MOIM ZDANIEM

O TYM DLACZEGO NIE WARTO UFAĆ BLOGEROM, A NA PEWNO NIE MI

Marzec 23, 2014
63

Mam chwilę. W końcu! Niedziela wieczór – całkiem miło ze strony moich dzieci, że właśnie w niedzielny wieczór postanowiły mnie nagrodzić wolną chwilą.
Pyk! Laptop odpalony.
Pyk! Karta z aparatu włożona do komputera.
Pyk! Pyszny drink ze świeżo wyciskanym sokiem (rzecz jasna!) zrobiony – kto bogatemu zabroni.
Pyk! i play lista na youtubie puszczona.

Warunki idealne dla mojej radosnej twórczości!
Tylko ja jakaś taka mało radosna. Styrana, zmęczona i połamana – owszem.
Ale, ale…na żadnym zdjęciu tego nie widać. Mam za to cudowną dokumentację minionego weekendu, a ja sama oglądając ją prawie zapominam jak mnie kręgosłup napiżdża. Zatem dziś słów kilka o tym, dlaczego nie warto ufać blogerom, a przynajmniej mi. Zainspirowana niekiedy słowami pretensji, zasłyszanymi od znajomych, przyjaciół, znajomych – znajomych itede, o tym jak to ja rzygam szcześciem, postanowiłam, absolutnie nie przestawać tego robić, bo taka przecież była myśl przewodnia, w mojej głowie przy zakładaniu tego bloga. Niemniej jednak w dniu dzisiejszym, kiedy przyszło do podsumowania tygodnia w zdjęciach – poczułam się sama ze sobą nieswojo. Dlaczego ?

Zacznijmy od śniadania.
Tadammmm!

6

1 3

Cudowne śniadanie! Uwierzcie mi na słowo. W towarzystwie przyjaciółki. Problem polega na tym, że było przed siódmą, a do zdjęcia ogarnięty został właśnie ten stół. Dochodząc do tego stołu, trzeba było ominąć odkurzacz, mop, szczotkę na długim kiju, wszystkie szmaty do podłogi, rozwalone po podłodze rodzynki i lego duplo. Nad talerzem z chrupiącym chlebem i kremowym twarożkiem poleciało parę słów na k… kiedy moja delikatna stopa stanęła właśnie na to lego duplo…Wspomniałam, że było przed siódmą? Piękna pobudka – owszem. Ale nie w sobotę, i nie po nocy nieprzespanej w łóżku z Marcinem…

Po śniadaniu czas nastawić zmywarkę i ogarnać chałupę. Wszak porządek musi być. W czynności tej nie ma większej filozofii. Nie ma, jeśli w domu nie mieszka z Wami taki roczniak jak mój.

7

Wchodzi wszędzie, rozbija się, wszystko wkłada do buzi, palce do kontaktów, włazi po schodach, pod prysznic, bawi się drzwiami, rurą od odkurzacza, ucieka po całym domu, kiedy chcę mu zmienić pieluchę. Sprawia, że trzeba mu ją zmieniać kilkanaście razy dziennie, jest władczy, zaborczy, uroczy i wciąż mnie kokietuje. Jest najlepszą dietą cud – wciąż jestem w ruchu. Jest moim dzieckiem, jest cudowny, ale nikt mnie tak dawno nie zmęczył.
Tuż po tym kiedy zaśnie, stery przejmuje jego starszy brat, który wpada na coraz lepsze pomysły. Dziś wspiął się na szczyt regału, o czym dowiedziałam się wchodząc do pokoju, i uznał, że jest Spider Manem i zamierza z niego skakać. Próbowałam grozić, krzyczeć, straszyć i ostrzegać. Nic to jednak nie dało, bo urodziłam największego indywidualistę, o jakim świat słyszał. Poszliśmy więc na kompromis i rozłożyliśmy na dywanie wszystkie poduchy z sofy w salonie. Miękkie lądowanie i spokój ducha, że nie złamie sobię ręki. Niech lata. W końcu nie codziennie rodzi się superbohater.W salonie nie ma na czym siedzieć, w pokoju dzieci rozpierducha, ale Spider Man jest w locie. To najważniejsze.

5 8

Skoro jedno lata, a drugie śpi, chwila dla mnie. Chwila trwa 2 minuty, bo moje dzieci mają zarejestrowany czujnik, który informuje je, kiedy mama jest wolniejsza i bardziej do dyspozycji. Mamo piciu, mamo kupa, mamo wstałem, mamo zobacz jak skaczę, mamo opowiem Ci dowcip, mamo masz poduszkę pod głowę, mamo a co czytaaasz, mamo, a chcesz moją książeczkę, mamo a czy kupisz mi karabin, mamo a zrobisz mi sok, mamo a kiedy tata wraca, mamo a włączysz mi bajeczkę, mamo znudziło mi się skakanie.

To sobie pOOdpoczywałam!

Mam wreszcie zdjęcie pycha ciasta drożdżowego i kajzerek. I wierzcie mi nie wiem co mi do łba strzeliło, żeby po nocy nieprzespanej zamiast położyć się krzyżem na łóżku – piec te cholerne kazjerki. Owszem były pyszne, owszem poszły w dupę, ale mam chyba duży problem z umiejętnością odpoczywania.
Serio. Nie umiem odpoczywać. Nie potrafię. A na moim blogu co druga z Was uzna, że moje życie po pracy to jeden wielki, rodzinny chillout.  Są momenty, pojedyncze chwile, kiedy się zapomnę, jak w reklamie delicji conajmniej. Ale generalnie ciągle coś muszę robić. Kiedyś kiedy studiowałam dwa kierunki dziennie, jednocześnie pracując – czułam się z tym świetnie. Dziś jestem styrana i zmęczona sama sobą. Swoją ciągłą, nieskończoną listą rzeczy do zrobienia, która nie ma nic wspólnego z perfekcjonizmem, czy też doskonałą organizacją. Wynika raczej z ciągłego dowartościowywania się. Coś ewidentnie idzie nie tak. Jasne – mam małe dzieci i męża za granicą, to pewnie stąd ten ból kręgosłupa. Głupie kazjerki i blacha ciasta pieczone w „w wolnej chwili” na pewno nie są temu winne. Uczę się ciągle rezygnować z różnych zobowiązań, ustalam priorytety i naprawdę sama się couchuję ile wlezie, ale wciąż wracam do punktu wyjścia.

2 4 9

Mój świat nie jest różowy. Jestem pełna sprzeczności.
Mam nieogolone nogi i odpadają mi moje starannie przyklejane sztuczne rzęsy.
Mam brudną podłogę i nie mam czystych skarpetek dla chłopców na jutro.
Żeby napisać tego posta – musiałam włączyć starszemu bajki, które umiejętnie go odmóżdżają, zamiast poczytać mu nowo wypożyczone książki z biblioteki.
Żeby napisać tego posta zrezygnowałam ze sprzątania domu, nastawienia prania i spakowania nas na nowy poniedziałek.

Jak u Was? Jak Wasz weekend? Idealny ? 🙂

Ściskam ciepło.

Może Ci się również podobać

35 Komentarze

  • Odpowiedz Matka. Marzec 23, 2014 at 8:56 pm

    Kiedyś kiedy studiowałam dwa kierunki dziennie, jednocześnie pracując – czułam się z tym świetnie. Dziś jestem styrana i zmęczona sama sobą. Swoją ciągłą, nieskończoną listą rzeczy do zrobienia, która nie ma nic wspólnego z perfekcjonizmem, czy też doskonałą organizacją. Wynika raczej z ciągłego dowartościowywania się. Coś ewidentnie idzie nie tak. Jasne – mam małe dzieci i męża za granicą, to pewnie stąd ten ból kręgosłupa. Głupie kazjerki i blacha ciasta pieczone w „w wolnej chwili” na pewno nie są temu winne. Uczę się ciągle rezygnować z różnych zobowiązań, ustalam priorytety i naprawdę sama się couchuję ile wlezie, ale wciąż wracam do punktu wyjścia. / czyli znowu SŁOWO W SŁOWO i o mnie.

    Idealnie. Miałam w dupie niemal wszystko (poza sobotą z 4 pralkami prania, wywieszaniem, prasowaniem, wiadomo, a i tak piorę codziennie, nie wiem O CO CHO?!), bo kręgosłup po prostu odmówił mi posłuszeństwa. a jeszcze młoda temperatura, młody zbuntowany przy ojcu widzianym dwa razy na tydzien, tralala.

    idealne są niedzielne spacery. zalew obowiązkowo odkąd jesteśmy tak blisko. piknik, kaczki, sraczki, obiadki. no, idealny w miarę możliwości, sama wiesz.

    a z postami? no, wiadomo. i jak czytam te Wasze, wiem ze macie tak samo lekko jak ja. dwa piórka – Ty, Paulina L&K, niedługo Mama Leonka i Zoe.

    i jak widzę sąsiadki w ciąży myślę – to już za mną, dzięki Ci Panie!

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 29, 2014 at 6:53 am

      Megi <3 jak widzę sąsiadki w ciąży myślę podobnie. Chociaż z moimi ciażami to nigdy nic nie wiadomo... 🙂

  • Odpowiedz uanset Marzec 23, 2014 at 9:13 pm

    super zdjęcia i smakowicie wyglądają twoje wypieki, ja też nie potrafię odpoczywać. Zawsze, gdy mały zasypia, ja planuję nic-nie-robienie a łapię się za sprzątanie, zmywanie itp, a gdy sama planuję zdrzemnąć się lub siadam do kompa – maluch wstaje
    ot taki los matki 😉

  • Odpowiedz Ania Marzec 23, 2014 at 9:15 pm

    o mnie też napisałaś! ja mam już dołki w stopach od klocków:/

  • Odpowiedz Magda Marzec 23, 2014 at 9:16 pm

    Jakbym widziała mojego Iventego wylizującego wszystkie zakamarki zmywary ;-D Przyznaję bez bicia, że też mojemu włączyłam Peppę Pig, żeby ogarnąć swoje włosy, bo wygladałam jak Cruella de mon… I też mam wyrzuty sumienia…

    Prawdziwy ten Twój weekend! A teraz idź spać. Rano pomyślisz gdzie są świeże skarpeciory dla chłopaków 😉

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 29, 2014 at 6:55 am

      stwierdziłam, że muszą trochę pochodzić boso, bo trzeba się hartować Cruello! 🙂

  • Odpowiedz Monika Marzec 23, 2014 at 9:48 pm

    I to jest właśnie „taste of life”! 🙂

  • Odpowiedz Sonia Marzec 23, 2014 at 10:02 pm

    Sprawiasz, że równie zmęczona po całym dniu odpoczywam czytając z uśmiechem na twarzy 🙂 Żałuję tylko, że tak późno trafiłam na Twojego bloga 🙂

  • Odpowiedz Kasia123 Marzec 23, 2014 at 10:15 pm

    Basiu, czytam Twojego bloga od dluzszego czasu i nawet nie wiesz jak jestes mi bliska :). Uwielbiam Twoje posty, rozbawiaja mnie do lez a poza tym sa mega prawdziwe. Dobrze wiedziec, ze jest ktos kto ma podobnie, kto jest mega szczesliwy ale czasem nie wyrabia ze zmeczenia i lista rzeczy do zrealizowania! Jestes po prostu fantastyczna 😉
    mama 3 latki i 10-miesieczniaka

  • Odpowiedz Doula Edith Marzec 24, 2014 at 7:27 am

    Ha! No i o mnie tez napisałas 🙂 Jest nas wiecej! (Nie wiem czy mnie to pociesza…).
    Pozdrawiam serdecznie z miesieczniakiem przy piersi, dwulatką u nogi i swoją listą do zrobienia 🙂

  • Odpowiedz Basia Marzec 24, 2014 at 7:35 am

    Jak dla mnie to chałupę se posprzątasz jutro, za tydzień, za miesiąc, a pomysł do napisania tego posta może umknąć z głowy natychmiast, więc rachunek prosty:)

  • Odpowiedz Takeitizi.pl Marzec 24, 2014 at 8:38 am

    ale mnie zaskoczyłaś, czuję się rozgrzeszona z bałaganu i zmęczenia, ps. cytat z filmu – wyglądasz na zmęczonego, – mam dwoje dzieci, jestem zmęczony od 95r.
    zdjęcia niebezpiecznie kontrastują z opisem:)
    rozkręcasz się, rozkręcasz…

  • Odpowiedz aeljot Marzec 24, 2014 at 8:55 am

    Nawet nie spodziewałam się, że mój czas jest tak podobny do Twojego 😉
    I też mnie ciągle korzonki bolą ale jakoś idę dalej, „aby do wieczora”

    Ja tam zazdroszczę Ci tylko ładnych zdjęć bo takich robić nie umiem a resztę rozpierduchy i problemów mam u siebie więc tylko przytulam wirtualnie.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 29, 2014 at 6:58 am

      z korzonkami do lekarza natychmiast, na masaż, basen – trzeba się rozpieszczać. Zdjęcia – kurs fotograficzny w prezencie urodzinowym sobie zrób 🙂

  • Odpowiedz LotsOfSources Marzec 24, 2014 at 10:37 am

    Wprawdzie jestem dopiero w ciąży, ale czasem jak mnie nachodza mysli pt. weź moze stań na stołek i przetrzyj górę prysznica, albo dokręc srubkę od karnisza to pukam się w głowę i odpuszczam. Moje zapędy perfekcjonistyczne uleciały wraz z wyjściem za mąż i wspólnym zamieszkaniem z dość bałaganiarsko nastawionym gościem. Trudno. Nic nie musi być perfekt. Czasem wystarczy zjesc warzywa z patelni na obiad i pomyśleć, że to mięso z lodówki to jednak zamarynuje i upieke pozniej. A wyobrazam sobie, ze z dziecmi wymagajacymi opieki bede miala jeszcze mniej perfekcjonizmu i wiecej poblazliwosci dla swojego niedomagania.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 29, 2014 at 6:59 am

      100% 🙂 ja ten prysznic przecierałam, i firanki wieszałam, a teraz mięsko głównie marynuję 😛

  • Odpowiedz Katinka Marzec 24, 2014 at 12:04 pm

    A weź! Dom jest do mieszkania a nie do sprzątania 😛
    (powiedziałam JA- pedantka, która ciągle …. sprząta)
    Ale jesteś ŚWIETNĄ MAMĄ! I-DE-A-LNĄ!
    I może to małe pocieszenie, ale — za chwilkę, za minutkę, za momencik – chłopacy będą sobie świetnie dawać radę (mała pomoc się przyda) a Ty wtedy odpooooooczniesz w Waszym Nowym, pięknym Domu! 😉

  • Odpowiedz Alicja Marzec 24, 2014 at 4:03 pm

    Jesteś niesamowita!!!!uwielbiam Twojego bloga,to tak jakbym czytała swoje własne myśli.Też jestem mamą i też brakuje mi na wszystko czasu,są dni gdy nie ogarniam tego całego bałaganu,a siebie zwłaszcza:)Kiedy czytam Twoje posty,wiem że nie jestem sama i że nie tylko ja mam gorsze dni.Dzieki, że piszesz!!!pozdrawiam Cię serdecznie i niech moc będzie z Tobą!:))))

  • Odpowiedz Mama x 2 Marzec 24, 2014 at 9:17 pm

    O matulu! To i o mnie 🙂 moja doba też jest za krótka 🙂
    pralka-zmywarka-podlogi mycie-zabawek zbieranie etc. Padam wieczorem gdy Bąble już pachnące rozciągniete w łóżeczkach. Biorę kielich wina i wymykam się na taras na dymka 🙂 moja chwila? A gdzie tam 🙂 w glowie się kotłuje „czego to nie zdążyłam zrobić”, sterta prasowania, zakupy, rachunki, nieumyte okna… A kiedy zdjecia zgram na kompa? A kiedy szafę przejrzę? Przeciez nie mam co na siebie wciągnąć? Tylko dresy i legginsy. A kiedy poćwiczę? No przeciez juz prawie 3 miesiące od urodzenia Kajku, wiec pora najwyższa….

    Ściskam Was cieplo, wiem ze nie tylko ja „tak mam” 🙂

  • Odpowiedz Kari Marzec 25, 2014 at 5:41 pm

    Basiu, muszę Ci przyznać, że jesteś niesamowitą osobą! Czytam Twojego bloga od dawna i zawsze z ogromną niecierpliwością czekam na kolejne posty. Co prawda jeszcze nie mam takich problemów jak Ty, bo ani dzieciata ani zamężna, ale w wielu kwestiach jesteś mi bliska 🙂 dopinguje Cię ile tylko mam sił (i czasu, bo moja doba też jest zbyt krótka :)), pozdrawiam serdecznie!

  • Odpowiedz karolina Marzec 25, 2014 at 5:57 pm

    Wzruszyłam się, autentycznie. trzeba być wielce silnym, żeby ogarnąć świat swój, swojego męża, swoich dzieci, swojej pracy. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale też nikt nie powiedział, że musisz być idealna na każdym polu i że wszystko musi być poukładane i czyściutkie. Jestem pewne, że dla Twoich chłopców ważniejsze jest pyszne ciasto spod maminej ręki niż czyste skarpety uprane przez jakąś tam pralkę;) Ja nie mam dzieci, a prowadzenie domu i tak czasem mnie przerasta i skaczę między brudnym a rozwieszonym praniem, mopem, książkami i wazonem z ususzonymi niezamierzenie kwiatami. Więc po prostu Cię podziwiam. I czytam, czytam:)

    • Odpowiedz blogodzinka Marzec 26, 2014 at 6:17 pm

      Basiu, wiadomo żona i mama z gumy jest i gumowym czyni wszystko czego się tknie, rozciągliwość do potęgi… Super babka z Ciebie. Pozdrawiam i nie dajmy się zwariować:)

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 29, 2014 at 7:02 am

      KArolina suszki też są stylowe 🙂 luzik

  • Odpowiedz aneta - bo pięknie jest Marzec 28, 2014 at 3:28 pm

    piszesz o sobie czy o mnie? bo mam wątpliwości 😉

  • Odpowiedz Irys Kwiecień 16, 2014 at 1:17 pm

    Mam podobnie…z tym, że tylko jedna pocieche w domu, ta młodsza. Wypisz-wymaluj jak Twoja, kiedy zobaczyłam zdjęcie w zmywarce od razu wiedziałam, że to ta sama liga;)) Ale ja chyba (w przeciwienstwie do Ciebie) zdziadziałam, tez mam nieogolone nogi, ale mój blog lezy odłogiem;) ściskam!

  • Napisz odpowiedź