Wyróżnione

CZASEM TRZEBA SIĘ PO PROSTU WYLOGOWAĆ

Kwiecień 9, 2017
_MG_3750

Postanowiłam sobie zniknąć.
Zaplanowałam sobie ten miesiąc wirtualnej nieobecności, tuż po tym jak odkryłam, że brakuje mi tchu. Brakuje mi siły, czasu i energii na zwykłe, nie potraktowane filtrem życie. Odkryłam na przykład dnia pewnego, że wciąż nie mam czasu na czytanie, choć przecież książki kocham nieustannie miłością ogromną. Gdzie więc ten czas? Czy ty też tak jak ja głaszczesz swój telefon w metrze i w kolejce?
Powiedziałam „znikam, wylogowuję się” i wzięłam na klatę wszystkie konsekwencje. Jako, że jestem blogerką to trochę jak strzał w kolano, ale żeby być blogerką i móc pisać i inspirować cię, muszę wziąć oddech. Muszę zachłysnąć się życiem. Tym prawdziwym.
Muszę sama przed sobą być uczciwa, bo wtedy będę mogła być autentyczna również dla ciebie.
Nie mam w sobie zgody na różne rzeczy, które się ze mną dzieją  (dlatego, że jestem blogerką, a co za tym idzie jestem nieustannie on line). Nie potrafię tak.
Smutno mi, kiedy zdaję sobie sprawę, że już dawno nie wymyśliłam nic twórczego, bo Pinterest stał się „moją” burzą mózgów, że bez tego ani rusz. Że nie daję sobie szansy na to, by wpaść na coś – ot tak po prostu. Zamiast tego wykwalifikowałam się we wpisywaniu haseł w wyszukiwarce.
Smutno mi, kiedy odkrywam, że Instagram przyjmuje tylko foty moich super zielonych, zdrowych koktajli i porannych owsianek. Na ogórkową i mielonego miejsca brak, a to przecież takie dobre.
Smutno mi kiedy spotykam kogoś na ulicy i nie mamy o czym rozmawiać. Przecież „przegadaliśmy” godziny na fejsie.
Smutno mi, kiedy krępuje mnie milczenie w czyjejś obecności. Zawsze wtedy można coś sprawdzić na smartfonie. Zawsze jest coś do sprawdzenia. Zawsze jest coś, czego jeszcze nie przeczytałam, zawsze jest kilka fascynujących zdjęć w tych małych zgrabnych kwadracikach, których jeszcze nie widziałam. W końcu co minutę ktoś coś wrzuca. Smartfon zawsze czeka. Po co więc męczyć się rozmową.

Przychodzi taki dzień, że tracę oddech, tracę ze sobą kontakt, tracę kontakt z moim prawdziwym światem.
Wtedy właśnie mówię stop. To nie moja bajka. Nie chcę definiować swojej wartości ilością lajków lub też ich brakiem. Nie chcę brać udziału w wyzwaniach, którym nie umiem sprostać. Nie chcę, by brakowało mi czasu na najprostsze rzeczy i jeszcze prostsze przyjemności. Nie chcę czuć, że wszystko co dobre, piękne i inspirujące nadaje się na bloga, insta czy fejsa, a o tym co złe lepiej nie mówić.

Czy ty też czujesz tak jak ja? Że to wszystko odrobinę śmierdzi? Że ktoś nas chyba odrobinę oszukał z tym internetem? Że nie tak to miało wyglądać? Miał nam służyć, uczyć, ale nie zabierać podstawowych ludzkich zachowań. Niczego i nikogo miał nam nie zastępować. O nie!
Mi zabiera wiele. Zbyt wiele. Dlatego za każdym razem, kiedy czuję, że wsiąkam za bardzo – znikam i klikam „wyloguj się”.  Być może tracę, wypadam z obiegu, przepadają mi współprace, ale odzyskuję tożsamość i ten czas.
Na książki na przykład. Albo na podróż kamperem po Toskanii 🙂

Wyloguj się.
Na chwilę.
Na tydzień.
Na miesiąc.
Na zawsze.
Świat nie przestaje się kręcić. Obiecuję Ci.
A ty wciąż się liczysz i wciąż jesteś ważna, niezależnie od liczby like’ów.

2 _MG_3681 20170326_131744 IMG_4040 _MG_3749

Może Ci się również podobać

14 Komentarze

  • Odpowiedz Basia Kwiecień 9, 2017 at 3:49 pm

    Miałam właśnie to samo. Na blogu nic od ponad miesiąca. Zajmuję sie w wolnej chwili sobą bo na nic więcej czasu nie mam po pracy. Czasu i sił. Teraz trochę mi trudno wrócić do blogosfery.

  • Odpowiedz Dominika Kwiecień 9, 2017 at 4:09 pm

    Basiu w pelni sie z Toba zgadzam, internet czasami przytlacza ….. Bardzo chetnie poznalabym Cie w tak zwanym realu 🙂 ale skoro nie jest nam to dane to milo przeczytac co u Ciebie tutaj, fajnie ze jestes nawet jesli nie za czesto. Pozdrawiam Dominika

  • Odpowiedz Kasia Bonczek Kwiecień 9, 2017 at 5:52 pm

    Basiu czytasz w moich myślach! Musimy to przegadać! 🙂

  • Odpowiedz Justi Kwiecień 9, 2017 at 6:02 pm

    Ach, jak bardzo się z tym zgadzam!
    Właśnie dlatego, że jesteś blogerką to powinnaś mieć czas na odpoczynek, na poszukanie inspiracji w świecie, w podróżach, a nie w pinterestach. Chcesz pisać kreatywnie i dawać nam jakościowe treści i zdjęcia. Nie da się ich znaleźć, gdy jesteśmy zmęczeni i brak nam inspiracji. Dlatego z wielkim zaciekawieniem czekam na tekst o Waszej wyprawie kamperem 🙂 Ja też mam jedną taka za sobą!

  • Odpowiedz Marta Kwiecień 9, 2017 at 8:03 pm

    Ja w styczniu wieczorem wcześniej wyłączałam komputer (w komórce nie mam internetu:)))) i dzięki temu w styczniu przeczytałam aż 4 książki. Wieczory przy wyłączonym kpmputerze wydawały sie być bardzo długie…
    Lubię czytać blogi, oglądać filmy na you tubie, ale trochę to czasu zabiera….

  • Odpowiedz Karolina ja-matka Kwiecień 9, 2017 at 8:06 pm

    Przyjechała dziś do mnie Mama, pociągiem. Mówi, że patrzyła na ludzi i nie mogła zrozumieć tego, dlaczego wszyscy mają nosy w telefonach. Słuchawki na uszach… Co się dzieje ze światem.

  • Odpowiedz Tekstualna Kwiecień 9, 2017 at 8:18 pm

    Fajnie, jak można to zrobić. 🙂

  • Odpowiedz cat Kwiecień 10, 2017 at 5:15 am

    Z tym kamperem to very good idea! 🙂
    … smartfon to oszukiwacz, bo jak nie oszukiwać, jeśli wstawione zdjęcie omawia loża szyderców. Jednak jest jakaś siła, która każe te zdjęcia cykać i wstawiać, niech „żyje” :-/.
    Piszę to ja – osoba nie posiadająca mediów społecznościowych, ale lubiąca blogi.
    Wczoraj na plaży widziałam wiele osób, które „głaskały” smartfona i wiecznie te zdjęcia. Sobie i krajobrazowi i dalej puszczały w „życie”.
    Czuję, że przesilenie jest bliżej, niż myślimy.

  • Odpowiedz Anul Kwiecień 10, 2017 at 8:02 am

    Ciao bella – spokojnie – czekałyśmy cierpliwie 🙂 Fajnie, że jesteś.
    Wszystko co napisałaś jest absolutnie prawdziwe, taki reset jest niezbędny i dobrze, że go sobie zafundowałaś.
    Ale też myślę, że łatwiej jest się wylogować ze świata rzeczywistego jak się nie prowadzi bloga, ani konta na instagramie – tak czy siak każdemu dobrze zrobi takie odcięcie się od sieci…

  • Odpowiedz Irmina Kwiecień 10, 2017 at 11:22 am

    Jak wspomniałaś o tym patrzeniu w smartfon zamiast rozmawianiu z drugim człowiekiem od razu mi się przypomniało jak to było na studiach. Nie raz i nie dwa przychodziłam na zajęcia w czasie przerwy, ktoś „siedział w telefonie” odpowiedział „cześć” i… nic. Jak do mnie ktoś podchodził, to zawsze odkładałam książkę/telefon, ale i tak niektórzy jakby tego nie widzieli? Witali się, siadali i wzrok w telefon… To przykre, że niektórzy wolą grę w telefonie od rozmowy z drugim człowiekiem… Teraz jak już musisz rozmawiać, to tylko z przyjaciółmi/rodziną. Reszta może napisać do ciebie na fb.
    Szaleństwo.
    Popieram odcinanie się od internetu, bo trzeba wiedzieć, co jest najważniejsze w życiu, ale też DZIAŁAĆ. Wielu ludzi wie, że zależy im na A czy B, ale i tak robią C. Ty postawiłaś na A, B i to jest piękne:)

  • Odpowiedz Paweł Łaszowski Kwiecień 10, 2017 at 1:26 pm

    Dobra decyzja! Czasami przydaje się takie odetchnięcie i odpoczynek od tego całego wirtualnego świata.

  • Odpowiedz Monika Kwiecień 10, 2017 at 3:48 pm

    Basiu droga, masz rację!!! Podzielam Twój entuzjazm w tym co zrobiłaś i konsekwencję realizacji tego stanu… Zaglądałam na Twojego bloga bo go bardzo lubię, choć stosunkowo niedawno odkryłam a tu …NIC. Zero wspisów. Ja ostatnio też mniej czasu poświęcałam swojemu blogowi ale to z racji braku czasu w realu. Jestem bardzo zabiegana, rodzinne obowiązki mnie pochłaniają i praca ale mimo wszystko brakuje mi niejednokrotnie tych chwil kiedy skupiam się na pisaniu i przygotowywaniu kolejnego posta. Zwłaszcza wieczorową porą. Bloguję w miarę regularnie ale potem jakoś brak mi na to sił choć tematów i fotek mam mnóstwo… No nic… też mam chwilowowo taki czas. Taki rozbrat z internetem? Piramida zaległych lektur urosła ale już powoli udaje mi się nad tym zapanować. Też kocham czytać, czytać….

  • Odpowiedz kobietawe-biznesie.pl Kwiecień 13, 2017 at 7:00 am

    Na ten luksus mogę sobie pozwolić od niedawna. Pierwsze lata zarabiania na reklamach blogowych i pisaniu tekstów to była spinka, żeby zdążyć zarobić na ZUS- y, srusy, stawek jakoś wybitnie wysokich nie miałam, brałam, co leci, dopiero teraz w 3 roku prowadzenia firmy czuję się spokojna, mam spoko stawki, stałych klientów i regularne propozycje. Moim zdaniem, lepiej coś zapodać na blogu i w mediach społecznościowych co najmniej raz na tydzień, bo na tyle starczy nam czasu, sił i pomysłów, niż działać nieregularnie i np. mieć zrywy po kilka postów pod rząd, a potem długo, długo nic. Zawsze te dodatkowe pomysły możemy dodać do schowka na czas posuchy. Takim trybem pracuję i czytelnicy właśnie wtedy zaglądają.

  • Odpowiedz Kuba Kwiecień 13, 2017 at 8:47 am

    O proszę… miałem ostatnio tak samo. Tydzień bez napinki spowodował, że zupełnie inaczej popatrzyłem na to zamieszanie z blogami. Może się nie wylogowałem, ale przestałem się spinać i skupiłem się na życiu poza Social Mediami, a jak znajdzie się dla nich czas to zajrzę, jak nie to trudno nic się nie stanie.

  • Napisz odpowiedź