Basia bloguje CO U NAS?

CO JA MAM ZE SOBĄ ZROBIĆ?

Luty 23, 2015
IMG_1677

W powietrzu czuć czającą się na każdym rogu i wchodzącą przez każdą szparę ZMIANĘ. Jest jak lekkie kopnięcie prądem, jak lodowaty miąższ arbuza, jak książka, o której myśli się do rana. Zmiana ta przejawia się rzecz jasna i przede wszystkim w pogodzie, która oszalała i w lutym pokazuje na termometrach +10 stopni. Za tym idzie oczywiście zmiana w nastrojach społeczeństwa. Spacery, rowery i pocałunki na wietrze. Znowu wszystkim się chce! A jak mi się chce! Mój Boże! Mam zakwasy jak stąd do „Masecziusets”, jestem wampem kuchennym czarującym coraz nowsze kulinarne dzieła, mój zeszyt pęka od notatek, pomysłów i kolorów, zdecydowałam, że trzeba wyburzyć kilka ścianek w naszym nowym domu, wyrabiam 200% normy, a to wszystko dzięki kilku słonecznym dniom.

Zmiany są dobre. Każde czegoś uczą. Boję się ich, choć głośno o tym nie mówię.

Zmieniają się moi synowie. Z małych niemowlaków wymagających mojej ciągłej atencji, dzień po dniu stają się chłopakami z dosyć napiętym harmonogramem. Matczyna opieka, moje zmęczenie i nieprzespane noce zaczynają powoli (powoli!) odchodzić w niepamięć.
Zmiana.
W tym roku przeprowadzka. Nowe miasto, nowi ludzie, nowy lekarz rodziny, nowy warzywniak… Nowe będzie też przedszkole, już nie dla jednego, ale dla dwóch moich chłopców. Nagle będę musiała skonfrontować się z odzyskanym czasem. Z czasem dla siebie, w nowym miejscu, z nowymi ludźmi, z nową energią. Z jednej strony czuję niepokój, z drugiej ogromną ekscytację i czuję jakbym zaczynała wszystko od nowa. Carte blanche. To trochę jak odgracenie szafy, inbox zero czy złożenie wypowiedzenia, ale w nieco szerszym aspekcie. I szczerze Wam powiem, że za cholerę nie wiem, co mam w życiu robić. Zawsze podziwiałam tych, którzy od maturalnej klasy mieli sprecyzowane zawodowe cele i konsekwentnie do nich dążyli. Ja nie mam. Z moich studiów na dwóch kierunkach wyniosłam tyle, co nic. Praca na etacie jawi mi się niczym koszmar. Wiem, jakie są moje super mocne strony. Chciałabym mieć takiego pracownika jak ja. Wiem co mnie jara i kręci, a co totalnie odrzuca. Wiem, co potrafię robić po mistrzowsku, ale nie wiem jednego. Jak połączyć te wszystkie kropki w klarowną całość. Jednego dnia się tym martwię, grzebię w swoich porażkach z przeszłości i sama podcinam swoje skrzydła. Drugiego z kolei myślę, że mogę być każdym i wszystkim, jeśli tylko będę chciała. Tylko kim ?

Zmiany są dobre, wiecie? Wszystkie, które przytrafiły mi się w życiu do tej pory, skierowały je na właściwy tor.
Mam głęboko gdzieś skryte przeczucie, że przede mną tylko to, co najlepsze, i że zmiana, o której Wam dziś napisałam przyniesie mi dużo dobrego.

Czy Wy zawsze wiedzieliście co chcecie w życiu robić? A może opowiecie mi o spektakularnych zmianach w Waszym życiu, które sprawiły, że zmieniło się ono o 180 stopni ? Jestem bardzo ciekawa. Głównie w kontekście zawodowym.

Dobrego tygodnia

cats IMG_1545 IMG_1552 IMG_1562 IMG_1572 IMG_1643 IMG_1647
IMG_1650IMG_1667IMG_1677 IMG_1648 IMG_1666 IMG_1690 IMG_1692 IMG_1693 IMG_1709 IMG_1710 IMG_1714 IMG_1721 IMG_1741 IMG_1757 IMG_1777

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

11 Komentarze

  • Odpowiedz dwapiec Luty 23, 2015 at 7:55 pm

    To zdjęcie chłopaków idących za rękę – bezcenne!
    Mam nadzieję, że w tym roku wprowadzę znaczące zmiany w swoim życiu.

  • Odpowiedz Historynka Luty 23, 2015 at 8:18 pm

    Zmiany są dobre, ale dla mnie na przykład bardzo trudne. Powodzenia.

  • Odpowiedz domowybajzel Luty 23, 2015 at 9:55 pm

    Powodzenia! Ja też podziwiam ludzi, którzy od matury wiedzą, co chcą robić. Ja jedynie wiem, czego nie chcę robić 😉 I mam wrażenie, że napisałaś ten fragment o mnie 😉

  • Odpowiedz Anna Bartnik Luty 23, 2015 at 10:13 pm

    Basia, jak ja się z Tobą zgadzam! Jak nigdy! No dobra, jak zazwyczaj ;).
    Ale do rzeczy: w kwestii zawodowej nie odpowiem, bo obecnie zawodowo zajmuję się ogarnieniem siebie, dziecka i domu, ale apropos zmian. Dwa miesiące temu podjęliśmy decyzję, spakowaliśmy walizki i przeprowadziliśmy się za granicę. Pierwsze dwa tygodnie były koszmarne z różnych względów, ale po tych dwóch miesiącach widzę, że to jedna z lepszych decyzji.

  • Odpowiedz Dorota Luty 24, 2015 at 7:08 am

    Basiu ja też nigdy nie wiedziałam co robić – mam 35 lat i nadal nie wiem : ( przykra jest taka egzystencja. Ale Ty ze swoją kreatywnością dasz radę.

  • Odpowiedz Alina Luty 24, 2015 at 7:53 am

    Basiu ja też nie wiem co robić. Cały czas myślałam, że skończę studia i ot tak sobie praca będzie już na mnie czekać. Ach, ten optymizm! Rzeczywistość okazała się brutalna i zamiast zostać super projektantem instalacji gazowych;) po kilku pracach w fatalnych biurach projektowych, zostałam stażystką w urzędzie. Potem kolejne decyzje, kontrakt w pracy męża i przeprowadziliśmy się na 2 lata do Rosji. Ogromna zmiana, ale czego się nie robi aby zrealizować wspólne cele. Tylko jest jeden problem, nie będę tutaj pracować. Mąż mówi „rób kursy internetowe, zajmij się czymś, masz tyle czasu!”, a ja najzwyczajniej na świecie nie wiem czym chcę się zajmować. Wiem tylko, że nie chcę już pracować w zawodzie. Mam nadzieję, że w najbliższych miesiącach jakoś się ogarnę:)

  • Odpowiedz Ruda Luty 24, 2015 at 8:04 am

    Zmiany są nie tyle dobre czy złe – zmiany są potrzebne.
    Człowiek jako istota dość skomplikowana po pewnym czasie nudzi się, dusi w tych samych, monotonnych warunkach. Jesteśmy tak skonstruowani aby ciągle coś zmieniać, nie tylko siebie, ale także otoczenie.
    Nikt nie mówi przy tych okazjach do zmian, ze będzie prosto, łatwo czy będą dobre.
    Wraz z mężem postanowiliśmy wprowadzić w ruch największą zmianę w życiu jaka mogłaby nas spotkać. Kupujemy działkę i będziemy budować nasz wymarzony dom. Ta zmiana wymaga od nas poświęceń, wyrzeczeń. ALE wiemy, ze warto, choć będzie ciężko…
    Ze sprawą zawodową to jest tak, że jeśli się nie realizujemy w danej instytucji trzeba ją zmienić. I wiem, ze da się! Da się zmienić na lepszą, bardziej płatną, bardziej rozwojową.
    To oczywiste, że przed każdym takim krokiem towarzyszy nam strach przed tym co będzie, ale Basia, czyż nie jest dobrym stwierdzeniem: „Kto nie ryzykuje, ten nie ma? ” 🙂
    Nie bój się zmiany, szukaj tego co Ci będzie odpowiadać i (jeśli chodzi o pracę) negocjuj. Negocjuj warunki tak, żebyś nie musiała się dusić. 😉

  • Odpowiedz Joka Luty 24, 2015 at 1:33 pm

    Hej! Ja podobnie jak Ty niestety nigdy do końca nie wiedziałam, czym chciałabym się zajmować. Po ponad 3,5 roku prowadzenia, a wcześniej 4 latach budowy, rodzinno-nierodzinnej restauracji pod Kazimierzem podjęłam decyzję o sprzedaniu udziałów wspólnikom. Sama się sobie dziwię, że tyle wytrzymałam. Prowadziłam knajpę w ciąży i po porodzie wróciłam gdy synek miał 2miesiace. Na szczęście mógł być ze mną. Ale spędziliśmy tam pierwsze lata jego życia. Teraz cieszę sie wolnością i prowadzę dom:) marzy mi sie jakis biznes z takimi fajnymi kobietami jak Ty. Tylko tak niewiele kobiet w moim otoczeniu chciałaby coś takiego zrobic. Może czytelniczki Twojego bloga bedą miały pomysł na wspólną inicjatywę?!

  • Odpowiedz lucy es Luty 24, 2015 at 1:52 pm

    Mam podobnie. Nie boję się już zmian, nawet ich pożądam. Nie wiem co chcę robić, choć sporo już robilam. Jestem w kropce, w kropki i z kropek.

  • Odpowiedz Anna Luty 25, 2015 at 1:16 pm

    No to ja mam inaczej niż poprzedniczki. Od zawsze wiedziałam co chcę robić i nadal sprawia mi to niesamowitą frajdę ( niestety zarabiam średnio, ale mąż nadrabia

  • Odpowiedz Dag Luty 25, 2015 at 1:24 pm

    Ja też nie wiedziałam co chcę robić i nadal nie wiem – zawodowo. Choć intensywnie szukam, coś zaczyna się klarować, ale jeszcze sporo pracy nad sobą przede mną. I warto próbować różnych rzeczy – bo wtedy możemy przekonać się, że coś nam się podoba, albo stwierdzimy „tego nie chcę robić”.

  • Napisz odpowiedź