PODRÓŻE POLSKA

MAMA MA URLOP. SAMA.

Sierpień 25, 2016
6

Diagnoza: rozładowane baterie. Tego na początku nie widać. Ot normalny, zwykły dzień. Śniadanie, obiad i kolacja. Milion obowiązków mimo wakacji. 4 miliony „mamoooo” wypowiedziane w ciągu doby. Przysiad, skłon, przysiad, skłon, klocek, skarpetka, piciu, siku. Tego naprawdę na początku nie widać. Frustracji, która narasta w Tobie w środku. Emocji, które tak niebezpiecznie w sobie tłumisz, doskonale zdając sobie sprawę, że kiedy wybuchną niszczą wiele. Wszystko dlatego, że zapominasz o sobie.

5

Myślałaś kiedyś o tym, co może sprawić byś się na chwilę wyłączyła? Byś dostała zastrzyk energii dożylnie? By nie frustrowała cię codzienność, byś wstawała rano z uśmiechem?
Ja myślałam o tym wiele razy. Odkryłam, co daje mi ten zastrzyk. To opuszczenie swojego domu i swojej rodziny. Na chwilę. Brzmi strasznie prawda? W końcu rodzina to jest siła! Zła matka, zła żona. Jak ona może!? Tak wyjechać. W głowie jej się poprzewracało. Czym ona się tak męczy? Siedzeniem w domu? Dobre sobie! Problem w tym, że wydaje się, że cały świat zapomniał, że matka to człowiek również i przede wszystkim. Nie robot, nie cyborg i maszyna, ale człowiek. A w szkole nas uczono, że każdy człowiek potrzebuje swojej przestrzeni, swojego czasu, ciszy, albo miejskiego hałasu, w zależności od upodobań. Każdy chyba człowiek (matka) potrzebuje czasem pobyć sam.
Ja na pewno. I doprawdy nie dam sobie wmówić, że pudełko lodów i Bridget Jones wystarczą.
Potrzebuję wyjechać. Bo wtedy zmieniam perspektywę, odcinam się od domowych spraw i łapię tak potrzebny mi do wszystkiego dystans. Wiem, że jeśli zostanę w domu, to mi się nie uda. Zawsze znajdę powód, by ogarnąć górę prania, przejrzeć ozdoby świąteczne i za małe ubranka dzieci. Wyjeżdżam i nie zabieram ze sobą laptopa, ani tony książek (broń Boże poradników). Wiesz dlaczego? Bo to jak z pracą w korpo. Nie wyrabiasz się z robotą od poniedziałku do piątku, więc taszczysz do domu segregatory, tabelki w excelu, by w weekend nadgonić. Owszem nadgonisz, ale ty sama wciąż zostaniesz w tym samym miejscu. Zła, zmęczona i sfrustrowana błahymi sprawami. Bo kiedy wyjeżdżasz to zdajesz sobie sprawę, że to co jeszcze wczoraj cię wyprowadzało z równowagi jest tak naprawdę pierdołą.

8 4 2 7

Za mną weekend nad ukochanym Bałtykiem. Bez komputera, bez bloga, bez planu działania, bez dzieci, bez męża, bez obowiązków. Zupełnie spontaniczny, przypadkowy. Jedynym moim oczekiwaniem było usiąść na piasku i gapić się na morze. Nie myśleć o tym czy jestem wystarczająco dobra, czy powinnam mieć wyrzuty sumienia. Po prostu sobie tak trwać. Spacerować, szukać dobrego jedzenia, odkrywać smak espresso, pośmiać się z durnych spraw, patrzeć się przez pół godziny na meduzy, zredukować telefony do rodziny do jednego dziennie, nie przejmować się strojem, włosami i pogodą. Wystawiać ciało do ostatniego słońca i moknąć kiedy trzeba. Zatrzymać się totalnie, by móc znów rozpędzić się po powrocie do domu. By znów z gracją robić przysiad, skłon, przysiad, klocek, skłon, piciu, siku, przysiad.

Zrób sobie dla siebie i tylko dla siebie choć jeden dzień. Wyjedź choćby do sąsiedniej wsi. Schowaj się gdzieś na kocu, między drzewami. Nie musisz jechać aż nad morze, choć to bardzo wskazane. We wrześniu jest najpiękniej! Wyłącz telefon na kilka godzin – poradzą sobie. Weź jeden dzień wolnego – nikt nie jest nie do zastąpienia. Zrozumiesz wtedy dlaczego w samolocie mówią, że kiedy spada maska tlenowa musisz założyć ją najpierw sobie, a dopiero później swoim dzieciom.

1 3 11 12 13 14 16 17 18 19 20 21 22

Może Ci się również podobać

13 Komentarze

  • Odpowiedz paulina Sierpień 25, 2016 at 6:15 pm

    … Zrozumiesz wtedy dlaczego w samolocie mówią, że kiedy spada maska tlenowa musisz założyć ją najpierw sobie, a dopiero później swoim dzieciom….
    Dziękuję.

  • Odpowiedz Gosia Sierpień 25, 2016 at 8:02 pm

    Choć nie jestem Matką to doskonale rozumiem potrzebe przestrzeni i samosci , niezbędne do zachowania równowagi. Od poniedziałku taki czas dla siebie planuję , przyjemności typu spacer pizza i wino z Przyjaciółką 🙂 piękne zdjęcia !

  • Odpowiedz Ania Sierpień 25, 2016 at 8:04 pm

    O kilka godzin za późno ten post. Zdążyłam wybuchnąć z poczwórną siłą. Jeszcze rano myślałam, że kolejna kupa w majtach zamiast w toalecie i kolejna warstwa ubrań na stosie do prasowania mnie nie dobije. Jeszcze w południe szłam z uśmiechem na plac zabaw. Ale już po południu mnie trafiło… I nagle wyszłam z domu. Gdyby nie dziecko karmione piersią dziś bym nie wróciła…

  • Odpowiedz eboum Sierpień 26, 2016 at 7:42 am

    Basiu, tylko nie “rozpędzaj się po powrocie do domu”!!! Wszyscy chyba za szybko zyja, tylko pytanie – do czego sie tak spiszymy? Do lepszego jutra, do lepszej ja, do wszystkiego lepiej, wiecej, bardziej… Chyba nie o to w zyciu chodzi. No ale przeciez kazdy ma swoja filozofie…
    Zdjecia sa piekne!

    • Odpowiedz Basia Szmydt Sierpień 26, 2016 at 7:46 am

      czasami pędzisz, choć wcale tego nie chcesz 🙂 szkoła, przedszkole i tysiące spraw, które ma każda mama małych dzieci 🙂

  • Odpowiedz Pantofelwpodrozy Sierpień 26, 2016 at 8:32 am

    Piękny wpis.. W końcu każdy potrzebuje odpoczynku, nawet mama 🙂 i super zdjęcie te z filiżankami kawy!

  • Odpowiedz Ania Sierpień 26, 2016 at 10:13 am

    Też bym chciała, ale póki młodsza nadal korzysta z bistro mlecznego, póty day off musi poczekać. Ponad rok bez wolnego. Zaczynam mieć dość, ale pocieszam się, że już niedługo, może kilka tygodni…. http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

  • Odpowiedz Asia Sierpień 26, 2016 at 2:46 pm

    O, ja jeszcze z maluszkiem w brzuszku, ale tak bardzo, bardzo się z Tobą zgadzam! Nie mogę tego jeszcze odnieść do dzieci, ale to chyba podobnie jak we wszystkich relacjach — potrzebujemy wszyscy własnej przestrzeni, żeby móc być z innymi i dla nich. A na wakacje wyjeżdżam dokładnie z takim samym nastawieniem — żeby się zatrzymać, nabrać dystansu i poukładać sobie wszystko.

  • Odpowiedz Agnieszka Wrzesień 1, 2016 at 10:25 am

    Jak ja Cię lubię, Basiu! Mądra z Ciebie babka 😉 U mnie tez najlepiej na naładowanie baterii sprawdza się trochę czasu w samotności 🙂 Jak na razie jeszcze karmię, więc wychodzę na kilka godzin do kawiarni poczytać, pogapić się na świat lub na spacer. Ale moze jak skończę karmić, to odważę się na samotny weekendowy wyjazd 🙂 Ośmieliłaś mnie do tego!

    • Odpowiedz Basia Szmydt Wrzesień 5, 2016 at 7:40 pm

      cieszę się niezmiernie 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka Wrzesień 1, 2016 at 10:27 am

    Jaki tytuł książki na zdjęciach?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Wrzesień 5, 2016 at 7:39 pm

      Garance Dore „Love Style Life”

    Napisz odpowiedź