CO U NAS?

NASZE WIEJSKIE WAKACJE

Wrzesień 9, 2015
5

Wracam sobie. W moje stare kąty. Lekko zakurzone, choć ostatni post z kajaków taki świeży! Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak ciężko jest wejść w ten rytm ponownie. To jak z jazdą samochodem po bardzo długim czasie nie jeżdżenia. Niby wiesz gdzie gaz, hamulec, sprzęgło, ale potrzebujesz chwili, by wrócić do gry.

By ułatwić sobie to zadanie przeglądam zdjęcia zmagazynowane na dysku. Ze zdziwieniem odkrywam ile z nich mi zaginęło. Ot kaprys komputera i jakiegoś wirusa. Wciąż zadaję sobie pytanie od czego, by tu zacząć.
Setki zdjęć z przemijającego właśnie lata. Lata, które dla nas było szczególne. Pełne ścierających się nawzajem dosyć skrajnych nastrojów. Od niepohamowanej radości, kiedy kolejny etap budowy domu był już za nami, po tęsknotę za Tomkiem, ogromną frustrację, brak cierpliwości do spraw tych błahych i tych mniej. Dni spędzane tylko z chłopcami, naginanie rzeczywistości, żeby wszystkiemu sprostać. By czuć, że jestem dobrą mamą.Tona obowiązków, która kończyła się każdego wieczoru na balkonie, kiedy Maluchy już spały. Długo wyczekiwana cisza, ja i moje wyrzuty sumienia. I ta mocna chęć, by następny dzień był lepszy od poprzedniego.

I to granatowe niebo, z którego za cholerę nie chciała spaść ani jedna kropla deszczu.
Ten na dzisiejszych zdjęciach to ostatni, jaki pamiętam podczas lata 2015.

Wybrałam zdjęcia z naszego kilkudniowego wyjazdu na wieś do mojej rodziny. Sfotografowałam zwykłe dni, które dla mnie, jak zwykle mają w sobie potężną dawkę magii. Po raz kolejny uświadamiam sobie, że może zmienić się totalnie mój dzień, może przybyć mi nowych obowiązków, mogę być w nowej pracy, mieć nowych znajomych, ale jedna rzecz jest stała. Moja miłość do prostego życia. Do chwil złapanych w kadry mojego aparatu.

Wakacje na wsi to dla moich dzieci tak samo egzotyczna wyprawa jak dla mnie Dubaj. W domu nasze letnie dni lubiły nie różnić się od siebie za bardzo. Tam wszystko jest „wow!”.
Kombajny, traktory, wycieczki po wsi z gromadą psów, bociany w gniazdach tuż nad głowami, jajka, które trzeba zebrać prosto od kur. To wszystko jest po prostu „amejzing”. Problem w tym, że nie tylko dla nich 🙂 Ja też zachwycam się każdym szczegółem. Wracam pamięcią do swojego dzieciństwa, do tajnych miejsc na babcinym podwórku, które były tylko moje. Przypominam sobie swoje ulubione potrawy, którymi zajadałam się podczas wakacji. Niby tyle się zmieniło,jestem o kilkanaście lat starsza i babcia tak jakby bardziej przygarbiona…To jednak wciąż tyle rzeczy mnie cieszy, zachwyca i wzrusza. Wciąż ten sam dom, ta sama kuchnia i ten sam rytm wyznaczany przez ogród i pole. Kocham to! Kocham ten moment, kiedy idę do ogrodu i zbieram warzywa na zupę. To takie banalne, a dla mnie ma magię.

1 2 3 4
Ta jabłoń to papierówka. Pamiętam jak trzęśliśmy nią z całych sił z dzieciakami ze wsi, żeby te największe z samego szczytu spadły na ziemię. Potem długo pocieraliśmy nimi o ubrania, by uzyskać 100 %  „czystość”. Kolejnym etapem było ich długie obijanie o drewnianą ławkę, która na co dzień służyła do wystawiania kanek z mlekiem. Po tych wszystkich czynnościach papierówka była gotowa do spożycia.
5

Mam identyczne zdjęcia z dzieciństwa. Z taką samą miną  – „dziubkiem”, gdy ciekawił mnie świat. Mam dokładnie takie same zdjęcia ze swoim ciotecznym rodzeństwem. Dziś patrzę jak rośnie kolejne pokolenie. I jak tu się nie wzruszać? 🙂

6

16 7 9 10 11 12 13 14

18 1517

Jestem pewna, że te zdjęcia wywołam do mojego rodzinnego albumu. Te zwykłe – niezwykłe momenty, których kolekcjonowanie tak bardzo mnie cieszy. Będę bardzo upierdliwą mamą moich synów. Będę zamęczać ich oglądaniem tych albumów ilekroć dorwę ich w wolnej chwili między ich jedną randką, a drugą 🙂

Miło było do Was ponownie napisać z tego miejsca. Do następnego 🙂

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

9 Komentarze

  • Odpowiedz Agata Wrzesień 9, 2015 at 8:21 pm

    Basiu, tęskniłam! 🙂

  • Odpowiedz aniu Wrzesień 10, 2015 at 12:22 pm

    nowe logo ! <3

  • Odpowiedz MagdalenaEsz Wrzesień 10, 2015 at 12:52 pm

    Piękno tkwi w prostocie 🙂

  • Odpowiedz asia Wrzesień 10, 2015 at 1:31 pm

    Ja też 🙂 i bardzo się cieszę, że pojawił się nowy tekst, obyś na kolejny nie kazała tak długo czekać 🙂

  • Odpowiedz Małgorzata Wrzesień 11, 2015 at 11:20 am

    ojej. przeniosłaś mnie w czasie do moich wiejskich wakacji z lat dziecięcych. Jaja prosto ze słomy, mleko z kanki zanurzonej w studni, brzydkie i pyszne jabłka z drzewa. Przejazdy furą siana a potem zabawa pod sufitem stodoły. Biegnimy nad rzeczkę i kąpiemy się kilka razy dziennie. Budujemy wyspy, próbujemy łapać miniaturowe rybki i ważki.
    Dziś zabieram dzieci nad tą samą rzeczkę (tu kilka fotek na instagramie https://instagram.com/p/6VNx0zoQ4w/?taken-by=stalove.eu ) a na moim miejskim podwórku „uprawiam” nie trawnik, ale kosmos http://stalove.eu/wp-content/uploads/2015/05/dtp91.jpg , dzikie proso, słoneczniki, malwy… 6 pomidorków, grządkę marchewki i pietruszki, mietę.
    Zsiadłe mleko, kapusta zasmażana, jajko sadzone, kompot z mirabelek, ciasto kruche ze śliwkami, ziemniaczki z koperkiem, idealne i pachnace kotlety mielone. Każdy ma inne krzesło, inny talerz i inny kubek. Sciany kuchni są gołąbkowe, zdobione wzorkiem „z wałka”. Nad kaflową kuchnią wisi makatka z niebieskim haftem. Kredensik kryje cukiernicę, paczkę ciastek, kilka buteleczek – a to sok malinowy, a to propolis. Koty w domu, koty na podwórku, kocięta w komórce. Ławeczka pod płotem przy furtce – miejsce na wieczorny odpoczynek i spotkania z sąsiadami.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Wrzesień 11, 2015 at 8:57 pm

      Piekny komentarz, dziękuję 🙂

  • Odpowiedz Matko Zabawko Wrzesień 15, 2015 at 6:41 pm

    Piękne wakacje! Pełne czarów i magii, a to tylko albo aż wiejskie życie.

  • Odpowiedz krzyś Grudzień 23, 2015 at 2:36 pm

    Z kajaków zawsze się ciężko wraca, ja już o mało nie mam domku nad Pilicą;)

  • Odpowiedz Anton Grudzień 21, 2016 at 11:03 pm

    Zwierzęta, ciepłe, przytulne zdjęcia …

  • Napisz odpowiedź