CO U NAS? NASZ DOM Urządzanie

O TYM JAK URZĄDZĘ MÓJ DOM jak tylko wpadnie mi w ręce trochę gotówki.

Czerwiec 22, 2017
683e50328214d428c3fbadafc675ea72

Budowa domu trwa w najlepsze. Panowie murarze uwijają się jak w ukropie. Cieszysz się na przyjazd kolejnych ekip, na krystalizowanie się kolejnych pomieszczeń. Chodzisz sobie po tym placu i opowiadasz wszystkim, że tu będzie salon, a tam kuchnia, a tu pokój dzieci, a tu zrobisz sobie takie piękne, jasne biuro. Bajka. Rumieńce na twarzy i to poczucie, że możesz góry przenosić. Możesz, owszem – dopóki masz pieniądze 🙂
Kiedy robiłam ostatniego „lajfa” na Instagramie, ze zdziwieniem odkryłam zaskoczenie czytelniczek, które to powiedziały, że fajnie, że tak otwarcie mówię o pieniądzach, albo raczej o ich braku. No cóż, uważam, że pieniądze to nasz chleb powszedni, coś dzięki czemu życie jest niewątpliwie przyjemniejsze, jakkolwiek by na to nie patrzeć. A kiedy zabierasz się za budowę własnego domu i nie jesteś milionerem, to musisz przygotować się na to, że te pieniądze prędzej czy później się skończą (zazwyczaj prędzej), i że przez długi czas będzie ich po prostu wciąż za mało. Dom to inwestycja. Ciągle jest coś do zrobienia. Nie wiem, może ja tak mam, bo postawiliśmy z Tomkiem dom bardzo duży, wymagający. Bo nasze projekty, które chcielibyśmy w nim zrealizować są dosyć kosztowne, bo zainwestowaliśmy dużo w stworzenie bazy, fundamentów. Wiem jednak, że po początkowej fazie euforii przychodzi frustracja. Bo chciałoby się wiele, a możliwości tak jakby ograniczone. Bo musisz wybierać czy po latach ciułania czas na prawdziwe wakacje, czy odpuszczamy i kisimy się pod parasolką przed domem, a za zaoszczędzone pieniądze zrobimy sobie siatkę w okół domu ( bo przecież o pięknych, drewnianych sztachetach narazie nie myślimy).
Ta frustracja bardzo lubi narastać. Tak było u mnie. Do tego stopnia byłam zmęczona i poniekąd ograniczona myśleniem, że straciłam radość z tego, co mam,i co przede mną. Na każdym kroku widziałam niedoróbki, niedokończone rzeczy i braki. Zapomniałam już, że dom buduje się latami, że trzeba powoli, na spokojnie. Zapomniałam już jaki efekt końcowy sobie wymyśliłam. Na szczęście mam Pinteresta, a na nim setki zapisanych, pięknych zdjęć i pomysłów, które z chęcią uskuteczniłabym w naszym domu.

Zobacz co zrobię jak tylko uzbieram garnuszek złotych monet 🙂

OGRÓD!

To moja największa zmora. Nasza działka to łysy placek, pokryty kępkami niby – trawy, wyrastającej ze zbrylonej, twardej ziemi. Mamy też dwie wierzby – samosiejki i jedną posadzoną na fali entuzjazmu lipę. I na tym zakończymy. A marzenia i aspiracje wielkie! Problem w tym, że obiecałam sobie, że dopóki nie mamy ogrodzenia, chodników i tarasów – nie podejmuję się żadnych ogrodniczych prac. Mówiąc żadnych mam na myśli absolutnie żadnych, łącznie z kwiatkami w doniczkach, które mogłabym sobie postawić na pseudotarasie, zbitym z desek pozostałych po budowie.
Natomiast jeśli już nastąpi ten cudny dzień, że cała infrastruktura przed domem powstanie, to wtedy włączam swój zew ogrodniczki. A wtedy dzikość w sercu zamienię na dzikość w ogrodzie. Będą malwy, piwonie, ogromne sadzonki lip i brzóz, będą czereśnie, lilaki i jaśmin. Będzie ogród warzywny, będzie mini szklarnia i jak mnie ochota najdzie to będzie też zagroda dla kur. A co! Będą tarasy z prawdziwego zdarzenia, będzie pergola, po której będzie się pięła wspaniała wisteria i winorośl. Na tarasie tymże codziennie będziemy pić kawę rano, a wieczorem jeść kolacje. Już niedługo.

19f201f87ea697cc67796619c5f32a3e
źródło zdjęcia: http://pergolagenius.com/
f023a051711cbab5794e68dff7c9be26
źródło zdjęcia: https://www.instagram.com/p/BGKNKQjJuDD/
05d0e856125ad0e7a7a0457494c2f2be
źródło zdjęcia: https://www.instagram.com/benpentreath/
c22eabe90dac60a35b51239d520ceab3
źródło zdjęcia: http://www.lushome.com/creating-perfect-garden-designs-beautify-backyard-landscaping-ideas/106626

STÓŁ W KUCHNI

Niby nic wielkiego i mało ma wspólnego z wykończeniówką, ale marzy mi się stół w kuchni, który już będzie na siebie pracował. Wiesz z drewnianym blatem, którego nie będziemy oszczędzać, który będzie pamiętał nasze posiłki, rodzinne debaty, przy którym będziemy gościć przyjaciół, a dzieci głowić się nad pracą domową z matmy. Wielki, drewniany blat i czarne, stalowe nogi. Takim żółtym kredensem też bym nie pogardziła.

683e50328214d428c3fbadafc675ea72
źródło zdjęcia: http://www.elledecoration.se/sa-forvandlar-du-ett-rum-med-farg-5-inspirerande-tips/

SOFA W SALONIE
Marzy mi się pewna sofa. Już nawet wiem gdzie ją kupię, wiem ile kosztuje. Choć zastanawiam się, kiedy przyjdzie jej kolej, bo przecież jest jeszcze tyyyle ważniejszych rzeczy do zrobienia… Podoba mi się niezmiennie od lat. Wylegiwałabym się na niej słuchając winyli. Bo gramofon oczywiście też jest na liście marzeń, a kilka winyli czeka w szafce na swój czas.

602e8ca45b77a62dbaa92a68217c6931
źródło zdjęcia: https://www.instagram.com/p/BBu8U8VIbZo/
2ecc119f1f6c7ad2446d287d2166cef7
źródło zdjęcia: http://www.mydomaine.com/design-faux-pas/slide7

PÓŁKI NA KSIĄŻKI
Ten projekt powstał w głowie już na etapie budowy. Wiedziałam, że półki robione na wymiar, pod schodami i książki witające mnie swoim pięknem tuż po przekroczeniu progu domu to jest to. Te nasze będą wyglądać dokładnie tak jak na tym zdjęciu.

0fe8742000d3679c40f04dce9dbe428a
http://www.decoist.com/2012-10-19/40-under-stairs-storage-space-and-shelf-ideas-to-maximize-your-interiors-in-style/

PIĘTRO DOMU – po prostu skończone 🙂

No tak. Po prostu je wykończmy, a potem się zobaczy. Póki co beton i kable wystające ze ścian. Ale wiesz o czym marzę? O pracowni, biurze, twórczym miejscu na antresoli. O wielkim stole, sofie w rogu, o dużych kwiatach i o przeszklonej ścianie zamiast barierki, jak pierwotnie zakładaliśmy. Stworzymy tam sobie osobne, jasne pomieszczenie z widokiem na pole sąsiada. Będzie biała podłoga, albo parkiet w starym stylu.
Marzę też o sypialni z prawdziwego zdarzenia zamiast przymałego łóżka w gościnnym pokoju. O jasnym , przestronnym wnętrzu, z którego będziemy przechodzić do dużej łazienki, w której będzie duuuuży prysznic z wymurowaną ławeczką 🙂 To nasze piętro to takie trochę osobne, małżeńskie mieszkanko. Sama rozumiesz, że życzyłabym sobie, by już powstało.

3b2f3057b52e6b1d35bc3b2fa0c22cc9
źródło zdjęcia: http://www.myunfinishedhome.com/2014/08/profil-mette-bonavent.html
65e9b149d35e59f093f0faa1d5b1e14c
źródło zdjęcia: http://www.peekinside.nl/2014/08/interieurs-natuurlijke-elementen/
6774bd596d18a82d72888f106dafe690
źródło zdjęcia: https://pl.pinterest.com/pin/301530137526502833/
51e63bb1595981058540250960cb4fc0
źródło zdjęcia: http://www.ladolcevitablog.com/
ab1357aa42ca5474bcc8a07974cda2ea
źródło zdjęcia: https://pl.pinterest.com/pin/301530137528069926/
7f22ee4c3806dc11f0ccf1a4b05937fa
źródło zdjęcia: https://pl.pinterest.com/pin/301530137528069926/

Tak wyglądają moje wstępne projekty i bardzo zaawansowane marzenia. Post napisany, Pinterest uzupełniony o nowe inspiracje, a w życiu konflikt między sercem, a rozumem. Bo serce mówi Chorwacja z rodziną na 2 tygodnie, a rozum mówi ogrodzenie, kostka i tarasy 🙂 I takie to życie właśnie. Może ty masz podobną sytuację? Może mi coś doradzisz? Może napiszesz mi, że za kilka lat nie będę pamiętała o tego typu rozterkach? Będę zobowiązana 🙂

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

31 Komentarze

  • Odpowiedz gosia Czerwiec 22, 2017 at 9:07 am

    o jak się rozmarzyłam tymi pięknymi zdjęciami 😉 i dałaś mi dzięki temu trochę nowych inspiracji do naszego domku marzeń… właśnie jesteśmy na etapie dokumentów działkowych, kredytowych i wyboru projektu. oj zaczyna się już na tym etapie frustracja, mam ochotę odłożyć ten temat na na jutro, na później, albo zlecić komuś. my bardzo pracowite człowieki i pracujemy do późna i jakoś wcale nas nie cieszy ta „budowa”. w zeszłym roku sami stawialiśmy ogrodzenie na weekend majowy, sami wszystko robimy, co niestety przynosi więcej stresu, okropnego zmęczenia i chęci rzucenia tego w diabły. a to dopiero początek. co będzie dalej ja pytam. cieszymy się na wyjazd na działkę i spędzenie tam kilku dni, ale równie chętnie stamtąd uciekamy do miasta. niestety od 3 lat nigdzie nie wyjeżdzamy, każdy grosz oszczędzamy. urlop spędzony na działce albo u rodziców. Śmieję się, że urlopy spędzamy w tym samym województwie albo w sąsiednim. taka bida. powodzenia dla Was! 😉 ja tez jak będę miała garnuszek złotych monet… 😉

  • Odpowiedz Inga Czerwiec 22, 2017 at 9:09 am

    Ja właśnie dokonałam zamachu na elewację i środki przeznaczyłam na ogród:) Kostka granitowa, ścieżka z łupka, trawnik z rolki. Bo czekanie dwa lata na ogród, gdy ma się małe dzieci i psa, to abstrakcja:P
    Właśnie przeczesuję internety czy da się jeszcze coś posadzić w czerwcu:P
    PS: stół planuję identyczny:) wielki blat i nóżki hairpin.

  • Odpowiedz Joanna Czerwiec 22, 2017 at 9:15 am

    Basiu każdy ma takie rozterki budując i wykańczając dom. My mieszkamy w swoim 5 lat. Niby wszystko zrobiliśmy w pierwszym pół roku od zamieszkania, ale po tylu latach chciałoby się coś zmienić. A tu doopa. Wybierając „lepsze i droższe” meble strzeliłam sobie w kolano. Ja głupia wybierając kanapę za osiem tysięcy czy stół za trzy, tłumacxyłam sobie: dobre, porządne, drewniane, skórzanę będą na lataaaaa. I są już 5 i będą na kolejne 5, bo mąż nie da zmuenić, bo przecież jeszcze dobre. Teraz z perspektywy czasu kupiłabym w Ikea taniej aby bez żalu móc wymienić jak się „opatrzą” na nowe.
    Przemyśl pomysł dużych, szklanych płaszczyzn i ścian. Mamy takie barierki na klatce schodowej i portfenetry. Masakra. Urabiam sobie ręce przy ich czyszczeniu. Czy nie lepiej zrobuć balustrady ze stalowych linek? Zaoszczędzisz kilka tys., i swój czas.
    Tarasy to odrębna historia. Temat rzeka. Już się wkurwiłam gdy tylko o nich myślę…..

  • Odpowiedz Karo_mar35 Czerwiec 22, 2017 at 9:27 am

    Pieknie
    My mamy dopiero w planach dom wiec daleka droga przed nami ale co bym chciala w nim miec jest bardzo bliskie temu co na fotach

  • Odpowiedz Klaudia Czerwiec 22, 2017 at 9:45 am

    Basiu kochana! tak sie rozmarzyłam teraz. Działka w trakcie zakupu… dopiero.Jeszcze tak nam daleko do urządzania. A ja przeglądam inspiracje i zapisuje, bo wstepny projekt domu juz mamy! Ja juz wszystko w myslach urzadzilam! Tak bardzo mamy podobny gust! Gdybym miała do wyboru Chorwacje a kolejny wykończony element w domu. Wybrałabym ta druga opcje. Niech Ci serce rośnie, że sie robi!

  • Odpowiedz Angelika Berdzik Czerwiec 22, 2017 at 10:13 am

    Mieszkam w domu od pięciu lat i nadal wiszą nam kable ze ścian a dom stoi od jakichś ośmiu.
    Ciągle decydujemy się inwestować w inne rzeczy, ale już czuję przymus zainwestowania w remont, bo ściany brudne, pomazane, upalcowane, rowerem uciepane, miejscami popękane. No i te kolory co pragnę zmienić (mąż mój będąc kawalerem niekoniecznie miał wyborny gust w kwestii wystroju wnętrz). A tu się rodzi problem finansowy, bo dom dość duży, a farby przydałoby się kupić na prawdę dobrej jakości, dające możliwość zmywania, dobrze kryjące.
    Marzy mi się też cegła na jednej ścianie w pokoju naszym dużym I wielkie lustro na całą wysokość ściany, które obijało by światło z okna, bo dość ciemny to pokój.
    Jeśli chodzi o sofę to wiem, że na pewno nie wezmę skórzanej. Mamy w salonie, teściowa się uparła, teść się ugiął, zapłacili za meble miliony monet a to strasznie niepraktyczne u nas. Zimą jest zimno po prostu, skóra zimna, ciężko się zagrzać I po prostu nieprzyjemnie się w tym salonie siedzi. Co innego latem, bo trochę chłodzi, ale tylko chwilę bo potem się do niej człowiek przykleja gołymi częściami ciała i znów klops.
    Marzy mi się taka przyjemna w dotyku, prosta sofa, z pokryciem materiałowym. Na nią bym walnęła pled Wełniany, najlepiej zalanolinowany żeby był w miarę wodoodporny, na wypadek dziecięcych wpadek

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 22, 2017 at 10:17 am

      to chodź się zamienimy 🙂 ja Ci dwa ektorpy ty mi skórzaną 😀

  • Odpowiedz rebelka Czerwiec 22, 2017 at 10:22 am

    Ha! Miałam tak samo jak Ty! Wszędzie niedoróbki, ciągłe myślenie jak co urządze i frustracja że mój mąż jest zadowolony z wykończonego parteru i mebli z odzysku 😉 Po urządzeniu przedpokoju na biało-czarno z naciskiem na biało (nieźle to wyglądało w necie) po 2 miesiącach stwierdziłam że tragicznie się w tym czuje. Zredukowałam kontrast i dodałam parę rzeczy w kolorach. Ulga. Reszta domu szła w rustical, retro, boho :P:P:P:P i odkryłam że czuję się w tym domu taka „zapyziała”. Ogólnie doszłam do wniosku że najnowsze trendy lub skrajny tradycjonalizm 😉 to ja lubię w knajpach, lokalach i innych miejscach użytku publicznego :). W domu ma być jasno, polsko, dość tradycyjnie ale z nutą nowoczesności. Ma się łatwo sprzątać i nie być zagraconym. Ulga! Meble wyszukuje dobre jakościowo ale i cenowo- kompromis. Dla mnie pinterenst to pic na wodę. Wszystko piękne ale często niepraktyczne a potem oklepane. Teraz skupiam się na innych rzeczach. No a ogródek to inna sprawa. Mąż nazywa mnie ekspertem od przesadzania. Przesadzam wszystko łącznie z drzewami 😛 Powoli czuje się pewnie na tym gruncie, widzę pierwsze efekty ale wiem że jeszcze będą poprawki czyli przesadzanie 😛 O dziwo odkryłam że mam rękę do kwiatów i tych w domu i tych w ogrodzie. Szok dla mnie. Bardzo przyjemne zajęcie 🙂 Może się tu trochę za bardzo wymądrzyłam ale byłam bardzo zmęczona domem i w końcu czuję ulgę. .Żyeczę powodzenia i pozdrawiam!

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 22, 2017 at 10:38 am

      super komentarz, dzięki! I gratuluję ręki do kwiatów 🙂
      Pinterest bywa picem na wodę, ale bywa też dobrą inspiracją jeśli ma się do tego zdrowe i dobre podejście.

      • Odpowiedz rebelka Czerwiec 22, 2017 at 8:51 pm

        Może za ostro oceniłam pinteresta, jest tam dużo dobrych zdjęć fajnych rzeczy. Ja w tych modnych wnętrzach natomiast czuję się źle. Wolę iść do modnej knajpy itp. , ponapawać tym się a potem wrócić do „swojego” domu, i jest super. Kiedyś jak wchodziłam gdzieś z mężem to zaraz było „o! chce to mieś w domu, le bajer” a potem w domu mnie to irytowało. Jest to moim odkryciem że może lepiej zamiast tworzyć w pocie czoła wnętrza minimlistyczne, boho, skandynawskie, PRL, eklektyczne, glamour, loftowe, country itp. można ruszyć dooopę i wyjść gdzieś nacieszyć oczy i poczuć klimat tych miejsc. Tak jest i wilk syty i owca cała ;), jest prościej i przyjemniej. Knajpy wyrastają jak grzyby po deszczu, jedna od drugiej stara się być bardziej na czasie, hotele, wystawy, galerie…Teraz moda wnętrzarska jest tak samo sezonowa jak odzieżowa. Kto by w domu nad tym nadążył?;) Dlatego ja już odpuściłam, wiadomo że się dalej intereuję i wiele rzeczy mi się mega podoba ale nie nabieram się 😉 tak łatwo. Już lepiej wiem co mi w domu gra 🙂 Taki był mój problem że chciałąm wszystko na och ach a i tak byłam niezadowolona i takie oto wyciągnełam wnioski i czuję się zadowolona z tego co mam 🙂 Może komuś to też otworzy oczy albo pomoże 😉 Pozdrawiam! Idę robić dżem z truskawek 🙂

  • Odpowiedz gosia Czerwiec 22, 2017 at 11:14 am

    Od 4 lat mam swój wymarzony ogród, warzywnik w skrzyniach, drewniany taras i upragniony hamak. Każdego dnia wracając z pracy mam wakacje i nie interesują mnie wyjazdy. Realizuj plany ogrodu, do Chorwacji zdążysz pojechać.

  • Odpowiedz Agnieszka Czerwiec 22, 2017 at 11:47 am

    To, co zauważyłam u siebie i ludzi, dla których projektowałam, to chęć zrobienia domu na już, na gotowo, od razu. A potem nie do końca są zadowoleni z wyborów. Bo inaczej spędzają czas, albo w ogóle przy projekcie nie brali swojego trybu życia pod uwagę! Bo to co modne, okazało się nudne. A meble, których się pozbyli, akurat by pasowały i tęskno za nimi.
    Na szybko do nowego mieszkania kupiliśmy meble. Teraz rozwiązałabym to inaczej. Dobrze, że nie zrobiłam na hurra! remontu łazienki, bo w depresję, co rano bym wpadała 😀
    Tworzenie Domu wymaga czasu. Czasami więc dobrze odłożyć remont i kupno różnych rzeczy w czasie. A nuż się to znudzi, opatrzy. No i kasę uzbierać na marzenia 🙂

  • Odpowiedz KG Czerwiec 22, 2017 at 12:42 pm

    Byłam/jestem w podobnej sytuacji. Mieszkamy prawie 4 lata. Wszystko praktycznie robimy sami (sami zrobiliśmy wszystko w środku poza łazienkami i kafelkami na podłodze w hallu i kuchni), bo jak się mam wkur… na pseudofachowców i jeszcze im za to słono płacić, to wolę się wkurzać na swoje błędy. Przynajmniej jest potem co wspominać, jak np. gdy sama malowałam stopnie na schodach i dlatego są takie nierówne.
    Jestem za balansem, czyli po trochu trzeba w tym domu popychać wszystko do przodu powoli ale jednocześnie nie wolno rezygnować z wakacji, żeby pozostać w zdrowiu psychicznym. Więc proponuję krótszy wyjazd i odłożenie części kasy na wykańczanie.
    Ale nie popełniaj mojego błędu i nie odkładaj ogrodu w nieskończoność. Ja z perspektywy czasu żałuję, że nie wzięłam się za to szybciej. Na dobrą sprawę można wsadzać rośliny jeszcze przed ogrodzeniem i przed zrobieniem ogrodu w ogóle. Zanim wyrosną, trochę to potrwa. Musisz tylko mieć jakiś plan, żeby wiedzieć, gdzie co ma być. Ja czekałam z ogrodem jak ty, aż zrobię wnętrza, aż dokupię meble. Ale zeszłej jesieni się uparłam, że na kolejne lato chcę siedzieć na zewnątrz w przyjemnych okolicznościach. Udało się przekopać cały ogród (pożyczyliśmy glebogryzarkę od rodziny), ręcznie wyczyściliśmy i rozgrabiliśmy całą ziemię, wybierałam kamienie i wywoziłam taczką syfy (to była dobra siłownia przez 2 tygodnie codziennie). No i zrobiliśmy sami rozprowadzenie wody z deszczówki (prosta robota, wynajęliśmy tylko małą koparkę do wykopów), potem sami zrobiliśmy nawadnianie w ogrodzie, bo jestem leniwa i lubię wyjechać na dłużej. Sugerowaliśmy się tym, co nam podpowiadali sprzedawcy w sklepie i się udało. Działa i podlewa. Sami posialiśmy trawę i przez pierwszy sezon było tylko to. Części, gdzie są rośliny, były zakryte agrowłókniną, więc zielsko nie rosło. Tej wiosny wzięłam się za wsadzanie roślin. W każdym miesiącu kupowałam tyle, ile było mnie stać. Nie mam jeszcze wszystkich, ale w najważniejszych miejscach dla mnie już są i rosną. Lubię patrzeć jak rosną, lubię podlewać i lubię sobie po pracy podłubać w ogrodzie. Nie sądziłam. Żałuję tylko, że nie wzięłam się za to szybciej. Miałabym może już coś wyższego niż płot (też siatka, zarośnie i tak roślinami, więc nie będzie jej widać).
    I jeszcze jedna rada – uważam, że warto zapłacić komuś za jakąś koncepcję ogrodu. Wtedy dużo łatwiej go samemu robić potem.

  • Odpowiedz Kasia Czerwiec 22, 2017 at 1:27 pm

    Uśmiałam sie serdecznie przy fragmencie „siatka czy drewniane sztachety ” bo mam ten sam dylemat. W mojej rodzinie mówi się, że prowizorka jest wieczna więc chyba poczekam aż uzbieramy na ten wymarzony, drewniany płot. U nas schody na piętro nadal betonowe, niewykończone i co kto przyjdzie to pyta kiedy zrobimy schody. Nie wiem dlaczego. Kable nadal wystaja ze ścian. Widzę to wszystko jak na dłoni, szczególnie wtedy, kiedy ma ktoś przyjść w gości 😉 ale z drugiej strony najlepiej czuję się w takich domach, gdzie coś jest niedoskonałe, gdzie na ścianach wiszą rysunki dzieci, gdzie widać, ze jest normalne życie, gdzie można pójść z gospodarzem domu do kuchni, pogrzebać mu w szafkach i w lodówce i razem zrobić coś do jedzenia na grilla a przy okazji pogadać. Pozdrawiam i życzę cierpliwości w wykańczaniu domu. PS. Zapach lip zawsze kojarzy mi się z wakacjami. Tez planuje posadzić.

  • Odpowiedz kornik Czerwiec 22, 2017 at 2:53 pm

    Czytam co tu piszecie dziewczyny i sie nie zgadzam. Wole mniejszy dom/mieszkanie, bez sypialni dla gosci, bez biura ( pisal o tym ostatnio Michal Szafranski), ale za to podroz do Chorwacji, kolacje w restauracji, zycie bez cisnienia i na miare swoich mozliwosci finansowych. Nie potrzebne mi frustracje na widok jakichs kabli… moze sie nie znam. Dom nie jest inwestycja, jest studnia bez dna. Nie liczmy na to, ze gdy kiedys bedziemy chcieli go sprzedac, ktos zaplaci nam tyle, ile w niego wlozylismy. Nabywcy nie musza sie podobac nasze wizje dekoratorskie i bedzie cisnal, by zaplacic tylko za mury i dzialke.
    Ja czerpie inspiracje z podrozy, z rozmow z ludzmi…
    Piekny masz Basiu dom, ale nie wart rezygnacji z marzen o podrozach. Warto natmiast sie rozwijac poprzez doswiadczenia, czego Ci serdecznie i z calego serca zycze :*

  • Odpowiedz Małgorzata Czerwiec 22, 2017 at 6:35 pm

    Budowa domu i ogród to jak życie. Jest drogą . My mieszkamy 6 lat. I najważniejsze w domu było zrobione od razu. Nie wystawaly kable, listwy były pomontowane. Chociaż na początku sprzęt grający stał na podłodze, książki w kartonach pod łóżkiem a stół w jadalni był ogrodowy. Cześć mebli z odzysku. Potem spokojnie, powoli kupowalismy nowe. Trochę byłam zła że rodzina zasponsorowala nam zwykły stół z okleiną i frustracja rosła. Do czasu. Dzieciory skutecznie okleinę odbijają. Mnie nie żal. A jak wyrosną z dziecięcych fantazji walenia widelcem w stół kupię nowy. Drewniany. Zmienię ektorpy.
    Jakoś z czasem nauczyłam się cieszyć bardziej. I co roku zwiedzamy Polskę. Bo dwa lata temu w wakacje w końcu mąż zbudował taras (zamiast takiego z palet po budowie) a zeszłego lata dorobilismy się kostki przed domem. Ma to swoje plusy. Zawsze coś nowego! A ogród to inna bajka. Działka leśna i dobrze w ogrodzie to najlepiej jest sosnom i piaskowi. Ale usilnie co roku coś wsadzam. W tym roku mamy pierwsze własne jabłko na jablonce. Wiesz jaka to radość?!
    Ważne że jedno z marzeń mi się spełniło. Mogę rano boso i w piżamie wyjść na taras z kawą i posłuchać ptaków.

  • Odpowiedz dwannka Czerwiec 22, 2017 at 6:45 pm

    Witaj, z uwaga przeczytałam Twój tekst i opinie poprzedniczek. Długo sama biłam sie z decyzja – dom czy mieszkanie w jednej z dzielnic Warszawy. Wygrał jednak rozum i ścisła kalkulacja. Wybraliśmy domek z dojazdem WKD do stolicy. Mnie jednak chwilowo tutaj juz nie ciągnie jak Ciebie. Ale do czego zmierzam, wydaje mi sie ze trzeba czasem odpocząć od oszczędzania na coś… wydaje sie ze jesteś bardzo twórcza osobą, masz świetne pomysły na spędzanie czasu, nawet jeśli to wypad na 3 dni,( edit – Malaga, Dubaj, czy Rzym) wrażeń mnóstwo, sami z mężem tez tak uciekamy…syn jest natomiast szczęśliwy tam gdzie są jego kumple, ja uwielbiam muzea, galerie, wystawy, zamki itp – oni rajdy uliczne i wypad na rowery.. w jednym jednak zgadzam sie z poprzedniczką, ogród warto upiększać juz teraz będzie miłej siedzieć na tarasie gdy patrzysz na kwiaty albo zerwać zioła z własnego ogródka…..u nas fotele z palet po budowie z poduchami, które obszyłam … jest świetnie. Zatem oszczędzaj a czasem zaszalej, ale skórzana kanapę olej Poza tym dziewczyny, które do Ciebie przyjeżdżają twierdzą, ze masz świetny dom…..

  • Odpowiedz Ola Czerwiec 22, 2017 at 9:21 pm

    Ja mieszkam w maleńkim mieszkaniu, ale podobnie jak u Ciebie, remonty się nie kończą. Fundusze niestety tak 😉

  • Odpowiedz Alicja Czerwiec 23, 2017 at 7:57 am

    Mam dylemat. Zawsze myślałam, że nigdy nie będziemy się budować. Nie interesuje mnie ten stres. Wolimy podróże i oboje jesteśmy co do tego zgodni. 25 lat życia przemieszkaliśmy na jednym i tym samym osiedlu, klasyczne bloki, które kochamy, bo znamy tam każdego sąsiada, każde drzewko, które sami sadziliśmy z rodzicami, każdego psa i każdą tapetę w każdym mieszkaniu widzianym z chodnika…. ale dwa lata temu zrobiło nam się za ciasno, przeprowadziliśmy się na osiedle 3 km dalej, nowe, pierwsze polskie deweloperki sprzed 12 lat to były. Mieszkanie takie, że więcej nam nie potrzeba- 4 pokoje, tarasik, ogródek nawet, 50 m kw- nawet go nie planowałam, bo po co mi ogrodek, skoro mam tak blisko ogród rodziców….. i nagle od dwóch lat uleciało moje szczęście. Życie sprowadziło mnie na ziemię. Okazało się, że sąsiedzi mogą być niesympatyczni i obcy. Że mogą udawać, że Cię nie widzą, bo nikt nie ma tam w zwyczaju mówić dzień dobry i tak długo grzebie kluczem przy drzwiach, że akurat przez przypadek Cię nie zauważy… Okazało się, że plac zabaw, gdy się połamała drabinka, rozebrano i nie można postawić nowego z powodów prawno-organizacyjnych, potem się okazało, że na tym osiedlu nawet ptaki nie ćwierkają, bo nie ma drzew, przecież poza małymi, jak chusteczka ogródkami, wszędzie jest tylko ta pieprzona kostka brukowa….okazało się, że nie jestem już u siebie i ktoś mnie wyrwał z korzeniami. Mój mąż tego nie czuje, ale ja już wiem, że gdy tylko minie 5 lat od otrzymania obecnego kredytu, szukam dla nas terenu pod budowę. Wynosimy się. Zacisnę zęby, chociaż mam dreszcze na sam dźwięk słowa „budowa”. Nie chcę mieć już żadnych sąsiadów. Drzew nasadzę sobie tyle dookoła, że okolica zacznie przypominać puszczę. Wytrzymam to, choćbym miała 10 lat nigdzie nie wyjechać. Mogłam całe życie mieszkać na starym osiedlu i nigdy nie dowiedzieć się o tym, jak źle możesz się czuć w nieswojej okolicy, ale stało się inaczej i nie odstanie się już. Jest jeszcze tylko jedna opcja, którą oboje rozważamy:
    Gdy kupowaliśmy to mieszkanie, negocjowaliśmy z pewną rodziną odkupienie starego 100letniego domu do remontu. Domu, w którym na wakacjach bywał kiedyś Mieczysław Fogg. Mała biała stumetrowa chatka niedaleko parku, dworca i rynku naszego miasta. Koszty remontu już wtedy szacowaliśmy na 300 tysięcy, bez zakupu nieruchomości. Nikt normalny tego nie kupi. Dom jest cały czas na sprzedaż- i to jest jedyna alternatywa, jaką rozważam : )

  • Odpowiedz Monika Czerwiec 23, 2017 at 9:53 am

    Nie ma to jak swój, własny dom! Z Twoich propozycji bardzo podoba mi się ogród i duży taras pod dachem w stylu prowansalskim 🙂 Uwielbiam białe i szare odcienie, dlatego łóżko w tych odcieniach z pościelą też mnie urzekło 🙂 Pozdrawiam i trzymam kciuki za gotówkę, które może wpadnie Wam w ręce 🙂

  • Odpowiedz Kamila Czerwiec 23, 2017 at 11:17 am

    Basia nie rezygnuj z marzeń, życie ucieka, co rok jesteśmy starsi , a dom jako budynek zawsze będzie potrzebował, żeby go nakarmić. Sama jestem przed budową, gdyby nie Twój dom to w moim nie byłoby tych pięknych dużych przeszkleń i wysokiego salonu(póki co antresola jest pod znakiem zapytania – wiadomo koszty) – ściągnęłam to od Ciebie, bo to jest boskie 🙂 Zdecydowaliśmy się też na projekt indywidualny tak jak Wy. Po to by mieć dom skrojony pod siebie, co da na pewno oszczędności w budowie. Bo gotowe projekty tylko pozornie są tanie. Wracając do meritum , szukaj złotego środka, czujesz że Ty i Twoja rodzina bardziej potrzebujecie wakacji niż stołu, sofy itp to jedźcie na wakacje. Może krótsze, może bliższe, ale też nie półśrodki bo to się nie sprawdza. Lepiej mieć super wakacje i być zadowolonym niż mieć pół wakacje i być pół zadowolonym. Jedyne co bym robiła i nie czekała na worek z monetami to ogród. Ogród się rozwija rośnie powoli , choćby żywopłot, tak dla przykładu za małe sadzonki zapłacisz 10/20 zł, za duże 100 zł. A ogród cieszy oko, serce, po to jest właśnie dom , żeby był ogród, trawa, bosa stopa na niej, kocyk pod lipą. Działaj 🙂 Jak ktoś też radził wyżej, jestem takiego samego zdania, warto zrobić projekt ogrodu – zaoszczędzone pieniądze na nietrafione rośliny , wszystko na swoim miejscu, wiadomo jak ogród będzie wyglądał jak rośliny urosną itd – same plusy, a kasa wydana na projekt na pewno się zwróci. No chyba, że ktoś ma smykałkę do roślin, to niech działa sam. Polecam Ci ogrodowisko – zaglądam od kilku lat – super miejsce dla wszystkich ogrodników, zobacz jakie dziewczyny robią ogrody, a u właścicielki portalu można zamówić projekt. Pani jest z pod Warszawy, masz blisko 🙂 Basia pozdrawiam Cię cieplutko i życzę dobrych wyborów

  • Odpowiedz Julka Czerwiec 23, 2017 at 12:36 pm

    Kilkanaście lat temu spełniliśmy z mężem marzenie o domu i okazało się, że to chyba nie do końca przemyślane marzenie było. 20 km do miasta, dojazdy do pracy, wożenie dzieci do szkoły, na różne zajęcia i ciągłe ich pretensje, że dziewczyny idą dzisiaj do kina, a chłopaki na mecz, a moje dzieci nie mogą same jechać, a ja mam inne plany. Swój dom przez kilka miesięcy widziałam tylko po ciemku, bo wyjeżdżałam i wracałam kiedy na dworze już panował mrok. Znajomi co raz rzadziej wpadali na winko, bo jak potem wrócić. Ja zrezygnowałam z mojego ukochanego teatru, bo nie było na niego czasu i sił czasem. W końcu dzieci opuściły dom, a my przeprowadziliśmy się do miasta. Kupiliśmy niewielkie mieszkanko na przedmieściach. Teraz jestem przeszczęśliwa. Kilka kwiatków na tarasie, spontaniczne wypady z mężem do kina, teatru, uroczej knajpki na starówce, spotkania z przyjaciółmi, spacery…teraz jestem szczęśliwa. Możemy podróżować nie martwiąc się o ogród i bezpieczeństwo domu, mogę zapomnieć o zakupach, bo pod domem mam malutki sklepik, który oferuje wszystko czego nam potrzeba, mogę postawić samochód na cały tydzień w garażu i nie martwić się odśnieżaniem, tankowaniem…mogę wszystko…i nikt nie namówi mnie na wspólną, cudną starość we własnym domu z ogródkiem. Teraz wiem, że żyję, a nie lecę z wywalonym jęzorem przez życie…

  • Odpowiedz Ola Czerwiec 23, 2017 at 5:27 pm

    Basiu, jedź na wakacje. Wasz dom jest cudowny nawet na tym etapie na jakim jest. Jego ostateczny kształt i tak będziesz tworzyć przez wiele lat. Już trochę w nim mieszkasz, już go poczułaś i pozwól mu nabierać swoich walorów powoli tak by niczego nie żałować. Życie szybko umyka, a najważniejsze są właśnie te chwile, które będziecie mogli spędzić razem.
    Perspektywa Chorwacji – dla mnie wybór oczywisty. Koniecznie środkowa Dalmacja (polecam okolice od Primosten do Trogiru. Sami niezmiennie od 20 lat okupujemy Marinę – rewelacyjne miejsce jako baza wypadowa)

  • Odpowiedz MagdaS Czerwiec 24, 2017 at 12:26 pm

    Hej, nigdy wcześniej się tu nie udzielałam ale tym razem muszę dodać swoje 5 groszy 😉 Basiu! Wielkim błędem jest zostawianie ogrodu na koniec! Zwłaszcza jeżeli lubi się zielenine. Krzaki, drzewa, kwiaty itp itd zajmują lata żeby osiągnąć piękno do jakiego zmierzasz (załączone przez ciebie fotografie) Ja mieszkam w swoim domu 9 lat. Jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobiliśmy było sadzenie drzew, drzewek, kwiatów, krzewów itp itd. I szczerze mówiąc gdzieś dopiero 3 lata temu nabrały okazałości. A w międzyczasie przesadzalismy jak coś nam nie pasilo że było posadzone nue tam gdzie trzeba. Dodatkowo co roku dosadzamy i dosadzamy…warto zacząć nawet pomału bo to też duży wydatek! Powodzenia z planami i marzeniami no i żeby jakaś dodatkowa kasa spadła z nieba 😉

  • Odpowiedz Klaudia Czerwiec 25, 2017 at 12:01 pm

    Nam też się marzył (baaa-dalej marzy) dom. Piękny ogród, z daleka od sąsiadów, przestrzeń, piękno. Kupiliśmy szeregówkę. Wykończyliśmy w ciągu miesiąca łącznie z tarasem, trawnikiem z rolki, garderobą na wymiar, szopą itp. Jeździmy na wakacje 3 razy w roku, ale nigdy nie będę miała takiego domu jak Ty. Nie da się mieć wszystkiego. Każdy wybiera swoje piorytety. My chcieliśmy ogród dla dzieci, póki są małe i to mądra decyzja była. Wybieraj jak Ci podpowiada serce. My lubimy podróżować i nie nartwić się o jutro, dlatego wysoki kredyt nie wchodził w grę. Sama wiesz, że nikt Ci niepodpowie lepiej niż Ty sama

  • Odpowiedz aga maks Czerwiec 28, 2017 at 11:07 am

    Mam nadzieję, ze marzenia szybko się spełnią:)

  • Odpowiedz Paulina Czerwiec 30, 2017 at 9:12 am

    Jestem tu pierwszy raz i na pewno zostanę dłużej Co do dylematu… Też jestem za opcją – Chorwacja! Albo rok tak rok tak Choćby ze względu na dzieciaki – one mają w nosie trawnik i kostkę i pergolę, pewnie najszczęśliwsze są teraz gdy mogą przed domem wszystko A podróże to coś, co zostaje w głowie na zawsze i kształtuje osobowość. Ale plany masz piękne i chetnie z nich kiedyś skorzystam jak tylko bedą dobre wiatry Pozdrawiam, Paulina.

  • Odpowiedz Kate Czerwiec 30, 2017 at 1:27 pm

    Hej Basiu, z domami tak to już jest, że to niekończąca się historia. My nasze mieszkanie robiliśmy kilka lat temu i też dość dużym kosztem, mając w głowie, że droższe to lepsze i na dłużej. W tej chwili od ponad dwóch lat mieszkamy poza Polską, a mieszkanie stoi. Mamy zamiar wracać i najchętniej bym w nim wiele zmieniła, bo zmieniłam się i ja, ale nie ma to żadnego sensu bo nic nie jest zniszczone. Czasem lepiej dłużej poczekać, ale dogłębnie poznać swój styl i pomysły i zrobić tak, żeby po chwili nie chcieć zmieniać 😉 Powodzenia i cierpliwości!

  • Odpowiedz Monika D Lipiec 5, 2017 at 8:50 am

    Ogród w domu rodziców jest piękny. Prosty, ale piękny. Niestety jest piękny dopiero teraz, po 9 latach od pierwszych nasadzeń. Nie czekaj z tym. Moja mama co jakiś czas dorabiała coś nowego, dosadzała coś nowego. Co roku zresztą trzeba, bo nie wszystkie rośliny będą kwitły wiecznie. Ale tak naprawdę dopiero teraz 3 wysokie brzozy wyglądają jak brzozy, a nie jak kikuty, a iglaki dają trochę cienia i prywatności. Ogród niestety przez pierwsze lata wygląda trochę jak początkująca plantacja, dlatego warto już zacząć, chociażby od kilku drzew lub krzewów, bo zanim urosną to już Twoi synowie pewnie dawno zdążą się wyprowadzić na studia 🙂

  • Odpowiedz Anek Lipiec 5, 2017 at 2:15 pm

    Dzień dobry Basiu!
    Twojego bloga czytam od kilku miesięcy a to mój pierwszy komentarz.
    Sama od dwóch lat mieszkam w domu z ogrodem na obrzeżach małego miasteczka. Przedtem całe życie mieszkałam w bloku a własny dom z ogrodem pozostawał w sferze marzeń. Dlatego kiedy tylko zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę i rozpoczęliśmy remont (mieszkamy w domu z 1940 roku), zaczęłam planować i tworzyć swój ogród. Drzewa i pierwsze krzewy posadziliśmy jeszcze przed wprowadzeniem się. Bardzo szybko złapałam bakcyla ogrodowego i dziś ogrod to moja pasja. Nauczyłam się przycinać krzewy, lubię nawet pielenie chwastów Mąż kosi trawę i podlewa. W tym roku spełniliśmy marzenie o drewnianej, zadaszonej werandzie. Sam ogród – planowane nasadzenia w zasadzie ukończyliśmy w tym roku, ale oczywiście rośliny są jeszcze małe i dopiero z czasem ogród nabierze właściwego kształtu. Moja rada: jeśli marzysz o ogrodzie, nie zwekaj z tym za długo. Ogród powstaje latami, warto posadzić na początku drzewa. Ja kupiłam sadzonki mniej więcej 3-metrowe. Nie były bardzo drogie (35 – 130 zl), a już za kilka lat będą miały całkiem ładne korony. Wiele krzewów kupiłam za 5-8 zł za sztukę. Ognik szkarłatny na żywopłot kupiłam w promocji za 2 zł, a jego roczne przyrosty są całkiem spore. Ładny trawnik możecie założyć/wysiać sami. Warto poświęcić trochę czasu na przygotowanie podłoża – usuwanie chwastów, kamieni, wyrównanie terenu. Nie opłaca się też kupować tanich mieszanek traw. Lepiej kupić taką dobrej jakości, w której dominują gatunki szlachetne (np. kostrzewa). Może nie warto też robić jakiegoś de lux ogrodzenia. Jeśli macie ograniczone środki to wg mnie sensownym wyborem są gotowe panele z siatki, te w kolorze zielonym czy grafitowym wyglądają schludnie i nie dominują w otoczeniu. Jedynie od strony wejścia do domu można pomyśleć o czymś bardziej efektownym. Na przyklad: murek i słupki z cegły 2. gatunku i do tego przęsła metalowe lub drewniane.
    Jeśli nie masz zbyt dużej wiedzy o roślinach i doświadczenia, warto rozważyć zakup projektu ogrodu. Ja tak zrobiłam i jestem bardzo zadowolona z takiego rozwiązania. Miałam spore oczekiwania co do wyglądu ogrodu, chciałam żeby był bujny, gęsty, żeby było w nim dużo roślin kwitnących i pachnących. Nie umiałam jednak tych moich marzeń wcielić w życie. Choć mam sporą wiedzę o roślinach ogrodowych, o gatunkach i ich wymaganiach, tworzenie z nich sensownych kompozycji mnie przerasta. Pomimo starań, moje nasadzenia wyglądały na przypadkowe i chaotyczne. Opowiedziałam projektantowi ogrodów jak chciałabym żeby wyglądał ten mój wymarzony, jakie rośliny lubię a ten przełożył tę wizję na konkretny plan. Taki profesjonalny projekt nie był drogi, kosztował dużo mniej niż sądziłam, że może kosztować.
    Z pomocą profesjonalisty lub bez, ogród warto rozpocząć od kartki i ołówka. Przemyślany plan to podstawa. Realizację warto podzielić na etapy, to porządkuje prace ale też pozwala rozłożyć koszty w czasie. Na przyklad: drzewa, rośliny żywopłotowe, strefa wejściowa do domu, rabata przy tarasie, itp.

  • Odpowiedz Wiola Lipiec 6, 2017 at 12:03 pm

    Hej!
    Powodzenia w zbieraniu kasy. Jedno to wybudować dom, a drugie – urządzić według swoich marzeń. Bo niestety realizacja mrzeń kosztuje. Świetne zdjęcie tarasu i genialny pomysł na książki pod schodami;)

  • Napisz odpowiedź