Odkrywamy Świat PODRÓŻE

RZUĆ WSZYSTKO I… JEDŹ KAMPEREM W ŚWIAT!

Kwiecień 11, 2017
20170326_131744

Wakacje wczesną wiosną, w marcu, bez konkretnego planu, bez organizowania noclegów i trasy, z dwójką dzieci, spontanicznie. Jak to zrobić? KAMPEREM! 🙂

Pewnego marcowego dnia do zaparkowanego przed naszym domem kampera załadowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i pojechaliśmy przed siebie. Zgodnie z ideą #gdzieciekolkaponiosa
Poniosło nas do Włoch, po których jeździliśmy ponad tydzień, a kamperem pokonaliśmy ponad 4500 kilometrów. Po powrocie zgodnie stwierdziliśmy, że to był jeden z naszych najlepszych wyjazdów. Dlaczego? Już za chwilę wszystko ci opowiem. Zacznijmy od początku…

DLACZEGO KAMPER?

8

Pewnego dnia dostałam maila od cudnej ekipy Cordigo z pytaniem czy może nie miałabym ochoty wziąć kampera i pojechać sobie w świat. Odpisałam mniej więcej: „Halo? Czy wy właśnie chcecie spełnić moje marzenie?”. Chcieli! I to nie jedno jak się później okazało. Tym oto sposobem poznałam Dianę i Pawła – prawdziwych pasjonatów caravaningu, którzy swoją pasją chcą zarazić Polaków i przekonać ich, że kamper jest dla wszystkich, a nie tylko dla niemieckich emerytów 🙂 Kiedy ustaliliśmy termin wyjazdu próbowaliśmy z Tomkiem założyć jakiś plan podróży, zwiedzania, trasy – cokolwiek! Zawsze wtedy Diana i Paweł tajemniczo się uśmiechali, z pobłażaniem wręcz i mówili: „Zobaczycie, że pojedziecie tam gdzie was kółka poniosą”. Ale jak to tak! Bez planu? Tak nie można, zwłaszcza z dzieciakami, ja muszę mieć plan, muszę się zorganizować przecież! Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mają rację 🙂 W dniu wyjazdu, kiedy to jednocześnie wyprawiałam urodziny mojemu 4 latkowi i nastawiałam 3 pralki i 3 suszarki – odpuściłam. Niech będzie „#gdzieciekolkaponiosa , ale niech niosą do Włoch, tam gdzie ciepło. Tak Tomasz! Wieź mnie do Włoch – rzekłam. I pojechaliśmy. W siną dal.

JAKIM KAMPEREM POJECHALIŚMY I CO ZE SOBĄ ZABRALIŚMY?

4 9

Nasz kamper, który przewiózł nas między innymi po krętych i wąskich, wiejskich drogach Toskanii, który dał radę również w ekstremalnych warunkach, który wytrzymał zmasowany atak moich dwóch synów – jest małym, motoryzacyjnym cudem. Nazywa się PLA HP69, choć ta nazwa wcale nie musi ci niczego mówić. Ważne jest to, co to cudo ma w środku. Kiedy pierwszy raz weszłam do kampera Cordigo – oniemiałam. No cóż namiot, który wzięliśmy do Chorwacji to to nie był 🙂 To była, moja droga, willa na kółkach, a w środku wszystko:
– 5 miejsc siedzących, z czego fotel kierowcy i pasażera były tak wygodne, że chętnie bym je wykręciła i wstawiła u siebie w salonie. Dodatkowo obracały się tak, że można było w jednej chwili usiąść całą rodziną przy wspólnym stole i zjeść obiad.
– 5 miejsc do spania. Wielkie małżeńskie łóżko z mega wygodnymi materacami i łóżko dla chłopaków, które po naciśnięciu guzika zjeżdżało sobie z sufitu. Dodatkowo zabezpieczone było siatką, tak by chłopaki w nocy z niego nie spadli
– duży stolik, przy którym dzieciaki podczas podróży mogły malować, lepić z ciastoliny, grać w planszówki i budować z lego, i przy którym cała nasza czwórka mogła wygodnie usiąść i zjeść
– wielki bagażnik, d którego można było zmieścić pół domu, zabrać więcej rzeczy niż to jest potrzebne i przygotować się na absolutnie każdą pogodę (mój mąż rozważał zabranie deski snowboardowej)
– bagażnik zewnętrzny na 4 rowery
– dziesiątki wygodnych schowków i szuflad wewnątrz kampera
– kuchenkę, lodówkę, zamrażarkę
– prysznic, pod którym swobodnie się umyjesz nawet jeśli masz prawie 2 metry wzrostu. Toaletę oczywiście też.
– telewizor i antenę satelitarną z bajkami dla dzieciaków (lubimy 🙂 )
– ogrzewanie – w kamperze naprawdę jest ciepło, nawet gdy w nocy przymrozki
– alarm, który włączasz sobie na noc i za każdym razem, kiedy „wychodzisz w miasto” 🙂
– rozkładana, wysuwana markiza
– dodatkowo właściciele zadbali o to, żebyś jak najmniej sprzętów zabrała z domu. W związku z tym szuflady są wypełnione wszelkimi naczyniami, łącznie z kieliszkami do wina i korkociągiem, a w bagażniku czeka na ciebie składany stolik i 4 krzesła – w sam raz na poranne śniadanie z widokiem na wzgórza Toskanii

Witaj w idealnym domu na kółkach. Robi wrażenie nie sądzisz? 🙂

10

Co zabraliśmy ze sobą?
– ubrania na różną pogodę
– pościel, choć tę również właściciele oferują
– ręczniki
– zabawki dla dzieciaków
– książki, ładowarki, aparat
– blender i całą masę jedzenia, z czego połowę i tak przywieźliśmy z powrotem

NO TO CO? W DROGĘ!

trasa

Oto nasza trasa, wymyślana na bieżąco, zmieniająca się kilka razy w ciągu dnia, w zależności od pogody, ochoty, krajobrazów i często też pięknego zdjęcia znalezionego na Pintereście po wpisaniu hasła „Tuscany” 🙂

Z Warszawy ruszyliśmy do Katowic, potem przez Austrię do Wenecji. Z Wenecji nad Jezioro Garda, a stamtąd w kierunku wymarzonego Cinque Terre i miasteczka Riomaggiore. Potem już na totalnym spontanie zaczęliśmy po prostu jeździć po wzgórzach Toskanii z pominięciem jakichkolwiek autostrad. Dotarliśmy do miasteczka San Gimignano i Montepulciano. Pod koniec wyjazdu trafiliśmy do położonego wysoko w górach Castel San Niccolo, o którym Tomek wjeżdżający do niego w nocy, na moją prośbę (bo właśnie tam miał być lokalny targ) wolałby zapomnieć, a następnie do Florencji, w której dowiedzieliśmy się kilku istotnych rzeczy:
#1 Że kamperem raczej nie wolno wjeżdżać do śródmieścia Florencji, to znaczy wjechać niby można, ale później można nie wyjechać, bo bramy są bardzo wąskie, w dodatku średniowieczne
#2 Że nawet jeśli nie znasz włoskiego, a wjedziesz kamperem między wąskie, średniowieczne uliczki, to w mig złapiesz, które z wykrzykiwanych w twoim kierunku słów są przekleństwami
#3 Że Florencja nie zając nie ucieknie i że wrócić do niej można zawsze, ale teraz czym prędzej stąd trzeba uciekać, zanim nas wsadzą na 48 godzin
Zatem z Florencji, której nie zwiedziliśmy, ruszyliśmy z powrotem w kierunku Wenecji zataczając koło. Zjedliśmy pyszne kluchy na do widzenia i w nawigacji wpisaliśmy „dom”.

_MG_3256 5 6 7

NASZE WRAŻENIA Z PODRÓŻY KAMPEREM. 

O moich wrażeniach pisałam ci na bieżąco na moim Facebooku i Instagramie. To była przepiękna, fascynująca przygoda, której każdy powinien choć raz doświadczyć. Spełniło się nasze marzenie. Zawsze, odkąd pamiętam, marzyliśmy, by wsiąść z dzieciakami do kampera i ruszyć w świat. Nawet nie podejrzewałam, że taka forma podróży daje tak niesamowite poczucie wolności. Po jakiś 2 dniach skończył mi się cały stres związany z brakiem planu, a ja z uśmiechem na ustach, nie martwiąc się o nic przesuwałam sobie palcem po mapie, albo po zdjęciach na Pintereście.
Kiedy podróżujesz kamperem jedziesz gdzie chcesz, zmieniasz plany kilka razy w ciągu dnia, dostosowujesz je do humorów całej rodziny, nie spinasz się, nie denerwujesz. To ty podejmujesz decyzję czy masz ochotę poruszać się autostradą, czy chcesz z niej zjechać i się po prostu zgubić. Zatrzymujesz się przy byle polanie, rozkładasz markizę, stoliki i po zjedzonym obiedzie stwierdzasz, że albo jedziesz dalej, albo zostajesz tu na kilka dni. Możesz być ciągle w trasie i podziwiać widoki, zwłaszcza gdy pada deszcz, albo możesz zaparkować kampera i przejechać się metrem, by pozwiedzać Wenecję, a potem wrócić do swojego domu na kółkach, w którym weźmiesz kąpiel i wygodnie się wyśpisz. Z punktu widzenia rodzica to kolejna rzecz, która sprawia, że się nie stresujesz. Nie straszne ci żadne „siku,piciu”, bo kuchnia i toaleta jadą z tobą – nie zapominaj! 🙂

2
16

Podczas tygodnia podróży zobaczyliśmy tyle miejsc i doświadczyliśmy tylu wspaniałych rzeczy, że do dziś mam gęsią skórkę, kiedy oglądam zdjęcia. Żadna inna forma zwiedzania nie pozwoliłaby mi tak skondensować tego w czasie i narzucić sobie takiego tempa. Choć oczywiście kwestia intensywności podróżowania kamperem to także indywidualna sprawa. My chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej i nigdy nie spędziliśmy 2 nocy w tym samym miejscu. Z resztą jazda kamperem to frajda i nawet jeśli wieczorem obiecywaliśmy sobie, że teraz trochę posiedzimy w jednym miejscu, to rano po śniadaniu padało magiczne” no to co? w drogę?”.

Wydaje mi się, że ie było nas miesiąc, bo tyle się wydarzyło. Prosecco i pyszna pizza w Wenecji, szybkie espresso nad jeziorem Garda, śniadanie na łące spowitej mgłą, gdzieś w samym środku Toskanii, najlepsze lody na świecie w maleńkim San Gimignano, wino kupowane na litry w Montepulciano, spacer wśród domów przyklejonych do ścian w najpiękniejszym Riomaggiore, kilometry rozmów, gier z dzieciakami, śmiechów i płaczów foszastych, mroźny poranek gdzieś w górach i upalne popołudnie we Florencji. To wszystko i jeszcze więcej zamknięte w kilkunastu dniach na kółkach.

Jestem mega szczęśliwa, że mogłam tego doświadczyć! Potraktuj ten wpis jako wstęp. W następnych pokażę Ci jak kamper sprawdzał się na codzień, gdzie nas dowiózł, a gdzie mu jednak wjechać nie było wolno 🙂 O czym musieliśmy pamiętać, by podróżować nim swobodnie i nie panikować, gdy okazało się, że zapomnieliśmy opróżnić toaletę, albo gdy chcieli nam wlepić mandat – oczywiście po włosku. Opowiem ci też trochę o parkingach, miejscach postojowych, które nie są kempingami, o tym gdzie należy serwisować dom na kółkach i dlaczego to takie ważne, by o tym pamiętać 🙂

Jeśli tak jak ja chcesz pojechać kamperem w świat – zrób to koniecznie.
W kwietniu i maju (wyłączając Majówkę) dostaniesz 15 % zniżki, jeśli wpiszesz w formularzu rezerwacyjnym na stronie CORDIGO hasło „15nawiosne” (ważny do 30.04) o TUTAJ –> KLIK

Polub CORDIGO na Facebooku o tutaj –> klik!
Śledź ich kampery na Instagramie o tutaj –> klik!

Na koniec wpisuj w wyszukiwarkę hasztagi #gdzieciekolkaponiosa #cordigoontheway #cordigo #jedziemyzcordigo i zobacz jak wyglądała nasza (i nie tylko nasza) piękna podróż.
Złap bakcyla i jedź zobacz świat. To dużo bardziej cenne niż nowa para butów czy telewizor.

Uściski i do następnego

20170323_172605

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

15 Komentarze

  • Odpowiedz Hania Ananas Kwiecień 12, 2017 at 8:23 am

    Widzę Twoje zdjęcie z Cinque Terre i od razu przypomina mi się nasza zeszłoroczna podróź *_* http://www.pineap.pl/2016/06/photo-diary-cinque-terre/

    Nie zwiedziłam dużo świata, więc mogę nie mieć racji, ale dla mnie te urokliwe miasteczka w skałach to najpiękniejsze miejsce, jeśli nie na świecie, to chociaż w Europie. To jest 100% mój klimat i nie umywają się do tego żadne wypasione plaże, dżungle i Bóg wie co jeszcze 🙂

    Co do kampera, w sumie nigdy nie popierałam stereotypowej opinii, że to tylko dla emerytów. Naoglądałam się za dużo filmów, gdzie młodzi podróżują camperami po świecie i z chęcią sama przeżyłabym coś takiego. Myślę jednak, że trzeba być chociaż we 4, jak nie z dziećmi, to chociaż ze znajomymi, we dwójkę tak jakoś smutno 😉 No i jak jedno by spało, to drugie zostaje samo za kółkiem, a jednak fajnie, jak ktoś siedzi i zagaduje kierowcę 😉

    Pozdrowienia!
    Hania

  • Odpowiedz Katinka Kwiecień 12, 2017 at 10:28 am

    Aaaaaaaaa! ZAZDROSZCZĘ BASIK! Tak bardzo zazdroszczę! 🙂 Wspaniała przygoda! 🙂
    Kamper jest super wspaniały! Jedziesz tam gdzie Cię koła poniosą! Nie jesteś uzależniona od hoteli, od pogody, OD NI-CZE-GO!

  • Odpowiedz Pola - Odpoczywalnia Kwiecień 12, 2017 at 7:19 pm

    Ale zazdroszczę! Cudowna przygoda! To i nasze marzenie, póki co jeździmy z dzieciakami z namiotem:)

  • Odpowiedz Jolka Kwiecień 13, 2017 at 6:56 am

    Ekstra!!

    Basiu, z innej beczki: jak ogarnąć internet za granicą? Wykupiłaś jakiś pakiet czy korzystałaś z roamingu?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Kwiecień 13, 2017 at 8:28 am

      Od swojego operatora mialam 500 MB, a pozniej uzupelnialam sobie w miare potrzeb, rowniez w swojej sieci. Myślę, ze dobrze jest tez kupic sobie po prostu jakis starter za granica z pakietem internetu.

      • Odpowiedz Jolka Kwiecień 13, 2017 at 1:27 pm

        Bardzo Ci dziękuję za informację!

        PS. Uwielbiam tu zaglądać!

  • Odpowiedz Kat Nems Kwiecień 13, 2017 at 9:03 am

    Basia, następnym razem poproszę kierunek Londyn i wpadnij do mnie!! :))
    Jestem zachwycona pomysłem i realizacją przygody!

  • Odpowiedz Antypatycznie Kwiecień 13, 2017 at 9:13 am

    Genialna sprawa! Sama jestem zachwycona, bo mam podobne marzenie. Tylko najchętniej wyjechałabym na rok, nie na 2 tyg i do Islandii nie do Włoch, ale i tak zazdroszczę 🙂 I gratuluje oczywiście, bardzo fajnie że ma taki genialny komfort.

  • Odpowiedz Ewelina Kwiecień 13, 2017 at 3:32 pm

    Gratuluję tak wspaniałego pomysłu i realizacji. Nam kamper chodzi po głowach od dłuższego czasu. Niestety z racji wykonywanych zawodów i faktu, że wakacje mamy tylko w tzw sezonie wysokim ceny skutecznie uniemożliwiają nam realizację pomysłu. Póki co obchodzimy się smakiem, ale kto wie może kiedyś…:)

  • Odpowiedz Anna Kwiecień 14, 2017 at 10:04 am

    Nasza Kochana Toskania
    PS szkoda, ze po drodze nie udalo nam sie napic kawy w Wiedniu, ale moze nadrobimy przy kolejnej okazji

  • Odpowiedz Monika Dawidowicz Kwiecień 17, 2017 at 4:52 pm

    Powiem Ci, że mocno mnie przekonałaś do takiej podróży. Zawsze mi się marzyła, ale bez dzieci (co przez najbliższych kilkanaście lat i tak nie będzie możliwe), ale może i z nimi ma to sens.
    Pewnie jak nienormalna robiłabym codziennie milion sesji zdjęciowych w camperze 😛

  • Odpowiedz Magda Kwiecień 18, 2017 at 6:47 pm

    Nasze marzenie odkąd się poznaliśmy :))) Świetna wyprawa! Zazdroszczę i wracam do zdjęć. P.S. Kurcze dopiero Ty mi podsunęłaś myśl, że kamperem to można też i przed sezonem jechać. Dzięki 🙂

  • Odpowiedz Marta Kwiecień 20, 2017 at 7:43 am

    Dlaczego dla niemieckich emerytow? Bo ich po prostu na to stac…

  • Odpowiedz Magda Kwiecień 22, 2017 at 7:21 am

    Pięknie wyglądacie i bardzo klimatyczny wyjazd 😉
    Przypominają mi się stare, amerykańskie filmy.
    Ja też tak chcę!

  • Odpowiedz ola Lipiec 14, 2017 at 10:52 am

    Świetne, pokazujecie , ze z dziećmi mozna, niema przeszkód, my wynajmiemy we wrześniu i tez pojedziemy…. na południe Europy. Dziekuje za inspiracje.

  • Napisz odpowiedź