Wyróżnione

5 RZECZY, KTÓRYMI ROZCZULAJĄ MNIE MOJE DZIECI

Kwiecień 10, 2016
_MG_1543

Moje dzieci mają kilka „ulubionych zabaw”. Należy do nich wzajemne tłuczenie się, uprawianie zapasów, kłócenie się o właśnie ten jeden na milion klocek lego,(który zyskał na wartości, tylko dlatego, że wziął go brat), oraz różne inne aktywności, które kończą się płaczem, jękiem i lamentem średnio raz na 10 minut. Jako matka jestem cierpliwa, tolerancyjna i naprawdę mam w sobie sporo siły, by po raz milionowy w moim życiu tłumaczyć im, że tak nie wolno. Czasami opadam na sofę i myślę sobie, że dłużej nie dam rady, że wyślę ich do jakiegoś internatu, do jakiś sióstr zakonnych, żeby im nakładły do głowy to, czego ja nie potrafię. Czasami myślę sobie, że ich źle wychowuję, że jestem złą mamą, że inne dzieci jakieś takie grzeczniejsze, ułożone bardziej… I kiedy tak rozmyślam, to wtedy właśnie oni robią jedną z tych rzeczy, która sprawia, że roztapiam się i mija mi cała złość tego świata, nawet gdy wcześniejsze kilka godzin poświęcili na to, bym zamarzyła o samotnej ucieczce z domu.

1. „PSEPRASAM”

_MG_1543

Wypowiedziane dziecięcym głosikiem, bez wszystkich liter, bo nie wszystkie jeszcze to, to małe potrafi wypowiedzieć. Ono mówi”pseprasam”, z zielonym gilem do pasa od płaczu, z krokodylymi łzami, a moje serce robi się jak kostka masła na rozgrzanej patelni.
Ono mówi „pseprasam” i patrzy na mnie tak, jakby miał się zawalić jego 3 letni świat, kiedy „pseprosin” nie przyjmę. Potem oczywiście jeszcze następuje tak zwane „dopłakanie się ” w moich ramionach, a im bardziej ja tłumaczę, że brata bić nie wolno, tym bardziej szloch się nasila. Więc dla spokoju świętego tłumaczyć w pewnym momencie przestaję. Rozumiesz mnie prawda? Obiecują, że od teraz to oni się z bratem będa kochać tak, że w ogień za sobą pójdą. Tyle emocji jest w tym jednym „pseprasam”.

2. ICH RADOŚĆ, KIEDY WRACAM

Nieważne czy wracam ze sklepu po 30 minutach, czy z tygodniowych, bezdzietnych wakacji – zawsze cieszą się tak samo. A okrzyk „mamaaaaaaaaa” sprawia, że naprawdę czuję się jak najważniejszy człowiek na świecie.

3. PRAWDOMÓWNOŚĆ jak jasna cholera.

_MG_1537

Zazwyczaj wtedy, gdy prawda z ich ust jest najmniej pożądana! Taka sytuacja: rozmawiam z moim mężem o mandatach i oczywiście, teatralnie wtrącam małe kłamstewko dotyczące liczby otrzymanych przeze mnie mandatów. Zaniżam swój wynik rzecz jasna. Wtem odzywa się mój starszy, elokwentny syn, z doskonałym słuchem: „Mamo przecież ty dostałaś 3 mandaty, a nie dwa. Jeden jak zjeżdżałaś z górki, drugi jak jechaliśmy do Warszawy i wyprzedzałaś ten czarny samochód, no i trzeci jak ci zdjęcie ta żółta budka zrobiła”.
Nie wróżę mu sukcesów w ściąganiu na egzaminach. Będzie stał pod tablicą, w koszuli zapiętej na ostatni guzik. Kabel jeden.
Gdy jednak pytam czy na pewno nie wzięli do przedszkola żadnych ludzików lego, które są zakazane – bezczelnie i zgodnie, obaj mnie okłamują. Nawet im powieka nie drgnie, choć kieszenie podejrzanie wypchane! Oczywiście, jak tylko nie widzą śmieję się z tego okrutnie i rozczulam, że mi tak szybko dzieci rosną.

4. ICH DZIECIĘCE POSTRZEGANIE ŚWIATA

_MG_1420

Gdy wymieniają między sobą rodzaje dinozaurów. Dowiaduję się, że były dinozaury „wodowe”, „ziemniowe”, „wodowo – ziemniowe”…
Gdy z otwartymi dziubkami słuchają jakiejś przejmującej historii, co chwilę mówiąc „takk”.
Gdy bawią się w chowanego i Marcinowi wystarczy, że schowa głowę pod koc i już myśli, że jest niewidzialny.
Gdy przekręcają słowa i mówią, że jak dorosną zostaną „śpiewarzami”.
Gdy całym sercem wierzą w to, że mogą polecieć w kosmos, jeśli tylko zbudują rakietę.

Taka bezbronność, szczerość, emocje są tylko raz – kiedy jest się dzieckiem. Niesamowicie mnie to rozczula 🙂

5. ICH ZAPACH

IMG_1331

Kiedy wszystko inne zawodzi, wystarczy, że ich powącham.
Zapach dziecka to mieszanka najbardziej wyselekcjonowana ze wszystkich możliwych.
To zapach lata na wsi, naleśników o poranku, świeżo upranej piżamki, kremu nivea.
To zapach idealny i coraz bardziej ulotny. Najbardziej wyczuwalny wieczorem, gdy śpią.
Zatapiam wtedy nos w ich śpiących główkach, które jeszcze kilkanaście minut darły się na siebie i kłóciły o wszystko, co możliwe.
Wwąchuję się w nich i ładuję swoje matczyne akumulatory. Jestem gotowa na jutro.
To zapach szczęścia i spełnionej w życiu roli.

Rozumiesz mnie? Masz podobnie? Też mięknie Ci serducho w takich chwilach?
Uściski.

Może Ci się również podobać

20 Komentarze

  • Odpowiedz Tekstualna Kwiecień 10, 2016 at 7:20 pm

    Zapach Inulkowej piżamki jest najlepszy na świecie 😀

  • Odpowiedz Catalinka Kwiecień 10, 2016 at 7:27 pm

    Trafiłam do Ciebie jakoś z przypadku, ktoś skomentował albo polubił Twój post na facebooku. Kliknęłam lajka, żeby przypomniał o tym, aby poczytać Twoje teksty. W dobrym momencie, bo dzisiejszy wpis mnie „kupił”. Nie jestem matką, ale w taki sposób opisujesz piękno macierzyństwa, że aż mi się instynkt włączył :). Idę przeczytać jeszcze kilka wpisów, widzę że warto. Miłego tygodnia 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 11, 2016 at 7:03 am

      super 🙂 rozgość się

    • Odpowiedz Olga | Gray Moka Kwiecień 11, 2016 at 10:25 am

      O, zdecydowanie podpisuję się pod tą wypowiedzią :).
      Ja mamą nie jestem jeszcze, ale czekam z niecierpliwością aż sama będę mogła napisać coś tak ciepłego :).

  • Odpowiedz ja-matka (Karolina) Kwiecień 10, 2016 at 7:35 pm

    Mięknie <3

    "Kabel jeden" – mnie rozczulił :-*

  • Odpowiedz Klaudia Kwiecień 10, 2016 at 7:52 pm

    Tak… Ich zapach, to jest to co uwielbiam, kocham gdy kładę je spać, albo gdy pozwalam spać z nami. Gdy były młodsze, to był zapach oliwki lub szamponu dziecięcego, a teraz to jest ich zapach, taki prywatny. Ukochany zapach.

  • Odpowiedz agata Kwiecień 11, 2016 at 5:56 am

    Tak…ten zapach. Taki czasem zgrzany od spania, zapach włosków skroni to jest kwintesencja, moja miłość. Pozdrawiam gorąco!!!

  • Odpowiedz Ewa Kwiecień 11, 2016 at 7:00 am

    Ostatnio rozwaliło mnie pytanie mojego ukochanego synka- „Mamo a jesteś ze mnie szczęśliwa?”

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 11, 2016 at 7:02 am

      awwww 🙂

  • Odpowiedz ola Kwiecień 11, 2016 at 7:28 am

    Aż mi oko się zmoczyło 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 11, 2016 at 7:58 am

      🙂

  • Odpowiedz Marta Kwiecień 11, 2016 at 7:30 am

    Tez mam dwóch synów 9 i 3 latka:-). Jak czytam co napisałaś to tak jakby ktoś opowiadał o moich dzieciach! Dokładnie tak jak ja myślę!!
    Dzieci uczą nas cieszyć się z błahych powodów i Przypominają jakie życie może być fajne gdy wszystko wokół jest bee.
    Pierwszy raz komentuje,ale stałe czytam Twoje posty. Są pełne szczerości i normalności.
    Pozdrawiam

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 11, 2016 at 7:57 am

      super, w takim razie dziękuję za komentarz 🙂

  • Odpowiedz Ania Kwiecień 11, 2016 at 9:03 am

    Ależ to zdjęcie Michasia z całującym tatą jest urocze 🙂 aż w sercu ciepło 🙂

    Mój trzylatek rozczula mnie kiedy się na niego zezłoszczę, dam do zrozumienia, że nie podoba mi się jego zachowanie, a on zaczyna wazelinę: „mamooo, ale Ty masz śliczne włosy, i śliczny nos i takie pięęękne okulaly” 😉

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 11, 2016 at 9:12 am

      haha „okulaly” 😀

  • Odpowiedz marucia Kwiecień 11, 2016 at 9:58 am

    No ja też uwielbiam wtulić się w mojego 9latka 🙂 uwielbiam Go takiego śpiącego, cieplutkiego, w ulubionej piżamce z misiakiem w ręce wieczorem i rano 🙂 ostatnio nawet zrobiłam mu zdjęcie hi hi

  • Odpowiedz Bilib World Kwiecień 11, 2016 at 1:14 pm

    Od dzieci można się tyyyle nauczyć 🙂 my dorośli czasami zapominamy o tym jak można cieszyć się z drobnych rzeczy 🙂

  • Odpowiedz Katjuszka Kwiecień 11, 2016 at 3:32 pm

    Bo to o te drobiazgi właśnie chodzi. Życie to nie bajka. Ile to razy mam ochotę wystawić Majuszkę na allegro, żeby zaraz później poklepać się po głowie za takie głupoty! Zapach! Masz stuprocentową rację! 🙂

  • Odpowiedz Dorota Kwiecień 11, 2016 at 5:54 pm

    Przy fragmencie o zapachu sie poplakalam. To chyba te hormony ciążowe… Juz się nie mogę doczekać kiedy za pare miesięcy i w moim domu pojawi sie ten szczególny zapach.

  • Odpowiedz Anka Kwiecień 11, 2016 at 9:26 pm

    Jeju jeju, ja tylko rycze tutaj albo ze śmiechu , albo ze wzruszenia! Swietnie piszesz i bardzo cię lubię , choć nie znam osobiście! Idę obudzić moje dzieci choć już śpią, bo muszę je pomęczyć, wycałować , powąchać….

  • Napisz odpowiedź