CO U NAS?

CO U CIEBIE SŁYCHAĆ?

Kwiecień 10, 2015
IMG_3001-1024x6821

IMG_3001-1024x682„Słuchać” – czasownik przechodni, niedokonany.
Słucham, słuchasz, słucha, słuchamy, słuchacie, słuchają.
Jak jeden mąż. Wszyscy!
Tylko nie mnie. Tylko nie ja.
Coś poszło nie tak. Dziś częściej się „coś” słyszy, rzadziej słucha.
„Mów, mów, ja cię słucham” mówi ona wysyłając w tym czasie zaległe maile, za pomocą swojego smartfona, lub, co gorsze, scrollując niewyobrażalnie pasjonującą tablicę na fejsie. Ciężko jest opowiadać o tym, co na dnie serca, kiedy oczy nie potrafią się spotkać.
Wchodzimy sobie w zdanie, przerywamy, od niewygodnych tematów uciekamy wzrokiem w ekran telefonu. Nie możemy się doczekać przerwy na oddech naszego współrozmówcy, żeby móc zacząć przedstawiać swoje, albo rzucić „Słuchaj muszę już lecieć, zgadamy się!”. Kiedyś, w wolnej chwili, na bank.

Tęsknię za głębokimi dyskusjami, za rozmowami naładowanymi emocjami, o których pisaliśmy w swoich pamiętnikach.
Tęsknię za rozmówcami szczerze zainteresowanymi moimi słowami.
Tęsknię za pięknymi słowami zamiast skrótów myślowych.
Tęsknię za relacjami, które od słowa się właśnie zaczynały.
Idę, biegnę, na czerwonym świetle odpisuję na dziesiątki wiadomości. Ktoś się żali, ktoś chwali, ktoś inny pyta albo opieprza. Dialog trwa w najlepsze. Dziś już nie ogranicza nas 160 znaków. Na rozmowę z przyjaciółką umawiam się na sobotę za tydzień o 14:00. Będziemy miały wtedy godzinę. Godzinę by oddać się głębi szczerej konwersacji…
Nie stanowię dobrego przykładu, kilka razy pewnie zawiodłam. Częściej byłam zawiedziona. Ostatnio zbyt często.
Smutne to i żal mi. Żal mi bardzo, że najbardziej wygadać mogę się w małym okienku, szybko poruszając palcami po klawiaturze, co jakiś czas wklejając podniesionego w górę kciuka. Mam tam nieograniczony limit czasowy, nikomu się nie spiesz, ktoś „odsłucha”, kiedy będzie dostępny. Jakie to proste prawda?

Szukam towarzysza do rozmów. Prawdziwych, do rana, z kubkiem herbaty z cytryną lub lampką wina. Chcę wiedzieć co dobrego lub złego Cię spotkało, chcę wiedzieć czym się martwisz i co Cię cieszy. Chcę znać Twoje marzenia – ja opowiem Ci o swoich. Nie lubię rozmawiać przez telefon, więc może napisz mi list? Odpowiem od razu, z dziką przyjemnością. Odpiszę odręcznie, na najładniejszym papierze, jaki znajdę.IMG_2432-1024x682

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

22 Komentarze

  • Odpowiedz Kredka Kwiecień 10, 2015 at 8:39 pm

    bardzo mnie poruszyl Twoj dzisiejszy wpis. tym bardziej, ze odczuwam podobnie. od jakiegos czasu pracuje w domu jestem freelancerem. w momencie zmiany pracy kontakty z ludzmi, z ktorymi kiedys potrafilismy godzonami dyskutowac staly sie coraz rzadsze. i nie tylko z nimi. wiekszosc znajomych goni za praca marzeniami swoim zyciem. malo w nim miejsca na rozmowe na uwazne sluchanie patrzeniew twarz i czytanie emocji z oczu a nie ekranu komputera. ja z przyjemnoscia przeczytalabym Twoj list. I odpisala:) napisz jesli masz ochote. wiesz gdzie mnie znalezc:)

    ..
    na imie mam Asia..

  • Odpowiedz beata Kwiecień 10, 2015 at 8:48 pm

    Pani Basiu. Od jakiegoś czasu zaglądam na Pani bloga. Jestem uczulona na fałszywe tony. U Pani chyba ani razu na takie nie trafiłam. Bardzo mnie ujął ten wpis. Poszukam w sobie odwagi, może napiszę list. Na razie bardzo Pani dziękuję za pełne szczerości posty. Pozdrawiam serdecznie.

  • Odpowiedz Kasia Kwiecień 10, 2015 at 11:51 pm

    nawet nie wiesz jak mi tego brakuje! rozmowy w tym całym dzisiejszym zalataniu. słuchania na poważnie, a nie jednym uchem, kiedy zwierzam się komuś z najważniejszych marzeń, z najcięższych sekretów. mówienia o tym co boli wprost a nie owijania w bawełnę. cieszenia się przez godzinę z tego, że facet zaprosił na randkę, że coś w szkole wyszło, że dzieci zdrowe i najedzone. płakania nie w poduszkę a w czyjeś ramię. rozmowy długiej i owocnej. listów długich. od znajomych i nieznajomych. brak mi tego mocno.
    pamiętam, miałam niegdyś Koleżankę. wspomnianą koleżankę poznałam przez – uwaga! uwaga! – zapomniany już portal fotka.pl . po zwykłym i prostym wymienianiu wiadomości przyszedł czas na listy. o życiu, o szczęściu, łzach, problemach, błahostkach i marzeniach. o wszystkim i o niczym. rozmawiałyśmy, słuchałyśmy się wzajemnie. a teraz? listy te pochowane mam w kufrze w domu, u rodziców. bo to piękne wspomnienia są. 🙂
    podaj adres, podeślij. jakikolwiek. napiszę Ci list taki, na papierze najładniejszym, nocą pisany, albo rankiem, przy kawie. i jak list od starej znajomej będziesz czytać, w pośpiechu, chłopakom obiad gotując jedną ręką, a drugą zdjęcia na bloga obrabiając. i uśmiechniesz się może pod nosem. może pomyślisz, że nic się nie zmieniło. że my w pośpiechu, że życie płynie, ale pięknie jest. tak jak było. i że wciąż słuchana jesteś. i że słuchasz.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 14, 2015 at 12:35 pm

      piękny komentarz – dziękuję 🙂

  • Odpowiedz takeitizi.pl Kwiecień 11, 2015 at 6:29 am

    Współczesnym rozmowom brakuje uważności, nawet jak ktoś rozmawia ze mną przez telefon rozprasza go tysiące bodźców. Chciałabym, aby ktoś rozmawiając ze mną, wyłączył wszystkie powiadomienia i urządzenia mobilne i był ze mną w danym momencie. Dlatego często zamykam się z mężem w sypialni, gdy dzieci śpią, wynoszę jego telefony (służbowy i prywatny), komputery, mój i jego i przyciskam – no to, co u Ciebie? I wreszcie się spotykamy. Myślę, że to bardzo spaja nasz związek, właśnie to gadanie.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 14, 2015 at 12:36 pm

      wieczór bez telefonów, ze śpiącymi dziećmi, z długą rozmową to mój ulubiony moment dnia. Ładuje mnie niesamowicie.

  • Odpowiedz Ania Kwiecień 11, 2015 at 8:19 am

    Basiu….”podczytuje” Cie od dawna, inspirujesz mnie, niejednokrotnie poprawiasz humor, ale dopiero ten wpis pobudzil do na namacalnej reakcji w postaci komentarza. Ja nie uczestnicze aktywnie w wirtualnym swiecie, a jedynie ocieram sie o to co dla mnie interesujace. Nie czuje sie przez to ubozsza, choc znajomi marudzili iz nie ma mnie na portalach, przez co nie wiem co sie dzieje u nich….a przeciez wystarczy sie spotkac w realu 🙂 Ponad to co napisalas mam wrazenie, ze wiele kontaktow jest jalowych i nic nie wnoszacych. Czesto wpadam do pracy nakrecona jakims kulturalnym badz politycznym newsem i …obijam sie o mur. Nie ma partnera do dyskusji,nikt nie ma swojego zdania, slysze tylko stukot klawiatur…Cieszy mnie, ze wkrotce przeprowadzisz sie w „moje” strony, mam cicha nadzieje, ze kiedys uda sie nam spotkac na herbate z cytryna 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 14, 2015 at 12:37 pm

      Aniu, dziękuję za komentarz 🙂 Oby!

  • Odpowiedz ewa Kwiecień 11, 2015 at 8:42 am

    Świat się rozwija, co chwile pojawiają się nowinki elektroniczne, a ludzie … cofają się w rozwoju, czytają głupoty, ich aktywność ogranicza się do lajkowania na fejsie, odgradzamy się od siebie ekranami, odcinamy od dźwięków słuchawkami wetkniętymi w uszy. Brakuje w tym nowym, pięknym świecie prawdziwych, zdrowy relacji, szczerych, ważnych rozmów i jakoś w sumie trochę smutnawo jest choć na każdy selfie wszyscy robimy śmieszne dzióbki…

  • Odpowiedz Olga Kwiecień 11, 2015 at 5:20 pm

    Wpis przeczytałam rano i nie mogę sobie poradzić sama ze sobą , ze swoimi myślami i z tym, że wszystko co napisałaś jest tak bardzo PRAWDZIWE, musiałam skomentować .Czuję jak moje wewnętrzne ja krzyczy. Milion myśli. Właśnie dzisiaj siedząc i patrząc w okno pomyślałam jak cholernie brakuje mi szczerych rozmów z twarzą zwróconą ku słońcu i z moją dłonią schowaną w większej, kiedyś najukochańszej. Jak bardzo mi brakuje tego żebym z całego serca mogła opowiedzieć głupoty , które dla mnie w tej chwili są mega ważne. Tylko ostatnimi czasy ciężko mi rozmawiać. Bo życie pokazało mi że patrząc prosto w oczy można udawać szczerą rozmowę, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
    Pozdrawiam Cię gorąco

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 14, 2015 at 12:38 pm

      trzymaj się ciepło i myśl pozytywnie :*

  • Odpowiedz Doula Edith Kwiecień 12, 2015 at 6:03 am

    Basiu, podeślij proszę adres. Mój e-mail chyba Ci się wyświetla. Pozdrawiam Cię ciepło 🙂

  • Odpowiedz Magda Baranowska Kwiecień 12, 2015 at 8:56 am

    Gdzieś znikło skupienie na drugim człowieku, zainteresowanie jego problemami. Pytamy, bo tak wypada,bo trzeba o czymś rozmawiać i podtrzymywać konwersację, a w rzeczywistości średnio nas to obchodzi. Dziękuję za ten wpis, idę porozmawiać z mężem. Bez komórki i laptopa 😉

  • Odpowiedz Ilona Kwiecień 12, 2015 at 7:12 pm

    Czesc Basiu,
    Od jakiegos czasu,chyba juz z 1,5 roku,czytam regularnie Twojego bloga.Jestem nim i Tobą zachwycona!!!!!:)Mam wrazenie,ze jestesmy bratnimi duszami.Nigdy nie mialysmy okazji się poznać,chociaz od 8 lat pcham wozy 😉 tam,gdzie Tomek:)
    Tak sobie mysle,ze szczesciarzem jest wielkiem,ale jak od czasu do czasu sie w crew rumie spotkamy,to widze,jak On to docenia.
    Wiesz,tez kocham Warszawe,moje serce tam zostalo,prawie 3 lata temu.Wraz z mezem musielismy sie wyprowadzic na Balkany.Marzy mi sie drewniany domek z ogrodem pod moja kochana Warszawa.och,tyle
    isania.Ale odnosnie Twojego oststniego wpisu…dziekuje za niego,bo myslalam ,ze przesadzam…brakuje mi bliskich,szczerych,inspirujacych rozmow…Facebooki,smarfony,instagramy i inne vibery mi to zabraly..,zazdrosna jestem…
    Ja w domu probuje ograniczac tv,itp,wiecej rozmawiac,ale roznie to bywa…
    Wielkie dzieki za wpis,za tego bloga i inspiracje:))
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    Na imie mam Ilona:)

    WSPANIAKEGO TYGODNIA:))))

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 14, 2015 at 12:50 pm

      Ilona 🙂 U made my day 🙂 jesteś dla siebie i dla waszej pracy zbyt surowa – pchanie wozów! Toż to niesamowita przygoda 🙂
      Trzymaj się ciepło i do szybkiego zobaczenia.

  • Odpowiedz Justyna Kwiecień 13, 2015 at 10:13 am

    Cóż i ja się podpisuję pod Twoimi słowami… Albo ten świat schodzi na psy albo to tylko przesilenie wiosenne daje nam w kość…. W każdym razie, też poproszę o adres, mam dużo do napisania, więc skoro wychodzisz z propozycją to ja chętnie 😉

  • Odpowiedz Kasia Kwiecień 14, 2015 at 11:31 am

    Basiu, czytam Twojego bloga od roku, tez jestem mamą dwóch chłopców. Bardzo często widzę Ciebie w sobie. Mamy podobne problemy i przemyślenia…chętnie napisze list do Ciebie…rozumiem, że tylko wirtualnie… niestety….ciężko zdobyć czyjeś zaufanie w sieci…poniekąd Ty też jesteś dla mnie częścią wirtualnego pożeracza czasu…jak tu z tym walczyć skoro tu tak przyjemnie…

  • Odpowiedz Marysia Kwiecień 16, 2015 at 9:38 pm

    Mam to samo, też nie lubię przez telefon więc nawet zaczęłam szukać ładnej papeterii na listy…

  • Odpowiedz ania Kwiecień 22, 2015 at 12:43 pm

    Długo nie ma postów 🙁 Basia, co u Ciebie?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 23, 2015 at 8:31 am

      Aniu dom buduję 🙂

  • Odpowiedz ania Kwiecień 24, 2015 at 8:32 am

    wiem wiem wiem :))) patrzyłam na instagramie 😛
    trzymaj sie ciepło!

  • Odpowiedz Róża Maj 20, 2015 at 8:52 am

    To zabawne, gdy czytałam post na Twoim drugim blogu, który piszesz z Moniką, odnośnie samodzielnie zrobionych kartek, pomyślałam: „Fajnie byłoby pisać z Nią listy, takie na papierze”. A teraz wchodzę tu i widzę ten post.. :). Bardzo brakuje mi listów, pisania do siebie i poświęcania czasu temu, szybkie komunikaty na WatsUpp lub FB nie maja dla mnie większej wartości. Chętnie napiszę do Ciebie, podaj tylko adres:)

  • Napisz odpowiedź