CO U NAS? JEDZENIE

SZUKAMY DOBRYCH SMAKÓW: HEALTHY AS HELL W WARSZAWIE

Grudzień 19, 2016
27

Odkąd zaczęłam jeść inaczej zmieniło się także moje podejście do jedzenia na mieście. Odeszły w zapomnienie (przynajmniej na chwilę) ciepłe pączki popijane jogurcikiem i kanapki ociekające majonezem kupowane w podziemiach Centralnego (a dobre, nie powiem :D). Teraz, skoro tak ambitnie podeszłam do tematu jedzenia w domu, postanowiłam pociągnąć temat również wtedy, kiedy przebywam poza domem.
Ostatnio wybraliśmy się z Tomkiem na super szybką randkę do Warszawy. Wcześniej zapytałam na swoim fanpejdżu „gdzie zjeść?” i po raz kolejny przekonałam się jak wspaniałe i zaangażowane mam czytelniczki (sorry Panowie, ale jest was tutaj garsteczka – pozdrawiam najcieplej!). Nieważne czy polecają mi film na wieczór, czy knajpkę, do której muszę się udać, zazwyczaj dostaję mnóstwo podpowiedzi i zazwyczaj są strzałem w dziesiątkę, dlatego wielkie DZIĘKUJĘ dla każdej z was osobno <3

Tym razem na pierwszy ogień poszła maleńka knajpka Healthy as Hell, ukryta w przepięknej kamienicy. W samym Śródmieściu, ale schowana tak, że mieliśmy poczucie jakbyśmy się znaleźli w innym wymiarze. To fenomen warszawskich kamienic. Nawet te umieszczone w ścisłym centrum, przy Jerozolimskich, odwiedzane nawet o 16:30, kiedy w Warszawie panuje istny Meksyk, mają w sobie coś takiego, co pozwala ci się przed tym zgiełkiem schować. Wchodzisz do jej wnętrza, odkrywasz studnię – dziedziniec, po którym przechadzają się leniwie koty, gdzie stoi zaparkowany rower, przypięty do rozpadającej się rynny, gdzie znajdujesz starą kapliczkę z Matką Boską. Magia.
Na takim właśnie magicznym dziedzińcu, przy Koszykowej 59/36 znajduje się maleńka knajpka Healthy as Hell.
Kiedy wchodzisz do środka ze zdziwieniem odkrywasz jak małe potrafi być miejsce, w którym serwują podobno dobre jedzenie. Chwilę później odkrywasz jeszcze kilka fajnych rzeczy. Wystrój, który dla mnie – konsumenta jest szalenie ważny, a ten w Healthy jest niepowtarzalny. Prosty, ale zaskakujący. Moim absolutnym faworytem jest granatowy sufit skropiony złotą farbą, który, jeśli byłabym dzieckiem, nazwałabym niebem z konstelacją gwiazd. Do tego piękne lampy, imponujący neon i wystrój za barem, proste sprzęty i mikroskopijna ilość miejsca. Do dyspozycji gości jest tylko 18 miejsc, z czego większość przy wielkim, wspólnym, drewanianym stole. Fajnie!

1d
1a 1b 1c
1fNo dobrze. Wystrój wystrojem, klimat klimatem, ale my tam jeść przyszliśmy. I to w dodatku jeść inaczej, bo wegańsko! Byliśmy naprawdę potwornie głodni, a Tomek zdążył rzucić hasło „Może jednak ja pójdę na burgera i cię dogonię?” 🙂 Namówiłam go jednak na wege jedzenie i okazało się, że całkiem słusznie, bo mój mąż wcinał wegański boczek i smalec, aż mu się uszy trzęsły.
Co zamówiliśmy?
Ja wegański smalec, zdaje się, że z fasoli, na bezglutenowej, chrupiącej bagietce (alleluja!) z kiszonym ogórkiem, do tego sałata i marynowany, zielony ogórek, ale marynowany w czymś tak dobrym, że jak ja nie przepadam za zielonym ogórkiem, tak ten był wybitny. Do tego smoothie z kiwi, jabłka i szpinaku – pycha!
Tomek zjadł wegański boczek, czyli sfermentowany tempeh (robi się to z soi), przyprawiony między innymi wędzoną papryką, sałata z ogórkiem takim jak mój i coś a la guacamole. Do tego dzbanek delikatnej, ale mocnej kawy parzonej w dripie. Wiesz czym mój mąż był zachwycony najbardziej? Boczkiem! Smakował jak mięso po prostu. Zadziwiające 🙂

1e 18 19 20 21 22 23 24W Healthy as Hell możesz zamówić jedzenie na wynos, skomponować swoją własną sałatkę, zamówić ciasta bezglutenowe, słodzone naturalnymi słodzikami i generalnie zasugerować wszystkie swoje pomysły dotyczące twojej potrawy (pod warunkiem, że będzie wegańska), bo właściciele są po prostu normalnymi, ciepłymi i mega pozytywnymi, normalnymi ludźmi, do których się wraca. Możesz też kupić sobie sprzęt do parzenia kawy, wyselekcjonowane herbaty czy też ręcznie robione masło orzechowe. Jeśli szukasz doskonałęj kuchni wegańskiej, nie chcesz jeść tylko zielonej sałaty, ale wyszukane zaspokajające każde podniebienie potrawy, jeśli chcesz odkryć piękne, kameralne wnętrze, wreszcie jeśli chcesz się przekonać jak to jest stworzyć miejsce z duszą – to polecam ci Healthy as Hell. Skosztuj koniecznie 🙂
My żałujemy tylko tego, że zjedliśmy tak mało. Wszystko dlatego, że mieliśmy iść gdzieś dalej. Gdzie? Do Hali Koszyki, która tego grudnia rozbłysła tysiącami światełek i po prostu zachwyca. Ale to jest już zupełnie inna opowieść.

1g 14 27 28 30 33

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

4 Komentarze

  • Odpowiedz Irmina Grudzień 19, 2016 at 8:04 pm

    Jak dobrze, że kolacja jeszcze przede mną, haha:))

  • Odpowiedz Ewela Grudzień 26, 2016 at 11:41 pm

    Jeśli podobało Ci się w Healthy as Hell, to zasmuci Cię wiadomość, że lokal będzie funkcjonował tylko do końca grudnia. Właściciele kilka dni temu wydali oficjalne oświadczenie, że zamykają interes.

  • Odpowiedz tekstualna Grudzień 28, 2016 at 8:44 pm

    ej, pojedziemy tam w sobote 7go? Czy już będzie zamkniete? 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 29, 2016 at 3:49 pm

      Już będzie zamknięte, ale zrobię Ci smalec z fasoli 🙂

    Napisz odpowiedź