MOIM ZDANIEM

MOJE SUKCESY I PORAŻKI W 2017 ROKU

Styczeń 4, 2018

Postanowienia noworoczne – w zeszłym roku miałam tylko jedno. Chcę być szczęśliwa. Dzisiejszego posta piszę siedząc na bielusieńkim piasku, słuchając szumu morza i patrząc na palmy kokosowe, na Karaibach, więc chyba się udało 🙂 To oczywiście tylko skrót myślowy, bo prawda jest taka, że wszystko co wydarzyło się w 2017 roku, w moim życiu było zazwyczaj dziełem przypadku, choć częściej sumą odważnych decyzji. Niekiedy też brakiem podjęcia tych decyzji, ale o tym za chwilę.
Dziś, zanim wezmę do ręki notes i tym razem zapiszę swoje postanowienia, bo według mnie to przyjemna rzecz jest, wrócę w tym poście do minionych 12 miesięcy, które mimo, że nie zawsze było kolorowo, nie wszystko mi się udało, finalnie składają się na naprawdę dobry rok.

2017 w zasadzie od samego początku mnie zaskakiwał. Różne rzeczy mi się po prostu przytrafiały. Zazwyczaj otwierałam się na nie i mówiłam tak. Zawsze wychodziło z tego dużo dobrego.
W styczniu wystąpiłam w „Pytaniu na śniadanie” opowiadając o tym jak to jest żyć w związku na odległość, czyli o tym jak to jest być przysłowiową słomianą wdową. To była dla mnie genialna przygoda, pomijając już sam temat mojego wystąpienia. Spełniłam marzenie mojej wewnętrznej małej dziewczynki. Uwielbiam ten klimat włączonych kamer, mikrofonu, publiczności i przemowy 🙂 Gen gwiazdy estrady mam w sobie podobno od dziecka.
No widzisz i niby to lubię, niby wystąpienia publiczne to coś, co czuję całą sobą, a zabrakło mi odwagi i wiary w siebie, by założyć swój kanał na YouTube i tworzyć vlogi. Przez 12 miesięcy odkładałam to na wieczne „potem”, aż rok się skończył, a ja nic z tym nie zrobiłam. Pomijając krótki filmik z Gwadelupy, za który wziął się Tomek, nie ja. Mam dziesiątki spisanych pomysłów na filmy i …tylko spisanych. Kupiliśmy nawet kamerę, mamy zainstalowany specjalny program, mam całe know – how od koleżanek blogerek, wiem już niby wszystko, co trzeba, by zacząć i tkwię w miejscu, wciąż szukam wymówek i nie robię nic, by chociaż spróbować. To moja mała zeszłoroczna porażka.
Wpisuję to na listę postanowień 2018 roku, bo naprawdę bardzo bym chciała to zrealizować i zobaczyć czy mi się spodoba.

Wiosną 2017 spotkała mnie i moją rodzinę absolutnie fantastyczna rzecz – dostałam maila od ekipy Cordigo, a tuż po tym rozpoczęła się najfajniejsza współpraca, jaką miałam na blogu. Wyruszyliśmy w podróż kamperem do Włoch. Odwiedziliśmy Wenecję, Riomaggiore w moim wymarzonym Cinque Terre, zjeździliśmy ogromny kawał Toskanii, a przy okazji zyskaliśmy nowych przyjaciół. Diana, Paweł – dziękuję za tę przygodę. Ten rok był super również dzięki Wam 🙂

IMG_8494

Podróże – moja wielka miłość. Kocham być w drodze, zmieniać perspektywę, łapać dystans i poznawać świat. W 2017 roku szwendaliśmy się po Polsce. Byliśmy kilka razy w Krakowie, Poznaniu, Trójmieście i Lublinie. Spędziliśmy cudowne 2 tygodnie na świetnym kempingu na chorwackiej wyspie Hvar. Chorwacja ponownie zdobyła nasze serducha. Udało nam się wyrwać na kilkudniową randkę do norweskiego Oslo, a pod koniec października spakowaliśmy „majdan” i wyruszyliśmy w dotychczas najlepszą podróż naszego życia – na Karaiby! Pięć miesięcy pobytu na Gwadelupie. Lato w środku zimy, słodkie ananasy, lazurowa woda, rodzina w komplecie – raj. Nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że spotkają mnie w życiu takie podróże. Jestem za to ogromnie wdzięczna.

Ciężko mi stwierdzić jaki to był rok dla mojego bloga i mojego rozwoju z nim związanego. Blogowanie dało mi ogromnie dużo. Przede wszystkim dało mi ludzi, prawdziwych przyjaciół, których nigdy bym nie poznała, gdybym pewnego dnia między karmieniami maleńkiego Marcina, nie stwierdziła, że chcę mieć bloga. Jednak w 2017 często miałam myśli, by zakończyć ten etap mojego życia i jednocześnie skończyć z pisaniem, z blogowaniem. Nieustannie boję się rozwinąć skrzydła (patrz kręcenie filmów), pisać o wszystkim, o czym chciałabym pisać. Nieustannie brakuje mi wiary w siebie. Mam słomiany zapał i jestem naprawdę kiepska w zorganizowaniu tej swojej blogowej przestrzeni. To jest z jednej strony moja porażka, bo w 2017 byłam swoim największym hejterem, z drugiej strony cenna lekcja, bo mam odwagę ci o tym napisać, bo sama widzę jakie to jest kiepskie i wreszcie sama chcę to zmienić. Nikt za mnie tego nie zrobi. Tak jest ze wszystkim. Możesz słuchać tony komplementów, ale dopóki sama siebie nie polubisz to guzik z tego wyjdzie. Prawda jest taka, że same najlepiej wiemy, na co nas stać, jaki mamy w sobie potencjał i jednocześnie same sobie najbardziej umiejętnie podcinamy te skrzydła, których nawet nie zdążymy rozwinąć. W 2018 zamierzam to zmienić. Serio. Dosyć mam już wiecznego krytykowania siebie samej.
Paradoksalnie, pomimo mojego blogowego nastroju i postrzegania samej siebie, moją stronę w 2017 roku odwiedziło prawie pół miliona unikalnych użytkowników. To jest dla mnie kosmos.

Moim największym sukcesem 2017 roku i poprzednich 13 lat jest moje małżeństwo. Mam wspaniałego człowieka obok siebie. Cudownie się z nim bawię, jest moim ulubionym towarzystwem, mogę z nim rozmawiać codziennie do rana. Szczerze powiedziawszy myślałam, że po kilku miesiącach kiszenia się w swoim sosie na Karaibach i spędzaniu ze sobą praktycznie 24 godzin na dobę, pewnie się pozabijamy. Skończyło się na szczęście tylko na kilku stłuczonych talerzach, drobnych otarciach i siniakach i wciąż się lubimy. To najlepszy, najzabawniejszy człowiek jakiego znam. Kocham tego chłopaka, kocham to jak się przy nim czuję i to jaką wspaniałą rodzinę udało nam się stworzyć. Mamy dwóch fantastycznych synów. mądrych, szczęśliwych i ciekawych świata. To jest mój życiowy sukces i wszystkie inne „problemy” przy nim blakną.

cats

W 2017 nauczyłam się odpoczywać bez wyrzutów sumienia, przeczytałam mnóstwo książek, obejrzałam sporo dobrych filmów, wyprawiłam kilka spektakularnych przyjęć dla bliskich mi osób. Ludzie – mam do nich szczęście.

Co jeszcze? Karaiby. Oprócz tego, że to przygoda życia, to wychodzi na to, że również stan umysłu, ogromny test dla naszej małżeńskiej i rodzicielskiej relacji, tysiące przegadanych godzin, ale przede wszystkim podróż wgłąb siebie. Bardzo cenna. Pobyt tutaj to także możliwość przyjrzenia się swojemu życiu z ogromnego dystansu, dosłownie i w przenośni. Już teraz podejmujemy decyzje, które prawdopodobnie znowu wywrócą nasze życie do góry nogami.

To był dobry rok, naprawdę dobry. Pełen dobrego jedzenia, dobrego zdrowia, dobrych ludzi i miejsc i ostatecznie dobrych przemyśleń na temat swój włąsny i życia swojego też. Nie mogę się doczekać tego, co wydarzy się w 2018. Dziękuję ci, że ze mną tutaj byłaś.

Uściski.
Basia

IMG_8452

Może Ci się również podobać

17 komentarzy

  • Odpowiedz Anna i Norge Styczeń 4, 2018 at 7:11 pm

    Piękny rok. Trzymam kciuki za następny! 🙂

  • Odpowiedz Justyna Styczeń 4, 2018 at 7:35 pm

    Szczesliwego Nowego Roku!
    i powodzenia w dalszym przewracanu zycia do gory nogami 😉

  • Odpowiedz Aga Styczeń 4, 2018 at 7:50 pm

    jestes Basiu madra i ciepla kobieta, uwielbiam Cie czytac! pozdrawiam!

  • Odpowiedz Marta Styczeń 4, 2018 at 8:23 pm

    Tak czytam to, co napisałaś o vlogu i trochę się buntuję przeciwko tej Twojej samokrytyce, bo jesteś przecież bardzo aktywna na Insastories, wrzucasz zabawne, ciekawe filmiki i jesteś na nich fantastycznie autentyczna a to już pierwszy krok w tym kierunku. Ale rozumiem też, że to trzeba poczuć w środku – więc życzę Ci, żebyś w 2018 czuła się gotowa na wszystko, czego zapragniesz. 🙂 Dziękuję, że tu z nami byłaś!

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 4, 2018 at 8:54 pm

      oh dziękuję <3

  • Odpowiedz Ola Styczeń 4, 2018 at 9:10 pm

    Dobrze, że odegnałaś myśli o zakończeniu blogowania. Szkoda byłoby stracić ten powiew ciepła i szczerości, płynący z Twoich wpisów. Odkąd jesteście na Karaibach, nawet mój mąż z ciekawością zagląda mi przez ramię, gdy Cię czytam. Teraz też to robi 😀 Życzę Ci odwagi w rozwijaniu skrzydeł, żal marnować taki potencjał.

  • Odpowiedz Anna Styczeń 4, 2018 at 9:53 pm

    Odprężam się czytając Twojego bloga, czytanie jest dobre. Nie musisz robić filmików jeśli nie jesteś na to gotowa, widocznie to może jeszcze poczekać, nic na siłę i bez presji. Jest też takie powiedzonko: lepsze jest wrogiem dobrego
    ☺️ Basiu, życzę Ci żebyś w Nowym Roku żyła w zgodzie z sobą, i żeby rok 2018 był obfity w piękne podróże geograficzne i duchowe, i żebyśmy mogły o tym czytać.

  • Odpowiedz Ela - themomentsbyela.pl Styczeń 5, 2018 at 7:32 am

    Piękny rok za Tobą i mam nadzieję że jeszcze lepszy będzie ten nowy. Życzę nam obu, żeby 2018 rok obfitował w podróże, niesamowite przeżycia i doznania i odczucia że jestem w dobry miejscy i robię to co lubię.

  • Odpowiedz Beata Styczeń 5, 2018 at 11:21 am

    A ja Tobie dziękuję, że jesteś, piszesz, wzruszasz, bardzo mobilizujesz a sobie dziękuję, że trafiłam na Twojego bloga. Wszystkiego najlepszego w nowym roku!

  • Odpowiedz Monika Joanna Styczeń 5, 2018 at 11:34 am

    Pewnego dnia weszłam na pewnego bloga:) i przeczytałam radę w stylu „najpierw zrób to i zobacz, co się stanie”. To było tak ożywcze i proste jednocześnie, że postanowiłam, że wypróbuję. Blog ten jest dla mnie inspiracją do dziś, sprawił, że dopiero jako kobieta w sile wieku zapragnęłam żyć pełniej i uważniej. Ten blog mnie zmienił. Dziewczyna, która go pisze inspiruje mnie i uczy, choć jest ode mnie jakieś dziesięć lat młodsza. A, że jestem osobą nieco strachliwą na co dzień, to gdy się boję, przypominam sobie o tamtej przeczytanej radzie. Tak więc Basiu! Po prostu nagraj jednego vloga i zobacz, co się stanie. Chcesz zobaczyć? Bo ja tak.

  • Odpowiedz kasia Styczeń 5, 2018 at 1:27 pm

    Jakoś do tej pory nie udało mi się wkrecić w oglądanie youtuba i vlogów, ale bardzo lubię Cię czytać i mam nadzieję że bedziesz pisać więcej i częściej 🙂 dobrego roku! 🙂

  • Odpowiedz sysia_bu Styczeń 5, 2018 at 3:52 pm

    popatrzyłam na to ostatnie zdjęcie i pomyślałam sobie boszsz jak Ty stamtąd wyjedziesz???

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 5, 2018 at 4:18 pm

      Przylecę samolotem prosto do polskiej wiosny 🙂

  • Odpowiedz Joanna Styczeń 6, 2018 at 4:03 pm

    Uściski dla Ciebie, Basiu.
    Goszczę u Ciebie od niedawna, zaglądam z zainteresowaniem do wcześniejszych wpisów, jesteś swojska, ciekawa, zabawna i po prostu idź dalej tą drogą, bo jesteś już nasza, a nas będzie coraz więcej i więcej i nie możesz nas tak zostawić. Szczęścia i sukcesów!!!!!!

  • Odpowiedz Monika Styczeń 8, 2018 at 10:32 am

    Czesc Basiu,

    Od pewnego czasu czytuje Cie.
    Co mnie ujelo? Naturalness sposob pisania I podaj sie do zycia. Ja takze uwielbiam podroze I czesto pakuje sie w plecak i lece lub jade gdzie chce.
    Podejscie do pisania? Podobne. Kiedys pisalam bloga. Przez kilka lat temu I przez kilka lat.
    Zaprzestalam. Nie unioslam zarzutow o niezwyklosc opisow zwykle go zycia;)
    Brak pewnosci siebie ciagnie sie za mna. Pracujac jako interior designer zaniedbuje koniecznosc pisania bloga, nakrecania vloga, filmikow z realizacji projektow, jakiejkolwiek formy reklamy, ktora wiaze sie z pokazywaniem siebie czy pisania o sobie. Boje sie ludzi I ich reakcji. tym samym skazuje siebie na pewna niewygode w zyciu. Wiem.
    Rozumiem Cie wiec I rozumiem, ze moi przyjaciele maja racje mowiac – zrob to w koncu.
    Na razie na rozumieniu sie konczy. Bezpieczniej mi myslec – dobra marka sama sie obroni. Wiem, ze nie mam racji, bo trace. No ale.

  • Odpowiedz Monika Styczeń 8, 2018 at 10:35 am

    Przepraszam za nieuwage…
    Powinno byc

    Co mnie ujelo? Naturalny sposob pisania i podobne podejcie do zycia.

  • Odpowiedz Iza Styczeń 8, 2018 at 10:38 am

    Basiu, a pamiętasz ten wpis? http://basiaszmydt.pl/moje-30-marzen-do-zrealizowania-tuz-po-30-tych-urodzinach/ popatrz, jak się spełnia…

  • Napisz odpowiedź