INSPIRACJE

#20 ULUBIONE W SOBOTĘ

Lipiec 8, 2018

Wyszłam z domu na spacer. W ręku nożyczki. Po co? Bo czas na nowy plakat z inspiracjami, a jeśli plakat to i kawałek łąki na tym plakacie musi się znaleźć. Pachnącego zboża, pierwszych znalezionych na trawie papierówek zebranych z jeszcze nieskoszonej łąki, trochę liści akacji, które rozwijają się najpóźniej i pojedyncze, kolorowe kwiatki. Mało tych kolorów na naszej wsi. Wszystko jest soczyście, lipcowo zielone. Lato w pełni. Pachnie pięknie.

Dzisiaj mam dla Ciebie zaskakująco prostą w przekazie książeczkę, od której wiele się zaczyna. Mam też moją ulubioną, letnią piosenkę, proste rozrywki, które odkryłam na nowo, a które pomagają mi złapać balans w codziennej bieganinie. Są też fantastyczne warsztaty, na które z chęcią bym się wybrała i fiszki, z których nie nauczysz się języka, a które okazały się być doskonałym narzędziem pracy na przykład dla blogerów. Aha no i bajka, którą obejrzałam w samotności i poryczałam się jak bóbr.

To może zacznę od tej bajki, bo jest taka piękna. I wiem, że pewnie pół świata oglądało już „Vaianę”, ale ja, jako matka dwóch synów, z bajkami, w których nie występują wojownicy Ninjago, tudzież inni „Awendżersi” jestem nieco w tyle i wszystkie te dziewczyńskie opowieści docierają do mnie ze sporym opóźnieniem. Na propozycję obejrzenia „Vaiany” moi synowie zareagowali pełnym dezaprobaty prychnięciem, zatem gdy tylko nadarzyła się okazja, by tę bajkę obejrzeć, nie wahałam się ani chwili. Wprawdzie miałam ją włączyć tylko na momencik, bo usypiałam maleńkiego synka mojej przyjaciółki, ale maluch zasnął, a ja mniej więcej od 15 minuty, aż do końca ryczałam jak bóbr.
„Vaiana” to w wielkim skrócie piękna historia małej, odważnej dziewczynki żyjącej na wyspie, która wyrusza na wyprawę po oceanie, by ratować swoje plemię skazane na zagładę. Przepiękne animacje, klimat tropików (szczególnie mi bliski), porywająca muzyka i sceny łapiące za gardło. Nie dziwię się, że większość dziewczynek chce być jak Vaiana.
Na żadnym filmie nie ryczę tak jak na bajkach – to wspaniałe, oczyszczające uczucie i milion emocji, i dziecko, które wciąż drzemie w każdym z nas. Dlaczego więc zamiast kolejnego filmu typu „strzelanka” nie włączyć sobie pięknej bajki na zakończenie dnia? Dla mnie bomba.

Puzzle? Serio? Serio! A oprócz puzzli rozwiązywanie krzyżówek, sudoku, jolek i innych lekkich łamigłówek, które stymulują, ale nie przeciążają naszego mózgu. Albo robienie na drutach czy też szydełkowanie – też super.
W ciągu dnia jesteśmy bombardowani taką ilością informacji, kwadratowych zdjęć na instagramie, wiadomości, telefonów, że często nie potrafimy się wyciszyć chociaż na te 30 minut przed snem. Pewnego dnia odkryłam, że nie potrafię się skupić dłużej na jakimś tekście, że często przerywam czytanie książki, że w zasadzie przez cały dzień, również ze względu na moją pracę przy komputerze, jestem w trybie ciągłej gotowości. Taki młynek w mózgu.
I wiesz co? Wyjęłam puzzle. Układam je każdego dnia po kawałku i wyciszam się wtedy na maksa. To takie zajęcie, które jednocześnie stymuluje mój mózg, ale go nie przeciąża. Spróbuj tego samego i rozejrzyj się po domu za jakimś starym pudełkiem z puzzlami. Kiedy ostatni raz je układałaś? 🙂

Pozostając w temacie rozrywek tak zwanych „odmóżdżających” polecam Ci warsztaty z tkania makatek. Jedną z takich makatek pokazywałam Ci na ostatnim plakacie. Warsztaty już 28.07 odbędą się w Warszawie, ale Marysia – twórczyni Czułych Tkanek ma w planach również inne miasta. Wyobraź sobie, że spędzasz całe popołudnie w kobiecym gronie, skupiając swoje myśli i energię na stworzenie jakiegoś arcydzieła z włóczek i sznurków. To mała rzecz, ale według mnie również idealny sposób na pozbycie się stresów z domu czy z pracy. Mnie takie inicjatywy przypominają Koła Gospodyń Wiejskich i mówię o tym bez żadnego sarkazmu. Im jestem starsza tym mam w sobie większą potrzebę porobienia czegoś twórczego w kobiecym gronie, bo wiem, że podczas takich spotkań nie chodzi tylko o sam przedmiot warsztatów, ale o wymienienie się wzajemnie kobiecym doświadczeniem, zrozumieniem się, wygadaniem. W kobiecości jest ogromna siła i moc.

Do tej pory fiszki kojarzyły mi się tylko z nauką języków obcych – na każdej z karteczek jakieś jedno słówko w obcym języku. Zdziwiłam się, kiedy w moje ręce wpadły fiszki z nauką… pisania, organizacji czasu czy też walki ze stresem. Z początku sceptyczna, po przejrzeniu wszystkich fiszek byłą zachwycona formą przekazu. Urzekły mnie zwłaszcza fiszki uczące tego jak pisać, by ludzie chcieli nas czytać. Świetne porady między innymi dla blogerów. Polecam.

To jest zdecydowanie piosenka mojego lata 2018. Masz czasem tak, że kiedy usłyszysz jakiś utwór to po prostu „katujesz” go tak, że Twoja rodzina i znajomi mają Cię dosyć? Witaj w moim świecie. Ta piosenka nie może mi się znudzić, ma w sobie coś elektryzującego, magicznego, wciągającego. Pachnie latem, wieczorną imprezą, spontanicznością i młodością. Uwielbiam! Posłuchaj „Magnets” w wykonaniu Lorde i Disclosure.

Coś Ci zdradzę. Zrezygnowałam z diety pudełkowej. Jestem bezsilna wobec smaków lata, wobec fasolki szparagowej z bułeczką na maśle, wobec tych czarnych czereśni w ilościach hurtowych, porzeczek, jagód, cukinii, malin …
Swoją drogą cóż to był za pomysł, by wykupić sobie dietę pudełkową w środku takiego lata? Jedna z głupszych decyzji, jakie podjęłam 🙂

Na koniec niewielka, cienka książeczka, która mówi o tym, że z maleńkich kroków i równie maleńkich decyzji mają szanse zrodzić się wielkie rzeczy. Przeczytałam w swoim życiu naprawdę całą górę wszelakich poradników. Mam poczucie, że wszystkie wzięły początek w tej własnie książeczce o filozofii kaizen.
O czym jest ta książka? O tym, że nawet jeśli bardzo trudno jest Ci podjąć jakąś decyzję, jeśli bardzo się boisz jakiegoś wyzwania, jeśli chcesz w sobie wypracować jakiś nawyk, zacząć się zdrowo odżywiać, ruszać się, odpisać na górę maili to zawsze każda droga zaczyna się od jednego małego kroku. I jeśli te maleńkie kroki będziesz powtarzać każdego dnia to w końcu osiągniesz sukces i dojdziesz do celu. To książka o tym, by nie zabierać się od razu z całą energią do jakiegoś nowego wyzwania, by nie zapalać się jak pochodnia, bo entuzjazm kiedyś minie, a my nie dokończymy zadania. Według filozofii kaizen często lepiej jest działać jak kropla drążąca skałę – powoli i skutecznie. To dla mnie, osoby, która najchętniej chciałaby mieć wszystko od razu, już, 5 minut po tym, kiedy sobie coś wymyśli, dosyć ciężkie do ogarnięcia, ale już wytłumaczenie sobie tego, że żyjąc zgodnie z filozofią kaizen pokonam w końcu swoją pralnię i góry prania do poskładania – to brzmi już bardzo obiecująco 🙂

Mam nadzieję, że znalazłaś dzisiaj coś dla siebie na moim plakacie z inspiracjami.
Mam nadzieję też, że ten tydzień nie będzie pędził jak szalony, że uda nam się złapać balans, choćby na kobiecych warsztatach, nad dobrą książką czy też puzzlami. Dla mnie to brzmi jak plan.
Dobrego tygodnia!

Może Ci się również podobać

4 komentarze

  • Odpowiedz Szalony Max Lipiec 9, 2018 at 6:43 am

    Puzzle kiedyś były przeznaczone wyłącznie jako zabawa dla dorosłych 🙂

  • Odpowiedz Ela - themomentsbyela.pl Lipiec 9, 2018 at 8:10 am

    Najfajniejsze ze wszystkiego było chyba robić taką świetną planszę z pomysłami. Super relaks i kreatywne zajęcie.

  • Odpowiedz Kasia Lipiec 9, 2018 at 11:43 am

    Fajny tekst, też lubię się odprężyć przy układaniu puzzli 🙂

  • Odpowiedz agnieszka Lipiec 12, 2018 at 8:38 pm

    Ja od paru miesięcy drobię małymi kroczkami i końca bałaganu do ogarnięcia nie widać. Przydałaby mi się fil:zofia wielkich kroków:)

  • Napisz odpowiedź