PODRÓŻE POLSKA

SPŁYW KAJAKOWY DOLINĄ ROSPUDY

Czerwiec 9, 2015
IMG_6221-Kopiowanie

Czy są jakieś rzeczy, których się boicie? Czujecie dyskomfort kiedy macie z nimi kontakt. Ja mam tak z wodą. Moje umiejętności pływackie są znikome, a w wodzie stoję, pod warunkiem, że w okolicach stóp widzę piasek. Wejście do kajaku, z płasko rozłożonymi nogami i lichym kapokiem na ramionach, a potem przepłynięcie w nim kilku mazurskich jezior wzdłuż i wszerz, z czego kilka z nich w nazwie miało słowo „głębokie”, jeszcze do minionego weekendu wydawało mi się abstrakcją.
Wszystkie jednak gwiazdy na niebie wskazywały, że oto przed nami długi weekend spędzony w całości w ten oto właśnie sposób. Wyszłam ze swojej strefy komfortu, starałam się nie trząść kajakiem, podróżować drogą wodną raczej w stylu Izabeli Łęckiej, niż wyczynowo i udało się. Kajak ani razu nie wylądował dnem do góry, co uważam za spektakularny sukces.
Za nami kilka dni spędzone na cudownych Mazurach, gdzie chwilami jedynymi dźwiękami, jakie mogliśmy usłyszeć były bzyczenia owadów i woda odbijająca się o brzeg.
Slow weekend z brakiem zasięgu w telefonach. Noclegi w namiocie z Biedronki, który ostatni raz był rozkładany w Barcelonie 6 lat temu. Żurek gotowany w jednym garze, który dawno nie smakował tak dobrze. Rozmowy o sensie życia prowadzone między pasażerami poszczególnych kajaków „zaparkowanych” na środku jeziora. Bo przecież nigdzie nie musimy się spieszyć. Wystarczy dopłynąć do celu, czyli na kemping, przed zmrokiem, a potem rozłożyć swój wypasiony namiot, wskoczyć do jeziora na szybki „prysznic” i dobrze się rozgrzać czerwonym półwytrawnym, bo w nocy tylko kilka stopni.
My już wiemy, że meldujemy się na spływie co roku. Złapaliśmy bakcyla.

_MG_6786 (Kopiowanie) 1 2 3 4 6 8 IMG_6188 (Kopiowanie) IMG_6221 (Kopiowanie) IMG_6233 (Kopiowanie) IMG_6237 (Kopiowanie) IMG_6404 (Kopiowanie) IMG_6451 (Kopiowanie) IMG_6495 (Kopiowanie) IMG_6522 (Kopiowanie) IMG_6538 (Kopiowanie) IMG_6650 (Kopiowanie) IMG_6689 (Kopiowanie) IMG_6727 (Kopiowanie) IMG_6904 (Kopiowanie)

Garść informacji praktycznych.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć jak zorganizować spływ kajakowy Doliną Rospudy.
Ruszyliśmy wczesnym rankiem samochodem w kierunku Augustowa. To tam czekały na nas kajaki, które uprzednio zarezerwowaliśmy, jako że nasza grupa liczyła ponad 20 osób. Jako, że był to weekend świąteczny (Boże Ciało), kajaki wypożyczaliśmy na kilka miesięcy wcześniej. Wiadomo było, ze ten termin będzie bardzo oblegany przez turystów. W inne terminy nie powinno być problemu, jednak zawsze warto uprzednio zarezerwować sobie sprzęt telefonicznie lub mailowo. Firma, z której wypożyczaliśmy kajaki oferowała parking dla samochodów, oraz transport do miejsca, w którym miał odbyć się spływ. Transport ten trzeba jednak również uzgodnić, bo w okresie wakacyjnym ruch jest ogromny i często trudno jest dostosować wolne kajaki z dostępnym transportem.
Kiedy dotarliśmy do miejsca startu, czyli do Jeziora Rospuda, wypakowaliśmy kajaki i zaczęło się upychanie całego swojego dobytku do różnych schowków w naszych dwuosobowych łódkach.
Ważne jest, żeby zabezpieczyć swoje cenniejsze rzeczy w workach wodoodpornych (takie możecie również wypożyczyć lub kupić w sklepie sportowym). My schowaliśmy swoje telefony w pudełku na jedzenie z klipsami z boku.
Kiedy już zapakowaliśmy cały kajak, a siebie ubraliśmy w kapoki wypłynęliśmy na Jezioro Rospuda. Chwila na złapanie wspólnego rytmu i można zacząć celebrować weekend.
Cały spływ Doliną Rospudy to pokonywanie trasy od jednego jeziora do kolejnego. Pomiędzy nimi zawiła rzeka, która chwilami zamienia się w mały strumyk. W każdym jednak momencie natura zachwyca.
Płynąc spotkaliśmy szybującego nad nami orła bielika, lecące łabędzie i polującą w szuwarach czaplę. To naprawdę robi wrażenie. Wrażenie robi też wszechogarniająca cisza i spokój, częsty brak zasięgu w telefonie lub też brak ochoty na korzystanie z niego, tak po prostu.
Po kilku godzinach wiosłowania czas na przerwę, czyli zacumowanie kajaków przy jakimś pomoście na jednym z jezior i szybki lunch. Potem znowu kilka godzin wiosłowania, każdy w swoim tempie i poszukiwania noclegu.
Po drodze mijaliśmy co chwilę pola namiotowe. Na każdym z nich do drzewa przybita tabliczka z napisem „Teren prywatny” i numerem telefonu. Dzwoniliśmy do właściciela. Ten przyjeżdżał, inkasował po 5 zł od osoby i wielka sypialnia na łonie natury była nasza.
Rozbijaliśmy namioty, nad ogniskiem zawieszaliśmy wielki gar i przygotowywaliśmy wspólną dla wszystkich kolację. Jednego dnia był to żurek, drugiego spaghetti bolognese. Oczywiście w takich warunkach ma się wrażenie, że to najlepszy posiłek, jaki ostatnio się zjadło. Byli też tacy, którzy nie zaprzestali swoich zdrowych zwyczajów kulinarnych i na pięknie rozłożonym kocyku przygotowywali na przykład pyszną sałatę z tuńczykiem i sosem vinaigrette 🙂 Wszystko jest kwestią organizacji.

Co trzeba zabrać na spływ (opcja bez dzieci):

– gotówkę. Po drodze można zatrzymać się w małych wioskach lub nawet barach przy samej rzece. Z reguły nie można płacić kartą. Warto mieć odpowiednią ilość gotówki, żeby wypożyczyć kajaki czy zapłacić za camping.
– namiot. My nasz kupiliśmy 6 lat temu w Biedronce za 45 zł 😀
– samopompujące się karimaty. Idealne rozwiązanie do namiotu. Dostępne np. w Decathlonie.
– ciepłe śpiwory. Noce bywają chłodne. Dobrze, jeśli mają opcję zrobienia poduszki np. z ubrań.
– dodatkowy koc. Przyda się do siedzenia przy ognisku, czy dodatkowego przykrycia się w nocy.
– latarkę.
– saperkę. Idąc do lasu w samotności, o poranku zabieramy ze sobą saperkę! Jedna na grupę wystarczy.
– papier toaletowy.
– ręcznik z mikrofibry, szybkoschnący i zajmujący mało miejsca
– przybory do mycia. Najlepiej ekologiczny żel pod prysznic czy szampon, bo kąpiel zapewne czeka nas w jeziorze.
– buty do chodzenia po wodzie
– lusterko
– małą butlę z gazem. Są już dostępne jednorazowe. Będzie idealna rano do podgrzania wody na aromatyczną kawę
– blaszane naczynia. Kubki, dwie miseczki i sztućce.

– krem do opalania z wysokim filtrem. Ja zrobiłam sobie krzywdę twierdząc, że to słońce w ogóle mnie nie opala i jest zimno. Mój mąż był mądrzejszy.
– korkociąg i wino
– plasterki, wodę utlenioną i spirytus
– bikini, spodenki do pływania, krótkie spodenki do kajaka, chustkę lub czapkę na głowę, okulary odradzam 🙂
– ciepłe ubranie na noc i kurtkę przeciwdeszczową w przypadku załamania pogody. Ubrania trzeba zabezpieczyć w workach wodoodpornych, tak samo śpiwory i koce, bo jeśli wywrócicie się w kajaku do góry nogami, to wieczorem będziecie marznąć.
– ładowarkę-akumulator do telefonu
– prowiant. Można zrobić zakupy w wiejskich sklepikach, ale dobrze mieć ze sobą kawę, przegryzki do kajaka, jakieś kanapki. Jeśli decydujecie się na wspólny obiad w grupie, warto ustalić wcześniej co będziecie jeść, wyznaczyć jedną osobę do zrobienia zakupów. Każdy z grupy później bierze część wspólnego prowiantu do swojego kajaka. Można zabrać ze sobą składniki na pyszną sałatkę (mix sałat w opakowaniu, puszka tuńczyka, czerwona cebula, pomidory suszone, oliwki, grzanki) i wraz z lampką wina być damą tak jak moja przyjaciółka 🙂 Do tego dużo wody do picia.
– aparat, o który dbacie baaaardzo, bo w kajaku narażony jest na niebezpieczeństwo. Ja uważałam, ale może lepszą opcją będzie wodoodporna kamerka go pro, albo jednorazowy aparat ?
– pudełko z klipsami zabezpieczającymi na jedzenie, do którego schowacie telefony, ładowarki, kluczyki do auta itp

Co trzeba zabrać dodatkowo na spływ (opcja z dziećmi):
Pojechaliśmy bez naszych maluchów, ale z moich obserwacji myślę, że trzeba pamiętać o:

– piłce do nogi, badmintonie, piłce do siatki
– książce, komiksie do kajaka
– ulubionych smakołykach maluchów
– małych, ulubionych zabawkach; trzeba pozwolić im szukać drewna na opał w lesie, pomagania przy rozpalania ogniska, rozbijania namiotu – to zastąpi wszystkie zabawki zostawione w domu.

Myślę, że o niczym nie zapomniałam. Wydaje się dużo, ale tak naprawdę te wszystkie rzeczy zmieszczą się w jedną torbę czy plecak. Na takich wyprawach obowiązuje minimalizm. Nie martwimy się za bardzo o nasz wygląd tylko uprawiamy survival. Minimalizm ten nie przeszkadzał mi jednak w zrobieniu pięknych zdjęć w kapeluszu niczym z St. Tropez 🙂

Spływaliśmy trzy dni. Od Jeziora Rospuda do miejscowości Raczki. Na koniec spływu bus z firmy wypożyczającej nam kajaki zabrał grupę i sprzęt z powrotem do Augustowa.

800px-Rospuda-Hancza.svg_

Ile to kosztuje?
– benzyna i gaz do naszego samochodu, w obie strony (400 km w jedną stronę z Lublina do Augustowa) ok 200 zł; ceny pociągów z Warszawy do Augustowa to koszt ok 80-90 zł w jedną stronę, ale może z waszego miejsca zamieszkania są jakieś tańsze połączenia. Zawsze warto się też zrzucić na benzynę i podróżować większą grupą, jednym autem.
– opłata za kajaki, parking i składkę na wspólne jedzenie – 110 zł/osobę
– opłata za 2 noclegi na campingu – 10 zł /osobę
– zakupy przed wyjazdem (prowiant, kremy z filtrem etc) – ok 100 zł
– butla z gazem turystyczna – ok 30 zł

Gdzie wypożyczyliśmy kajaki?

PL 16-300 AUGUSTÓW ul. Konwaliowa 2
tel./fax +48 87 643 43 99, tel. +48 87 644 67 58, mobile +48 601 146 703
e-mail: szot@szot.pl

Zachęcam Was z całego serducha na wakacje w tym klimacie. Wyrwijcie chociaż na weekend, a gwarantuję, że naładujecie swoje akumulatory na maksa. Czy macie podobne doświadczenia z odpoczywaniem w podobnym klimacie? Czy znacie coś równie fajnego jak kajaki? Podzielcie się koniecznie w komentarzach.

Może Ci się również podobać

18 Komentarze

  • Odpowiedz Daywithcoffee Czerwiec 9, 2015 at 11:59 am

    Pewnie się powtarzam, ale uwielbiam Twoje wpisy! 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 9, 2015 at 12:08 pm

      :*

  • Odpowiedz Matka Poli Czerwiec 9, 2015 at 1:19 pm

    Fantastyczny weekend. Kajaki, woda, przyroda, coś pięknego 🙂 Sama też spędziłam weekend na łonie natury. Jako ciężarówka, kiepsko z aktywnością ruchową, więc tym razem na leniucha. Ale jak tylko będzie możliwość, to też muszę skorzystać z aktywnego wypoczynku 🙂

  • Odpowiedz kwiatekzesnu1989.blogspot.com Czerwiec 10, 2015 at 12:16 pm

    Zdjęcie oddają zawsze w połowie to co się przeżyło, więc przypuszczam, że musiało być magicznie i cudownie. Na prawdę fajnie, aż z lekka zazdrość mnie dopadła. Już lata nie byłam na kajaku, a chętnie bym powariowała.
    Pozdrawiam Cię ciepło 🙂
    http://www.kwiatekzesnu1989.blogspot.com

  • Odpowiedz ATKA Czerwiec 10, 2015 at 12:58 pm

    Jakie zdjęcia ! Obozowy klimat z nich bijący sprawił, że aż mi łezka w oku stanęła, bo przypomniałam sobie czasy harcerskie 🙂 Co do lęku przed wodą to mam dokładnie tak samo jak Ty. Mieszkam w wiosce nad Wartą gdzie bez problemu można wypożyczyć kajak. Ze strachu wzbraniałam się przed tym, ale z drugiej strony ciekawość i chęć innego obcowania z przyrodą wciąż kusi. Po Twoim wpisie znowu przeanalizuje chętkę i może w końcu się skuszę 🙂
    Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję świetnego oka do zdjęć z klimatem !

  • Odpowiedz Kailla Czerwiec 10, 2015 at 1:29 pm

    Basiu od dłuższego czasu czytam Twój blog i mimo, ze się nie znamy coraz bardziej odnoszę wrażenie jakbym już kiedyś Cię gdzieś spotkała. Miłość do podróży, rezygnacja z miasta, budowa domu, robótki ręczne, a teraz jeszcze ten strach przed wodą i z boku mąż wiecznie namawiający na spływ kajakowy. Dzięki Tobie chyba w końcu zdecyduję się na pokonanie „starcha” 🙂
    Dziękuję i pozdrawiam

  • Odpowiedz Magda Czerwiec 24, 2015 at 7:55 pm

    Basiu,

    Jestem pod wrażeniem tych wspaniałych zdjęć ! Czy my byłyśmy na tym samym spływie?? Umknęło mi tyle szczegółów.

    Pozdrawiam ciepło,

    Magda

  • Odpowiedz Natalia Lipiec 5, 2015 at 7:36 pm

    Ja jeszcze nigdy przenigdy nie płynęłam kajakiem (mimo iż wychowałam się nad wodą) cały czas jakoś to odkładam 🙂

  • Odpowiedz Konesso Lipiec 8, 2015 at 9:34 am

    Zazdroszczę Ci, ja jeszcze w tym roku nie miałem wakacji i nie wiem czy będę miał 🙂 uwielbiam wodę i pływać, ale nie pamiętam kiedy ostatnio byłem na kajaku

  • Odpowiedz Anu Lipiec 12, 2015 at 9:26 am

    Wiedziałam, że stracisz serce do tego bloga na rzecz współpracy z Tekstualną

  • Odpowiedz Herbatkowo Lipiec 20, 2015 at 8:57 am

    Świetne zdjęcia, krowa najlepsza ;D

  • Odpowiedz Ewelina. Lipiec 23, 2015 at 10:12 pm

    Witaj. Szukałam sensownych przepisów kulinarnych na urodzinowe przyjęcie w ogrodzie połączone ze mini zjazdem rodzinnym, a trafiłam na Ciebie. Dziewczyno – BRAVO – naprawdę potrafisz porwać prostotą pióra, inteligentnym poczuciem humoru, zwyczajnością wypowiedzi i 100 procentowym trafieniem w newralgiczne punkty polskiej kobiety. Zajadasz życie pełnymi łychami – ogromnie się cieszę, że szukając przepisu na grillowane warzywa i kiełbaski w lekko zmodyfikowanej formie, trafiłam na Ciebie.
    Pozdrowienia z Gdańska.

  • Odpowiedz Kasia Wrzesień 2, 2015 at 7:05 am

    Łał, zazdroszczę Ci 🙂 nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na kajakach, chyba kilkanaście lat temu 😉

  • Odpowiedz DetalKoncept Wrzesień 2, 2015 at 7:12 am

    Bardzo fajny wpis i świetne zdjęcia 😀

  • Odpowiedz Magda Październik 10, 2016 at 10:01 am

    Jedno sprostowanie – to nie była wyprawa na Mazury, ale na Suwalszczyznę 😉 Z wypraw kajakowych w tamtym rejonie polecam Czarną Hańczę i dużo mniej znaną Marychę (i uczęszczaną), przepływającą przez urokliwe Sejny. Można też wybrać się na spływ Niemnem na Litwie 🙂
    Fantastycznym miejscem na postój, pole namiotowe i wypożyczenie kajaków jest firma Hobbit z Maćkowej Rudy z gospodarstwem agroturystycznym położonym nad samą Czarną Hańczą.

  • Odpowiedz nadpilice Grudzień 13, 2016 at 11:49 am

    Przypomniały mi się piękne wakacje w tym roku… Byliśmy na spływie kajakowym w Warce. Cała rodzina plus pies więc naprawdę ciekawie 🙂

  • Odpowiedz H.T. Listopad 1, 2017 at 7:19 am

    ROSPUDA- piękno natury. Zapraszamy na kajaki na szlak ROSPUDY ! H.T. Raczki http://www.kajakirospuda.pl

  • Odpowiedz proflykatowice Listopad 21, 2017 at 6:01 pm

    Najważniejsze, że wszyscy szczęśliwi 🙂 aż miło patrzeć na taką relację

  • Napisz odpowiedź