PODRÓŻE POLSKA

POZNAŃ – gdzie zjeść, gdzie pójść, gdzie spać

Lipiec 15, 2015
6-Kopiowanie6

Szczerze powiedziawszy nigdy nie myślałam o Poznaniu w kategorii miasta idealnego, by spędzić tam na przykład weekend, lub jak to w moim przypadku jechać kilkaset kilometrów, by go po prostu zwiedzić. Może dlatego, że do tej pory Poznań źle mi się kojarzył, był daleko i wydawał mi się taki jakiś przemysłowy. O niemądra ja! Poznań to przepiękne miasto, które zachwyciło zarówno mnie jak i moich towarzyszy podróży, a ja już się cieszę, że niedługo będę mieszkać bliżej i po wskoczeniu na autostradę będę mogła spędzać tam letnie weekendy 🙂

Dziś zapraszam Was na subiektywny przewodnik, mój, Moniki i Tomka po Poznaniu. Spędziliśmy w nim 3 dni, które jednak po brzegi mieliśmy wypełnione innymi, blogerskimi zobowiązaniami. Nie przeszkodziło nam to jednak odnaleźć fantastyczne smaczki i zakątki Poznania, którymi chcę się z Wami podzielić.

ZACZYNAMY-ZWIEDZANIE-1200x800

To nie jest przewodnik dla tych, którzy chcą intensywnie zwiedzić wiele zabytków i poznać historię miasta od a do z. To przewodnik dla tych, którzy tak jak my chcą odpocząć, poczuć klimat miasta, poznać nowych ludzi, zjeść coś pysznego i nie robić zbyt wiele, a przy tym doskonale się bawić.

GDZIE SIĘ ZATRZYMALIŚMY?
Spaliśmy w hostelu, bo wiedzieliśmy, że będziemy cały boży dzień łazić po Poznaniu, gadać z ludźmi, więc nocleg w stylu hotelowym nie bardzo nas interesował. Wybraliśmy Dobranoc Hostel na ulicy Strzeleckiej. Od Starego Browaru, który był głównym celem naszej wyprawy dzieliło nas jakieś 800 metrów. To było niekwestionowaną zaletą tego miejsca. Dodatkowo cena. Wyszło po stówce za 3 noce od osoby. Cały hostel mieści się w pięknej, starej kamienicy. Musimy pokonać trzy piętra krętymi schodami, żeby dostać się do recepcji. Klimat jak z Harrego Pottera 🙂 Zdjęcia na stronie wyglądały obiecująco. Niestety nam trafił się chyba najmniejszy i najbrzydszy pokój. Ciasny i bardzo gorący. Byliśmy jednak tak zaaferowani wizytą w samym Poznaniu, że nie przejęliśmy się tym za bardzo. Do dyspozycji gości jest kilka wspólnych i bardzo czystych łazienek na korytarzu i przestronna kuchnia. Wystrój rodem z akademika – na plus. Obsługa hotelu choć dostępna 24 h na dobę to jednak obecna tylko ciałem. Praktycznie zerowy kontakt z gośćmi poza pierwszym dzień dobry i ostatnim do widzenia. Może trafiliśmy na taką zmianę. Tak czy inaczej jest to miejsce całkiem w porządku, by przespać się w nim za grosze i blisko centrum.

12-1200x900

Tak jak wspominałam z hostelu było blisko do centrum. Jednak nie zdążyliśmy dojść daleko, by odkryć knajpkę, do której przychodziliśmy codziennie na obiad. Szczerze powiedziawszy po zjedzeniu ich makaronu przestaliśmy mieć ochotę na coś innego. Tym sposobem w naszym przewodniku po Poznaniu nie znajdziecie dużego wyboru restauracji. Tapasta na ulicy Kwiatowej podbiła nasze kubki smakowe. Jako, że byliśmy w Poznaniu na Blog Conference Poznań, zdołaliśmy przekonać wielu blogerów, by swój obiad zjedli właśnie tam. Nikt nie żałował!
Niekwestionowanym atutem tego miejsca są właściciele. Lokal prowadzony przez 4 przyjaciół ma dopiero 3 tygodnie, ale my wróżymy im bankowy sukces. Swój obiad jedliśmy zawsze przy stoliku wychodzącym prawie na ulicę. Prosty design wewnątrz, urocze menu z drewnianych klocków i bardzo krótkie menu. Sami robią makaron, lubią opowiadać o swoich potrawach i o tym jak je robią. Swoje przepisy przywieźli od szefów restauracji z Hiszpanii czy Włoch.
Jeśli będziecie w Poznaniu to tam skierujcie swoje pierwsze kroki, nie będziecie zawiedzeni. Ich spaghetti carbonara czy tagliatelle z klopsikami i grzybami leśnymi to mistrzostwo świata. Tapasta rządzi.

1-Kopiowanie 2-Kopiowanie 3-Kopiowanie 5-Kopiowanie 6-Kopiowanie 7-Kopiowanie

Najedzeni wybieramy się na pierwszy, dłuższy spacer. Kierunek Stary Browar. To tam spędzimy większość czasu.
W zasadzie to na trawie przed Starym Browarem , gdzie schowaliśmy się pod wielkimi drzewami, rozłożyliśmy się wygodnie na leżakach, słuchaliśmy świetnej muzyki granej przez DJ’a na miejscu i przeżyliśmy chillout stulecia 🙂
Plus to właśnie na niebie nad Starym Browarem mają ścieżkę podejścia samoloty poznańskiego lotniska – dla lotniczych freaków takich jak ja i Tomek to duży plus 🙂 Wnętrze Starego Browaru, sam budynek robi ogromne wrażenie. Jako totalnie antyzakupowi uczestnicy tej wycieczki odpuściliśmy sobie jednak buszowanie po sklepach.
Wiem jednak, że na dziedzińcu (patio?) w Starym Browarze jest jedna z polecanych nam knajpek – Le Targ. Widziałam, że była non stop oblegana, więc myślę, że warto wstąpić.

1-Kopiowanie1 2-Kopiowanie1 3-Kopiowanie1 4-Kopiowanie

Kiedy temperatury wieczorem nieco spadły, a my nabraliśmy sił (!!!) do dalszego spacerowania, wiedzieliśmy już jaki będzie następny cel naszej wycieczki. Ulicą Półwiejską udaliśmy się w kierunku Starego Miasta. Po drodze mijaliśmy kamieniczki, które są moją miłością. Serio myślałam, że Lublin ma ich sporo. Teraz mam wrażenie, że Poznań składa się tylko z kamienic! Część z nich była zaniedbana, większość pięknie odrestaurowana. Wieczorem centrum Poznania tętni życiem! Ogródki restauracyjne są wypełnione po brzegi, wszędzie pełno turystów. Zatrzymaliśmy się dłużej na ulicy Półwiejskiej, żeby zjeść przepyszne lody o smaku Kinder Bueno. Na Rynku, żeby posłuchać przystojnego wokalisty dającego koncert z okna jednej z kamienic. Przy fontannie, żeby zapytać policjanta o drogę.
Spójrzcie tylko na letni, tętniący życiem, zadbany Poznań.

Ulica Półwiejska i jej boczne uliczki. Pyszne, domowe lody. Kamienice, które chwilami przypominają te w Paryżu.
Przepiękne wybrukowane uliczki, tramwaje i odurzający zapach lata.

1-Kopiowanie2
2-Kopiowanie2 10-Kopiowanie 4-Kopiowanie1 5-Kopiowanie1 6-Kopiowanie1 7-Kopiowanie1 8-Kopiowanie 9-Kopiowanie

Dochodzimy do Rynku Starego Miasta. Dzikie tłumy zachwycone miastem tak samo jak my. Przyjaźni ludzie. Poznajemy dwóch poznaniaków, z którymi gadamy do rana, i których teraz serdecznie pozdrawiamy! (Łukasz i Piotrek – to o Was 🙂 ).

1-Kopiowanie32-Kopiowanie3 3-Kopiowanie3 4-Kopiowanie2 5-Kopiowanie2 8-Kopiowanie1 9-Kopiowanie1

Zaczyna się ściemniać, a nas doszły słuchy gdzie o tej porze jest najlepsza impreza w mieście.
Kierunek – KontenerART. Czyli moc atrakcji w postaci kolejnego tłumu, plaży, rzeki Warty, kontenerów zamienionych w bar z doskonałą muzyką i food truckami pełnymi pysznego jedzenia. Klimat taki sam jak w warszawskim Cudzie czy Temacie Rzeka, ale chyba bez tego stołecznego „blazingu”. Tak czy siak spędziliśmy tam dwa wieczory robiąc każdego dnia dokładnie to samo. Tańczyliśmy, piliśmy wino z gwinta (nikt nas nie złapał 🙂 ), jedliśmy najlepsze na świecie zapiekanki na prawdziwej bagietce, na zakwasie i zaliczyliśmy powroty o 4 nad ranem do hostelu. Love Life.

1-Kopiowanie4 2-Kopiowanie4 3-Kopiowanie4 4-Kopiowanie3 5-Kopiowanie3

Gdzie wypiliśmy najlepszą kawę w Poznaniu? W miejscu, do którego musieliśmy jechać przez całe miasto, a które bezapelacyjnie polecał każdy. Ok 9:00 w niedzielę pojechaliśmy na poszukiwania osławionej Cafe la Ruina na poznańskiej Śródce, niedaleko Malty.
O niebiosa… nie wiem co ta kawa w sobie miała, nie jestem jeszcze takim znawcą, jakim chciałabym być. Wiem jednak, że odkąd przerzuciłam się na czarną kawę, bez mleka i cukru – śmiało mogę stwierdzić, że ta była jedną z lepszych jakie w życiu piłam. Cafe La Ruina intryguje swoim wystrojem, detalami i menu. Niewiele można zjeść, ale dla tej kawy warto wybrać się w tę część miasta. Dla tej kawy i dla serników, które pieką sami. Zamówiliśmy trzy różne. Śmietankowy z mango, kokosowy z porzeczką i waniliowy z bourbonem. Mój wybór to mango, Tomka i Moniki – wanilia. Zniknęły jednak wszystkie trzy, z prędkością światła, w równym tempie. Dzielmy się jak bracia.
Obok Cafe la Ruina jest knajpka Raj, która podobno serwuje wyśmienite obiady. Nie sprawdziliśmy, bo było za wcześnie. Liczyliśmy trochę na śniadanie. Nie doczytaliśmy menu przed wyruszeniem w kierunku Cafe la Riuna. To doskonałe miejsce, żeby wsiąść na miejski rower i udać się na popołudniową kawę po obiedzie. Polecamy z całego serducha!

1-Kopiowanie5 2-Kopiowanie5 (1) 3-Kopiowanie5 4-Kopiowanie4 5-Kopiowanie4 7-Kopiowanie3 8-Kopiowanie2 9-Kopiowanie2 10-Kopiowanie1 11-Kopiowanie 6-Kopiowanie4

Ostatnim punktem naszego programu były Jeżyce. Niedziela, w powietrzu cisza. Na Jeżycach spaceruje tylko kilka osób. Z turystycznego zgiełku, którego doświadczaliśmy przez ostatnie dwa dni trafiamy do miejsca, gdzie czas dziś płynie trochę wolniej. Znowu przyglądamy się kolejnym zachwycającym, ozdobnym kamienicom. Część z nich niszczeje i przypomina klimat warszawskiej Pragi czy łódzkiej Piotrkowskiej, ale Jeżyce są bezapelacyjnie miejscem, które w Poznaniu trzeba zobaczyć. Te balkony, te wielkie akacje rzucające cień na stare drzwi i okiennice. My mamy czas tylko na krótki spacer i obiad. Obiad w nie byle jakim miejscu, bo w Kuchni Yeżyce – poleconej nam przez mojego kumpla Czarka. Kuchnia Yeżyce znajduje się chyba w jakimś dawnym prlowskim sklepie. Zachowano wielkie okna i charakterystyczne drzwi. Wystrój w środku mega na plus. Kwiaty, stosy gazet KukBuk, wielki, drewniany stół, który jest największą ozdobą lokalu. Do tego cała ściana udostępniona do pisania po niej kredą przez dzieciaki, foteliki dla dzieci. Minus za czas oczekiwania na jedzenie. Może dlatego, że byłam cholernie głodna, co widać na załączonych zdjęciach. Zamówiliśmy karmelizowaną wątróbkę drobiową z penne (Monia) i filet z kury z cukinią i pysznym sosem kolendrowym. Jedzenie naprawdę dobre. Może nie tak dobre jak w Tapaście, ale miejsca warte odwiedzenia. Plus ogromny za lokalizację.

1-Kopiowanie6  2-Kopiowanie6  3-Kopiowanie6  4-Kopiowanie5  5-Kopiowanie5  6-Kopiowanie5  7-Kopiowanie4  8-Kopiowanie3 9-Kopiowanie3
1-Kopiowanie7 2-Kopiowanie7 3-Kopiowanie7 4-Kopiowanie6 5-Kopiowanie6 6-Kopiowanie6 7-Kopiowanie5

Taki oto Poznań widziany naszymi oczami. Prawda, że piękny? To doskonały pomysł na weekend, a my po raz kolejny utwierdzamy się w przekonaniu, że Polska zachwyca. Nie tylko turystów. Zachwyćcie się i Wy i eksplorujcie nasz kraj ile się da. Możecie się oczarować tak jak my Poznaniem.

Może Ci się również podobać

11 Komentarze

  • Odpowiedz Letty Czerwiec 22, 2016 at 8:09 am

    Basiu, dziękuję Ci bardzo za ten post. Poznań, moje rodzinne miasto, w którym mieszkam już lat …dzieści 🙂 a o tylu fajnych, nowych miejscach nie wiedziałam. Zmobilizowałaś mnie, by się wybrać to tych knajpek, bo raczej standardowo chodziłam w te same miejsca. Poznań widziany Twoimi oczami… nie wiem, jest jakiś inny, piękny, po prostu dla mnie powszedni dla Ciebie nowość, zachwyca. Niezmiernie mi miło, że tak pozytywnie odebrałaś moje miasto.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 22, 2016 at 5:27 pm

      Oh bardzo Ci dziękuję za komentarz. Twoje miasto jest piękne 🙂

  • Odpowiedz Wojtki Wrzesień 24, 2016 at 5:18 pm

    Jeśli chodzi o fajne miejsce do zjedzenia obiadu to polecam Małego Cesarza na Obornickiej. Często jadamy tam z żoną i mają na prawdę bardzo dobre jedzenie 🙂

  • Odpowiedz Bart Simpson Luty 26, 2017 at 6:09 am

    Fajny spacer szkoda,że brakowało kontaktu z kimś z Poznania bo pokazałbym Wam miejsca jeszcze lepsze,ciekawsze itd.Zapraszam następnym razem dam kilka wskazówek.Poznań to nie tylko jedzenie i picie.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Marzec 2, 2017 at 9:33 am

      Pewnie, że nie 🙂 Pozdrawiam

  • Odpowiedz Kinga - mylittlepleasures.pl Maj 23, 2017 at 10:31 am

    Jadę w tym roku na Blog Conference Poznań i przygotowując się do wyjazdu trafiłam na Twojego bloga. Świetne miejsca i piękne zdjęcia.
    Poznań to jednak fajne miasto z ogromnym potencjałem. Byłam w nim już kilka razy, ale każda wizyta jest przeżywana tak samo, jakby to był pierwszy raz.
    Mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić polecane przez Ciebie miejsca 🙂

  • Odpowiedz Ania Maj 26, 2017 at 3:24 pm

    Piekne ujęcia. Niedawno moja kolezanka przeprowadzila się do Poznania i już przebieram nóżkami, kiedy się do niej wybiorę. Głównym celem będą wlasnie Jeżyce, miejsce akcji mojej ukochanej Jezycjady. A odnosząc się do lotniska, w sierpniu mam pierwszy w życiu lot, z Poznania właśnie. Powiedzcie Basiu z Tomkiem, jako specjalisci, ze nie ma się czego bać To moja fobia. 35 lat na karku i unikanie samolotow jak ognia. Nawet tak sobie dowcipkuje, ze polecę dopiero w swoje 80 urodziny ( do Beverly Hills)

    • Odpowiedz Basia Szmydt Maj 27, 2017 at 7:20 am

      Aniu statystyki są najlepszym pocieszycielem statystycznie mniej jest wypadków w górze niż na dole. Nie ma się czego bać

  • Odpowiedz Maryśka89 Sierpień 31, 2017 at 10:40 am

    Poznań <3 Wiele razy już tam byłam z narzeczonym 🙂 Jezioro Maltańskie – mega polecam na spokojny spacer i ładne widoki 🙂
    Robiliście wiele tych samych rzeczy, co my haha. Nawet niektóre miejsca się zgadzają 😀 Jedyna różnica jest taka, że my postawiliśmy tym razem na apartamentyp, a nie hotel. Jezeli byście chcieli wybrać się jeszcze raz, to looknijcie sobie, może coś fajnego znajdziecie 🙂 http://apartamenty.poznan.pl/

  • Odpowiedz Janka Wrzesień 20, 2017 at 1:10 pm

    Oj tak, jadłam przepyszne frytki belgijskie (ORYGINALNE), duże, mięsiste świetnie wysmażone ze znakomitymi sosami własnej receptury i wykonaniu – na Jeżyckiej/Kochanowskiego (dawne PKO).
    Powstał pyszny zakątek Foodtruckowy i tam się ulokowały – na stałę -te najlepsze frytki, jakie w życiu zdarzyło mi się zjeść.
    a zamawiam frytki wszędzie, gdzie tylko mam okazję ich skosztować .
    Foodtruck robi, dodatkowo, świetne wrażenie, przemiła obsługa i doradzają, jaki sos dobrać – aby najlepiej schlebić podniebieniu.
    Jutro znów tam się wybieram, tym razem z grupą przyjaciół, obiecałam ich tam zaprowadzić. Janka z Poznania

  • Odpowiedz Tomek Październik 29, 2017 at 11:40 pm

    Latem na Śródkę trzeba koniecznie wieczorkiem zajrzeć, zjeść, muzykantów posłuchać

  • Napisz odpowiedź