MÓJ DOM ORGANIZACJA

BUDŻET DOMOWY – czyli jak zaczęłam ogarniać domowe finanse.

Luty 28, 2017
74

Może zacznę od tego, że już kiedyś byłam finansowym ninja, a było to wtedy, kiedy ciułaliśmy każdą złotówkę na dom, co to się miał dopiero wybudować. Wtedy właśnie wypracowałam sobie system, o którym ci dzisiaj napiszę, a do którego ja sama muszę wrócić, jeśli jesienią chcę odwiedzić NYC albo Bangkok, albo żeby najzwyczajniej w świecie mieć finansową poduszkę, bo pieniędzy nigdy za wiele, o czym wszyscy doskonale wiemy. Jeśli tak jak ja budowałaś dom, albo remontowałaś mieszkanie, albo podjęłaś się jakiegokolwiek dużego projektu – wiesz doskonale, że na początku inwestycji wydatki liczymy w tysiącach, potem w setkach, a później liczyć przestajemy, bo nie ma bardzo mamy co. Dom to dla nas studnia bez dna. Oszczędności życia skrystalizowały się w postaci budynku, a uzbieranie kolejnych „zaskórniaków” wcale nie jest takie proste. A potrzeby lubią się mnożyć. Wydatki z resztą też.
Mnie marzą się podróże. Nieustannie. Marzy mi się też ogród, ogrodzenie i wykończone piętro, czyli góra kasy potrzebna od zaraz. Już dawno uświadomiłam sobie, że w tym temacie należy uzbroić się w cierpliwość i składać grosz do grosza. Jak znaleźć oszczędności? Opcji jest kilka. Albo poszukać nowych źródeł dochodów i je zwiększyć. Albo zmniejszyć potrzeby i zastanowić się gdzie moglibyśmy „przykręcić kurek”. Albo zacząć kontrolować wydatki i prowadzić domowy budżet. Albo najlepiej zrobić te trzy rzeczy naraz.

64

To nic innego jak rachunek sumienia. Odpowiedź na pytanie w jakim stanie są twoje finanse. U mnie jakiś czas temu było słabo. Nie kontrolowałam tego na co wydaję pieniądze, choć wydawało mi się coś zupełnie innego. Gdy płaciłam w sklepie kartą, po odejściu od kasy nie potrafiłam sobie przypomnieć ile wynosił cały rachunek. Często pod koniec miesiąca czekałam na następny dopływ gotówki, by złapać oddech. Totalnie niekomfortowa i nieodpowiedzialna sytuacja, w której bardzo źle się czułam. Szczególnie, że właśnie w takich chwilach na złość psuje się auto, 4 zęby po 200 złotych sztuka, przydomowa oczyszczalnia, a dziecko jedzie na wycieczkę. Życie. Postanowiłam to oczywiście zmienić.

75

Robimy diagnozę problemu czyli bierzemy najzwyklejszy zeszyt, klej i długopis i zapisujemy nasze wydatki. Absolutnie wszystkie wydatki. To ważny i pracochłonny etap, ale informacje, które w ten sposób zbierzesz, mogą cię zaskoczyć. Ja na przykład, robiąc to pierwszy raz, dowiedziałam się (o zgrozo), że potrafię wydać 700 zł na jedzenie „na mieście”, albo zostawić w sklepie 200 zł miesięcznie za pieczywo, z którego połowa ląduje w koszu.
Robiąc taką paragonową diagnozę dowiedziałam się:
– jak wygląda moje miesięczne menu, ile wydaję na warzywa, owoce, a ile na nabiał i mięso. To właśnie wtedy postanowiłam zmniejszyć ilość słodyczy, które kupowałam dzieciom. Zamiast tego zaczęłam piec im proste ciasta.
– czy nie kupuję za dużo kosmetyków? Czy te, które mam w łazience są rzeczywiście w użyciu? Czy nie czas na „projekt denko”?
– czy nie przesadzam z ilością kupowanych ubrań (również tych w lumpeksach), czy rzeczywiście noszę swoje ubrania, czy wiem co mam w szafie?
Tak naprawdę na tym etapie musiałam przyjrzeć się wszystkiemu, co tylko pozornie nie ma związku z planowaniem budżetu.
– jak spędzam czas z przyjaciółmi i czy wszystkie rozrywki, które przychodzą mi do głowy są płatne?
– jak spędzam czas z moimi dziećmi? Czy sala zabaw jest naprawdę jedynym wyjściem?
– czy gotuję w domu?
– ile pieniędzy wydaję na benzynę i bilety?
– jakie są moje koszty stałe?

IMG_6237-Kopiowanie

Po uświadomieniu sobie, że wydaję za dużo, wprowadziłam kilka zmian od razu. Przyniosły mi one realne oszczędności. Oto kilka przykładów:
– zaczęłam tankować na jednej stacji benzynowej, żeby zbierać punkty. Kiedyś te punkty bagatelizowałam, okazało się, że dzięki nim mogę mieć jedno tankowanie gratis raz na kilka miesięcy.
– moja umowa z operatorem komórkowym dobiegała końca. Przedłużając ją zdecydowałam się na tańszy abonament. Oszczędzam 500 zł rocznie.
– kupuję minimalną ilość pieczywa. Oszczędzam 50-60 zł miesięcznie.
gotuję w domu i zabieram ze sobą jedzenie w pudełku. Zabieram ze sobą przekąski dla dzieci, czasem nawet zupę w termos 🙂 Oszczędzam 500-700 zł miesięcznie.
– wypożyczam książki z biblioteki. Oszczędzam 100 zł miesięcznie.
– ćwiczę w domu zamiast kupować karnet na siłownię. Oszczędzam 180 zł miesięcznie.
– kupuję używane rzeczy na OLX czy Allegro. Kupując na przykład 3 używane bajki na DVD oszczędzam w porównaniu do nowych płyt 50 zł.
– nie kupuję wody butelkowej odkąd założyłam w domu filtr. Oszczędzam jakieś 400 zł rocznie.
– sprzedaję swoje używane i niepotrzebne rzeczy.
– robię mnóstwo rzeczy sama (szyję pościel, maskotkę dla dziecka, strój na bal przebierańców czy urodzinową imprezę)

IMG_6689-Kopiowanie

Wiem już ile wydaję, znam swoje miesięczne koszty stałe (raty, rachunki, opłaty, czynsz itd.), wiem już gdzie „na szybko” mogę zaoszczędzić, wypisałam sobie ważniejsze roczne wydatki – co dalej?

– zapisuję miesięczny przychód
– odejmuję od niego miesięczne koszty stałe
– ustalam, że na jedzenie wydaję miesięcznie na przykład 1500 zł
– dzielę tę sumę przez 30 dni – wychodzi mi 50 zł dziennie. Jeśli robię większe zakupy raz w tygodniu wydaję na przykład 5×50 zł=250 zł i zostawiam sobie 100 zł na codzienne wydatki (np. „Zapomniałam mleka” lub świeże pieczywo). Proste?
– reszta, która zostaje to pieniądze na spłatę długów, jeśli takie są, na niespodziewane wydatki (np. zepsute auto) lub właśnie upragnione OSZCZĘDNOŚCI. Może ich zostać całkiem sporo, ale może to być też 50 zł. Dla mnie każda suma się liczy, każda jest ważna, bo 50 zł miesięcznie to 600 zł w skali roku, a za to moja droga polecisz na weekend do Rzymu, jeśli dobrze pokombinujesz 🙂

Gospodarowanie pieniędzmi bardzo szybko wchodzi w nawyk, zwłaszcza jeśli cel jest dostatecznie atrakcyjny, albo kiedy życie tego od ciebie wymaga. Bardzo szybko ogarniasz to, gdzie i na czym można zaoszczędzić. Mnie bardzo łatwo przyszło zminimalizowanie swoich potrzeb – serio. Nie dla mnie nowe ciuchy, biżuteria, laptop z jabłkiem, jeśli w mojej głowie rajska plaża i ja na niej przez 2 tygodnie. Być nie mieć.
Oszczędzanie najpierw zaczyna się w głowie.
Stosowanie metody zeszytu i podział wydatków na poszczególne dni przyniosło mi realne efekty i oszczędności. Liczę każdy grosz i cieszę się, kiedy poduszka finansowa się zwiększa.

To mój sposób, który dla ciebie może okazać się inspiracją. Znajdź swój i pamiętaj, że nawet z niewielkich pieniędzy po jakimś czasie uzbiera się spora suma.

Jestem bardzo ciekawa twoich sposobów na oszczędzanie. Podziel się nim w komentarzu 🙂

Może Ci się również podobać

26 Komentarze

  • Odpowiedz Dagmara Luty 28, 2017 at 8:27 pm

    Ja zaczęłam prowadzić nasz budżet domowy niespełna rok temu i efekty są meeega 🙂 Co prawda jeszcze nie oszczędzamy kokosów, ale pożegnaliśmy czasy, gdy pod koniec miesiąca odliczaliśmy dni do napływu swieżej gotówki, a to już według mnie bardzo dużo! No i na wakacje jedziemy za dwa tygodnie (wcześniej było to kompletnie poza naszym zasięgiem!) A metoda jest prosta (bo chyba jedyna na początek 😉 – najpierw szczegółowa kontrola wydatków, a potem rozdysponowanie przychodów na dany okres czasu (u nas sprawdza się budżet tygodniowy). Niewiarygodnie proste i niewiarygodnie skuteczne.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2017 at 9:30 am

      Suuuuper – gratulacje! 🙂 muszę spróbować z dzieleniem tygodniowym.

  • Odpowiedz Marta Luty 28, 2017 at 10:34 pm

    Super artykuł. Szkoda, że zmieniłas logo na blogu, bardzo lubiłam tę charakterystyczną żółtą plamę 🙂

    • Odpowiedz Anna i Norge Marzec 1, 2017 at 7:10 am

      Ja też lubiłam poprzednie logo 😉

      • Odpowiedz Daria Marzec 1, 2017 at 10:00 pm

        Mi się bardzo podoba to nowe! jak dla mnie jest również „basiowe” :))

  • Odpowiedz Karolina Marzec 1, 2017 at 6:24 am

    Ogarniam budżet od pół roku, gdy to postanowiliśmy kupić nasz wymarzony dom. Do tej pory pieniądze przeciekały nam przez portfel a najwięcej właśnie na bzdety. Lumpeks trzy razy w tygodniu, codziennie niepotrzebne lekcje dodatkowe dla dzieci ( bo przecież wszyscy posyłają swoje pociechy), jedzenie na mieście, rozrywki dla dzieci, można by tak wyliczać bez końca. Paradoksalnie uwielbiam ład i porządek, a wiecznie tylko sprzątanie i przebieranie niepotrzebnych rzeczy. Echhh. Dopiero niedawno udało zagłębić się w siebie samą tak bez taryfy ulgowej. Przyznać się , ze mam problem, ze ciągłe zaspokajam swoje wewnętrzne dziecko. Tak na prawdę nic nie muszę mieć i nigdzie nie muszę być. Reasumując nauczyłam się, że pieniądz nie jest tylko po to, żeby go wydać. Gdzieś tam krąży mi w głowie taka myśl, że gdybym umiała nim zarządzać odkąd zaczęłam pracować to pewnie bez problemu kupiłabym ten dom za gotówkę. Ale jeszcze trochę życia przede mną i działam już inaczej. Co więcej uczę tego moje dzieci.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2017 at 9:29 am

      dochodzę do podobnych wniosków. I w kwestii wewnętrznego dziecka i w kwestii zakupów gotówkowych. Dzięki za super komentarz 🙂

  • Odpowiedz Ania Marzec 1, 2017 at 9:37 am

    A mój sposób to najpierw płacić samej sobie, następnie opłacić rachunki i żyć z tego co zostało. Wydajesz tyle, ile masz. Drugi sposób to ubraniowy, butowy i gadżetowy detox. Naprawdę nie potrzebujemy tyle… Zgadzam się z Tobą Basiu- BYĆ 🙂
    Poza tym nie marnuję jedzenia, też tak jak Ty potrafię zabrać na wynos zupę w kubku termicznym 🙂 Na razie filtruję wodę w dzbanku filtrującym, ale za Twoją namową w moim nowym mieszkaniu zamontuję filtr pod zlewem. Budżetowaniem zajmowałam się przez dwa miesiące, żmudna i czasochłonna to praca, ale pozwoliła mi jeszcze lepiej przyjrzeć się wydatkom.
    Bardzo lubię wpisy o oszczędzaniu:)
    Pozdrawiam:)

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2017 at 9:28 am

      Aniu, a co to znaczy, że płacisz samej sobie? super komentarz, pozdrawiam 🙂

      • Odpowiedz Ania Marzec 2, 2017 at 11:04 am

        Po każdej wypłacie robię sobie extra przelew na konto oszczędnościowe 🙂

        • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2017 at 11:06 am

          to jest bardzo słuszna koncepcja! 🙂

  • Odpowiedz Katinka Marzec 2, 2017 at 12:10 pm

    Tak jest! LISTA, ODHACZANIE, ZAPISYWANIE – to mój sposób, muszę go teraz troszkę udoskonalić, ale idzie w dobrym kierunku! 🙂

  • Odpowiedz Magdalena Marzec 4, 2017 at 3:54 pm

    Ja robię co roku coraz bardziej szczegółowy budżet miesięczny i w zeszycie i w excelu. I nie jestem w stanie opanować moich wydatków. Sama się utrzymuję, rachunki pochłaniają prawie połowę mojej pensji, odkąd ciągle coś remontuję, ciągle spłacam jakiś kredyt. Do tego od kilku lat stałam się totalnym domatorem, co jest związane z wydatkami na przyjemności przez internet. Myślałam, że uda mi się oszczędzić na kosmetykach, jak załapię się do pracy jako konsultantka. Niestety nie był to dobry pomysł, bo wydaje mi się, że wydaję na kosmetyki tylko jeszcze więcej. Kiedy przychodzi katalog z Bonprix, tyle ubrań mi się podoba. Niestety nie biorę pod uwagę, że gdybym poszła do lokalnego sklepu to nie wydałabym tyle pieniędzy na ubrania, tutaj też niestety ponoszę koszty pocztowe zw. ze zwrotami (często trudno dobrać jest właściwy rozmiar). Ale moją manią są książki. Nie umiem zupełnie się opanować, gdy znany mi dyskont książkowy przysyła ofertę promocyjną wciąż i wciąż. Dawno temu lubiłam od czasu do czasu coś przeczytać, ale najwięcej uczyłam się na kursach, warsztatach, potem studiach podyplomowych. Odkąd przestałam na te kursy, warsztaty mieć czas, szybko przerzuciłam się na książki. Zauważyłam też, że teraz są takie czasy, że jest wręcz wysyp książek zarówno dotyczących rozwoju osobistego, jak i kulinarnych i takich typowo kobiecych poradników. Nie tylko, ze kupuję mnóstwo tych książek, że wiecznie coś czytam, to powolutku dochodzę do stanu, w którym będę musiała zainwestować w jakieś solidne regały, bo mi się książki w meblach nie mieszczą. Co miesiąc w budżecie też widzę, że bardzo dużo wydaję na żywność – tyle, że w większości w sklepach staram się kupować surowce, a potem sama coś gotuję a raz w tygodniu pięczę. I odkąd zdrowiej się odżywiam, rzadko choruję. Wiec wolę wydawać więcej na jedzenie niż na lekarzy i leczenie. I stąd pod koniec miesiąca robiąc podsumowanie budżetu, widzę, że znowu dobre chęci nie działają. Kiedyś myślałam, że nie radzenie sobie z finansami to mój największy problem, a jak do tego doszły jeszcze kłopoty z organizacją w czasie… Czas to też pieniądz. Ehh…

    • Odpowiedz Monika Marzec 7, 2017 at 11:31 am

      Nie wiem czy potrzebujesz rady, czy masz dość „złotych rad”, ale jako, że kiedyś byłam w podobnej sytuacji to pozwolę się wypowiedzieć:) zrezygnuj z katalogu Bonprixa i wszelkich promocyjnych gazetek, które przychodzą do domu. Nie będzie nic kusiło:) Jeśli już coś kupujesz przez internet to z darmowym zwrotem. Spróbuj sprzedać książki, które przeczytałaś. Rozważ zakup czytnika ebooków- wydatek spory, ale nie droższy niż regały:)

  • Odpowiedz Ola K. Marzec 7, 2017 at 10:20 am

    Wśród znajomych mojej mamy króluje zbieranie monet do puszek. Zaczęło się od jednej Pani, która zbierała monety 5zł na wymarzoną kuchnię w nowym domu. Kiedy udało jej się to osiągnąć w stosunkowo krótkim czasie, wszyscy nagle zaczęli kupować puszki i odkładać tam pieniądze. Sama też zaczęłam w maju zeszłego roku i we wrześniu nie było problemu ze znalezieniem pieniędzy na wypad w góry z chłopakiem . Od tego czasu mam nową puszkę, też „na wakacje”, którą każdego wieczora zapełniam drobnymi z portfela (jeżeli mogę sobie na to pozwolić, to wrzucam też grubsze pieniądze). Moja mama uzbierała w ten sposób na remont sypialni, tata wciąż odkłada na samochód 😛

    • Odpowiedz Aleksandra Maj 25, 2017 at 5:18 pm

      Też mamy system skarbonkowy. Jest puszka „na wakacje” i skarbonki córek na extra wydatki. Obowiązkowo lądują tam pieniądze ze sprzedaży rzeczy na olx. Czytałam książkę o tym sposobie odkładania pieniędzy, ale dopiero gdy sama sprawdziłam, przekonałam się, że działa. U nas są zasady: nie pobieramy pieniędzy (jeśli się zdarzy to zwracamy z dodatkiem) i nie liczymy ile już mamy.

  • Odpowiedz et Czerwiec 1, 2017 at 3:24 pm

    U mnie sprawdziły się następujące zmiany (napiszę w pkt bo szybciej i łatwiej):
    1/Kupiłam szybkowar, gotuje szybciej(mniej wody do gotowania, gazu, czyli taniej) a do tego dużo smaczniej.
    2/ Zamiast balsamu do ciała, odżywki do włosów, kremu do rąk używam oleju kokosowego (wychodzi taniej i przede wszystkim zdrowiej).
    3/Robiąc zakupy sprawdzam ceny za kg/litr, do tej pory nie zwracałam na to uwagi.
    4/Dużo rzeczy kupuje na promocjach, jak widzę, że coś używam i jest w dobrej cenie to biorę nawet kilka sztuk(np masło, które można przecież mrozić).
    5/Zamieniłam szampony drogeryjne(10-15zł/szt) na szampony Babuszki Agafi, zbieram zamówienie od koleżanek, które też są nimi zachwycone i kupuje na allegro większą ilość za 4-5zł/szt(włosy ma zdecydowanie zdrowsze a w portfelu też więcej zostaje).
    6/Gotuje większe porcje a potem mrożę(bigos, pierogi, sos do spaghetti itp.) wekuję (zupy, bigos, pulpety, gołąbki). Potem wystarczy tylko podgrzać i gotowe. Wcześniej kupowałam dużo gotowych dań bo szybciej ale było to zdecydowanie drożej i mniej zdrowo.
    7/Dużo rzeczy piorę używając programu 15min (mniej prądu, mniej wody, mniej detergentu),
    8/Mniej rzeczy prasuje. Kiedyś prasowałam wszystko(bez skarpet). Teraz dużo tzw. domowych ubrań nie prasuję(i wcale gorzej nie wyglądamy).
    9/Nie kupuje już ręczników papierowych. Nasze mamy, bacie świetnie radziły sobie bez tego wynalazku. Używam ścierek kuchennych. U mnie to naprawdę duża oszczędność.
    10/Planuje posiłki i zakupy na tydzień, dzięki temu mniej wyrzucam.
    11/Znalazłam w moim mieście tanią aptekę i właściwie tam kupuję wszystkie leki( Np. Sambucol kosztował o 10zł mniej niż w innej aptece). Kiedyś zupełnie nie zwracałam na to uwagi.
    12/Jedzenie dla zwierzaków zamawiam przez internet. Nasz sklep zoologiczny miał ceny z kosmosu. Karma była w nim o prawie o 50% droższa.
    Myślę, że warto szukać oszczędności bo można naprawdę zaoszczędzić sobie pieniądze np. na jakiś fajny wyjazd i to w sumie nie takim dużym nakładem pracy. Pozdrawiam,

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 1, 2017 at 5:55 pm

      świetny komentarz – dziękuję! 🙂

  • Odpowiedz Marcin Chmurzewski Czerwiec 21, 2017 at 6:35 am

    To prawda, masz rację. Oszczędzanie zaczyna się w głowie, a to chyba najtrudniejsze – by jakoś zacząć.

  • Odpowiedz Ewka Marchewka Lipiec 25, 2017 at 9:07 am

    Świetny wpis. Tak z moich pomysłów, które wcieliłam w życie to zaraz po wypłacie mam ustawione dwa zlecenia stałe: jedno na wspólne konto oszczędnościowe gdzie odkładamy na przyszłą chatę a drugie malutka kwota na moje subkonto gdzie zbieram na ekstra wydatki typu naprawa samochodu, jego ubezpieczenie, wesela, wycieczki lub cokolwiek co tam się przytrafi.

  • Odpowiedz Bankier Sierpień 10, 2017 at 8:13 pm

    Powiem szczerze, że masz bardzo proste sposoby na domowy budżet. A jak wiadomo – proste sposoby są najlepsze!

  • Odpowiedz Weronika Sierpień 16, 2017 at 11:26 am

    Dzięki za artykuł! Wspaniałe sposoby. Takie proste a jakie skuteczne. Ja do tej pory próbowałam oszczędzać na niepotrzebnych wydatkach typu gofry na mieście (teraz robię w domu 100 razy lepsze ;), paznokcie hybrydowe u kosmetyczki (także robie sama od czas do czasu), czy telewizja satelitarna (mało oglądam tv, poza tym wszystko teraz i tak jest w internecie wiec nie widze sensu zeby miec jakis mega wypasiony pakiet). Zgodnie z poradą mamy założyłam także konto oszczędnościowe. Zawsze coś można dzięki temu odłożyć. U mnie się sprawdza darmowe konto + konto oszczędnościowe. Znalazłam takie w Orange Finanse. No i oczywiście prowadzenie budżetu domowego w Excelu. Z tym jest trochę gorzej, bo gdy ja staram się skrupulatnie zapisywac tam wydatki, tak mąż zupełnie o tym zapomina, gubi rachunki i mało co z tego jest, a nie płaci cały czas kartą, więc też nie mam jak tego sprawdzić.

  • Odpowiedz biuro29-krakow.pl Sierpień 18, 2017 at 12:38 pm

    Najważniejsze – nie kupować rzeczy zbędnych. Piszesz o książkach czyli zamiana na bibliotekę. Ja kiedyś wydawałem sporo na książki i od pół roku nic nie kupuje bo się po prostu cała masa do przeczytania nazbierała. Tak samo jak z ciuchami, jak z gadżetami, pierdołami typu zmiana telefonu co ileś miesięcy, super hiper szybkie internety (a później i tak zamulają;). Ogólnie warto spróbować pójść drogą minimalizmu, co nie oznacza, że trzeba wegetować. Raz na jakiś czas można sobie pozwolić na jakieś drobne szaleństwo czyli nagrodę;)

  • Odpowiedz Maciej Bojanowski Wrzesień 18, 2017 at 1:15 pm

    O aż tak szczegółowym rozplanowaniu budżetu nawet nie myślałem. Jak na razie to rozpisuję ile mniej więcej wydaję na jedzenie, ile na używki, przyjemności. A na drugim miejscu najtrudniejsza rzecz – zrezydgnować z rzeczy, które nie sa całkiem niezbędne…

  • Odpowiedz Radosław Październik 9, 2017 at 8:27 am

    Polecam spisywanie wydatków. Wszystkich.Nawet tych najmniejszych. Warto jest zrobić coś takiego chociażby przez miesiąc Dzieki temu będziemy wiedzieli na co tracimy najwięcej pieniedzy. Oraz na czym moglibysmy zaoszczędzić . W moim przypadku było to wydawanie pieniędzy na kawę na mieście. Kupowałem sobie ją kilka razy w tygodniu. I podliczyłem sobie, że idą mi na to naprawdę konkretne pieniadze. Jakis czas temu przestałem poniważ doszedłem do wniosku,że to nie ma sensu.

  • Odpowiedz Piotr Październik 9, 2017 at 3:57 pm

    Witam,
    Ja spisuję wydatki od września tego roku
    Warto. Widzę na co wydaję, ile idzie mi na tzw. bzdury.
    Próbowałem w zeszycie, wiele lat temu, potem był excel i inne programy, specjalne pod prowadzenie budżetu.
    Teraz używam Finanse domowe 2 https://www.finansedomowe2.pl/
    Programu takiego jak ten, jeszcze nie spotkałem. Ma wszystko co mi potrzeba i jest naszej polskiej produkcji.

  • Napisz odpowiedź