fbpx

BARDZO ROZŁADOWANE BATERIE

Autor: Basia Szmydt

Macierzyństwo to nie jest bułka z masłem. Mówili ci tak? Czy raczej roztaczali przed tobą wizję wiecznej sielanki?
Wiesz… ja czasem, tak najzwyczajniej w świecie, mam dosyć. I musisz mi uwierzyć na słowo, że nie ograniczam się wtedy tylko do krótkiego westchnięcia i pomasowania bolącego karku.
Nie.
Kiedy dopada mnie kryzys w byciu rodzicem walę głową w ścianę i rozpadam się na milion nieperfekcyjnych kawałków.
Po prostu.
Niczego sobie nie tłumaczę, nie szukam w sobie ogromu wdzięczności, nie przeglądam zdjęć dzieci z dzieciństwa, nie uśmiecham się mimo wszystko.
Kiedy mam kryzys to sobie po prostu na niego pozwalam. Bo każdy, absolutnie każdy ma prawo do przeżywania wszelkich emocji. Szczególnie kiedy jest matką z dziećmi w domu podczas wakacji 🙂

IMG_2928 (Kopiowanie)

Jesteś matką? Czy ty też, tak jak ja, masz momenty, że czujesz, że jeśli jeszcze raz usłyszysz cokolwiek na temat Lego Ninjago Nexo Knights albo o lodowym Ninjago z super mocami, to eksplodujesz?
Czy ty też, tak jak ja, udajesz, że nie słyszysz, kiedy twoje dziecko woła „Mamoooooo” po raz szesnasty w ciągu ostatniej minuty?
Powiedz, że też czasem chowasz się gdzieś z tabliczką czekolady, mimo że 10 minut wcześniej zarządziłaś słodycze w weekendy tylko, absolutnie i bez odwołania.
Że czytasz Pudelka na dobranoc, bo nie znasz nic bardziej odmóżdżającego po całym dniu, niż saga rodziny Kardashianów.
Czy ty też codziennie wieczorem, słysząc miarowe oddechy swoich dzieci, obiecujesz sobie, że jutro to na pewno będzie lepiej, spokojnie, że jutro to się ogarniesz, a pierwsze promienie słońca przywitasz assanem jogi i głośnym dzień dobry? Czy ty też rozczarowujesz się, zanim otworzysz powieki do końca i stwierdzasz, że cały plan poszedł w …
Czy przybijesz mi pionę, kiedy powiem ci, że są dni, podczas których już o 15 myślę o tym, co porobię wieczorem, kiedy moje dzieci zasną?
Czy tak jak ja kombinujesz wtedy jak by tu wyrwać się na randkę, taką z pasem od pończoch, taką żeby pojeździć autem, szybko, po mieście oświetlonym latarniami. Taką, żeby nie myśleć, że trzeba być w domu przed północą, bo dzieci przecież! Bo kasza rano i w ogóle. Bo szkoła przedszkole, logopeda i szczepienia. Taką, żeby myśleć o sobie tylko.  W 100 %. O sobie i o tym co wydarzyć się może za chwilę. I że to wcale nie musi być z planem zgodne.
Powiedz jak często mówisz „zaraz” i „za chwilę” ? Przyznaj chociaż, że ci się zdarza – tak bym poczuła się odrobinę lepiej.

_MG_1406
Wiesz odkryłam rzecz nieprawdopodobnie pomocną. Okazuje się, że kochanie do granic, takie do utraty tchu. Takie, które sprawia, że wstajesz w środku nocy, bo sobie przypomniałaś, że jutro bal przebierańców w przedszkolu i robisz coś z niczego, ale zawsze coś. Takie, że pozwalasz się zakopać pod swoją kołdrę nad ranem, mimo, że ostatni raz spałaś w 2010. Takie, że myjesz razy milion, wycierasz, tłumaczysz i wybierasz pietruszkę zieloną i paskudną z zupy. Że kochanie takie jest możliwe, i że może iść w parze ta miłosć ze wspomnianym kryzysem. I że im wcześniej sobie ten człowiek, ta matka właśnie, uświadomi, że to normalne, i że nie jest doprawdy najgorszym człowiekiem na świecie, tym lepiej dla niej. Tym krócej może ten kryzys potrwać, tym mniej się matka natyra, by wszystko lśniło (wiadomo – wyrzuty sumienia, gdzieś trzeba dać im upust).

Bo wszystkie uczucia są dla ludzi. Wszystkie absolutnie. Radość bez granic, wzruszenie też bez granic, smutek, dól jak stąd do Masecziusets, zmęczenie masakryczne, takie, o które byś sama siebie nie podejrzewała ( a mówili, że jak podrosną to odpoczniesz) i wreszcie kryzys. Kryzys wszystkiego. Brak mocy przerobowej, brak energii, brak wszystkiego. Pozwól sobie na każde z tych uczuć. Nie rób z siebie supermanki. Mam tak samo – serio.

Spodobają Ci się także:

33 komentarze

Tekstualna 10 sierpnia, 2016 - 7:09 pm

Ja też <3

Reply
Ann R 10 sierpnia, 2016 - 7:15 pm

Przyznaję i przybijam piątkę..

Reply
Ola 10 sierpnia, 2016 - 7:23 pm

Noooo wiadomka

Reply
Dagmara 10 sierpnia, 2016 - 7:28 pm

I ja! Właśnie sobie obiecałam, że jutro to już na pewno zostanę oazą spokoju i matką roku czerpiąc dziką radość z KAŻDEJ chwili z moimi dziećmi. No ale nie oszukujmy się – młodsza ząbkuje, więc prawdopodobnie już w nocy zaklnę siarczyście wstając po raz kolejny… Oj kryzys trwa niewątpliwie od kiedy w przedszkolu wakacje. Tylko jak właściwie przystać na niego? Bo ja nawet jakoś specjalnie się nie biczuję (wiem, że robię, co w mojej mocy, chwilowo sama z dwójką dzieci), ale z drugiej strony świadomość, że ciągle tracę cierpliwość, bez sensu się wkurzam i podnoszę głos – jednym słowem ciągle powtarzam te same błędy – trochę mnie dobija.

Reply
tarapatka 10 sierpnia, 2016 - 7:31 pm

Pewnie, że też tak mam! Dzień bez takich myśli – dniem straconym 😉

Reply
Kaja 10 sierpnia, 2016 - 7:31 pm

Basiu… Mam juz „duże” dzieci… Przybijam „DUŻĄ ” piątkę … I idę czytać pudelka… Bo co mi zostało

Reply
paula 10 sierpnia, 2016 - 7:40 pm

Bardzo potrzebowałam tego wpisu właśnie dziś. Bardzo. Dziękuję:)

Reply
alemucha 10 sierpnia, 2016 - 7:44 pm

Basiu ja Ci bardzo polecam film Złe mamuśki. Pomoże napewno na humor wpłynie 🙂 ja dzisiaj takiego sms napisałam do koleżanki pozwolę sobie wkleić , wulgaryzmy zatuszuje 😉 „Czy Ty moze tez taki dzisiaj masz
dzień??Nosi mnie jak cholera dre się na nia,mleka nie mam, ale za to mam zgage,syf w domu, ból w stawach, w glowie wku** . Obiad się sam nie zrobi, siki z podłogi nie zmyja bo ona namiętnie na sedes akurat dziś chce robić, gluty się same spod nosa nie wytra, obiad sam sie kur** nie chce nastawic,nieustannie nudzi się księżniczka dzisiaj a gdy mówię że mam dosyć pytania czemu zamienia je na formę dlaczego, sąsiedzi słyszeli jak darlysmy się przy usypianiu. Ale juz śpi a ja ?? A ja leżę i mam wrażenie że moje hormony zamienia się w ogień i spala mi chalupe.. tak że tak .. chuj** że pada ;)”
A potem miałam godzinę dla siebie,reset, postanowiłam że ten dzień nie może być cały taki upieklam chleb zrobiłam chalwe. Właśnie wrzuciłam kulkę różana do kąpieli i przyszła córcia i zadała mi 12 pytan odnośnie tego co pływa w wodzie.. także dzis dziękowałam za możliwość korzystania z YouTube w tel. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło

Reply
paulina 10 sierpnia, 2016 - 7:58 pm

Basiu, piątka.

Reply
Emila 10 sierpnia, 2016 - 8:05 pm

Moja dusza krzyczała dziś przy spłukiwaniu wanny…

Reply
mum.two.boys 10 sierpnia, 2016 - 8:33 pm

Ten Pudelek, no trafiłaś kochana w punkt. Przybijam piątkę

Reply
matka 2.5 10 sierpnia, 2016 - 9:28 pm

Trafiłaś w punkt. Mam dwie córki i syna. Lat 17, 14, i 9. W tym, że gdy rosną, wcale nie wymagają mniejszej uwagi, jest 100% prawdy 😉

Reply
MamaWojtka z Autyzmemi Kasi 10 sierpnia, 2016 - 9:59 pm

przybijam dwie piony

Reply
Asia 10 sierpnia, 2016 - 10:05 pm

Chętnie przeczytam następny wpis. Ten był dzisiaj trafiony w 10. Dobrze wiedzieć że jest nas więcej. Trzymajmy się razem. Pozdrawiam

Reply
Magda - Dobrze Zorganizowana 11 sierpnia, 2016 - 4:41 am

Też tak czasami mam. I bardzo mi brakuje w TV mojego ulubionego programu o Kardashianach – był idealny na kryzysowy dzień 😉

Reply
olga 11 sierpnia, 2016 - 5:37 am

piona! 🙂

Reply
Takeitizi 11 sierpnia, 2016 - 6:45 am

Kiedy nadchodzi ten stan, próbuję zorganizować opiekę dzieciom, np. wysyłam je do dziadków. Co do pietruszki, sprzedam 2 patenty – albo przelewam zupę przez sitko, albo jak są tam inne drobne elementy- podczas gotowania przewiązuję pęczek jedną łodygą (jak wianek źdźbłem trawy), a potem utylizuję pod koniec gotowania 😉

Reply
Natalijka 11 sierpnia, 2016 - 8:23 am

O Jezu. Dokładnie tak.

Reply
Magdalena 11 sierpnia, 2016 - 8:54 am

w takie dni klnę jak szewc (najczęściej w myślach), albo zamykam się w łazience i wyję, albo idę pobiegać w tej samej chwili, gdy mąż stanie w drzwiach… także piątka 😀

Reply
Ania 11 sierpnia, 2016 - 10:11 am

Fajnie dowiedzieć się, że nie tylko ja tak mam 🙂 Czuję się jakbyś mnie hmm… rozgrzeszyła z bycia niedoskonałą 🙂 http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

Reply
Marta 11 sierpnia, 2016 - 11:24 am

Ofkors, że każda z nas tak ma. I chociaż zdaję sobie z tego sprawę, to często muszę sama sobie przypominać, że ten mój kryzys to taki naturalny jest i nie ma a nim nic złego. Ale ładuj szybciutko akumulatory, coby mi tu spadku aktywności nie było, bo lubię Cię czytać 🙂 A tak poważnie, każda z nas ma chwile lepsze i gorsze i tylko od naszej psychiki zależy, czy ze słabszych chwil wyjdziemy z podniesioną głową. I pamiętaj: po każdej burzy (czy tam wichurze – jak zwał, tak zwał ;P) wychodzi słońce – zresztą sama o tym wiesz najlepiej 🙂 Trzymaj się i pozdrawiam ciepło!

Reply
Justyna 11 sierpnia, 2016 - 1:48 pm

Piona!

Reply
Slowdownmum 11 sierpnia, 2016 - 2:31 pm

Piona! Albo nawet dwie 😉

Reply
Michalina 11 sierpnia, 2016 - 2:37 pm

Piona jak nic!

Reply
iwona 11 sierpnia, 2016 - 6:18 pm

jakbyś o mnie pisała 😉 świetny tekst 😉

Reply
Joanna 11 sierpnia, 2016 - 8:14 pm

przybijam WIELKA PIONE!

Reply
Letty 12 sierpnia, 2016 - 5:04 am

Piona. Jezu, dziekuję Ci Basia. Uratowałaś mnie, już myślałam że jestem fatalną, niedojrzałą, histeryczną wstrętną matką.

Reply
Niewiadomą ja 12 sierpnia, 2016 - 6:24 pm

Do tej pory miałam się za najgorsza matkę świata. Miałam wyrzuty sumienia ze nie mam sił. Ze nie mam sil nadgonic moim synom. Ze czasem nie ogarniam ich nastrojów i humorów. Ze czasem coś mi się po prostu nie chce a musze vo zaraz obgadaja. Ze co jakiś czas wyje w poduszke bo nie daje sobie rady vhoc staram się jak mogę.
Dziękuję Ci za te słowa. Wróciłas mi wiare w to że jestem po prostu matka a nie robotem. Ze tez mam prawo do swoich uczuć i mam prawo je wyrażać. Dziękuję Ci bardzo. Przybijam vi wielka piątkę! !!

Reply
Monika 12 sierpnia, 2016 - 7:02 pm

Ja jesZcze przed 15 ta snuje wielkie plany i marzenia co bede robic jak juz dzieciaki pójdą spac ..:) tylko zazwyczaj nic z tych planów nie wychodzi bo zwyczajnie padam na twarz :/
Damy rade mamuśki , bo jak nie my to kto ?! Pozdrawiam Basiu 🙂

Reply
Kasia-kretka 14 sierpnia, 2016 - 9:48 am

Basiu, nie komentowałam dotąd, ale ten wpis jest taki mój! <3
Niemal pod wszystkim mogę się podpisać.
Jestem mamą prawie od 6 lat. Mało tego – zawodowo doradzam rodzicom w kwestiach wychowawczych, mówiąc im setki razy, że nie muszą być idealni, że kryzysy to normalka…
Sama jako matka wciąż się uczę akceptować swoją niedoskonałość…

Reply
Aneta 18 sierpnia, 2016 - 8:52 am

No jasne, że TAAAAAAK 🙂

Reply
Ludwika 24 sierpnia, 2016 - 6:52 am

Oesu! Piąteczka, bo co tu więcej pisać!
PS. Ostatnio pobiłam rekord i plany zaczęłam snuć o 9 rano!

Reply
jakaś taka 26 sierpnia, 2016 - 2:33 pm

Boże…
Rozpłakałam się przy czytaniu tego postu, bo myślę, że ameryki nie odkryłaś i wszystkie matki (rodzice) tak mają. Moje dzieci teraz śpią a ja zamiast być perfekcyjną matką polką i gotować obiad/sprzątać/prasować/myć okna, siedzę na necie i sobie pudelka przeglądam, jakieś blogi. I tak się sama rozgrzeszam tym Twoim postem, bo jeszcze 2 godziny temu płakałam gdy czytałam na fb blogojciec o tym jacy oni są wszyscy perfekcyjni, jak NIGDY ale to PRZENIGDY nie krzyczą, jak się wyciszają, jacy są kochani, zawsze uśmiechnięci, i mnie to dobiło.
Bo ja też kocham swoje dzieci najmocniej na swiecie, męża pewnie jeszcze bardziej (tak bardziej od dzieci!) a może po prostu inaczej, ale nie potrafie iść przez życie z wiecznym uśmiechem na buzi i chilloutem na każdą sytuacje. SORRY.

Teraz przeczytałam u Ciebie coś o sobie samej i tak ze mnie zeszło powietrze, ale tak pozytywnie, psia mać!

Dajmy sobie czas na kryzysy,na płacz,na nerwa na wszystko.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem