NORWEGIA PODRÓŻE

7 RZECZY, KTÓRE ZASKOCZYŁY MNIE W OSLO

Lipiec 15, 2017
15

Z tą Norwegią to nam wiecznie nie po drodze. Trochę dlatego, że to miejsce pracy mojego męża. Pracy, która sprawia, że jednak tęskni do nas, do domu, który zbudował w Polsce, a nie tam i z tym powrotem mu się trochę schodzi. Trochę też dlatego, że nas jakoś nie bardzo było stać na tę Norwegię, bo fundamenty, bo wylewki, bo dach – wiadomo.
W Norwegii bywałam wiele razy, ale nigdy nie było czasu na zwiedzanie. Kilka sporadycznych spacerów po Oslo, choć z reguły moja podróż ograniczała się do trasy lotnisko – wynajmowany dom w małej, uroczej wiosce.
Do tej pory najfajniejsza moja norweska podróż to Bodo, o którym pisałam ci tutaj i tutaj. Mam w planach trip po tym kraju autem, spanie w namiotach i zobaczenie tych wszystkich bajecznych krajobrazów, które sprawiają, że Norwegia jest uznawana za jeden z najpiękniejszych krajów na świecie. Dziś jednak nie będzie o krajobrazach, dziś będzie o stolicy Norwegii i trochę o samych Norwegach. Nie ma tego dużo, bo i turystka ze mnie była żadna. Wiesz, kiedy mam niewiele czasu to ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę jest odwiedzanie muzeum czy budynku parlamentu. Wolę znaleźć jakąś głębszą warstwę miasta, usiąść na krawężniku i pogapić się na ludzi.

Oslo jest inne, niż wszystkie inne stolice, które do tej pory odwiedziłam. Nie ma tego wielkomiejskiego zgiełku, który masz w Rzymie, Londynie czy w Warszawie. Zupełnie inna energia, inna mentalność, inny wygląd.
Zobacz Oslo moimi oczami.

7 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Oslo

1. CENY

Tu nie zmienia się nic. Norwegia jest absurdalnie, kosmicznie droga. Zwłaszcza jeśli jesteś turystą i żyjesz w kraju, który ma zupełnie inną ekonomię, inne zarobki niż tu. Kiedy jesteś turystą pierwszy szok przeżywasz pewnie na samym początku, kiedy chcesz kupić wodę, gumy do żucia czy chusteczki. Kiedy jesteś turystą zazwyczaj twoje potrzeby na tym się nie kończą. Musisz coś jeść i pić, gdzieś spać.
Za dwa piwa w dzielnicy Grunerløkka, która nas urzekła zapłaciliśmy ok. 90 zł. Za drobne zakupy (pieczywo, wędlina, ser, 2 litrowa cola, ogórek, opakowanie ciastek) 140 zł. Boli. Królami życia w Oslo nie jesteśmy. Jedzenie robimy do pudełek. Co za tym idzie nie opowiem ci o najlepszych knajpach w Oslo, ani o super rozrywkach. Podobno wiele nie tracę, bo Norwegowie nie mają super dobrego jedzenia i ilekroć wyjeżdżają na wakacje są zaskoczeni jak pyszna jest lokalna kuchnia. Z takich ciekawostek zasłyszanych podczas jednej z rozmów moich kolegów: 80 metrowe mieszkanie w dobrej dzielnicy w Oslo to koszt około 6 milionów złotych, czyli jakiś pięciu 100 metrowych apartamentów w centrum Warszawy. Kosmos.

2. WIELKOŚĆ MIASTA

Wielkość Oslo była dla mnie kolejnym zaskoczeniem. Oslo jest jak moje rodzinne miasto Lublin z tą różnicą, że w Lublinie więcej się dzieje i raczej nie przejdziesz go wzdłuż i wszeż w ciągu jednego dnia. Na Oslo potrzeba jakiś dwóch w moim odczuciu. Ja ogarnęłam je w kilka godzin, choć tak jak napisałam tym razem turystka była ze mnie marna. Odhaczyłam po prostu kilka punktów. Nie łaziłam po knajpach, nie potańczyłam w klubie, szczerze powiedziawszy to nie pogadałam sobie nawet z żadnym Norwegiem łamaną norweszczyzną, ale o tym za chwilę.
Wiesz ilu jest mieszkańców w Oslo? Niecałe 700 tysięcy. Wiesz ilu mieszkańców ma Warszawa? Prawie 2 miliony. Czuć różnicę.

3. DESIGN I ARCHITEKTURA

To, że Norwegowie mają doskonały gust i otaczają się pięknymi rzeczami to wiedziałam. Kartkowałam ich wnętrzarskie magazyny z wypiekami na twarzy, a projektując nasz dom mocno inspirowałam się skandynawskim stylem. Wiedziałam, że u nich jest pięknie tuż po tym jak pierwszy raz opuściłam samolot na lotnisku w Oslo. Widziałaś kiedyś lotnisko Oslo Gardemon? Klasa. Stal, szkło i drewno. Przepiękne. I mimo, że to wszystko wiedziałam, to właśnie fakt, że Oslo jest tak spójne architektonicznie – zapamiętam najbardziej. Nie znajdziesz tu krzyczących reklam, obciachowych elewacji, syfiastych budek z kebabem i przypadkowości. Witaj w Oslo – krainie porządku, doskonałego designu, surowości, szkła, metalu, drewna i minimalizmu.

4. OPERA 

To był mój priorytet – zobaczyć budynek opery. Widziałam ją na zdjęciach w sieci, nie spodziewałam się, że zrobi na mnie takie wrażenie na żywo. W końcu nie ma tam nic oprócz tysięcy ton marmuru. Oczywiście tylko żartuję.
Budynek opery to kolejny element do mojej prywatnek kolekcji. Kolekcji miejsc, które sprawiają, że się wzruszam. Tak było, kiedy pierwszy raz w życiu zobaczyłam wieżę Eiffle’a podczas mojego pierwszego zagranicznego wyjazdu. Tak było również, kiedy wjechałam na szczyt Burj Khalify w Dubaju. Uginają się pode mną kolana. Serio.
Patrzę i nie mogę wyjść z podziwu, że człowiek jest tak doskonałą istotą, by stworzyć coś takiego. Może pomyślisz, że przesadzam, ale zawsze w takich momentach dosyć patetycznie podchodzę do tematu. Dziś dla nas wszystko jest normalne, nudne i przewidywalne. Jeden zobaczy nudny, minimalistyczny budynek gdzieś nad morzem. Drugi znajdzie na przykład taki artykuł jak ten, opowiadający historię tegoż budynku i uczci to minutą ciszy 🙂

5. PORZĄDEK

Norwegia jest uporządkowana – wiadomo. Pamiętam mój pierwszy raz w tym kraju i pytania o to gdzie sa reklamy, gdzie jest sklep? Byłam ciekawa jak to jest ze stolicą i tu zaskoczenie – jest czysto. Może nie tak jak w Dubaju, w którym chodzą za tobą ze ściereczkami i wycierają podłogę, po której przeszłaś, ale czysto. Porównując Oslo do innych stolic ten porządek wręcz uderza. O dziwo to własnie tutaj, w Oslo widziałam najwięcej narkomanów. Byłam świadkiem rozdawania czystych igieł i strzykawek, ale też tego jak młody chłopak przygotowywał sobie działkę i wstrzykiwał w żyłę pod mostem, w samym centrum, w sąsiedzctwie pięknych kamienic, parku i spacerowiczów. Mam wrażenie, że nikogo to nie dziwi. Robią swoje i znikają, a miasto sprząta. Nie wiem jak z przestępczością w Oslo, ale nawet przechodząc obok wspomnianego mostu albo zapuszczając się gdzieś w mniej „fancy” dzielnice czułam się bezpieczna.

6. JĘZYK NORWESKI

Boże uchowaj. Ja wiem, że dla reszty świata polski jest abstrakcją, wiem.
Ale kiedy odwiedzam Włochów albo Hiszpanów, albo Francuzów i oni do mnie mówią to ja rozumiem cokolwiek.
A jeśli wypiję parę lampek wina to w ogóle uznaję, że mówię w tym języku.
Język norweski jest dla mnie czarną magią, bełkotem bez spacji. Rozumiem dwa słowa: „takk” czyli ichniejsze dziękuję, choć zdarza mi się odpowiadać „takk” myląc je z naszym „tak” 😀 Oraz drugie słowo „hade bra” czyli do widzenia –  i to tylko dlatego, że żegnają mnie tak stewardessy na pokładzie. I myślę sobie: „Boże, przecież tylu tu imigrantów, tylu Polaków, taki mój mąż na przykład. Przecież oni mówią biegle po norwesku, przecież to nie może być trudne”. I wraca mi wtedy optymizm, i myślę sobie nawet, że sobie pyknę lekcję na jutubie i dupa. Dalej pozostaje mi tylko „hade bra”.

7. MENTALNOŚĆ NORWEGÓW

No dobra. Po pierwsze nie pracuję z Norwegami, więc w zasadzie ciężko mi mieć na ich temat jakieś zdanie, ale uznajmy, że wszystko co dzisiaj piszę jest tak zwanym pierwszym wrażeniem. Trochę świata jednak zwiedziłam i mam porównanie. Zatem moje wrażenie jest takie, że Norwegowie są bardzo introwertyczni i mają ogromny dystans. Przy tym są niesamowicie uprzejmi i poprawni. Ich wyważona osobowość w połączeniu z surowością klimatu, designu i wszelkich form staje się spójną całością. Nie mój klimat, nie moja energia, nie moje miejsce.
Wiesz jak zachowuje się lawa, która wpada do zimnego morza? To ja w Norwegii.

Zobacz Oslo w moim obiektywie. Nie da się zrobić tam złego zdjęcia. Po prostu się nie da.

Opera i okolice.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15

A to dzielnica Grunerløkka, gdzie zrobiliśmy sobie na najlepsze, bo najdroższe piwo w naszym życiu 🙂

16 17 18 19 20 21 27

Mam nadzieję, że jesteś wystarczająco wrażliwa na sztukę, bo to co widzisz to łąbędź. Łabędź na rzece – nie inaczej.

28 29

A to okolice Akademii Sztuk Pięknych, zdaje się i kolejna porcja norweskiej architektury.

22 23 24 25 26 30 31 32 33 34 35

Jak ci się podoba Oslo? Byłaś? Widziałaś? Może tu mieszkasz?
Jestem ciekawa czy myślimy podobnie.
Ja za tydzień startuję ponownie.
Tym razem zamierzam się wygrzać i opalić za wszystkie czasy.
Uściski <3

Może Ci się również podobać

20 Komentarze

  • Odpowiedz Tekstualna Lipiec 15, 2017 at 6:52 am

    Chciałabym to wszystko zobaczyć!

  • Odpowiedz Pod napięciem Lipiec 15, 2017 at 11:53 am

    Norwegia zachwyca mnie okrutnie. W przeciągu pół roku byłam tam dwa razy- wielki plus rodziny na emigracji 😉 zwiedziliśmy majestatyczne góry, wstrzymaliśmy oddech podziwiając fiord, przejechaliśmy górnicza na hulajnogo-sankach.. Za dwa lata planujemy podbić Lofoty! Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Na razie trzeba się skupić na zebraniu milionów monet na ten wyjazd ;D

  • Odpowiedz AnnaO Lipiec 15, 2017 at 12:34 pm

    I ja tez,ale czy bedz mnie stać?

  • Odpowiedz Ania Lipiec 15, 2017 at 12:41 pm

    To byłby dla mnie raj. Uwielbiam takie klimaty, ten wiatr, te chmury… Polecam książki Wiśniewskiej ‚Białe’ i ‚Hen’ o Norwegii, ale tej jeszcze bardziej na północ. Świetne.

  • Odpowiedz Anika Lipiec 15, 2017 at 2:43 pm

    O matko i córko! 90 zeta za 2 piwa?? Norwegia jest na mojej liście miejsc do odwiedzenia, ale o tych kosmicznych cenach nie miałam pojęcia. Szok. Muszę zapakować papu do pudełek, bo lokalnych knajp to raczej tam nie odwiedzę 😉

  • Odpowiedz Ola Lipiec 15, 2017 at 7:22 pm

    Basiu, pięknie to opisałaś i pokazałaś tylko ta coca – cola mi tak do Ciebie nie pasuje…

    • Odpowiedz Basia Szmydt Lipiec 16, 2017 at 11:53 am

      haha – to do whisky dla chlopaków 😉

  • Odpowiedz Malena Lipiec 16, 2017 at 2:29 pm

    Kocham Norwegię, tęsknie za moja Piękną Macochą, która przygarnęła mnie na ponad 30 lat. Ale to Polska jest jak Matka, która się kocha taką jaka jest i za to ze po prostu jest.Pozdrawiam, dziekuje za piekne i artystyczne zdjecia z Oslo.

  • Odpowiedz Kasia Bonczek Lipiec 16, 2017 at 8:18 pm

    Piękne miejsce! 🙂

  • Odpowiedz Katinka Lipiec 17, 2017 at 8:54 am

    Ciekawe, piękne miejsce! 🙂 Może kiedyś … 😉

  • Odpowiedz su Lipiec 17, 2017 at 12:44 pm

    nie widzę piękna o którym piszecie (w komentarzach też). Tylko beton i smutek… marazm taki :/ dobijające, nie mogłabym tam mieszkać.

    • Odpowiedz viola Lipiec 17, 2017 at 2:11 pm

      no dokładnie, też mam takie uczucie! Zimno i wietrznie. Minimalistycznie. Drogo. Srogo. Eeee nie dla mnie ten klimat 😉 ale uwielbiam czyjeś relacje z podróży, inne oko. Bardziej chyba interesowała by mnie norweska wieś, przyroda, życie, codzienność. Tu w tym betonie uschnęłabym 🙂

      • Odpowiedz SU Lipiec 18, 2017 at 10:48 am

        hahah 🙂 Viola- mam takie same odczucia – chętniej pooglądała bym relację z norweskiej wisi, przyrodę 🙂

  • Odpowiedz Karola Lipiec 17, 2017 at 12:54 pm

    Piękne miejsce, jest i na mojej liście marzeń. O aż tak kosmicznych cenach nie miałam pojęcia. No i nie żeby coś, ale jak to jest łabędź…. 😀

  • Odpowiedz Marta Lipiec 18, 2017 at 3:37 pm

    A jak sytuacja z imigrantami w Norwegii? Czytałam, że Szwecja ma ogromny problem z zalewem imigrantów.
    Mi w krajach skandynawskich nie podoba się ta polityczna poprawność itd.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Lipiec 18, 2017 at 7:41 pm

      myślę, że Norwegia w tej kwestii ma się całkiem nieźle, choć pamiętaj, że to Polacy stanowią tam największą grupę obcokrajowców 🙂

  • Odpowiedz Paulina Lipiec 23, 2017 at 6:30 am

    Oslo niestety nie jest bezpiecznym miastem. Są dzielnice gdzie lepiej nie wchodzić i o czystości też można zapomniec. Żeby poznać mentalność Norwegów trzeba z nimi żyć. Nie wystarczy tylko pracować. Nie są wylewni jak Polacy ale mają świetne poczucie humoru i są wbrew pozorom bardzo ciepli. Prawdziwą Norwegię poznaje się lepiej poza Oslo. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Odpowiedz Małgosia Lipiec 24, 2017 at 8:49 am

    Bardzo fajne podsumowanie Basiu, nabrałam chęci, żeby odwiedzić ten kraj 🙂 zastanawiam się, czy podróż kamperem nie byłaby fajną opcją? Jak uważasz? pod kątem ekonomicznym taka podróż byłaby chyba bardziej w zasięgu.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Lipiec 24, 2017 at 12:32 pm

      kampery w Norwegii to świetny pomysł 😉

  • Odpowiedz Annuschka Lipiec 25, 2017 at 12:15 pm

    Byłam w zeszłym roku i jestem pod wrażeniem. Że jest taka spójna, że nie ma dziko wyrastających budynków, że wszystko jest przemyślane. Ten szereg budynków, który jest u Ciebie na początku zachwycił mnie. Proste bryły, a jednak z pomysłem. I jak ładnie się komponują z całością.
    U Norwegów zachwyciła mnie ich miłość do swojej historii (tak to odebrałam po ilości i różnorodności muzeów, a jako miłośniczka retro byłam przeszczęśliwa 🙂 (to gdybyś znów wybierała się do Norwegii -> http://endless-retro.blogspot.com/2016/07/norwegia-w-stylu-retro.html)

  • Napisz odpowiedź