Basia bloguje DZIECI

DZIECKO NIE ŻYJE DLA CIEBIE

Wrzesień 19, 2016
IMG_6300 (Kopiowanie)

Zaczęło się od tego, że pewnego dnia odkryłam, że mój starszy 6 letni syn mnie denerwuje. Ale wiesz, nie tak jak dziecko, które marudzi, bo jest głodne, a ty jesteś zmęczona i nie współpracujecie ze sobą. Nie. Denerwował mnie tak, jak denerwują mnie czasami dorośli, otaczający mnie ludzie, z totalnie mi nie pasującymi cechami charakteru. Życie prawda? Szkoda tylko, że to moje dziecko własne, które kocha się bezwarunkowo. Czy oby na pewno?

Denerwowały mnie pierdoły. A to, że jęczy i marudzi jak stary maluśki praktycznie każdego dnia. że jest urodzonym malkontentem odkąd zaczął raczkować, a jego nastroje potrafią doprowadzić mnie do szału. A to, że jest histerykiem i kiedy go „niedajboże” komar za mocno ukłuje, to cała wieś drży od jego krzyków i lamentów teatralnych. Albo, że na przykład wciąż musi mieć coś w rękach, nawet jeśli wychodzi tylko na chwilę przed dom. W jednej ręce katalog Lego, w drugiej zabawka albo dwie. Ręce wciąż zajęte, samochód otwiera łokciami na przykład. I dla ciebie, osoby obcej przecież dla mojego dziecka, to mogą być pierdoły, ale uwierz mi, ja zwracałam mu uwagę non stop. Byłam po prostu czepliwą jędzą. Bo się nie tak zachowuje, bo niech się ogarnie, bo niech się weźmie i uśmiechnie, bo czy nie może być bardziej wesoły, albo poważny, albo w ogóle inny!?
Wieczorami, kiedy zostawałam sam na sam ze swoimi myślami, wyrzucałam sobie, że jestem beznadziejną, złą matką. I pewnie trwałoby to dalej gdybym pewnego dnia nie odkryła Ameryki. Otóż okazało się, że nie akceptuję swojego dziecka takim, jakie jest, bo ubzdurałam sobie, że ma być taki, jakim go sobie wymyśliłam!

A przecież to człowiek, inny niż ja, inny niż każdy na świecie. Jedyny w swoim rodzaju. Ma swoje przemyślenia, coraz bardziej skomplikowane z racji wieku. Ma swoją wrażliwość, widocznie większą niż kiedyś ja. Ma wreszcie swoje emocje i pełne prawo, by je przeżywać po swojemu i swoim tempie i skali.
Mój syn ma swoją osobowość i charakter, a ja jako mama oprócz tego, że mam być jego nauczycielem i drogowskazem, oprócz tego, że mam mu pokazywać życie i uczyć empatii, powinnam przede wszystkim być jego wsparciem i okazywać mu szacunek jako człowiekowi – innemu niż ja.

Wiesz przypomniała mi się pewna scena z którejś edycji Top Model. Jedną z kandydatek była Michalina, która urodziła się jako chłopiec, a mając 18 czy 19 lat zmieniła płeć.  To co wtedy mnie zszokowało, to nie transseksualna modelka w programie telewizyjnym, we wciąż konserwatywnym i mało tolerancyjnym kraju. Nie. To była jej matka, która przed kamerami i tysiącami Polaków oglądających program, z dumą w głosie opowiadała o swojej córce Michalinie. Nie o synu, którego wychowywała przez 19 lat, ale o córce, którą wsparła całym swoim matczynym sercem niezależnie od jej wyboru.

Pamiętam doskonale gdy powiedziała „Dziecko nie żyje dla nas”.

Patrzę więc na moich synów od jakiegoś czasu nie jak na swoje powodzenie czy niepowodzenie w wychowaniu. Patrzę na nich jak na dwóch wspaniałych dzieciaków o zupełnie odmiennych charakterach, którzy w pewnych kwestiach są podobni do mnie, w pewnych do swojego taty, ale mają też cechy, których nie mam ani ja, ani Tomek. To cechy ich własnych, silnych osobowości, których ani ja, ani nikt inny nie ma prawa tłamsić, tylko dlatego, że nie pasują do z góry założonego szablonu.

„Dziecko to także człowiek tylko, że jeszcze mały” Janusz Korczak

IMG_6275 (Kopiowanie)   IMG_6287 (Kopiowanie) IMG_6296 (Kopiowanie) IMG_6298 (Kopiowanie)

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

13 Komentarze

  • Odpowiedz Nadine Lu Wrzesień 19, 2016 at 6:58 pm

    Pięknie powiedziane, Basiu!
    Masz rację, ja sama o tym zapominam, nie tylko jeśli chodzi o moje dziecko. 😉

  • Odpowiedz Mary Wrzesień 19, 2016 at 7:31 pm

    Nie mam dzieci, ale zapamiętam na przyszłość;-) Podobnie jest chyba w związku kiedy chcemy ulepić z drugiej osoby cos co będzie nam odpowiadało w 100 %, a przecież nie tędy droga 😉 Bardzo mądry tekst, dziękuję!

  • Odpowiedz Agata Wrzesień 19, 2016 at 7:53 pm

    Jesteś wspaniałą i mądrą mamą;)

  • Odpowiedz Ania Wrzesień 19, 2016 at 8:27 pm

    Oj tak…

    Mama wrażliwca

  • Odpowiedz Aga Wrzesień 19, 2016 at 8:46 pm

    Takiego wpisu potrzebowałam, dziękuję

  • Odpowiedz Ewa Wrzesień 20, 2016 at 4:57 am

    Jestem na podobnym etapie. Moja ośmioletnia córka analizuje w swojej głowie różne zachowania, swoje i innych. Dużo pyta. Ostatnio stwierdziła, że chce się zmienić! Prawie dziewięciolatka! Też mnie wiele denerwuje ale już dojrzałam do tego by nie zwracać uwagi na każdym kroku. Często pytam dlaczego tak a nie inaczej. My dorośli, musimy popychać dzieci do przodu, pozwolić im na te wszystkie, w granicach możliwości, zachowania. Teraz jest czas kiedy kształtują swoją osobowość, stają się zupełnie samodzielnymi jednostkami a my, rodzice, nie możemy wykreować ich w żaden sposób, bo choć daliśmy im życie to bez gwarancji, że będzie takie o jakim my marzymy.

  • Odpowiedz Sylwia Wrzesień 20, 2016 at 7:15 am

    Słuszne, prawdziwe, cenne przemyślenia.

  • Odpowiedz Alemucha Wrzesień 20, 2016 at 7:18 am

    Basiu jak ja Ci strasznie dziękuję za te słowa! Szczególnie dziś i wczoraj i kilkadziesiąt dni wcześniej :*:*

  • Odpowiedz ewa Wrzesień 20, 2016 at 7:19 am

    Gdy mam jakieś trudniejsze chwile w byciu mamą, gdy syn mnie nie słucha, wkurzam się, lecz potem przychodzi refleksja. Mam syna wychować jako posłusznego, a potem wymagać by jako dorosły był asertywny…. On ma się kontrolować, gdy ja sam nie potrafię?! Tak wiele uczą nas nasze dzieci

  • Odpowiedz Sławka Wrzesień 20, 2016 at 9:14 am

    Jakie to piękne i prawdziwe

  • Odpowiedz eboum Wrzesień 20, 2016 at 12:44 pm

    I ja wymyslilam sobie jakie maja byc moje dziewczynki (3&6lat) . Jednak wychodza one spoza wyobrazonego obrazka czesciej niz tego chce…No coz takie zycie, one rowniez maja prawo do bycia soba, nawet jesli oznacza to szarpanie sie o jakas nieistotna rzecz ( nieistotna dla mnie, dla nich to caly swiat i jeszcze troche), uwage w zeszycie po 10 dniach od rozpoczecia szkoly i placz, bo „ona pokazala mi jezyk”!

    Rola nas, mam, jest taka:

    „Nie ucz drzewa jak rosnac. Daj mu slonce, wode, ziemie i powietrze” Karen Horney

  • Odpowiedz Daria Wrzesień 24, 2016 at 9:28 am

    Twoje dzieci są szczęściarzami 🙂 Nie mam dzieci, ale mogę powiedzieć jak to jest z pozycji takiego dziecka, które totalnie wykracza poza wyobrażenia i oczekiwania rodziców, zwłaszcza matki. Urodziłam się jako bardzo wrażliwa introwertyczna osoba i przez większość życia żyłam w przekonaniu, że nie jestem wystarczająco dobra by zasłużyć na akceptację i miłość swojej mamy, bo nie jestem taka jak wszyscy czyli normalna. Byłam wychowywana bez poszanowania dla swoich własnych uczuć i osoby, ciągle próbowano mnie dostosować żebym pasowała do rodzinnego obrazka wykorzystując mechanizm „na miłość trzeba zasłużyć”, nawet jeśli będę przez to nieszczęśliwa. Jeśli spełniałam oczekiwania było dobrze, jeśli nie to dawano mi odczuć jaka jestem zła, niewłaściwa i to moja wina, bo powinnam się bardziej starać. Jako dziecko pragnące miłości ze strony matki byłam w stanie nawet pogrzebać siebie i swoje pragnienia kosztem siebie. Nie trzeba długo myśleć co z tego wyszło. Wyrosłam na kobietę, która nienawidzi samej siebie, czuje się jak śmieć i nic niewarte g… dziś zbieram żniwa w postaci autoagresji, która powoli wyniszcza i zabija moje ciało…. Dopiero po 30 latach życia zrozumiałam, że to nie ze mną jest problem i nie muszę nic zmieniać, jestem ok będąc sobą, mogę wiele dawać i nie muszę zasłużyć na to by być kochaną i akceptowaną. Mam wszystko co trzeba. Od 2-3 lat uczę się żyć po swojemu i zaczynam dostrzegać, że życie może być naprawdę piękne i nawet codzienność może zachwycać jeśli się wpuści do niej trochę światła 🙂 Kocham moją mamę, ale dziś wiem, że nie jestem jej własnością i żyję dla siebie i nic nie muszę . Więc, dziękuję za ten post, może on sprawi, że niektóre mamy się „obudzą” i przejrzą na oczy, zanim będzie za późno i zanim ich dziecko/ dzieci zostaną głęboko skrzywdzone… bo droga do wyjścia na prostą jest często długa, trudna i bolesna… Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Ola Styczeń 9, 2017 at 3:50 pm

    Super, że wiele mam/ rodziców dziś potrafi w odpowiednim momencie dojść do tytułowego wniosku 🙂
    Zaakceptować swoje dziecko wraz z jego wrodzonymi zaletami i wadami, często odmiennymi od własnych.
    Mnie dużo dała pod tym względem książka „Poznaj swój temperament” autorstwa Laraine i Art Bennett; bardzo polecam, autorzy piszą o różnicach temperamentów zarówno w małżeństwie jak i w relacjach rodzic -dziecko, rozpatrują też poszczególne zestawienia temperamentów w tych relacjach.

  • Napisz odpowiedź