JEDZENIE

CO JEŚĆ, ŻEBY BYĆ ZDROWYM?

Styczeń 17, 2017
zupa-z-soczewicy-1200x800

Moje ostatnie 2 miesiące to czas nieustannie wypełniony jedzeniem. I nie, nie chodzi o to, że wciąż jadłam, choć to jedna z moich cech charakterystycznych. Od 2 miesięcy czytam i oglądam dziesiątki programów dotyczących żywienia.
Najpierw wysłuchałam i wdrożyłam w życie wszystkie wskazówki od lekarza leczącego nadmiar Candida w moim organizmie, o czym pisałam ci tutaj i tutaj. Na 5 tygodni wykluczyłam ze swojej diety wszystko co zawierało cukier, nabiał i gluten. Mój organizm mi za to ładnie podziękował. Później zainspirowana efektami zaczęłam zaczytywać się w publikacjach na temat postu warzywno owocowego. Dieta doktor Dąbrowskiej i historie ludzi, którzy cudownie ozdrowieli odżywiając się wyłącznie warzywami i owocami. Tuż po tym przyszedł etap oglądania programów o wegetarianiźmie i weganiźmie, a następnie w naturalnej kolejności czekały te o hodowlach przemysłowych i przetworzonej żywności oraz o ochronie środowiska. Ugryzłam temat z każdej strony. Zalałam swoją głowę tysiącem informacji. Każdy miał rację, poniekąd.
Żeby jednak wyzwolić się z nadmiaru tych informacji i dowiedzieć się, którą drogą ja mam pójść – musiałam sobie to wszystko uporządkować.
I wiesz co? Muszę ci powiedzieć, że nie Ameryki nie odkryłam, a odpowiedzi na to, co powinno znaleźć się na naszym talerzu, byśmy czuli się dobrze i zdrowo znaleźć można w podręczniku od biologii z 7 klasy.

Z ogromną przyjemnością napisałam dzisiejszy post. Z przyjemnością i spokojem. Bo oto właśnie, zupełnie świadomie wracam do samego początku.

Jedzenie. Opowiem ci w co wierzę.

1. WIERZĘ W PIRAMIDĘ ŻYWIENIOWĄ (jej starą wersję), o której zdaje się zapomnieliśmy.

1-1

Co na niej widzę? To, że podstawę naszej diety powinny stanowić warzywa i owoce. To z nich powinniśmy komponować większość naszych posiłków. Co jest tuż nad nimi? Kasze, ryż, strąki, makarony, mąka. I ty i ja dobrze wiesz, że lepiej dla naszego zdrowia jest wybierać tę z pełnego przemiału. Nabiał, mięso są na górze piramidy. Cukier i tłuszcze na samym jej szczycie, a to oznacza, że powinniśmy spożywać tych produktów niewiele. W moim rozumieniu niewiele oznacza OKAZJONALNIE. Okazjonalne jest zjedzenie ciasta w sobotę, a nie faszerowanie się cukrem kilka razy w ciagu dnia. Okazjonalne jest zjedzenie pieczonego kurczaka z dobrych hodowli na niedzielny obiad, zamiast wsuwania codziennie kanapki z wędliną i kotleta na obiad.

2. WIERZĘ W RADOŚĆ Z JEDZENIA.

italian-style

W równowagę i dobre emocje, które powinny towarzyszyć nam podczas przygotowywania posiłków i jedzenia. Dla mnie jedzenie to karmienie. Siebie i tych, których kocham. To wspólne siadanie do stołu, poranna, małżeńska, świeżo zmielona kawa i zjedzona wspólnie z dziećmi kolacja. To budowanie więzi, zaskakiwanie się, sprawianie sobie przyjemności. To zadowolenie. Ulubiona zupa czekająca na niego po powrocie z pracy i czekoladowe ciasto w sobotni poranek. Nie ma miejsca na wyrzuty sumienia. Jedzenie to rozkosz.

3. WIERZĘ W RYTM.

4-1

W regularne posiłki, które sprawiają, że nie głodujesz, ani się nie przejadasz. Tylko w ten sposób organizm ma szansę powiedzieć ci czy jest najedzony albo głodny. Jak tylko zaczniesz jeść co 2 – 3 godziny zobaczysz jak naturalnie przestawiasz się na mniejsze porcje, na zupełnie inne zapotrzebowanie na składniki odżywcze. To niesamowite.

4. WIERZĘ, ŻE TYLKO DOBRE JAKOŚCIOWO PRODUKTY NAS ODŻYWIAJĄ

1

Rezygnacja z tzw. „shitu” jest dla mnie czymś naturalnym, choć zdaję sobie sprawę, że z tym najtrudniej walczyć. Nie jem w fast foodach, nie gotuję z przetworzonych półproduktów, nie piję słodzonych napojów, ograniczam do minimum słodycze kupowane w sklepie. Szerokim łukiem omijam w sklepie półki z gotowanymi daniami czy mieszankami przypraw o niewiadomym składzie, bo nie uważam tego za jedzenie. Jeśli coś na etykiecie ma więcej niż 5 składników – powinno niepokoić. Ale „shit” to nie tylko te oczywistości. To także mięso z przemysłowych hodowli i nabiał od krów trzymanych całe życie w niewoli.
Myślę, że nie stanę się wegetarianką. Nie umiem też zrezygnować z jajek, mozarelli czy parmezanu. Jednak w ostatnim czasie ograniczyłam jedzenie tych produktów, na czele z mięsem, do minimum i odkryłam bogactwo roślinnej kuchni.
Jemy za dużo mięsa. Mięsa pochodzącego od zwierząt hodowanych w strasznych warunkach, któe są traktowane jak produkt, a nie istota, która czuje i ma zróżnicowane potrzeby pokarmowe. Jemy mięso nafaszerowane antybiotykami i hormonami, które sprawia, że kilkuletnie dziewczynki mają piersi. Jemy mięso z przedsiębiorstw, które w nosie mają wartości zdrowotne, tego co sprzedają. Ważne, że hajs się zgadza.
Wiedząc to, wierzę, że lepszym wyborem dla mojego zdrowia jest upieczenie sezonowych warzyw niż usmażenie kolejnego kotleta z piersi kurczaka.

5. WIERZĘ W RÓWNOWAGĘ CIAŁA I UMYSŁU.

4-2

W spokój w głowie, powrót do początku, do wartości, które są w życiu najważniejsze, w otaczanie się przyjaznymi ludźmi, w pozytywne myślenie. To stanowi fundament. Jeśli stworzysz go silnym – cała reszta będzie tylko dodatkiem. Również jedzenie. Jeśli jesteś zestresowanym kłębkiem nerwów, poświęcającym cały swój wolny czas na głaskanie ekranu swojego smartfona, porównywanie się do innych, wieczne niezadowolenie i stres to nawet kiedy władujesz w siebie kilogramy cieciorki i pieczonej marchewki – do niczego ci się to nie przyda.

Wierzę w zdrowy rozsądek, który sprawia, że dokonujesz świadomych wyborów, który nie pozwala na karanie siebie, kiedy zjesz ciastko z kremem, który sprawia, że cieszysz się życiem wypełnionym dobrym jedzeniem.

W to właśnie wierzę.

5-1

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

21 Komentarze

  • Odpowiedz Dominika Styczeń 17, 2017 at 1:36 pm

    Wierzę w Ciebie Barabarro <3

  • Odpowiedz Olina Styczeń 17, 2017 at 1:57 pm

    To piersi rosną od antybiotyków???
    A może Basiu miało być nafaszerowane hormonami?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 17, 2017 at 2:01 pm

      masz rację ! 🙂 dzięki już poprawiam.

  • Odpowiedz Emila Styczeń 17, 2017 at 2:14 pm

    Bardzo dziękuję za ten post bardzo mi pomógł, ponieważ jestem właśnie na początku drogi. Sama staram się być na diecie Dąbrowskiej (jestem drugi dzień) natomiast swojej rodzinie ograniczyłam mięso, które było praktycznie podstawą każdego posiłku. Mam pytanie, czy polecisz mi jakąś książkę, która przyda mi się na początku drogi ku zdrowym nawykom żywieniowym?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 17, 2017 at 2:32 pm

      Polecam Ci książki Agnieszki Maciąg wszystkie i jej bloga. Polecam książki Marka Zaremby. Plus programy o żywieniu. Ja aktualnie oglądam wszystkie dostępne na Netflixie

  • Odpowiedz Maria Styczeń 17, 2017 at 3:02 pm

    Pięknie Basiu wypunktowałaś wszystkie istotne rzeczy , które tworzą całość i są ważne 🙂
    Od jakiegoś czasu , i w naszym domu nastąpił przewrót żywieniowy – nie jemy już od roku m.in mięsa czy cukru ( tego świadomego , bo od tego co przemycone można zwariować , wszędzie cukier ! ) na produkty w sklepie juz patrzeć nie mogę 🙂 choć muszę przyznać że czasem się gubię – niestety wracając po pracy brak mi już wyobraźni 🙂
    Basiu mam pytanie – piszesz gdzie robiłaś badania lecz podpowiedz mi proszę jakie konkretnie ? Dzwoniłam tam już w tej sprawie, i zaproponowano mi biorezonans- chciałam się jedynie upewnić czy to właśnie badanie zrobiłaś ? Trafiłam na Twój blog „przypadkiem” 🙂 lecz podobno nie ma przypadków wiec jest to dla mnie znak iż cos w tym temacie muszę zrobić a że chodzi mi to już po głowie od ponad roku – stąd tez ta zmiana w żywieniu 🙂 to proszę Cię nakieruj mnie tylko na ten typ badania . Czytając Twą opowieść pomyślałam sobie że jesteś „w czepku urodzona ” ze tak fajnie Ci sie udało po nitce do kłębka dojść w tak krótkim czasie …lub może świadomość ludzka jest już większa…( oby ) niż przed kilkoma laty , u mnie niestety trwało to znacznie, znacznie dłużej nim ktoś mi zasugerował taką możliwość i nie był to lekarz…
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za ciąg dalszy zdrowego odżywiania…będę obserwować z przyjemnością …i może cosik podpatrzę ? :)))

    • Odpowiedz Magical life Styczeń 19, 2017 at 10:49 am

      Mogę Ci z czystym sumieniem polecić biorezonans. Spróbuj! U mnie możesz o tym więcej poczytać

      • Odpowiedz Maria Styczeń 19, 2017 at 8:06 pm

        Dziękuję 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 19, 2017 at 10:52 am

      Robiłam biorezonans. Uściski i zdrowia!

      • Odpowiedz Maria Styczeń 19, 2017 at 8:06 pm

        Dziękuję 🙂

  • Odpowiedz Racjonalna Styczeń 17, 2017 at 3:20 pm

    Basiu, brawo za racjonalne podejście i zgłębianie tematu. Mam bardzo podobne wnioski. W ciągu ostatniego roku na skutek późno zdiagnozowanych problemów zdrowotnych zatoczyłam dietetyczne koło, zahaczając dosłownie o wszystkie możliwe nurty. Bardzo łatwo wpaść w paranoję. Bez gruntownej wiedzy nie warto porywać się z motyką na słońce, bo konsekwencje takich eksperymentów mogą być opłakane. Patrząc na mnożące się zapytania w internetach czy sukcesywnie pojawiające się wzmianki w mediach komercyjnych – wybór optymalnej diety wcale nie jest dziś prosty ani oczywisty.

  • Odpowiedz Irmina Styczeń 17, 2017 at 8:39 pm

    Co prawda, to prawda- zdrowie psychiczne i fizyczne są najważniejsze razem z otaczającymi nas ludźmi. Coś może zgrzytać, coś prychać, ale jeśli jesteśmy na „tak” dla życia, to będzie dobrze:)

  • Odpowiedz Pani KoModa Styczeń 17, 2017 at 9:18 pm

    O tak masz całkowitą rację! 🙂

  • Odpowiedz Marta Styczeń 18, 2017 at 9:15 am

    Bije od Ciebie spokojem 🙂 pięknie i prosto!

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 19, 2017 at 10:51 am

      🙂

  • Odpowiedz Magda Styczeń 18, 2017 at 9:36 pm

    Świetny tekst, zdjęcia jeszcze lepsze

  • Odpowiedz Eda Styczeń 19, 2017 at 8:06 pm

    Basiu napisz proszę co sadzisz o diecie dr Dabrowskiej…boje sie jej trochę. Ale moj organizm wola o nia.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 20, 2017 at 9:00 am

      Nie stosowałam jej więc nie wiem. Ale myślę że detoks warzywno owocowy może przynieść tylko korzyści. Uściski

  • Odpowiedz Ania Styczeń 25, 2017 at 1:40 pm

    Piszesz, ze Twój organizm Ci podziękował za zmianę nawyków żywieniowych. Opiszesz, jakie konkretnie objawy zauważyłaś? Przypływ energii? Coś jeszcze?

  • Odpowiedz Helena Girl Luty 27, 2017 at 2:16 pm

    Uczę się polskiego, Twój blog jest bardzo nadaje się do tego celu.

    P.S. Uwielbiam gotowanie też 🙂

  • Odpowiedz hadrozd Lipiec 29, 2017 at 12:53 pm

    Świetny post! Ja od jakiegoś czasu zaczęłam dbać o zdrowie, zmiany zaczęłam od jedzenia suplementów i większej ilości warzyw/owoców. Przez koleżankę zaczęłam sięgać po produkty pszczele, takie jak Bee pearl, miód. Dały fajne efekty, po jakimś czasie poczułam się lepiej, żywiej i ‚witalniej’ 😀

  • Napisz odpowiedź