DZIECI

O TYM JAK SZKOŁA ZABIJA KREATYWNOŚĆ

Grudzień 9, 2014
7

Dziś opowiem Wam historię pewnej dziewczynki. No dobra tak naprawdę to historia o mnie, z czasów kiedy byłam małą dziewczynką.
Zerówka. Mam 6 lat. Spóźniona wchodzę do sali. „Za karę” pani sadza mnie przy stoliku z samymi chłopakami. Łykam łzy czując się gorsza. Ta sama Pani stwierdza na zajęciach z rytmiki, żebym przestała tak szaleć, usiadła spokojnie i ruszała się tak jak inne porządne dzieci.
Podstawówka. Klasa 1-3. Szkolne przedstawienia, w którym tak bardzo chciałam grać aniołka lub Maryję, ale w finalnym odcinku zawsze byłam pastuszkiem – statystą bez żadnej roli.
Podstawówka. Lekcja plastyki. 3 dni rysuję w domu pastelami dzieło życia – Borsuka pijącego wodę ze stawu 😀
Pękając z dumy, zanoszę skończoną pracę nauczycielce do oceny. Słyszę : „Co to za futrzasta plama?”. Śmiech kolegów i mój ostatni raz, kiedy wykazałam się plastycznie w szkole podstawowej.
Lekcja muzyki, podczas której śpiewaliśmy na ocenę różne utwory. Wychodzę na środek i pełna pasji śpiewam Różową Kulę Beaty Kozidrak. Nauczyciel jest zachwycony. Zachęca mnie do przyłączenia się do szkolnego chórku.
Liceum. Ukochane lekcje polskiego. Nauczycielka, która doskonale wie, że nie czytam lektur, która zawsze wzywa mnie do odpowiedzi, bo lubi słuchać jak mówię. Dyskutuje ze mną, motywuje, czyta całej klasie moje wypracowania stawiając 5. Ta sama nauczycielka realizuje kolejne szkolne przedstawienia, w których daje mi główne role. Przez 4 lata liceum robię z moją przyjaciółką z ławki oszałamiającą, aktorską, szkolną karierę.
To w liceum nabieram pewności siebie. Dzięki nauczycielom, którzy pomagają mi odkrywać moje kolejne talenty.

Co łączy te wspomnienia? Kreatywność.
Kreatywność, którą tracisz, albo zyskujesz, kiedy jesteś dzieckiem. Niestety to nie zależy tylko od Ciebie.
Gdyby sprawdziły się prognozy mojej nauczycielki od plastyki, i gdybym nie spotkała na swojej drodze wspaniałego profesora sztuki w liceum i cudownej polonistki, pewnie nigdy nie założyłabym firmy zajmującej się rękodziełem, nie wystąpiłabym kilka razy w TVN24 z autorskimi programami, nie brałabym udziału w licznych targach, nie prowadziłabym kursów i warsztatów ucząc ludzi ręcznej roboty.
Gdyby nie mój nauczyciel od muzyki, który tak uwielbiał gdy śpiewam i widział we mnie drugą liderkę zespołu BAJM, dziś pewnie nie miałabym odwagi otworzyć ust i „wykosić” konkurencję na karaoke swoim popisowym numerem Wilków. Dlaczego? Bo fałszuję jak jasna cholera. Mój śpiew brzmi jak styropian, który pociera szybę. Mimo tego kocham śpiewać. Kocham też pisać, mówić, występować przed publicznością. Dzięki mądrym dorosłym, których spotkałam jako dziecko, którzy w czasach, kiedy szkoła była po prostu szkołą odpowiednio mnie oszlifowali.

* Byłam też kompletnie beznadziejna z matematyki, fizyki i niemieckiego. Nauczyciele z tych przedmiotów wymagali ode mnie minimum, za które dostawałam wyciągnięte do granic możliwości 3=.

Dziś zostałam wezwana do przedszkola, przez wychowawczynię mojego 4,5 latka. Pani jest załamana, bo Michał rysując wychodzi za linię, a to nie mieści się w kartach wydanych chyba przez kuratorium, i które mówią co powinno umieć moje dziecko. Słucham jej kolejnych słów i zastanawiam się czy jestem w ukrytej kamerze. Niestety nie. Po chwili podbiega Michaś, z wypiekami na twarzy pokazuje swoje dzieło. Pokolorowana wszystkimi kolorami tęczy wyścigówka wygląda jakby płonęła. Według mnie tej energii nie dało się pokazać, nie wychodząc za linię.Według Pani nauczycielki Michaś popełnia błąd. Według mnie jak tak dalej pójdzie moje dziecko przestanie lubić tworzyć. Kto ma rację?

BO Z KREATYWNOŚCI SIĘ WYRASTA, A NIE DO NIEJ DORASTA.

1 5 12

Zostawiam Was z wykładem sir Kena Robinsona. Obejrzyjcie od początku do końca. Warto. Ja również to zrobię, przygotowując się tym samym do jutrzejszej rozmowy w przedszkolu. Szczerze powiedziawszy nie sądziłam, że nastąpi ona 4,5 roku po urodzeniu mojego dziecka.

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

34 Komentarze

  • Odpowiedz takeitizi.pl Grudzień 9, 2014 at 3:40 pm

    to chodzi o to, że dzieci wychodzące za linię nie dostaną dojrzałości szkolnej. Wiem, że to brzmi dość betonowo, ale oni próbują dziecko przygotować do 1 klasy. Możesz porozmawiać z synkiem, że w przedszkolu jest takie zadanie – nie wyjść za linie, ale nie każdy rysunek oddaje odpowiednią ekspresję, jeśli poza linie się nie wychodzi.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 9, 2014 at 3:43 pm

      Dojrzałość szkolna nie jest dla mnie niestety dalej argumentem. Dziękuję za komentarz 🙂

      • Odpowiedz takeitizi.pl Grudzień 9, 2014 at 3:46 pm

        zawsze możesz zdecydować się na edukację domową. Szkoła przygotowuje do etatu, do służalczości, na pewno nie do bycia niezależnie myślącym, kreatywnym człowiekiem, choć nie w każdym zabija to, co najlepsze, bo są wśród nas freelancerzy.

  • Odpowiedz takeitizi.pl Grudzień 9, 2014 at 3:43 pm

    ps. jak przeglądałam wstępną ocenę półroczną do 1 klasy u mojej 5,5 latki, jednego zadania za cholerę nie mogłam zrozumieć, ja 30 letnia kobieta, nie dziwię się, że moja Córka, ani cała grupa dzieci też nie, po prostu, czasem te wymagania/zadania są absurdalne i tworzą je osoby, które… nie umieją mówić językiem zrozumiałym dla dziecka. (Marta – żyjąca z pisania – dwója z Polaja w liceum).

  • Odpowiedz Aga Grudzień 9, 2014 at 3:47 pm

    100% racji dla Ciebie. Tylko nie daj się jutro sprowadzić na tory „Mama broni synka” bo to zwykle ulubiony argument takich osób… I niestety wymówka żeby zamknąć się na jakąkolwiek refleksję czy rzeczową argumentację. Powodzenia i napisz koniecznie jak poszło!

  • Odpowiedz MalPa Grudzień 9, 2014 at 4:22 pm

    Ja w przedszkolu usłyszałam, że to nienormalne, że moje 4-letnie dziecko nie chce śpiewać i tańczyć z innymi dziećmi i tylko cały czas rysuje (a rysuje jak 8-latek). Skierowali nas do psychologa. Serio. Poszliśmy, żeby nie było. A potem zmieniliśmy przedszkole. Czego i wam życzę, jeśli takie sytuacje mają się powtarzać.

  • Odpowiedz natalijka Grudzień 9, 2014 at 4:31 pm

    Ty masz rację, TY TY TY!
    chrzanić ich linie, ich chęć zapudełkowania wszystkich i przycięcia na kwadratowo.
    według tych wytycznych wszyscy mają być tacy sami i robić tak samo. przygotuj się na to jak Michaś pójdzie do szkoły- zeszyty ćwiczeń pełne idealnie zabijających kreatywność zadań, niestety.

  • Odpowiedz ewa Grudzień 9, 2014 at 4:39 pm

    ale uśmiałam się w trakcie tego filmu, świetnie on przekłada swoją wiedze i poglądy.
    faktycznie jeśli chodzi o systemy publicznej edukacji, to na samym końcu są przedmioty związane ze sztuką, a te ścisłe są ważniejsze w hierarchii
    ja wspominam jak zraziłam się do poezji w podstawówce, bo każda moja analiza wierszu spotykała się ze śmiechem nauczycielki, bo to było inne od tego, czego ją nauczono na jej studiach.
    zastanawiam się jak to będzie z moim synkiem, gdy pójdzie do przedszkola i szkoły

  • Odpowiedz blogodzinka Grudzień 9, 2014 at 5:24 pm

    Basiu doskonale rozumiem Twoje obawy. Patryk – 10 lat, nie cierpi szkoły. Kiedy miał 7 lat- kochał ją nad życie. szkoła jawiła mu się jako przygoda, pasja, odkrywanie nieznanego, poznawanie. Niestety zawiódł się. Ostatnio spytał Jacka: „Tato, czemu w szkole musi się tylko i musi”. Tam nic nie można zrobić jak się chce. Zuzia i Kuba chodzą do Montessori i choć pogrąża nas to finansowo, nie odpuścimy. Robinsona uwielbiam, to mój edukacyjny Guru. Pozdrawiam

    • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 10, 2014 at 11:00 am

      czekałam na Twój komentarz Aga 🙂 będziemy walczyć od marca o Montessori

      • Odpowiedz blogodzinka Grudzień 10, 2014 at 6:34 pm

        Basiu trzymam kciuki, nie będziecie żałować.

  • Odpowiedz Sylwia Grudzień 9, 2014 at 6:38 pm

    Mój od tygodnia 5 latek usłyszał od pani w przedszkolu że brzydko koloruje bo właśnie wychodzi za linie i nie stosuje prawidłowych kolorów i że powinniśmy nad tym popracować….
    Ale to że jako jedyny w całej grupie umie czytać nie ma znaczenia bo ” podstawa programowa tego nie uwzględnia…” Także życzę podczas jutrzejszej rozmowy dużo cierpliwości bo mnie niestety nie udało się wytrwać nawet 5 minut żeby nie obdarzyć pani przedszkolanki soczystymi ripostami:)

  • Odpowiedz Mama w domu Grudzień 9, 2014 at 6:43 pm

    Basia uciekaj z tego przedszkola! Nie żartuję. Opowiadałam Ci chyba nasz przypadek przed i po zmianie przedszkola, nie daj się wpędzić w schematy i walcz o swoje dziecko. Krzyś też przez 2 lata był statystą, doszło do tego, że tak bardzo bał się występować w nowym przedszkolu nie tylko przed rodzicami, ale i dzieciakami z grupy, że stawał się agresywny. Na szczęście trafił na bardzo mądrą przedszkolankę. Chodzimy do idealnego przedszkola, naprawdę, od roku nie znalazłam ani małego szczegółu, do którego mogłabym się przyczepić. Z poprzedniego przeszło też kilka osób, wszystkie zachwycone „normalnym” podejściem do dzieci. Teraz stoję przed dylematem wyboru szkoły podstawowej i popadam w panikę…
    PS. Smagowskiego też wspominam z rozrzewnieniem – jeden z niewielu nauczycieli, który we mnie uwierzył w podstawówce 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 10, 2014 at 10:59 am

      Sylwia do którego ?

      • Odpowiedz Mama w domu Grudzień 10, 2014 at 1:42 pm

        chodź tam gdzie my jesteśmy! Minusem w Twoim przypadku będzie dojazd, ale gwarantuje, że nie będziesz żałować – rodzinna atmosfera, małe grupy i indywidualne podejście do dziecka a nie z szablonu z kuratorium 😛

  • Odpowiedz Historynka Grudzień 9, 2014 at 8:25 pm

    Staram się dać mojemu dziecku tyle siły oparcia i mądrości w domu, żeby poradziło sobie, ze szkołą i dziwnymi ludźmi, których w niej spotka. Staram się tak rozwinąć kreatywnosć mojego dziecka, żeby szkoła jej nie zabiła. Oby mi się udało.

  • Odpowiedz fruskawka Grudzień 9, 2014 at 10:09 pm

    U nas było podobnie 😉 dzieci dostały zadanie narysować dom i każde w grupie narysowało okna, drzwi itp- taki tradycyjny widok 😉 a mój 6 latek narysował kwadraty i prostokąty połączone ze sobą. Trochę się podlamalam hi hi artysta nie będzie trudno, ale… po chwili zobaczyłam wszystko w innej barwie 😉 to był rzut naszego mieszkania ;))))))) dumna poleciała do nauczycielki, która stwierdziła, że moje dziecko ma problemy z rysowaniem itp odstaje od grupy tra ta ta ta kiedy wytłumaczyłam pani ze to rzut naszego mieszkania popatrzyła na mnie jak sroka na gnat i z błogoscia w oczach i głosie zapytala: Ale dlaczego tak zrobił? Przecież miał narysować dom 😉 podałam się 😉 przecież narysował tylko za pomocą rzutu. Może pani nie do końca wiedziała co to takiego 😉 nic to, mój matematyk może tez nie potrafi i nie lubi kolorowac, ale za to buduje domy baaa całe osiedla i autostrady :)))) a ja jestem z Niego bardzo dumna.

  • Odpowiedz Ewa Grudzień 10, 2014 at 7:38 am

    Wow! Nie mogę uwierzyć w zachowanie tej Pani. Moje siedmioletnie dziecko nadal wyjeżdża za linie ale nigdy nikt nie zwrócił na to uwagi. Nauka przez zabawę ale bez przesady. Najwięksi malowali tak, że do tej pory wielu nauczycieli nie rozumie idei obrazu a dziecka się czepią.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 10, 2014 at 10:58 am

      weź takiego Picasso 🙂 co on biedny musiał słuchać w szkole 🙂

  • Odpowiedz Kamila Haftkiewicz Grudzień 10, 2014 at 10:46 am

    Kiedy obserwuję potencjał swojej córki, to od razu zastanawiam się, ile z tego zostanie po przemieleniu jej przez „system”. Od września chodzi do przedszkola, a ja, za każdym razem kiedy obserwuję u niej jakieś mechaniczne, wyuczone zachowanie, ciągle się zastanawiam, czy to aby na pewno dobry pomysł był… Wsłuchuję się w odgrywane przez nią scenki przedszkolne (do których angażuje maskotki) i nie zachwycam się tym, co słyszę. Naprawdę dobrych placówek jest jak na lekarstwo, a rodzice pracować muszą… i bądź tu człowieku mądry. Koniecznie zdaj relację z rozmowy z przedszkolem. Z ciekawości? Publiczne czy prywatne? Bo zdawać by się mogło, ze w prywatnym rodzicom łatwiej wywalczyć pewne rzeczy, ale widzę po naszym, że nie do końca…
    PS. A to czytałaś?
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,141115,16883764,Niszczarka_marzen.html

    • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 10, 2014 at 10:58 am

      Kamila prywatne. Uczciwie mówię, że nie nadaję się na edukację domową. WIerzę i ufam nauczycielom i chciałabym, żebyśmy wszyscy żyli w zgodzie, ale to zawód, do którego trzeba mieć po prostu powołanie, a nie się go wyuczyć.

      • Odpowiedz Kamila Haftkiewicz Grudzień 10, 2014 at 11:20 am

        Ciężko się z Tobą nie zgodzić. Ostatnio mam wrażenie, że często te osoby z powołaniem są „sprowadzane na ziemię” przez szanowną dyrekcję i… rodziców, którzy chcą, żeby było taniej i żeby dziecko było grzeczne i znało piętnaście języków obcych, karate i taniec towarzyski w wieku lat 4.
        Edukacja domowa to zupełnie nie dla mnie, tu się z Tobą również zgadzam. Ja tego powołania nie mam i nie poradziłabym sobie z taką sytuacją.
        Myślę sobie, że nauczyciele są często „między młotem, a kowadłem” i podziwiam tych, którzy pozwalają dzieciom się rozwinąć wbrew systemowi, często robiąc to za plecami swoich przełożonych, a nawet samych rodziców.
        Ja miałam mega mega szczęście w szkole, z wyjątkiem nauczyciela historii w podstawówce. Jego metody nauczania spowodowały u mnie taką blokadę, że wyparłam ze swojej świadomości wszystko, co się z historią wiąże… teraz czasem przez to wychodzę na nieuka i właśnie zabieram się za uzupełnianie swojej wiedzy, bo nie czuje się z tym komfortowo. A przecież jestem typową humanistką. Mogło być zupełnie inaczej…

        • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 10, 2014 at 11:27 am

          Kamila oglądałaś ten film Alfabet?
          co do nauczycieli miażdżonych przez system – 100 % racji.
          próbuję znaleźć rozwiązanie. wszystkie miejsca w lubelskich Montessori pozajmowane.

          • Kamila Haftkiewicz Grudzień 10, 2014 at 11:39 am

            Właśnie jeszcze nie oglądałam, ale po ostatnich przygodach w naszym przedszkolu (dłuuuga historia) muszę zebrać więcej wiedzy. Jest więc na mojej liście.
            W Wrocławiu są 2 porządne Montessori i oczywiście brak w nich miejsc.
            Niedaleko nas jest punkt przedszkolny pracujący tą metodą (mamy zresztą na blogu wywiad z właścicielką), ale mam wątpliwości co do tej placówki, ze względu an brak własnego terenu i prowadzenie dzieci na plac zabaw przez ruchliwe skrzyżowania. A ruch drogowy we Wrocławiu to nie przelewki.
            Wiem skądinąd, że szkoły i przedszkola mają tak naprawdę sporą swobodę w wyborze metod pracy z dziećmi. I prywatne i publiczne. Mało kto z tych metod korzysta. Niestety wiele osób podchodzi do tego jak do biznesu albo do pracy jak każda inna. Ale to już uwarunkowania „systemowe”. Bo publicznych za mało, a prywatne jednak musza zarobić, bo nikt nie weźmie na siebie stresu związanego z prowadzeniem takiej placówki bezinteresownie.

  • Odpowiedz Al Grudzień 10, 2014 at 9:47 pm

    Fantastyczny wykład !

  • Odpowiedz Basia Grudzień 12, 2014 at 8:46 am

    Eh, najgorsze są szablony i normy ustalone przez kuratorium czy inne urzędy. Mój 5,5 latek na wstępnej ocenie gotowości szkolnej otrzymał niższą notę w dziale „rozwój umysłowy” , yy, o co chodzi. Według mnie rozwija się dobrze, buduje zdania złożone, opowiada, układa historyjki do obrazków, liczy, dodaje, próbuje odejmować, układa puzzle i inne takie, czasem zaskakuje mnie spostrzeżeniami, a tu kiepski rozwój umysłowy. W pierwszej chwili lekka konsternacja, ale potem wyluzowałam. A jak okazało się, że w tym dziale były pytania np. o Stolicę Polski, najdłuższą rzekę itp, to zaczęłam się zastanawiać kto tu ma problem. Bo oczywiście, trzeba to wiedzieć, ale nie jestem przekonana czy ta wiedza jest aż tak ważna w wieku niespełna 6 lat i czy jej brak świadczy o słabszym rozwoju umysłowym – raczej nie. No ale takie pytania ktoś wymyślił gdzieś tam na górze, a nasze dzieci muszą się w te szablony wbić!

  • Napisz odpowiedź