RODZINA

#2 LIST DO MOICH SYNÓW

Styczeń 12, 2016
IMG_4102

Kiedy byliście tacy mali, że z łatwością mogłam was schować pod swoją ulubioną szarą bluzą z kapturem. Kiedy ważyliście nie więcej niż dwa bochenki chleba, wtedy myślałam sobie, że te wszystkie nieprzespane noce, to ząbkowanie niekończące się, ten płacz, kiedy zostawiam was tylko na kilka godzin z babcią, że to wszystko skończy się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy tylko podrośniecie. Pamiętam, jak powtarzaliśmy sobie z waszym tatą na dobranoc „zobaczysz, jeszcze z 1,5 roku i z górki”. W mojej głowie miałam taki obraz błogiego spokoju, sielanki, kawy pitej w ciszy i was takich samodzielnych, idących za rękę i wpadających do domu, z podwórka na chwilę, by zjeśc coś ciepłego. 6 latek i 3 latek – pełnia szczęścia! Odpocznę!
No i podrośliście. Tak jakby wczoraj. Minęło sobie to „niemowlęctwo” w zasadzie niepostrzeżenie. Jesteście rezolutnymi i samodzielnymi chłopcami. Potraficie zająć się zabawą na kilka godzin, a ja – tak jak się spodziewałam, wypijam kawę w ciszy codziennie (z tą ciszą to mnie może odrobinę ponosi). Dlaczego jednak nikt nie uprzedził mnie o tych wszystkich matczynych lękach, które będą towarzyszyć mi każdego dnia. Większych z każdym, kolejnym dniem waszego życia.

Michasiu czy na pewno jesteś lubiany przez kolegów i  czy twoje zamiłowanie do przedszkolnych zasad nie zrobi z ciebie klasowego odrzutka? I czy ja jestem oby na pewno odpowiednią osobą, by mówić ci, że czasami te zasady trzeba łamać i się przeciwstawić systemowi. Czy twoja niespełna 6 letnia główka to ogarnie? Co ty będziesz robił w szkole synku? Przecież już dziś potrafisz liczyć do 150, przeczytać proste słowa. Umiesz wymienić wszystkie planety i wiesz z czego składają się pierścienie Saturna. Znasz tyle gatunków dinozaurów, że czasami sama zastanawiam się czy nie zmyślasz. Do jakiej mam cię wysłać szkoły synku?

A ty Marcinku? Pójdziesz w ogóle do jakiejś szkoły? Czy może uznasz to za stratę czasu i dalej będziesz zdobywał świat swoim urokiem osobistym i umiejętnościami, które biorą ci się „niewiadomoskąd”. Gdy miałeś 6 miesięcy stanąłeś przy sofie, 9 gdy zacząłeś chodzić, 12 biegać, a teraz gdy masz niespełna 3 lata posługujesz się prawie wszystkimi słowami, których używamy w naszym domu. Nie bawisz się już lego duplo, tylko city, bo to pierwsze jest tylko dla dzidziusiów. W ciągu dnia nie bardzo mogę cię złapać, nie wzrusza mnie już tak kolejna rozbita warga i siniak. Za dużo ich już było po prostu. Jak mam cię przed nimi uchronić? Przecież nie obłożę wszystkich mebli kołdrami. Kiedyś będę cię musiała wypuścić w świat.

Rośniecie, a z każdym dniem waszego życia, moje się zmienia. Wciąż zastanawiam się czy jestem dobrą mamą, czy poświęcam wam wystarczająco dużo uwagi, czy czytam odpowiednią ilość książek i czy nie jecie za dużo słodyczy. To moje ciche zamartwianie się, o którym pewnie nigdy wam nie powiem wpisane jest już na stałe w mój życiorys. Lekko nie jest moi chłopcy, a miało być. Miało być lekko jak was „odpieluchuję, odząbkuję i odcyckuję”.

I kiedy tak jestem zajęta swoim rozmyślaniem wpadacie na mnie – dwie przylepy, tłuczecie się po mnie, łokciami zahaczając o moje żebra i wybijacie mnie z mojego rytmu zamartwiania się. No i wtedy się uśmiecham, choć wcale przecież nie chcę i uświadamiam sobie, że przecież nie przeżyję za was życia, nie zdobędę doświadczeń, sukcesów i porażek, miłości i kolegów, piątek i dwójek.
Więc pomilczę sobie z tymi swoimi zmartwieniami, o których nikomu nie powiem. Złapię was mocno i zapytam, kto was kocha najmocniej na świecie, a potem nie wypuszczę dopóki gdzieś w zakamarkach szyi nie odnajdę zapachu niemowlaka.

IMG_4098 IMG_4102 IMG_4104 IMG_4107 IMG_4110

Może Ci się również podobać

11 Komentarze

  • Odpowiedz Ania Styczeń 12, 2016 at 8:53 pm

    Wzruszający list. Właśnie podsunęłaś mi pomysł, żeby pisać taki list co roku dzieciom na urodziny. Synek za kilka dni kończy 3 lata, a córa rozpycha się w moim brzuchu, więc czas zacząć już teraz. A potem każdemu do pamiatkowych pudełek z opaską szpitalną i pierwszym smoczkiem.

    P.S. Basiu, Michaś idzie do szkoły od września, czy jeszcze rok? Pytam z ciekawości. Dojrzałość emocjonalna swoją drogą, ale mam w rodzinie przykłady takich zdolniachów i rodzice nie wiedzą teraz co zrobić.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 12, 2016 at 9:04 pm

      Jeszcze rok 🙂

  • Odpowiedz majka Styczeń 12, 2016 at 9:09 pm

    Wzruszyłam się bo tak mi bliskie to co opisujesz. Mama dwójki maluchów i trzeciego w drodze 🙂

  • Odpowiedz Beata Styczeń 13, 2016 at 6:28 am

    Piękny list,a Twoi chłopcy mają cudowną mamę. Właśnie wczoraj rozmawiałam o tym z mężem. Mamy dwoje dzieci, syn 4 lata, a córka 4 m-ce, kiedy Mały był niemowlęciem, to nie mogłam doczekać się każdej kolejnej umiejętności, strasznie się niecierpliwiłam, natomiast teraz kiedy trzeciego nie planuję, chciałabym się nacieszyć,posiadaniem niemowlaka,ale czas galopuje. Mała zdobywa kolejne umiejętności , wyrosły jej już dwa zęby… kiedy zostajesz rodzicem, to pewien rodzaj strachu nigdy cię nie opuszcza,ale też miłość jest zawsze z tobą ☺kiedyś wyfruną z gniazda,a nam zostaną te wspomnienia i myśli „kiedy ten czas tak szybko minął? Przecież niedawno się urodzili „

  • Odpowiedz Monika Styczeń 13, 2016 at 8:40 am

    Basiu, dziękuję Ci,że tak fajnie piszesz i pozwalasz poznawać swoje myśli. Czytam twojego bloga od kilku lat i zawsze znajduję coś dla siebie. Trzymaj się ciepło przesyłam dobre myśli.
    Monika

  • Odpowiedz Sylwia Styczeń 14, 2016 at 8:12 am

    Mam lzy w oczach ze wzruszenia. Piekne, cieple, rodzinne, prawdziwe a do tego doprawione zdjeciami przepelnionymi miloscia. Achhhh:)

  • Odpowiedz Sylwia Styczeń 14, 2016 at 8:13 am

    …Mam lzy w oczach ze wzruszenia. Piekne, cieple, rodzinne, prawdziwe a do tego doprawione zdjeciami przepelnionymi miloscia. Achhhh:)

  • Odpowiedz Ola Styczeń 14, 2016 at 12:23 pm

    Nic dodać, nic ująć. Pięknie napisane i prawdziwie.

    Pewnie znasz ten utwór Ani Dąbrowskiej. Chyba nieco nawiązuje do tego co napisałaś. Ja go uwielbiam.
    https://www.youtube.com/watch?v=EHBELZo6d34

    BTW. Kiedy my się spotkamy? Mieszkamy tuż obok !!!

  • Odpowiedz Delikatny Styczeń 15, 2016 at 4:09 pm

    Piekne! Mnie też zawsze nachodzi na takie przemyślenia w najgorszych momentach – ostatnio na spływie kajakiem rzeką Pilicą.

  • Odpowiedz Ania Styczeń 15, 2016 at 8:26 pm

    Boziu…Jakie to piekne!
    Basiu, gratuluje.

  • Odpowiedz Anka Styczeń 16, 2016 at 7:20 pm

    Ehhhhh popłakałam się…..

  • Napisz odpowiedź