MOIM ZDANIEM

10 RZECZY, KTÓRYCH W ŻYCIU NAJBARDZIEJ ŻAŁUJĘ

Luty 24, 2014
481777_10200092418372271_1780217987_n

Nie napiszę o tym, że żałuję, że nie urodziłam się filigranową brunetką, o śniadej skórze i śnieżnobiałych zębach – na to wpływu nie mam. Są jednak takie dni jak ten dzisiejszy, kiedy wstaje lewą nogą z łóżka, kiedy jestem wobec siebie bardzo krytyczna i kiedy stojąc w korkach nachodzą mnie takie, a nie inne przemyślenia…
Z reguły staram sie nie żałować niczego, nie oglądać się za siebie i ze wszystkiego wyciągać wnioski. Mam się za silną osobę i już nie jeden raz wychodziłam z niezłego bagna, ale…
Jest kilka spraw i zdarzeń, których żałuję i drugi raz postąpiłabym zupełnie inaczej.

481777_10200092418372271_1780217987_n

1. Żałuję moich studiów. Żałuję, że nie skorzystałam z szansy studiowania w Paryżu, że się wtedy przestraszyłam. Żałuję tego co studiowałam w Polsce (jestem magistrem inżynierem ochrony środowiska plus nieskończone ogrodnictwo). Żałuję, że studiowałam dziennie, zamiast robić to zaocznie i jednocześnie pracować, szkolić się, wyjeżdżać na wolontariat i robić milion różnych, innych, pożytecznych rzeczy, które można robić jednocześnie studiując. Zamiast tego uczyłam się o tym jakimi mieszankami karmić trzodę chlewną w Polsce, jaka jest historia zielarstwa oraz pracowałam w różnych miejscach typu pizzeria. Wychodziłam z domu o 7 wracałam o 23, wtedy czułam sie królową świata – dzis widzę ile rzeczy zrobiłabym inaczej. Niestety w odczuciu tych, którzy wtedy o mnie w mniejszym lub większym stopniu decydowali studia zaoczne to było coś gorszego. Ja na studia juz raczej nie wrócę, ale kiedy mój syn mówi mi, że chce zostać mechanikiem, odpowiadam mu, że pomogę mu stać się najlepszym mechanikiem w mieście.

2. Żałuję, że obgryzałam paznokcie. Całe życie. Skończyłam jakieś 4 lata temu, a moje paznokcie nie mogą wrócić do normy. Są słabe, wciąż się łamią i chwilami wyglądaja tak jak kiedyś. To chyba mój największy kompleks.

3. Żałuję czasu, zbyt długiego, który poświęcałam na toksyczne znajomości i relacje. Angażowałam się w nie całą sobą, mimo że już dawno się wypaliły. Rozdrapywałam, analizowałam, rozkladałam na czynniki pierwsze, narzucalam się. W pewnym momencie odpuszczałam, a świat nie przestawał sie kręcić. Ludzie, którzy kiedyś byli mi szalenie bliscy, a dzis ledwo mówią mi cześć. Członkowie mojej rodziny, którzy są dla mnie mega toksyczni, a z nich zrezygnować jest najciężej, bo to rodzina przecież. Fatalne związki. To wszystko jest moją historią.  Żałuję czasem, że zbyt późno zrozumiałam, że ja też jestem ważna. Ja i moja rodzina.

486215_10201002629526981_184645207_n

4. Żałuję, że siedziałam krzywo przy biurku. Zawsze z nogą pod brodą. Dziś jako 30 latka (prawie!) cierpię na straszliwe bóle kręgosłupa, który kształtem przypomina literę S. To było strasznie głupie nie słuchać się rodziców.

5. Żałuję wszystkich chwil, w których mój poziom stresu osiąga maksimum, na moje własne życzenie i za moją sprawą. żałuję momentów, w których gotuję się, zachowuje się jak kompletna idiotka, jestem nie do zniesienia. Zazwyczaj dotyczy to pracy – nie wyrobię się! Nie zdążę! Mam za dużo na głowie! Oczywiście zawsze „zdanżam”, wszystko ogarniam, a na koniec myślę sobie – och i po co były te nerwy. Strasznie tego w sobie nie lubię.

6. Żałuję tych kilku razów, kiedy dałam Michałowi klapsa. Nienawidzę tych momentów, bo wiem, że to była oznaka mojej bezsilności i nieumiejętności panowania nad emocjami. To ja poległam, nie moje dziecko. Dziś jestem mądrzejsza. Kiedy moje nerwy sięgają apogeum – wychodzę do drugiego pokoju, wracam za chwilę, rozmawiam. Dziś czuję się autorytetem jako rodzic, i mam gdzieś czyjeś oceny mojego wychowywania.

7. Żałuję, że nie uczyłam się sumiennie języków obcych. Żałuję, że w żadnym nie mówię płynnie. To mnie zawstydza.

8. Żałuję wszystkich sekund, minut i godzin, które spędzam bezproduktywnie w sieci, na pudelkach, fejsikach i innym shicie.

9. Żałuję, że w styczniu kupiłam 2 Big Maki w McDonaldzie. Smakowały strasznie.

10. Żałuję wszystkich momentów, w których przez ostatnie 9 lat skrzywdziłam Tomka. Czasem świadomie, czasem nie. Zawsze wyciągałam z tego wnioski. Myślę, że gdyby, nie te błędy – nie byłoby tego, co jest między nami teraz. Jednak widok twarzy skrzywdzonej przeze mnie osoby, którą kocham najbardziej na świecie – to jest coś, czego nie chcę już oglądać.

45472_10200454315219466_1594712932_n
(źródło zdjęcia Pinterest)

Czego Wy żałujecie?

Może Ci się również podobać

60 Komentarze

  • Odpowiedz Tekstualna Luty 24, 2014 at 9:50 pm

    Żałuję, że nie mieszkamy w jednym mieście <3

  • Odpowiedz Monika Mo Luty 24, 2014 at 9:55 pm

    Ja jestem filigranową brunetką, o śniadej skórze i śnieżnobiałych zębach i wcale to nie jest jakieś super nadzwyczajne, więc zdecydowanie nie ma co żałować 🙂

    A tak na serio, kocham u Ciebie tą szczerość we wpisach. Dobrze jest tak czasem zebrać sobie te swoje gorzkie żale i wyciągnąć z nich jakąś naukę na przyszłość. Bo po co znów robić rzeczy, których się będzie później żałowało? Bez sensu.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:03 pm

      Błędy robić trzeba. inaczej nigdy nie bylibyśmy tacy mądrzy.
      Patrząc na Ciebie myślę, że bycie filigranową brunetką ma jednak duuuuże znaczenie :*

  • Odpowiedz szczesliva Luty 24, 2014 at 10:02 pm

    Punkt 5 – to mnie okrutnie wqr.ia u mnie. katastrofistką jestem od urodzenia.

    BTW – czekam na kolejny wpis o tym, czego nie żałujesz 🙂

  • Odpowiedz Kamczi Luty 24, 2014 at 10:08 pm

    Basiu, wiele z Twojej listy pasuje do mnie, prawie wszystko. Głupio powiedzieć „przybij pionę”. Też staram się nie patrzeć wstecz, ale czasem się po prostu nie da. Też dziś miałam gorszy dzień i rozwyłam się na widok dziewczyny, która w kilka miesięcy zyskała piękne ciało. Nie zazdroszczę jej wyglądu tylko tego, że potrafiła się zmotywować. Najbardziej żałuję właśnie tego. Nie potrafię się zmotywować do działania, choć bardzo chcę. Miałam od stycznia wziąć się ostro za siebie, zgubić ciążowy brzuch. Co z tego, że ważę 50 kg jak wstyd mi wyjść latem na plażę. Jestem żalem. 😀
    Pozdrawiam!

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:05 pm

      Ostatnio przeczytałam fantastyczny wpis na blogu Pozytywne żywienie zdaje się – o diecie pt. Zrób cos z tym – polecam 🙂
      trzymam kciuki za Ciebie!

  • Odpowiedz natalijka Luty 24, 2014 at 10:32 pm

    hmm..ja nie wierzę w żałowanie. wierzę w to, że w danym momencie byłaś taką a nie inną osobą, podjęłaś decyzje takie jakie mogłaś wówczas. nie wiesz co inaczej by się potoczyło gdybyś podjęła inne decyzje- może nie wszystkie ich skutki byłyby dla Ciebie dobre? może coś byś przegapiła? może czegoś by Cię to nie nauczyło?
    niektórych rzeczy można żałować ale tylko po to żeby poprawić się w przyszłości. i na tym się skupiam.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:06 pm

      zgadzam się, oczywiście. Uważam, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny, ale…

  • Odpowiedz uanset Luty 25, 2014 at 4:41 am

    jesteś świadoma, czego żałujesz, więc nie rób już tych rzeczy, a nie będziesz znowu musiała czuć żalu
    ja podobnie jak Ty obgryzałam paznokcie, myślę, że mogłam wybrać inne studia, ale wtedy, tj w 2003 nie miałam takiej możliwości, z różnych powodów…
    wydaje mi się, że warto skupić się na dniu dzisiejszym i cieszyć się z tego, co teraz jest w twoim życiu dobre i co warto pielęgnować na przyszłość
    ja staram się tak robić każdego dnia

  • Odpowiedz gina Luty 25, 2014 at 5:25 am

    A ja do Ciebie napisze w tym temacie prywatnie, bo… bo to dobry wpis. I wcale nie smutny.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:07 pm

      wiadomości nie ma, więc mniemam, że pakujesz się już do Warszawy ? 🙂

  • Odpowiedz Zyśka Luty 25, 2014 at 6:24 am

    Urodziliśmy się filigranowi, bez zębów, a włosy można przefarbować, więc teoretycznie mamy równe szanse – to tak na pocieszenie. Czytam Twój blog od niedawna, jesteś niesamowitą osobą. Niejednokrotnie Twoje wpisy mnie wzruszyły. Dziękuję Ci za to. Ja również wstydzę się nieznajomości języków obcych, choć na poziomie podstawowym znam 3. Musimy podjąć wyzwanie i nauczyć się choć jednego – co Ty na to?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:08 pm

      ha! pewnie 🙂 na poziomie podstawowym znam jeden, na średniozaawansowanym też jeden. Moim zdaniem mało i kiepsko strasznie się z tym czuję.

  • Odpowiedz Takeitiizi.pl Luty 25, 2014 at 6:44 am

    Ostatnio na angielskim były takie scenki, czego najbardziej żałujesz i wtedy uświadomiłam sobie – I’got no regrets, nie zawsze było z górki, ale każdy trudny moment ukształtował mnie, a każdy piękny, wydarzył się w odpowiednim miejscu i czasie. Nikt nigdy nie naciskał bym studiowała w tym czy innym trybie, a toksyczne związki trwały tyle, ile miały trwać, ile było mi potrzebne, by wreszcie odpuścić. Słowem, gdy spojrzę wstecz, śmiało klepię się po ramieniu.

  • Odpowiedz Ania Luty 25, 2014 at 7:18 am

    W pkt 1,2,7 czytałam o sobie. Dziś zrobiłabym zupełnie inaczej, ale tak jak napisała Natalijka, gdy podejmowałam te kluczowe decyzje one były najlepsze w danym czasie. No może nie ta o obgryzaniu paznokci, bo ona jest zła zawsze. Ja się cieszę, że teraz wiem, które decyzje były złe, a które dobre, bo jest jakaś szansa, że będę wybierać te dobre 🙂

  • Odpowiedz Kreatywny Slub Luty 25, 2014 at 7:28 am

    Wow, niesamowicie mnie ten post poruszył. Szczerością i prawdziwością, ponieważ z co drugim punktem się nie tylko zgadzam ale i utożsamiam. Gratuluję odwagi za spisanie takiej listy i za głośne mówienie o tym. Chyba świadomość błedów pozwala nam wyciągać wnioski i zmieniać siebie i świat na lepszy. A każde doświadczenie czegoś uczy. Najważniejsze to nie przestać się rozwijać. Dzięki za super post. Dałaś mi dziś do myślenia i cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga 🙂 Pozdrawiam, Ania.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:11 pm

      super! dziękuję za komentarz, też się cieszę, że jesteś i czytasz 🙂

  • Odpowiedz Joanna S Luty 25, 2014 at 7:35 am

    Ja zaluje tego, ze nie posluchalam siebie i nie poszlam na medycyne , ktora kocham ponad wszystko. Zamiast tego posluchalam swojej rodziny , ktora jak twoja jest mega toksyczna, bo dla nich najwazniejsze byl praktykalizm a nie spelniania swoich marzen. Ja poszlam na studia zaoczne i rzeczywiscie wyciagnelam z tego czasu wszsytko co w tym czasie bylo najlepsze. Zaluje tego ze przez lata zylam w chorym toksycznym „zwiazku”. Zaluje tego ze wciaz wciaz mam totalny brak wiary w siebie i przez to brak odwagi zeby realizowac siebie. Ale mimo wszystko jestem silna i obiecuje sobie ze jeszcze wroce na studia, moze nie na medycyne , ale na politologie i arabistyke, ktore sa tez moja pasja. Pewnie zrobie to jako 40-latka , ale przeciez spenienianie marzen nie ma limitu wiekowego!! 🙂 Sa rzeczy, z ktorych jestem dumna na maksa: Mojego kochanego meza, ktory jest moim najwiekszym fanem i ogromna podpora, moje cudowne dzieci, moj usmiech :), dobroc w sercu, zawzietosc i sile do tego zeby przechodzic trudne chwile w zyciu. Basienko Dziekuje!!! Dla mnie jestes wielka!!! I jak patrze na ciebie to sobie mysle, jak bardzo chcialabym byc tak piekna kobieta jak ty!!

  • Odpowiedz Ewa Luty 25, 2014 at 8:03 am

    Ja nie żałuję. To co przeżyłam i czego diświadczyłam ukształtowało mnie jako człowieka. Owszem, nie jestem zadowolona, że jestem inżynierem gospodarki regionalnej bo nie mam znajomości żeby reginem gospodarować. Ale już magistra nie zrobiłam i zrobię być może jak będe świadoma na jakim kierunku.
    Jedyne czego mogę żałować to że nie byłam na tyle silna psychicznie i świadoma, że 10 lat temu nie dokończyłam prawa jazdy. Poddałam się za 3 razem. Ale przecież mogę to nadrobić. Są rzeczy niezależne ode mnie i żal mi, że tak się skłąda a nie inaczej ale czasem to brak szcześcia raczej.

  • Odpowiedz Ania Luty 25, 2014 at 8:27 am

    Jejuś, podziwiam Twoją szczerość i odwagę. Te klapsy- niewiele osób by się przyznało. Twoje dzieci mają szczęście, że mają mądrą, chcącą się uczyć mamę.

    Ja żałuję:

    – szkoły średniej: nudnego, snobistycznego ekonomika zamiast ogólniaka, o którym zawsze marzyłam; dorośli nie wspierali mnie w moich marzeniach o edukacji..

    – wyciskania pryszczy – serio! zawsze miałam problem z cerą, nawet dziś,gdy jestem mamą, ale moja twarz byłaby na pewno ładniejsza, gdybym w niej przez lata nie dłubala

    – tego, że nie wykorzystałam studiów w sensie towarzyskim, że nie wyjeżdżałam do pracy zagranicę, ale byłam wtedy w bardzo toksycznym związku zamykającym na świat; na szczęście on już dawno za mną

    – języków tak samo jak Ty, w tym holenderskiego, bo mam w NL rodzinę, przyjaciół, bywam u nich, oni u mnie, a motywacji wciąż brak

    – tego, że rzadko jeżdżę samochodem; kiedyś chciałam, ale mąż kochał swoje cacko co najmniej tak jak mnie i ciągle miał opory, żeby mnie wpuścić; jak mu przeszło to ja się wystraszyłam i ciągle się boję i kończy się na odwozeniu gości z wesel (po północy nawet bez większych obaw jeżdżę po Lublinie:P )

    – tego, że zbyt wielu rzeczy się boję, że za dużo myślę, co inni powiedzą, więc asekuracyjnie się wycofuję; a przecież głupia nie jestem, z tyloma trudnymi sprawami w życiu sobie poradzilam, cholernymi szefami, dziwnymi, toksycznymi ludzmi, niejednym wyzwaniem zawodowym nacito, z własnymi slabostkami, no więc po co mi ten głupi strach…

    P.S. ja też czekam na posta a propos tego, czego nie zalujesz:)

  • Odpowiedz Lucy eS Luty 25, 2014 at 9:13 am

    zatrzymałam się na chwilę, tego mi było trzeba

  • Odpowiedz margaritum Luty 25, 2014 at 12:16 pm

    Ja żałuję tego, że skoczyłam jednolite studia magisterskie. Gdybym robiła licencjat, mogłabym wybrać potem coś innego, albo zrobić sobie przerwę, rozejrzeć się, przemyśleć.
    I żałuję, że nie wyjechałam nigdzie za granicę do pracy w czasie studiów. Przegapione doświadczenie, stracona okazja…

  • Odpowiedz Lufcik Luty 25, 2014 at 12:31 pm

    Wielu rzeczy żałuję… nie ma chyba nikogo kto by czegoś nie żałował. Najbardziej jednak żałuję, że pewnego jesiennego wieczoru nie pojechałam do mojego dziadka do szpitala. Nie wiedziałam, że rodzice pojadą go odzwiedzić, a byłam już umówiona z ówczesnym chłopakiem. Pamiętam, że powiedziałam: – Szkoda, że nie wiedziałam to bym pojechała z Wami.
    Na co Mama odpowiedziała: Odwiedzimy Go razem w sobotę.

    Dziadek umarł, a ja się nie pożegnałam. Tego żałuję najbardziej na świecie 🙁

    Co do Twoich żali – kilka jesteś w stanie wciąż naprawić 🙂 pazurki i języki są na pewno do osiągnięcia! 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:15 pm

      przykro mi z powodu dziadka.
      ściskam i podrawiam ciepło :*

  • Odpowiedz Maniamamowania Luty 25, 2014 at 2:37 pm

    Basiu widzę jak wiele mamy wspólnego, bo ja większość wymienionych powodów żalu doskonale znam i przetestowałam na własnej skórze.
    Ale to dobrze, że dostrzegamy co nie było najlepsze, bo dzięki temu możemy właśnie poprawić nasze życie.
    Zapraszam do mnie dziś tekst o Matce Polce – http://maniamamowania.pl/wspolczesna-matka-polka/

  • Odpowiedz Cypiska Luty 25, 2014 at 2:55 pm

    Bardzo szczery wpis. Ja nie żałuje swoich studiów, tylko tego czego podczas nich nie robiłam- nie doszkałam się, nie uczyłam się języków, a skupiałam uwagę na czymś zupełnie niepotrzebnym…Żałuję kłótni z mężem- widzimy się przez pracę nie tak często jak powinniśmy, nie doceniam tych chwil z nim spędzonych. Żałuje niektorych znajomości…toksycznych jak napisałaś, które zżerały i zżerają mnie od środka, o których myśle niepotrzebie.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:17 pm

      czasem pokłócić się trzeba, żeby oczyścić atmosferę – nie żałuj 🙂
      poza tym po kłótniach zazwyczej przyjemnie się godzi 😛

  • Odpowiedz Rodzynki Sułtańskie Luty 25, 2014 at 3:04 pm

    Ale może te studia sprowadziły Twoje życie w takim, a nie innym kierunku. Może dzięki nim poznałaś wielu ciekawych, wartościowych ludzi. Myślę, że tego nie ma co żałować.
    Gorzej z kręgosłupem (macdonaldsa da się spalić, spokojnie ;)) – ja niestety również żałuję, że jeszcze w podstawówce nie podeszłam do tematu poważnie. Dziś bardzo to odczuwam, zwłaszcza w pracy (jestem grafikiem, godziny przy komputerze).

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 25, 2014 at 7:18 pm

      kręgosłupa nowego już raczej nie będę miała. Co do studiów – kij ma dwa końce – jednej strony nie uczyłam się niczego wartościowego, z drugiej strony, studiując te kierunki miałam czas, żeby pójść w czwartek do klubu i poznać swojego osobistego męża 🙂

  • Odpowiedz Caroline Luty 25, 2014 at 3:57 pm

    Wszystko możesz jeszcze naprawić 🙂 Co prawda może oprócz studenckiego życia, ale jakby pokombinować… może coś uda się jeszcze wymyślić? 🙂

  • Odpowiedz aladriela Luty 25, 2014 at 9:02 pm

    Cóż, ja nadal obgryzam paznokcie (od ponad 15 lat). Niedawno pewien lekarz przekierował mnie do psychiatry i psychologa. I chwała mu za to.

  • Odpowiedz Ewa Luty 25, 2014 at 11:24 pm

    „Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu a rozumie do tyłu”
    ten cytat niestety nie wiem czyj, idealnie pasuje mi do tego postu i do tego typu przemyśleń i refleksji.

  • Odpowiedz Yennefer Luty 26, 2014 at 8:12 am

    A ja nie żałuję, a w każdym razie staram się nie żałować. Wszystkie moje czyny i decyzje, wydarzenia które mnie spotkały, doprowadziły mnie do tego punktu, w którym się teraz znajduję. Sprawiły, że jestem taką a nie inną osobą. I nie jest mi z tym źle. Może faktycznie kilka rzeczy w swoim życiu zrobiłabym inaczej, ale nie żałuję, bo czasu sie już nie cofnie i szkoda mi tracic energie na próżne żale 😉 Wolę działać, wolę patrzeć do przodu 😀 Powtarzając za moją ulubioną bohaterką Yennefer „Czarodziejka zawsze działa. Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.” (A. Sapkowski) Tego staram się trzymać. Korzystac z każdej chwili i nie myśleć zbyt dużo o sobie 😉 To zawsze się sprawdza 😉
    Pozdrawiam!
    PS. A co do paznokci to polecam olejek Barbra, tutaj o nim pisałam http://eteleport.blogspot.com/2013/07/ratunek-dla-paznokci-olejek-barbrapro.html 🙂 Uratował moje paznokcie i teraz są mocne i twarde, spróbuj, może też Ci pomoże 🙂
    Yenn

  • Odpowiedz karolina Luty 26, 2014 at 6:08 pm

    1. Kierunku studiów. Z moimi zainteresowaniami, pilnością i determinacją mogłam spokojnie skończyć prawo lub psychologię.
    2. Tego, że w szóstej klasie na wf-ie oświeciło mnie i po powrocie do domu obcięłam sobie nożyczkami do paznokci… rzęsy.
    3. Tego, że uśmiecham się i jestem serdeczna dla wszystkich ludzi, którzy mnie emocjonalnie kończą. Zachowuję się, jakbym żebrała ich obecności i zainteresowania, chociaż w istocie tak nie jest.
    4. Że nie umiem w jasny i stanowczy sposób odmawiać, mówić co mi się nie podoba, a także tego, że w sklepie zawsze peszę się, gdy coś dłużej oglądam i ekspedientka musi czekać. Nie powinnam czuć się jak rozkapryszona panienka, bo nią nie jestem.
    5. Że nie zrobiłam prawa jazdy, kiedy byłam smarkulą i nie bałam się, że przejadę wszystkie koty w mieście.
    6. Że nie pozwalałam nosić moim wszystkim facetom moich toreb, torebek, bagażu, siat z zakupami. To było żenujące…
    7. Tego, że byłam potwornie zbuntowaną nastolatką i wrzeszczałam Rodzicom prosto w twarz rzeczy okropne i bolesne. Wstydzę się tego bardzo, bo nie zasłużyli sobie na to, a moi bracia w buncie rzecz jasna opuścili mnie, podczas gdy Rodzice zawsze przy mnie są.
    8. Tego, że zrobiłam kiedyś wystawę swoich absolutnie beznadziejnych prac, i że wtedy wydawało mi się, że jestem artystką awangardową i miałam oglądających tę wystawę za obrzydliwych zjadaczy chleba…
    9. Że powiedziałam paru osobom o swoich myślach, rozterkach, i ze im zaufałam. Parę razy dostałam w tyłek.
    10. Grzechów, które popełniłam i popełniam.

    🙂

  • Odpowiedz Żelikowska Luty 26, 2014 at 8:08 pm

    Czuję się, jakbyś trzepnęła mi patelnią w twarz 😉
    nawet nie zaczynam swojej litanii gorzkich żali, zwłaszcza dzisiaj, ale może napiszę: żałuję, że jeszcze się osobiście nie poznałyśmy 🙂 no, ale to można nadrobić ;D

  • Odpowiedz english-at-tea.blogspot.com Luty 26, 2014 at 8:18 pm

    Nad punktem 7 zawsze można pracować! 😉
    Jestem zdania, że pomimo popełnianych błędów, zawsze możemy wyciągnąć wnioski i jeśli nie pomóc sobie, to innym.
    Pozdrawiam!

  • Odpowiedz G. Luty 27, 2014 at 7:28 pm

    Ja też żałuję studiów, angielskiego, paznokci, krzywego kręgosłupa. Etc etc.

    Jednak najbardziej na świecie żałuję tych wszystkich chwil, gdy zamykałam się w pokoju i szperałam bez sensu w necie, zamiast posiedzieć z Mamą, napić się z nią kawy i pogadać. Tych wszystkich momentów, gdy się z nią kłóciłam i mówiłam naprawdę przykre słowa. Tych wszystkich ważnych wydarzeń, których już razem nie przeżyjemy.

    Tak, najbardziej żałuję tego, co przede mną. A co już zawsze będzie bez Mamy.

  • Odpowiedz Marteczka Luty 28, 2014 at 6:09 pm

    Wszytko oprócz 2. Studia, toksycznie znajomi, języki, 2 klapsy :(, marnowanie czasu na FB. Wpis o mnie 😉

  • Odpowiedz Save the magic moments Luty 28, 2014 at 8:17 pm

    Niesamowicie szczery wpis. Gratuluję odwagi. Podziwiam. Mam nadzieję, że to był Twój gorszy dzień i naprawdę aż tylu rzeczy nie żałujesz. Każdy z nas czegoś żałuję, ale staram się o tym nie myśleć, tylko cieszyć z tego, co mam i starać pewne rzeczy poprawić 🙂 Przecież nauka języków spokojnie może być przed Tobą. Sama jestem nerwus i wściekam się na siebie jeszcze bardziej za każdym razem gdy się wściekam. Najfajniejsze jest to, że zawsze można wiele rzeczy zmienić, popracować nad sobą i swoim podejściem. Życzę szczęścia! i nigdy więcej toksycznych ludzi wokół (wiem, że niestety oni się sieją i od czasu do czasu pojawiają w naszym życiu) Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz aga Marzec 2, 2014 at 9:56 am

    gdybyś studiowała we Francji pewnie wyszłabyś za innego gościa, miała inne dzieci… no może po francusku byś mówiła płynnie, to na plus. serio byś chciała nie mieć tego, co masz teraz? ja staram się nie żałować niczego, bo wszystkie błędy zrobiły ze mnie człowieka, którym jestem dzisiaj. no dobra, czizburgerów też żałuję..

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2014 at 10:29 am

      nigdzie nie napisałam, że nie chciałabym mieć tego, co mam teraz 🙂

  • Odpowiedz ach! Marzec 2, 2014 at 1:11 pm

    Ha! Ja żałuję regularnie w konfesjonale 🙂 A u Ciebie chciałabym zobaczyć wpis pt. Jak przestałam obgryzać paznokcie! To moja pięta Achillesa! Pozdrawiam, ach!

  • Odpowiedz Lenna Marzec 2, 2014 at 1:47 pm

    Orzeźwienie otrzeźwienie. Żałuję kilku podobnych rzeczy, niektórych zupełnie innych. Również wybrałabym zupełnie inną drogę studiów, uczyłabym się sumienniej języków obcych i zarzuciła toksyczne znajomości. Tak wiele rzeczy mogłabym zrobić inaczej. Trzeba się zabrać za siebie i OD TERAZ robić wszystko, żeby nie żałować jeszcze większej ilości rzeczy. Dziękuję Ci za ten post.

  • Odpowiedz Kamila Marzec 12, 2014 at 5:45 pm

    Czytając pozostawione komentarze, przy jednym w jednej sekundzie wybuchłam płaczem. Ja też nie zdążyłam pożegnać się z ukochaną babcią, z którą spędziłam najwięcej czasu w dzieciństwie. Podobnie jak autorka tamtego komentarza, byłam wówczas u swojego ówczesnego chłopaka. Minęło 10 lat, a ta sprawa wciąż we mnie się odzywa. Żałuję, że nie pożegnałam się z jedną z najważniejszych kobiet w moim życiu.
    Załuję kierunku studiów, dziś trudno mi znaleźć pracę i nie potafię odnaleźć swojego powołania. Nie poszłam za głosem serca i dziś miłość do języka francuskiego spełniam na kursie językowym, nie na studiach. Żałuję, że studiowałam dziennie, a nie zaocznie, mogąc robić inne rzeczy, które dziś by procentowały. Żałuję, że nie potrafię powiedzieć moim rodzicom, że ich kocham. Nie nauczyli mnie tego, nigdy mi tego nie mówili sami, szczędzili czułości rodzicielskiej. Wiem, że kochają, bo dbają o mnie i chcą mojego dobra, ale nie mogę zdobyć się na odwagę, by im powiedzieć te proste słowa. Żałuję, że nie jestem pewna siebie, wiedząc, że mam duży potencjał.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 12, 2014 at 9:41 pm

      przeczytaj w wolnej chwili książkę „TOksyczni rodzice”. Polecam z całego serca. i życzę wiary w siebie 🙂

  • Odpowiedz Monika Marzec 27, 2014 at 9:13 am

    Dzień dobry 🙂
    Moja radość ze znalezienia Ciebie w sieci jest ogromna 🙂
    Podpisuję się pod większością punktów… I też żałuję kilku spraw. Nr 6… Boli mimo, że od dawna panuję nad emocjami… I wstydzę się jak cholera, że kiedyś kilka razy poległam jak mama.
    Mama 17 letnie „dzieci”. Z każdej płci po jednym.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Odpowiedz Monika 2 Kwiecień 25, 2014 at 7:11 pm

    Bardzo mi szkoda, ze zalujesz studiow. studiowalam ten sam kierunek, na szczescie nie uczylam sie nic o paszy dla zwierzat i dodatkowo zupelnie nie zaluje, chociaz lekko nie bylo i nie jest. Tylko, ze to jest moja pasja. I moze bede mogla z czasem wykonywac troche inne rzeczy. Chcialam tez skonczyc technologie zywnosci, ale nie bylo w moim miescie. To bylby fail i tego bym pewnie zalowala (mialam okazje pracowac w przemysle zywnosciowym). Ja zaluje glownie tego, co sie nie udalo. Zaluje, ze moj wieloletni zwiazek nie wypalil. I boje sie, ze bede zalowac decyzji o rozstaniu. Zaluje, ze nie wiem lepiej czego potrzebuje.
    Chyba musze teraz zrobic jakas pozytywniejsza liste…

  • Odpowiedz Olga Lipiec 15, 2014 at 5:23 pm

    Szukalam natchnienia na przyjecie w ogrodku, wpadlam tu przez przypadek i nie moge oczu oderwac… 🙂

  • Napisz odpowiedź