulatek z Biedronki (jak to brzmi!) zakupiony (: Teraz jeszcze tylko muszę znaleźć chwilę na czytanie… 😉

  • Odpowiedz Aśka Maj 23, 2017 at 8:00 pm

    Polecam- Trylogia ukraińska – „Imię Twoje”, „Powrót do Lwowa”, „Dwie miłości” Nurowskiej

  • Napisz odpowiedź