MOIM ZDANIEM

NIE OCENIAJ MNIE. Czyli o tym jak mi sie w głowie poprzewracało.

Listopad 14, 2017
12

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem, pewna koleżanka po fachu powiedziała mi, że miarą sukcesu blogera jest ilość „hejtu”, którą dostaje na „dzień dobry”. Im więcej, tym więcej nad nim „sławy i blasku”.
Wychodzi zatem na to, że według tego wskaźnika nie byłam i pewnie nie będę nigdy sławną blogerką, bo zamiast kubła nienawiści wylewającego się na mnie każdego poranka, ja mam wśród swoich czytelników naprawdę zaangażowaną i bliską mojemu blogerskiemu sercu grupę. Sporo z nich jest ze mną od początku i tylko ja jedna wiem, jak wiele z nich kojarzę z imienia i nazwiska.
Tego nie da się kupić żadna reklamą na „fejsie”. To się fachowo nazywa zasięgiem organicznym, a organiczność ta polega na tym, że jesteś, że mnie wirtualnie znasz, obserwujesz, kibicujesz, że się nawzajem inspirujemy i nadajemy na tych samych falach.

Bloger, któremu udało się zgromadzić wokół siebie takich czytelników, 2/3 sukcesu ma za sobą.
Cała reszta to pozostanie w zgodzie ze sobą niezależnie od sytuacji, bycie uczciwym, nie sprzedawanie ściemy i traktowanie serio tego, kto jest po drugiej stronie monitora. Wciąż zasypiam spokojnie, mam nadzieję, że to czujesz.

Mimo to wiem, że nie każdy musi się lubić. Zarówno w życiu realnym, jak i tutaj – wirtualnie.
Nie ze wszystkimi przecież poszłabym na wódkę, nie wszyscy musieliby chcieć tej wódki napić się właśnie ze mną.
To oczywiste. Życie.
Jednak za każdym razem, gdy dostanę komentarz, w którym ktoś próbuje mi wmówić coś, co nijak ma się z moim światopoglądem, stylem życia, to czuję jakby mnie coś uwierało.
Nie dotykało bezpośrednio – nic z tych rzeczy.
To uwiera, bo wymyśliłam sobie, że to miejsce będzie wysyłało w świat tylko pozytywne wibracje.
Że się tu lubimy, a jesli jest inaczej to jest tysiące innych adresów internetowych, przy których można spędzić kawałek swojego cennego czasu. Nikt nikogo tutaj na siłę nie trzyma.
I prędzej zamknę bloga niż pozwolę tutaj na jakieś dyskusje w komentarzach, z których wylewa się hejt.
To trochę tak jakbyś robiła imprezę domówkę dla przyjaciół, dla ludzi, z którymi znasz się od lat i  ktoś przyprowadziłby osobę towarzyszącą, której z kolei nikt nie zna i ona psuje wszystko. W dodatku mówi ci, że masz brzydki dom, paskudnie gotujesz i ogólnie jesteś na nic. Wypad, arivedreci, tam są drzwi.

Jakiś czas temu ktoś napisał mi mniej więcej, że mi się w 4 literach poprzewracało, że jak ja mogę pisać w ogóle o ciułaniu, skoro właśnie te 4 litery grzeję na Karaibach, gdzie każdy normalny człowiek w tym czasie brodzi w listopadowych, polskich kałużach.
Z początku miałam przeprosić (żart), później jednak zaczęłam się zastanawiać jak niewiele trzeba, byśmy wszyscy jak jeden mąż zaczęli oceniać. Ja nie jestem lepsza, sama mam sobie mnóstwo do zarzucenia w tym temacie. To trudna sztuka, ale do zrobienia.

Wchodzisz na mojego bloga pierwszy raz, czytasz pobieżnie kilka postów. Według Google Analyticsa nie spędzasz tu więcej niż kilkadziesiat sekund. Co widzisz? Widzisz jakąś laskę, która pisze o oszczędzaniu, o tym, by się cieszyć tym, co się ma, o minimalizmie. Laska ma dom pod Warszawą, ma fajnego męża, dwójkę dzieci. Sama pisze sobie blogaska przy kominku, a na domiar złego przez najbliższe pół roku będzie nadawać do ciebie z Karaibów, gdzie temperatura nie spada poniżej 27 stopni. Co ona wie o życiu do cholery jasnej??? Nosz kur…!

Mogłabyś tak pomyśleć gdybyś tu była pierwszy raz, gdybyś tu weszła przypadkowo, tylko na chwilę.
To zrozumiałe, że mogłabyś wtedy ocenić, pomyśleć powierzchownie.
Prawdopodobnie większość z nas pomyślałaby wówczas podobnie.
Gdybyś jednak była moją przyjaciółką, koleżanką, czytelniczką.
Gdybyśmy piły ze sobą juz kolejną kawę albo nawet i wódkę, na pewno wiedziałabyś, że też potrafię żyć od „pierwszego do pierwszego”, że wiem co to znaczy mieć 2 stówy do końca miesiąca, że „oszczędności” to odkąd wbiliśmy pierwszą łopatę pod fundamenty naszego domu pojęcie względne.
Wiedziałabyś jaką cenę płacimy za to, że mój mąż ma taka pracę, a nie inną.
Że od 8 lat nie widzimy się przez prawie 6 miesięcy każdego roku.
Że kiedy go nie ma jestem z chłopakami sama, bo dziadkowie są daleko.
Że gdy dowiedzieliśmy się o możliwym jego kontrakcie na Karaibach to przez 3 dni analizowaliśmy czy damy radę.
Z kasą, ze szkołą, z domem, ze sobą… Liczyliśmy czy nam wystarczy, by przeżyć tu całą rodziną. Nie wystarczy więc kombinujemy 🙂 Prawdopodobnie nie napiszę ci o najlepszych restauracjach na wyspie, ani o hotelach jak ze snu.
Zamiast tego nawet tutaj będę opowiadać ci o rzeczach, które możesz robić całkowicie za darmo, nie ważne gdzie.
O prostym jedzeniu, o prostych przyjemnościach, o drobiazgach, na które składa się życie w istocie.
Napiszę ci o odwadze, która mieć trzeba, o tym, że zmian trzeba szukać przede wszystkim w sobie, o zachodach słońca na Karaibach, które zachwycają niezmiennie każdego dnia i o Polsce, która naprawdę jest dobrym miejscem do życia.

Gdybyś była moją przyjaciółką, koleżanką, czytelniczką doskonale wiedziałabyś o tym, jak niewiele potrzeba mi do szczęścia.
To właśnie to wszystko sprawia, że jestem tu gdzie jestem. że wiedziałam, że mogłam sobie pozwolić na tę dosyć odważną decyzję, by przenieść się tu z chłopakami i wykorzystać tę szansę.

Karaiby to suma odważnych kroków, wyrzeczeń, decyzji, by być, a nie mieć.

Zanim więc pomyślisz o tym jak bardzo jestem oderwana od rzeczywistości, pozwól, że przypomnę ci, że doskonale zdaję sobie sprawę z tego gdzie jestem i ile mam. Dziękują za to każdego dnia 🙂

1 2120171111_140447

Może Ci się również podobać

51 Komentarze

  • Odpowiedz Ola Listopad 14, 2017 at 8:00 pm

    Amen. Barbaro za mało Karaibów. Prosimy więcej.

  • Odpowiedz Ania Listopad 14, 2017 at 8:01 pm

    A ja czytając Twoje wpisy uczę się cieszyć tym co mam 🙂 i dziękuję Ci za to. Pozdrawiam z zimnego kraju!

  • Odpowiedz tekstualna Listopad 14, 2017 at 8:05 pm

    Może proseczczio? 😀

  • Odpowiedz Monika Listopad 14, 2017 at 8:16 pm

    ja wódki bym się z chęcią z Tobą napiła! 🙂

  • Odpowiedz Ola Listopad 14, 2017 at 8:18 pm

    Basiu ja nie czytam Cię od lat i nie znasz mnie pewnie z imienia i.nazwiska ale czytam Cię od roku, najpierw jakos przypadkiem obserwowałam na insta, bo masz ladny dom. Potem zaczęłam czytac blog. I przepadałam. ZAWSZE jak widzę wasze babskie posiadowki żałuję ze mieszkam w Krakowie i nie dane nam sie spotkac ot choćby przypadkiem gdziestam. SZczerze zazdroszczę Karaibów ale wiem co to znaczy i o czym piszesz. Myamy piątkę dzieci kredyt i remont domu. Pojechaliśmy na wakacje na cudna wyspę w Chorwacji. I też czułam te ocenianie. Bo ludzie nie wiedzą z ilu rzeczy czlowiek rezygnuje by właśnie być anie mieć. Całuje i bądź dzielna w tym swoim szczerym blogowym świecie! ❤ ps. A jak czytam o Was z Monika to jakbym widziała moją przyjaźń, też mam przyjaciółkę od serca taka mentalną siostrę i widząc Was cieszę się jak dziecko że wy też macie siebie. Baby muszą sie wspierac.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Listopad 14, 2017 at 8:26 pm

      a znam Cię <3 🙂

  • Odpowiedz Estera Listopad 14, 2017 at 8:27 pm

    Ha! Chciałam skomentować to zdjęcie, o którym mowa, ale na telefonie jakoś mi szło niezbornie, pomyślałam, że wejdę potem na kompa, będzie trzy razy szybciej. No i weszłam, a tu zdjęcia ni ma. I tak właśnie pomyślałam, że musiało zajść coś tego typu. Luuudzie złoci. A napisać chciałam, że się zgadzam po stokroć. Zawsze mówię, że jedyny prawdziwy minus mieszkania w Polsce to pogoda. I że gdybym mogła zmienić jedną rzecz to byłoby to to. Na nieszczęście, to jedyna rzecz, która się nie zmieni nigdy, przynajmniej nie za mojej kadencji 😉 Syf listopada wysysa chęć życia bezlitośnie! Ale od kiedy mamy psa, to choćby nie wiem jak srało i pizgało złem, kiedy wychodzę z nim, to jestem nagle sobie Skandynawką i uważam, że nie ma złej pogody, tylko złe ubrania. No i od kilku lat, jednym z moich ulubionych cytatów, który lubię sobie powtarzać w myślach jest: „W głębi zimy zrozumiałem w końcu, że jest we mnie niezwyciężone lato” Nastawienie czyni cuda? A jeśli chodzi o twoje 4 litery, to mnie się tam wydaje, że masz tam jak najbardziej dobrze poukładane 🙂 Niektórzy mają za mało słoneczka. W głowie .

    • Odpowiedz Basia Szmydt Listopad 14, 2017 at 8:32 pm

      skąd ten cudowny cytat o niezwyciężonym lecie? 😀

      • Odpowiedz Estera Listopad 14, 2017 at 8:43 pm

        Albert Camus; trafiłam na angielską wersję na jakiejś grafice na Pintereście. Z poszukiwań wynikło że z książki Return to Tipasa, 1954 r. 🙂

        • Odpowiedz Basia Szmydt Listopad 14, 2017 at 8:51 pm

          cudne 🙂

  • Odpowiedz Huma Listopad 14, 2017 at 8:31 pm

    Poryczałam się… Barbaro, taką Cię kochamy ❤️

  • Odpowiedz Ana Listopad 14, 2017 at 8:42 pm

    Barbórka…jak ty dobrze gadasz kobito! Trzym tak mocno! Ty jesteś swoja baba a nie jakaś tam co jej palma karaibska odbiła:) sciskamy z Lbna!

  • Odpowiedz MONIKA_K Listopad 14, 2017 at 9:02 pm

    Pamiętam jak czytałam Twój wpis „Siedzę w domu i nic nie robię” – skąd ja to znam… nieraz słyszałam, że mam dobrze, bo mogę sobie na to pozwolić, że to dziwne być na utrzymaniu męża. Tylko tak jak piszesz, mówią to osoby, które nie znają Twojego życia. Nie wiedzą jaką drogę się przeszło, by być w tym miejscu. Nie wiedzą, że nie zawsze jadę na wakacje, tylko zwiedzamy z rodziną rowerami najbliższą okolicę (jaka frajda), że mamy jedno auto i trzeba się nim dzielić, że dużo jeszcze rzeczy do zrobienia w domu i takie tam inne sprawy. A czasem wiedzą i dalej oceniają… Ale to był mój świadomy wybór, zrezygnowałam z chorego pędu i dobrze mi z tym. Nie narzekam i dziękuję za to, co mam. W końcu jestem sobą, bo odnalazłam swój czas w życiu. Super to opisałaś, bardzo utożsamiam się z tym tekstem.

  • Odpowiedz Justyna Listopad 14, 2017 at 9:02 pm

    masz swietne spodnie na pierwszym zdjeciu i jesli z Karaibow dotrzesz na Floryde, to chetnie sie z Toba napije 🙂

  • Odpowiedz Joanna Listopad 14, 2017 at 9:26 pm

    Basia, ciepło myślę o tym, gdzie teraz jesteś i ile Cię to wszystko musiało kosztować. Szalenie podziwiam Cię – za to jak sobie że wszystkim radzisz i jak wielką pozytywna energia od Ciebie bije, naprawdę. Fajnie, że mogę Ci „towarzyszyć” od niemalże dobrego roku w tych przygodach. 🙂

    Trzymaj się ciepło.

  • Odpowiedz Ula Listopad 14, 2017 at 9:26 pm

    Wina bym się z Tobą napila, a potem zapaliła papieroska Love, Baśka, tak trzymaj.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Listopad 14, 2017 at 9:27 pm

      nie palę od 8 lat, ale rozumiem <3

  • Odpowiedz Babcia Gawędziarka Listopad 14, 2017 at 9:38 pm

    Basiu, wspaniałe jest to porównanie z domówką! <3
    Tak sobie myślę (a sama jako blogerka się z tego podśmiewam), że ludzie myślą, że osoby działające w Internetach, piszące przyjemne teksty i wstawiające ładne zdjęcia mają jakieś bajkowe, odrealnione życie. G. prawda, bo każdy może mieć ładne zdjęcia, a przy odrobinie zdolności i znajomości gramatyki i ortografii może napisać całkiem dobry tekst. Nie oznacza to życia bez problemów, szalonej zamożności, urody bez wad, idealnych dzieci, pracy marzeń i tego, że blogerzy, instagramerzy itp. mają w życiu same słoneczne dni. Trzeba wziąć na to poprawkę! Jesteśmy tylko ludźmi. I łatwo nam mówić, bo łatwo – bo przecież doświadczamy tego, co wszyscy, życia z blaskami i cieniami.

  • Odpowiedz Kaśka Listopad 14, 2017 at 11:15 pm

    O żesz ku, to chyba najlepszy wpis, jaki w życiu przeczytałam!
    Myślałam o tym dzisiaj. O ocenianiu innych. Jakie to jest małe i żałosne.
    Brawo Baśka, tak trzymaj;)

  • Odpowiedz Joanna Listopad 15, 2017 at 5:24 am

    Basiu, jesteś jedną z moich ulubionych Ig mam. Uwielbiam Ciebie czytać i tak bardzo rozumiem o czym piszesz. Od wielu lat praca mojego męża ma miejsce w różnych rejonach świata, a co za tym idzie- żyjemy w rozłące. I to nie z własnego wyboru a w związku ze specyfiką zawodu jaki wykonuje mój mąż. Też słyszę, że mi się w doopie przewraca. Boli to postokroć, bo słyszysz to z ust najbliższej rodziny. Tak więc rób swoje, nie przejmuj się gadaniem, bo ludzie zawsze znajdą słomkę w Twoim oku, a nie zauważą belki w swoim. Buziaki.

  • Odpowiedz Ewa Listopad 15, 2017 at 5:54 am

    Bo nam ludziom, tak łatwo przychodzi ocenianie. Jakbyśmy za dużo czasu mieli. Każdy taki zagoniony,, nie ma czasu zadzwonić, spotkać się ale na takie duperele czas się znajdzie.
    Ja Ci Basia kibicuję. Nie wiem jak to wygląda finansowo ale mimo tych wszystkich pięknych widoków, doznań, pięknej wyspy z palmą to musi być nie lada wyzwanie. Być tam przez tyle miesięcy a to dopiero początek. Brawo Ty Basia i Twoja rodzino!

  • Odpowiedz Agnieszka Listopad 15, 2017 at 6:50 am

    Basia dzięki Tobie wiem, że każdy ma swoje miejsce w życiu i mnóstwo możliwości. Czytając Ciebie doceniam swoje życie i to co mam. Jestem we właściwym miejscu w listopadowej Polsce i jestem szczęśliwa. Mam wielką przyjemność śledzenia Twojego bloga i napawania się słowami i widokami jakie tutaj serwujesz. Trzymam za Ciebie kciuki. Mocno ♥

  • Odpowiedz Milena Listopad 15, 2017 at 7:04 am

    Cześć Basiu, czytam bloga od baaardzo dawna a to mój pierwszy komentarz 🙂

    Pamiętam wpisy jeszcze sprzed budowy domu, o tym jak marzyliście o swoim miejscu na ziemi. W duchu kibicowałam przy budowie, podziwiałam jaki Wasz dom jest piękny, inspiruję się Twoimi przepisami które próbuję odtworzyć w swojej kuchni. Podoba mi się, że Wasz dom ma serce i duszę, widać że mieszkają w nim ludzie a nie jest jak wycięty z katalogu.

    Nie ogarniam ludzi, którzy muszą hetjować. „Bo Ty jesteś na Karaibach a ja zasuwam na etacie w korpo i w Polsce jest zimno”. „Ty masz dom a ja mieszkam w kawalerce” itp. Każdy z nas jest inny, każdy ma swoje problemy a wiadomo że nie będziemy spowiadać się ze wszystkich swoich problemów na blogu. A jeśli im się nie podoba, niech zrobią pierwszy krok i zmienią swoje życie. Ja też męczyłam się w swojej poprzedniej pracy ale nie byłam jęczybułą, rzuciłam ją, zaryzykowałam i teraz jestem na etacie który mi się podoba, spełniam się zawodowo. Ludzie którzy hejtują w internecie chyba mają za dużo wolnego czasu i muszą powylewać żale na innych którzy według nich, mają lepiej.

    Nie przejmuj się bucami, ciesz się słońcem Karaibów, swoim pięknym domem i wspaniałą rodziną. Kibicuję Ci z całego serduszka!

    Wierna czytelniczka 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka Listopad 15, 2017 at 7:13 am

    Ta osoba , która pisała o tym, że Ci się poprzewracało w … , to musi być strasznie nieszczęśliwa i sfrustrowana. I szczerze mówiąc kompletnie odrealniona. Tak, odrealniona, bo jeśli ktoś myśli , że życie to tylko to , co na ładnych zdjęciach, to znaczy, że życia owego nie zna. Jeśli myśli, że sukces (szeroko pojęty) spada z nieba , to znaczy, że nigdy na ten sukces nie pracował…I zawsze będzie nieszczęśliwy i zgryźliwy, jeśli kulisy swego życia będzie porównywał ze sceną życia innych ludzi.
    Przypomina mi się czas , kiedy mój mąż strasznie dużo jeździł służbowo po całym świecie. Wykańczało go to , na hotele i lotniska nie mógł patrzeć, pracował od rana do nocy,i , jak się domyślasz wprowadzało mnóstwo tarć między nami ( ja sama z małym dzieckiem, pracą na pełen etat, dziadkowie daleko etc.). Ale w pracy ciągle słyszał jak to mu fajnie bo sobie jeździ po świecie i odpoczywa;) Któregoś razu mąż odpowiedział rozgoryczonym koledze, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i on sobie tak służbowo zwiedzał świat. Kolega odpowiedział :’Ale ja nie znam angielskiego’. Mąż odpowiedział : „To się naucz”. Kolega na to:”Eee , ile to czasu mi zajmie…’
    Teraz nie mieszkamy już w Polsce, zdecydowaliśmy się na radykalny krok, żeby mąż nie musiał tyle podróżować i żebyśmy byli więcej razem. On musiał przejść bardzo ostrą selekcję, żeby dostać pracę, ja musiałam ze swojej zrezygnować. Zostawiliśmy przyjaciół, rodzinę. momentami było mega ciężko. A i tak wiele osób myśli, że nam się poprzewracało w ….
    Jeśli kiedyś zawędrujecie Basiu do Luksemburga, to serdecznie zapraszam. Poważnie. Usiądziemy i porozmawiamy o naszym idealnym i bezstresowym życiu…

  • Odpowiedz Ewa Listopad 15, 2017 at 7:42 am

    Bardzo mądre słowa. Naprawdę, trafiłaś w sedno. Łatwo jest powiedzieć – nie oceniaj mnie, bo nie jesteś w moich butach, ale dużo trudniej jest wytłumaczyć w tak mądry i stonowany sposób swoje motywacje i uwarunkowania. Brawa dla Ciebie!
    Ściskam!

  • Odpowiedz Kasia Listopad 15, 2017 at 7:46 am

    A ja się zastanawialam co ja, niegramotna, powciskałam na instagramie, że mi sie Twoje zdjęcia i filmiki z Karaibów nie pojawiają. No to teraz wiadomo… Basia, trafilam kiedys na Twojego bloga przypadkiem bo szukałam jak przesadzic zamiokulkasa i znalazłam Twój post o kwiatkach w domu. Zaczęłam czytać resztę postów i powiem Ci, ze super piszesz! To, co mi sie podoba to właśnie Twoja „normalność”! Szczerze podziwiam Cię za otwartość na ludzi i przyjmowanie z usmiechem tego, co życie przynosi! Pozdrawiam.

  • Odpowiedz PaulinaR Listopad 15, 2017 at 8:17 am

    Super się czytało, korzystajcie z uroków Karaibów ile wlezie Pozdrawiam

  • Odpowiedz Elisabetta Listopad 15, 2017 at 9:10 am

    Czytajac to co napisalas pomyslalam,ze po prostu zazdrosc ich zzera. Mam znajomych, ktorzy podrozuja po calym swiecie, opowiadaja o swoich przygodach, a ja ucze sie sie czegos nowego z ich opowiadan. I im nie zazdroszcze – bo ich kocham! Ciesze sie, ze za szczesliwi a ja im dobrze zycze i tez jestem szczesliwa.
    Takze spoko, trzymaj sie swoich przyjaciol, oni cie kochaja.
    Tanti auguri 🙂

  • Odpowiedz Basia Listopad 15, 2017 at 9:11 am

    Basiu!jesteś wspaniałą kobietą i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej!przesyłam moc ciepłych myśli i uścisków

  • Odpowiedz Róża Listopad 15, 2017 at 9:32 am

    Hej, ja nie czytam Cię regularnie, ale już od dawna zaglądam na Twojego bloga. Nawet nie masz pojecia ile razy przywołuje Twoje słowa w głowie, jak jest mi zle, jak jest jakiś problem. Bo właśnie pokazujesz jak mimo tego ze czasem kasy brakuje, ze trzeba się namęczyć nakombinować żeby kupić to czy tamto, cieszysz się z życia i to widać w każdym tekście, zdjęciu. Także wiesz może nie jesteśmy przyjaciółkami ale szanuje Cię i to co robisz

  • Odpowiedz Paula Listopad 15, 2017 at 11:05 am

    Jestem u Ciebie od niedawna, ale nie wpadłoby mi do głowy oceniać Cię pt:” w du… się poprzewracało” tylko szukam jak i co doprowadziło Cię do tego gdzie jesteś i kim jesteś. Zazdroszczę tej przygody, ale wiem, źe nie ma nic za darmo. Miłego i oby do przodu 🙂

  • Odpowiedz Asia Listopad 15, 2017 at 11:57 am

    Hej Basiu,ja też trafiłam na Twojego bloga przypadkowo i zostałam !To było jakiś rok temu teraz codziennie zaglądam na Twój IG żeby zobaczyć co u Ciebie słychać !?Lubię Cię i kawki chetnie bym się napiła w Twoim towarzystwiePozdrawiam ze Śląska

  • Odpowiedz audray Listopad 15, 2017 at 2:37 pm

    Oj tam oj tam. Mnie tam zazdrość zżera z butami jak oglądam zdjęcia
    Ja rzuciłam wszystko żeby przeprowadzić się z dziećmi za mężem do Hamburga ( pięknie tylko w cholerę pada, ale w 3mieście podobnie wiec w sumie nie ma co narzekać)
    Jasne, wolałabym wkuwać slowka leżąc na plaży, ale nie powiedziane, ze może kiedyś nie otworzą biura np. na Karaibach
    Wiec proszę się nie przejmować i osobiście proszę o więcej zdjęć i ujęć boskiego błękitu, ja będę kląć pod nosem i zielenieć z zazdrości.

  • Odpowiedz Anka Listopad 15, 2017 at 3:16 pm

    Basiek jesteś – No ja ci juz kiedys napisałam przecież -ZAJEBISTA!

  • Odpowiedz Magda Listopad 15, 2017 at 4:34 pm

    Ludzie to jednak mają nasrane we łbach. Czy Ty pojechałaś tam na wakacje czy Twój mąż wygrał konkurs i pojechał do pracy? Tak coś gdzieś czytałam, że do pracy. A, że miał to szczęście i mógł zabrać całą rodzinę to zajeb…cie. Nie rozumiem co wspólnego ma z tym ilość gotówki itd. Mieliście okazję życia i ją wykorzystaliście. Czytam Cię od bardzo dawna (jeszcze jak blog miał starą nazwę) i mam nadzieję, że dalej będzie taka jaka jesteś z tą wywróconą dupą lub bez niej.
    Pozdrawiam,
    Magda

  • Odpowiedz Ola Listopad 15, 2017 at 4:42 pm

    Bo to jest bardzo trudna lekcja to nieocenianie. Zrozumie chyba tylko ten kto byl lub jest w podobnej sutuacji, albo ten kto kocha ludzi i bierze ich takimi jacy są a im bardziej są różni od nas tym ciekawsi. Wstaw zdjęcie czegoś brzydkiego to się nam lzej zrobi na sercu 🙂 a nie, ciągle tylko te palmy i palmy

  • Odpowiedz Anna i Norge Listopad 15, 2017 at 5:10 pm

    Basia, jesteś jedną z bardziej normalnych blogerek które mam szczerą przyjemność czytać – hejtem się nie przejmuj. Przecież sama wiesz że nie warto i że to nieprawda. Rób swoje, pisz, inspiruj, wygrzewaj się na Karaibach i idź do przodu 🙂 !

  • Odpowiedz Michalina Listopad 15, 2017 at 5:12 pm

    Jupijajoł mother fuckers! ….. Pięknej plaży, dzieci, drobiazgów, sytuacji, bycia tam razem, wyzwań, iguan w ogródku i kokosów… każdej sekundy tam Ci życzę PEŁNEJ każdej … Ty „oderwana od życia” szczęściaro której się w 4 literach poprzewracało! Zdjęcia z Twoich Karaibów leją miód na moje listopadowe serce, oglądanie Twojego domu jest radością, podróże camperem inspiracją, a carpaccio z buraka na stałe na stole. Nie daj się! Widać osiągnęłaś blogerowy sukces skoro takie komenty. Podziwiam za styl skomentowania tego „przypadku”. Arivederci! Do zobaczenia kiedyś gdzieś.

  • Odpowiedz kasia Listopad 15, 2017 at 7:30 pm

    Basiu pisz pisz i pisz więcej o Karaibach, Rodzince i pewnie nostalgii. I spamuj wiecej na IG proszę, bo od wczoraj stanowczo za mało zdjęć wrzucilas❤
    a co do reszty „próżnoś riposty się spodziewał, nie dam ci pstryczka ani klapsa, nie powiem nawet pies cie je__ał bo to mezalians byłby dla psa” Tuwim.

  • Odpowiedz tarapatka Listopad 15, 2017 at 8:23 pm

    Ludzie gadali, gadają i gadać będą, a w świecie wirtualnym zawsze znajdą się „życzliwi”, których na sam widok takich cudnych zdjęć będzie aż zżerać z zazdrości i zawiści, co później przeleją w komentarzach. Rób swoje, pisz i cykaj foty, osobiście chętnie je oglądam, a jeśli zazdroszczę to bardzo pozytywnie 😉 pozdrawiam ciepło!

  • Odpowiedz Ola Listopad 15, 2017 at 10:26 pm

    Ludzie to jednak są ograniczeni 😉
    Pożycz trochę tego słońca, przydałoby się go trochę w Krakowie 🙂

    Pozdrawiam (ciepło – chyba tego ciepełka masz pod dostatkiem <3 )

  • Odpowiedz Karo Listopad 16, 2017 at 7:37 am

    Hej, ja Ci tylko powiem, że nie zazdroszczę, bo już dawno postanowiłam skończyć z negatywnymi emocjami ale cieszę się twoim szczęściem. Pokazujesz, że można spełniać marzenia (nawet mając dzieci!) i to się liczy.

  • Odpowiedz Olga W Listopad 16, 2017 at 10:24 am

    To takie zle,ze potrafisz cieszysz sie zyciem bez poczucia winy..
    Jak mozna byc tak bezszczelnie ciepla,ladna i normalna babka.No jak? ja sie pytam???;))
    Pozdrawiam serdecznie z duzego domu w trakcie budowy.Tez mam za dobrze;) Wszystko przyniesiono mi na zlotej tacy..

  • Odpowiedz Olga W Listopad 16, 2017 at 12:36 pm

    W klasie mojego syna pojawil sie nowy,obrzydliwie bogaty kolega.Do tego bez maniery nowobogackiego,bananowego dziecka.W poprzedniej szkole nie byl lubiany..a raczej jego rodzice.Dzieciaki przejely hejt od rodzicow.A na wsi Zapolskiej to umrzec w butach przy takiej nagonce i plotach.Z hejtem poradzimy sobie,to pewne.Ale zobaczcie jaki to ma wplyw na dzieci,na ich pozniejsze postawy..
    Taka hejterka,powiedzmy,ze to kobieta..ma pewnie dziecko.Ba! Kiedys zostanie tesciowa…Juz wspolczuje.To lancuszek zlych emocji…Im dalej w las tym ciemniej.
    I nawet kiedy bedzie sie dobrze wiodlo takiej osobie.Rysy zostaja.Ba! Rysy! Himalaje;) zalu,flustry,zolci.
    A z dzieci jestem dumna bo ilekroc byla jakas afera nietolerancji w szkole czy w przedszkolu moje w tym NIGDY nie uczeytniczyly.A bylo tego troche,oj,bylo..
    Hejt Out.

  • Odpowiedz AsiaMi Listopad 17, 2017 at 10:44 am

    Basiu za to że jesteś Basią i pod Warszawą i na Karaibach- bardzo Ci dziękuję!

  • Odpowiedz Monika Joanna Listopad 17, 2017 at 12:54 pm

    Nie piję wódki, ale jeśli kiedyś się spotkamy, strzelę kielicha.
    Nigdy się nie zmieniaj.
    Dziękuję za to, że pozwalasz wchodzić do swojego życia. Jest bardzo inspirujące.

  • Odpowiedz Anna Listopad 17, 2017 at 1:50 pm

    Bo niestety ludzie już tak mają, że lubią krytykować kogoś za szczęście, które posiada. A nie lepiej żeby taka osoba co to zazdrością zionie jak smok – wyszła z tego bloga ? No proste ! lepiej pieprzyć głupoty jak ich mało.
    Niestety wszystkich Twoich wpisów nie przeczytałam, ale mam zamiar to dobrze nadrobić przy gorącej herbacie i najlepiej po nocy, bo czytając jednak już kilka wpisów polubiłam Cię i na pewno tu zostanę.
    Zapracowałaś ciężką pracą na to ile osób Cię czyta i jak bardzo jesteś szanowana. To dużo ! Z mądrością człowieka się rodzi, ale to od nas zależy jak ją wykorzystamy, jedni dają Tyle mądrości dla innych jak Ty, drudzy piszą głupoty……
    Bierzmy przykład z Ciebie, będziemy mieli piękniejsze życie 🙂
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  • Odpowiedz Joanna Listopad 17, 2017 at 5:44 pm

    Basiu czytam Twego bloga co jakis czas, ale zawsze z ogromną przyjemnością. Najlepszą odpowiedzią na hejt jest dalej dobrze robić swoje. Pozdrawiam serdecznie, Joanna (i czekam na wpisy o Karaibach:-) np. jakie kwiaty hoduje się w domach? jakie są lokalne słodkości?)

  • Odpowiedz Marta Listopad 18, 2017 at 11:44 am

    Ja nie znam żadnej osoby, która zylaby na wlasnych zasadach, spełniała kolejne marzenia, walczyła o zdrowie i dobre samopoczucie jak Ty, jednoczesnie przyznawala sie do kryzysów, do tego ze zycie ma bladki i cienie. Ale to my decydujemy, po której stronie sie usadowimy 🙂

  • Odpowiedz Natalia Listopad 20, 2017 at 1:17 pm

    Czytam od dawna i w ciszy napawam się Twoim pięknym i prostym szczęściem. Nawet nie wiesz jak bardzo żałuję, że nie mam wokół siebie takich ludzi jak Ty 😉

  • Odpowiedz Joanna B. Listopad 21, 2017 at 2:38 pm

    Basiu, zaglądam na Twojego bloga od mniej więcej roku.Jestem starsza od Ciebie o lat kilkanaście (mam siostrę w Twoim wieku),ale myślę,że mimo różnicy wieku tej kawy mogłybyśmy się napić.
    Piszę ten komentarz, ponieważ przez spory już kawałek życia,borykam się z nieustannym ocenianiem prze z innych.Oboje z mężem jesteśmy nauczycielami,mamy więć bardzo przeciętne dochody.Żyjemy w miarę spokojnie ,mamy ładne i duże mieszkanie (na kredyt),ale doskonale wiemy,co toznaczy być pod kreską, nie mieć oszcędności i przeżywać stre z powodu nieprzewidzianych wydatków.Nie raz i nie dwa doświadczyłam ludzkiej zazdrości,anawet zawiści.Z powodu ciucha,który sobie kupiłam,butów ,do których mam słabość,nowej torebki,
    Moje koleżanki uważały,że skoro mam męż nauczyciela, to powinnam chodzić w worku,wyglądać nędznie,a byli uczniowie sprzed wielu lat,poznawaliby mnie po płaszczyku.Ileż ja się nasłuchałam kąśliwych uwag.Nawet takich,że wykańczam swojego męża – tak jakbym zmuszała go do pracy ponad siły,a sama wylegiwła się z pilotem przed telewizorem.Tymczasem zawsze sporo pracowaliśmy oboje,bo chcieliśmy żyć godnie,a to wcale nie oznaczało w naszym przypadku pogoni za rzeczami.
    Każdy nasz nowy zakup kłuł w oczy i co ciekawe-reagowały tak osoby zamozniejsze od nas i żyjące na wyższym poziomie.
    Nikt nie widział,że aby tak żyć , nie pracujemy na etatach.Kursy,korepetycje, szkoły zaoczne,bieganie pomiędzy dwiema szkołami.I walka o to,żeby przy tym wszystkim nie zgubić siebie i pamiętać o rodzinie,która jest najważniejsza.I słuchanie ocen,że ją zaniedbujemy,choć wcale i nigdy tak nie było.
    Nie daj się dziewczyno, ciesz się życiem,wygrzewaj w karaibskim słońcu i pamiętaj,że to nie Twoja sprawa,co myślą o Tobie inni.Pozdrawiam serdecznie.

  • Napisz odpowiedź