MOIM ZDANIEM PODRÓŻE

SAMOTNY RESET W WARSZAWIE

Wrzesień 3, 2013
1-1024x682

Nigdy nie byłam feministką, nie podkreślałam na każdym kroku swoich praw, obowiązków, zażaleń i roszczeń.
Zawsze jednak jak lwica walczyłam o to, żeby rozmawiać. O wszystkim. O tym co nas uszczęśliwia, o marzeniach, o tym co nas denerwuje, czego nie akceptujemy.
Bez rozmowy każda relacja umiera. Tyle.
To właśnie na gadkę wyrwałam swojego męża.
On wtedy uwielbiał małe- czarne, a ja byłam słowiańską blondyną. Także niestety, ale „na gadkę”.
Poszczęściło mi się. Trafiłam w swoim życiu na Tomka.
Wprawdzie nie spodziewałam się, że zostanie ojcem moich dzieci, po prostu fajnie wyginał się przy reggaetonie, ale dziś cieszę się, że to właśnie on śpi ze mną pod jedną kołdrą.
Dlaczego? Powodów jest „myljony”, ale dziś skupię się na jednym.
Otóż Tomek mnie słucha. Serio. A nawet jeśli udaje, to idzie mu coraz lepiej.
Słucha moich wywodów, narzekań, moich ekscytacji, kiedy coś odkryję. Jestem jak Radio Wolna Europa, czasem trzeba mi przerwać.
Kiedy zaczynam non stop opowiadać o tym jak to ja mam dosyć, i że te dzieci mi spokoju nie dają, i kiedy On w końcu wróci, i że ja się wykończę, i że dłużej tego nie wytrzymam itede itepe, wtedy Tomek zamiast mówić mi, żebym zjadła snicersa, mówi ” Wyjdź z domu, pojedź gdzieś, ja się nimi zajmę. Wróć wieczorem”.

Nie bronię się nic, a nic tylko pakuję aparat, książkę, notes, długopis, telefon, portfel, chusteczki i okulary.
Odliczam 30 zeta i wsiadam w busa do Warszawy 🙂 booooring, znowu Wawa!

1-1024x682

No cóż. Mam tam swoje mniejsze i większe sprawy.
W ostatni weekend byłam poważną Panią inwestor na budowie i zwróciłam uwagę pakującym się już do domu panom budowniczym, że zapomnieli wybudować jednej ściany, ot taka drobnostka.
Przyjęłam pierwszych gości w naszych skromnych progach. Razem wizualizowaliśmy sobie jak to kiedyś będzie:) Lubię:)

2-1024x682

No dobrze, ale czy zawsze musi być aż tak konkretny powód, żeby wyjść z domu? Samej? Zostawić dzieci i męża na pastwę losu?
Otóż nie! Czasem po prostu trzeba. Żeby odpocząć, zdystansować się, zatęsknić, pogapić się na ludzi, pospacerować po mieście, napić się kawy, albo wina z przyjaciółką, poczytać książkę w spokoju, być w trybie offline.  Albo spojrzeć na siebie z boku, obejrzeć się w dużej witrynie sklepowej i powiedzieć sobie „ Dżizass, ale jesteś zajebista!”.

39-1024x682 4
11-1024x682 8
7 6
Wracam do domu nowa ja. Te kilkanaście godzin ładuje mnie na następne dni pełne wyzwań.
Wracam i widzę sielankowy obrazek : Marcin nakarmiony, wykąpany i pachnący jak pączek w maśle. Michał grzeczny, jakby go ktoś podmienił, bawi się w pokoju klockami, albo czyta książki na dywanie. Mój mąż pijący herbatkę i spędzający cudowny czas buszując po sieci lub oglądając wiadomości. Na moje WTF ???? Odpowiada – „Zupełnie nie wiem o co ci chodzi, te dzieci to aniołki – sama spójrz….”
Także Drogie Mamy! Wy też jesteście ważne. Ważne jak jasna cholera! Mój starszy syn potrafi już powiedzieć „Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”, a mnie uszczęśliwia właśnie ten jeden dzień w samotności. Raz na 2-3 tygodnie rzecz jasna, choć dążę do razu w tygodniu 🙂
A Wy? Potraficie wykreślić ze swoje słownika dwa smutne słowa
„ WYRZUTY SUMIENIA” ?

5

 

Może Ci się również podobać

25 Komentarze

  • Odpowiedz Tekstualna Wrzesień 3, 2013 at 8:44 am

    właśnie teraz przydaloby mi się to jak nigdy…

  • Odpowiedz Mama Leonka Wrzesień 3, 2013 at 8:48 am

    kurcze Baśka! jesteś meeeeeega! przeswietnie napisane! wiedziałam że cos nas łączy – też gadam gadam gadam i też na gadke wyrwałam Malzona bo nie na długie nogi 😉 mi wyrzuty sumienia jeszcze trochę przysłaniają percepcje lecz to właśnie mój number 1 na mapie zmian 😉

    • Odpowiedz Basia Szmydt Wrzesień 7, 2013 at 9:33 am

      Kochana powodzenia! Wyrzutom sumienia stanowcze nie!

  • Odpowiedz tatdool Wrzesień 3, 2013 at 9:26 am

    chociaż wszelakie ‚uroki’ macierzyństwa dopiero przede mną uczę się wykreślać już teraz;)

  • Odpowiedz agaverde Wrzesień 3, 2013 at 10:22 am

    Super sprawa taka wyprawa…ja się na taką wybieram jak sójka za morze…a przydałaby mi się , oj przydała 🙂
    Pozdrawiam! Świetny blog!

  • Odpowiedz Pepe Wrzesień 3, 2013 at 10:41 am

    I dobrze Ci tak 🙂 Bardzo Ci tak dobrze 🙂
    I zdrowo Ci tak, i dzieciom i mężowi :*
    Cudnie spisane i jeszcze cudniej obfotografowane 🙂
    xoxo

  • Odpowiedz natalijka Wrzesień 3, 2013 at 11:07 am

    niestety nie potrafię…próbuję się nauczyć.
    a nowy dom powstaje w Wwie?

  • Odpowiedz Ania Wrzesień 3, 2013 at 6:31 pm

    pewnie czasem każdy potrzebuje odreagować, zresetować się. i każdy czasem potrzebuje samotności

    • Odpowiedz Basia Szmydt Wrzesień 7, 2013 at 9:35 am

      ja stanowczo tak! to dla mnie najlepsza terapia, odkąd jestem mamą.

  • Odpowiedz Kasia Walczak-Nowak Wrzesień 3, 2013 at 8:14 pm

    Chyba mamy bardzo podobnych mężów ;-)) Też mnie wygania z domu jak widzi, że mam dość. I też mnie słucha. A ja gadam jak katarynka. A taki dzień przydałby mi się bardzo, ale jeszcze muszę poczekać, bo na dłużej jak 2-3 godziny nie wyskoczę. Chyba, że cyca bym zostawiła w domu ;-)) Pozdrawiam

  • Odpowiedz Karolina Wrzesień 3, 2013 at 9:46 pm

    Ja od mówienia jestem wprost uzależniona. Jak czegoś nie przegadam, to znaczy, że tego nie ma!;) Mój mąż też jest aniołem. Mam czasem wątpliwości, czy słucha, ale też nigdy nie przerywa- komfort;)
    I kobieta, i facet pozwolić sobie musi na chwilę tylko ze sobą. Wyjście jest zawsze dobrym wyjściem. Ja w podbramkowych chwilach jeżdżę tramwajem- w kółko. Oglądam z niego kamienice, podglądam ludzi i mam poczucie, że mi po prostu wolno:) Bus pewnie też jest taką próżnią? Ale zawsze, zawsze jak wyjdę sama- znoszę do domu suveniry dla męża- jakby z poczucia wyrzutów: mnie było fajnie, a on tu biedny siedział w domu. Prawda jednak taka, że i jemu przydaje się kilka godzin samotności- bez mojego gderania:). Więc w sumie te suveniry to po prostu z czystej miłości;)

    • Odpowiedz Basia Szmydt Wrzesień 7, 2013 at 9:37 am

      souveniry dla męża – extra! gdy mieszkałam w Wawie uwielbiałam jedzić tramwajami z pętli na pętlę! i gapić się bezkarnie na ludzi 😀

  • Odpowiedz marta Wrzesień 4, 2013 at 1:58 am

    Jak moje dzieci miały po jakieś: 2,5 i 4,5 to zostawiłam mojego męża z nimi na 4 dni i pojechałam z przyjaciółką do Zakopanego.Koleżanka zostawiła 4 dzieci, także tego…;)))Też na czole miałyśmy napisane: „jeden wielki wyrzut sumienia”, ale to chyba ze względu na teściowe, ale nasze chłopaki to rozumieli i dali nam błogosławieństwo…Górska świeżość poranka, wędrówki już od 5.00 rano (z barankami w plecakach(prezenty dla dzieci:))) zrobiły swoje, długo miałam potem siłę by walczyć z dniem codziennym. W trudnych chwilach wracałam myślami do moich wspomnień i to mnie wzmacniało:)Po powrocie do domu…zastałam męża, który oznajmił mi, że było super i dobrze, że odpoczęłam, ale teraz on MUSI WYSKOCZYĆ NA MAZURY NA KILKA DNI:))))także tego…Także Basiu dobra kondycja psychiczna MAMY, to podstawa!!!:)

    • Odpowiedz Basia Szmydt Wrzesień 7, 2013 at 9:39 am

      znam historię, znam 🙂 mój mąż ma dosyć wyjazdów, ze wzgędu na pracę, i najchętniej siedziałby w domu, w piżamie, kiedy nie pracuje, dlatego ja nikam na dobę, żeby odpoczął 🙂

  • Odpowiedz Aga Wrzesień 4, 2013 at 8:44 am

    Trafiłam na Twój blog przypadkiem i Bardzo tu miło 🙂 aż chce się zostać dłużej 🙂
    Pozdrawiam ze słonecznego Krakowa i życzę nieskończenie wielu inspiracji 🙂
    Aga

  • Odpowiedz espe Wrzesień 4, 2013 at 7:06 pm

    To prawda – jesteś zajebista! To prawda – ciężko mi wykreślić ze słownika „wyrzuty sumienia”. Zaczytuję Cię wieczorami i łagodzę wszystkie myśli. Dobrze, że jesteś.

  • Odpowiedz Optymistyczna mama Wrzesień 9, 2013 at 11:22 pm

    Basia bardzo mi się podoba ten Twój styl, masz doskonałą rację taki dzień jest potrzebny jak cholera.
    Jak dobrze, że to piszesz.
    To jest niezwykle potrzebne. Tak mam wyrzuty sumienia, Chociaż męża prawie doskonałego, rozumie się z synem perfekcyjnie, dadzą radę jak nikt inny.
    Wystarczy się odważyć i jechać.
    Też tak chyba muszę, wiem – po co to chyba – CHCĘ!
    Zawsze jakoś jedziemy razem, wszędzie – na spotkania blogowe również. Chyba czas przestać mieć wyrzuty.

    Dzięki Basia 🙂

  • Napisz odpowiedź