CO U NAS? JEDZENIE

JESTEM EKOLOGICZNĄ DZIEWCZYNĄ

Luty 15, 2017
9

Przejmuję się światem wiesz? Martwię się o losy planety.
Nie potrafię machnąć ręką i powiedzieć, że jakoś to będzie.
Ja działam. Mniejszymi lub większymi krokami, ale do przodu. Staram się.
Mam dyplom inżyniera ochrony środowiska i choć na studiach nie nauczyli mnie zbyt wiele, i nie powiedzieli mi jak uratować planetę, to wciąż jestem pełna ideałów. Wciąż mi zależy.

– pasjami oglądam z dzieciakami programy przyrodnicze. Zabieram je do lasu zamiast do wypasionego delfinarium. Chcę by pokochali zwierzęta i naturę tak jak ja. Chcę nauczyć ich empatii.
– na zakupy zabieram własne siatki. Czy wiesz, że jednej foliówki używamy średnio 30 minut, by potem wyrzucić ją do kosza? Zastanawiałaś się kiedyś co dzieje się z nią dalej? Z setkami, tysiącami, miliardami jednorazowych siatek?
– segreguję śmiecie, zawsze to robiłam. Ciężko mi na sercu, kiedy muszę wyrzucić ogryzek do tego samego pojemnika co puste opakowanie po makaronie. Więc segreguję. Myję szkło i plastik przed recyclingiem. W tym roku zakładam kompostownik, by móc przetwarzać organiczne resztki na najlepszy nawóz świata
– uprawiam swoje warzywa. Wprawdzie nie na taką skalę, jakiej bym sobie życzyła, ale to wciąż rozwijający się projekt. Nie używam chemicznych nawozów. Moje marchewki są małe i krzywe, ale cholernie dobre.
– korzystam z biblioteki
– od lat kupuję używane ciuchy, bo to najprzyjemniejsza dla mnie forma walki z wszechobecnym konsumpcjonizmem. Swoje ubrania oddaję potrzebującym lub sprzedaję. Lubię wiedzieć, że dostają drugie życie.
– zanim coś wyrzucę zastanowię się 10 razy. Nie dlatego, że mi szkoda, ale dlatego, że wiem ile materiału, energii, czasu i pracy było potrzebne, by to wyprodukować.
– kupuję coraz mniej mięsa i nabiału.
– w kominku palę tylko drewnem, a popiół zbieram, by wmieszać go w ziemię pod uprawę warzyw.
– do Warszawy jeżdżę pociągiem najczęściej jak się da.
– mój dom jest ogrzewany ciepłem geotermalnym z ziemi, czyli pompą ciepła. Dodatkowo jest doskonale zaizolowany, tak by tego ciepła tracił jak najmniej, i by dzięki temu zużywać mniej prądu.
– mam przydomową oczyszczalnię ścieków, a w niej maleńkie bakterie, które zamieniają te ścieki w wodę zdatną do odprowadzenia jej ponownie do gruntu
-naprawiam, zszywam, sklejam i przetwarzam.

Wiem, że to kropla w morzu, że to wciąż za mało.
Wciąż bliżej mi do dyskontów, niż do lokalnych sklepików.
Wciąż nie potrafię zrezygnować z długich kąpieli na rzecz krótkich pryszniców.
Wciąż częściej bywam w sieciówkach, niż u krawcowej.
I wreszcie wciąż za bardzo lubię wszystkie te pachnące kosmetyki, którym bardzo daleko do miana „eco”.
Ale wiesz co? Staram się jak mogę i ciągle się przejmuję.
Kilka miesięcy temu zrobiłam kolejny krok, by móc dalej spłacać dług wobec naszej planety. Zainstalowałam w naszym domu filtr do wody. Dlaczego? Powodów jest sporo i każdy wystarczająco dobry, by to zrobić. Mnie najbardziej przekonał fakt totalnego zminimalizowania korzystania i produkowania plastikowych butelek PET. Czy wiedziałaś, że po oceanach pływa wyspa powstała z plastikowych, nierozkładalnych śmieci, głównie plastikowych butelek i jednorazowych siatek? Wiesz, że według niektórych raportów ta wyspa swoją wielkością przypomina Stany Zjednoczone? Zaskoczona? Nie wierzysz? Wpisz sobie w Google „Great Pacific garbage patch”. Szokujące prawda? Pomyśl sobie ile takich butelek zużywasz w ciągu tygodnia razem ze swoją rodziną, ulicą, dzielnicą, miastem.
Załóżmy, że połowa z nich trafi do recyclingu. Co z resztą? Rozłożą się. Za tysiąc lat, podobno.

Filtr FITaqua RO-T znalazł swoje miejsce w szafce pod umywalką, a jego montaż zajął miłemu panu nieco ponad godzinę. Następnym razem spotkamy się za pół roku, bo to właśnie co pół roku powinno wymieniać się filtrujące wkłady.

1 2 4
3
Filtr wykorzystuje zjawisko odwróconej osmozy, a jeśli tak jak ja nie miałaś 6 poprawek z biochemii na studiach, wyjaśnię ci to po mojemu, czyli łopatologicznie.
Woda, którą pijemy w domu, czyli woda oczyszczona za pomocą filtru FITaqua RO-T, najpierw oczyszczana jest z wszelkiego syfu takiego jak bakterie, dwutlenek chloru, fluor, rtęć, ołów, azbest, kamień, brud, pestycydy, zanieczyszczenia farmaceutyczne, produkty uboczne procesu dezynfekcji, substancje zmieniające gospodarkę hormonalną, a następnie wzbogacana w niezbędne substancje, które możesz znaleźć w butelce „mineralki”, za pomocą wkładu mineralizującego. W ten sposób mamy pod dostatkiem wody pitnej, którą można podawać, prosto z małego kraniku nawet niemowlętom. Nadaje się idealnie dla osób z obniżoną odpornością, z alergiami. Odkwasza organizm, usuwa złogi toksyn, działa przeciwnowotworowo i uwaga – przeciwzmarszczkowo! Jest świetna do gotowania zup, jako dodatek do soków i koktajli. Kawa i herbata zupełnie inaczej smakują. My gotujemy w niej wszystko. Dodatkowe korzyści? Oszczędność pieniędzy. Wymiana filtrów to koszt 360 zł rocznie, co daje jakąś złotówkę dziennie. Na wodę wydawaliśmy 4 razy tyle. Nie dźwigam! To cudne uczucie nie „tachać” zgrzewki wody i dwójki dzieci pod pachą do domu.
Mam swoją wodę o każdej porze dnia i nocy.
Moje dzieci mają nowy nawyk i po prostu nalewają ją sobie prosto z kraniku.

8 7 6 5

Dla mnie, blogerki jest jeszcze jeden plus. Mam możliwość wsparcia i polecenia firmy, która robi dobrze środowisku.
FITaqua działa w Łodzi. Swoją fabrykę zasilają pompą ciepła, kolektorami słonecznymi, wciąż sadzą nowe drzewa, wspierają lokalnie kluby sportowe i szkoły, a o sam proces produkcji zadbali tak, by zostawić po sobie tzw.”niski ślad węglowy (low carbon footprint)”. To znaczy, że cały proces wytwarzania produktu, począwszy od wydobycia surowców, przez produkcję, użytkowanie, po składowanie i recycling, cechuje minimalna emisja gazów cieplarnianych. Filtry są również wolne od szkodliwego i rakotwórczego BPA. Chyba właśnie to chciałam robić, kiedy jeszcze studiowałam ochronę środowiska 😀

Czasem wydaje ci się, że Twój jeden ruch nie zrobi nic dla świata, dla planety.
Że to bez sensu. Że wszyscy musieliby się zmienić.
To nieprawda.
Od 6 miesięcy zamiast 8-9 worków z suchą frakcją, oddaję śmieciarce co miesiąc 2. Przypadek? Nie sądzę.
Nie produkuję już pustych plastikowych butelek, które zajmowały najwięcej miejsca.
Czasem wystarczy mały ruch. Jeden. By w konsekwencji zobaczyć dużą zmianę. Jesteśmy to winni Ziemi, naszym dzieciom, a później ich dzieciom. Najgorsze co może nam się przytrafić to być ignorantem – nie sądzisz?
Co ty robisz dla ochrony środowiska?

IMG_2153

Na zdjęciach nasza wiosenna, detoksująca woda z zielonym ogórkiem, cytryną, limonką, miętą, grapefruitem, imbirem i borówką. Do tego kostki lodu – ambrozja! Jeśli nie lubisz pić zimnej wody, spróbuj zalać wrzątkiem plaster cytryny i imbiru + parę goździków. Smakuje jak herbata, a dostarczasz sobie odpowiednią dawkę nawilżenia.

10 11 12 13 16 17

Wpis powstał przy współpracy z marką FITaqua, którą ci z całego serca polecam.

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

18 Komentarze

  • Odpowiedz Ania Luty 15, 2017 at 8:31 pm

    Oooo! A mój mąż się ze mnie śmieje, ze myje smieci przed wyrzuceniem. Dla mnie trochę smutne jest, ze stawiają nam kosze na suchą frakcję, ale edukacja za tym nie idzie. Moze w szkolach tak, ale dorosłym tez potrzebna. Znam wielu doroslych, ktorzy śmieją sie z segregacji. Przykre..

  • Odpowiedz Sonia Luty 15, 2017 at 10:25 pm

    Od dawna staram się wyrobić w sobie nawyk picia wody ale e taka pogodę taka zwykłą kranowka..no średnią przyjemnośc. Twoim tropem zaczęłam pić ciepła wodę z cytryną, miodem i świeża mięta. Pychota!!

  • Odpowiedz Kamila Luty 16, 2017 at 4:51 am

    Z tego co wiem, nie myje się szkła i plastiku przez wyrzuceniem, ponieważ dalej jest to i tak myte. Szkoda wody.

    • Odpowiedz aga Luty 20, 2017 at 5:01 pm

      Dokladnie.
      Mycie smieci mija sie z misja eko.
      Ile wody przy tym sie zmarnuje.

      • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 20, 2017 at 5:13 pm

        wybaczcie, ale czy nie myjecie puszki po tuńczyku zanim wrzucicie go do suchej frakcji???

  • Odpowiedz bezcookru.pl Luty 16, 2017 at 10:09 am

    Fajna jesteś taka ekologiczna 🙂 Moja znajoma prowadzi bloga o odpowiedzialności w branży modowej, może znajdziesz tam coś dla siebie w kwestii ubrań. Świat się zmienia powoli i w tej materii i to super! -> http://www.howtowearfair.com

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2017 at 9:47 am

      dzięki, zerknę na pewno 🙂

  • Odpowiedz gapka0 Luty 17, 2017 at 4:43 am

    Zbieram z synem makulaturę,puszki i to, co da się zanieść do skupu.Do szkoły zanosimy baterie,nakrętki.Ubieramy się w sklepikach z używaną odzieżą, a ja chodzę wszędzie pieszo i jeżdżę rowerem.Taki to mój wkład w planetę.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2017 at 9:47 am

      super wkład 🙂

  • Odpowiedz ewe Luty 18, 2017 at 4:25 pm

    Podziwiam Cię.
    Mimo to, niezłośliwie, ale ciśnie mi się na usta jedno pytanie. Dlaczego korzystasz z cytrusów, imbiru? Mamy doskonałe krajowe zamienniki (aronia, czosnek) których nie trzeba transportować przez cała Europę lub z innego kontynentu, a co za tym idzie – ograniczamy ilość spalin. Czy może to już „przesada”?

    • Odpowiedz Marta Luty 19, 2017 at 1:59 pm

      No ale woda z czosnkiem?

      • Odpowiedz ewe Luty 20, 2017 at 11:30 am

        A kto powiedział, że do wody? Przecież pisze jak byk „Dlaczego korzystasz z cytrusów, imbiru?” a nie „Dlaczego dodajesz do wody cytrusów, imbiru?”

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2017 at 9:46 am

      Nie wiem czy przesada, każdy ma pewnie własne spostrzeżenia i zasady. Ja staram się gdzie mogę i nie kupię w życiu ziemniaka z Portugalii czy jabłek z Włoch, jeśli tu na miejscu mam swoje, polskie. Kocham jednak mango i wodę z cytryną, a takich sobie u siebie nie wyhoduję niestety 🙂

  • Odpowiedz Aleksandra Luty 20, 2017 at 2:22 pm

    Jestem wegetarianka od 27 lat,kupuje na pchlich targach,niepotrzebne rzeczy oddaje lub sprzedaje,”zarazam”moja filozofia innych,przetwarzam,naprawiam,jestem kreatywna.Nie mamy samochodu(albo pieszo,albo transport miejski)

  • Odpowiedz Natalijka Luty 20, 2017 at 7:59 pm

    Ja w sumie podobnie jak Ty mam 🙂 Walka z siatkami foliowymi jest straszna, w Biedrze to nie problem wbrew pozorom, ale w małych sklepikach czy warzywniakach każdziutką marchewkę chcą mi pakować w osobną siateczkę, a niektórzy wręcz się oburzają że bez siatki nie zważą. Muszę za ręce prawie łapać- za siatkę dziękuję!
    A wodę od dawna pijemy po prostu z kranu (w większości miast w Polsce jest zdatna do picia). też mnie załamywały te ilości butelek.

  • Odpowiedz M Luty 27, 2017 at 8:16 pm

    Low carbon footprint!!!!!

    • Odpowiedz Basia Szmydt Luty 28, 2017 at 8:45 am

      Dzięki za czujność, głupi błąd.

  • Odpowiedz anka Marzec 6, 2017 at 7:54 pm

    Czy slyszalas o zero waste? Na faceboku jest grupa Zero Waste Polska

  • Napisz odpowiedź