fbpx

CO JEŚĆ, ŻEBY BYĆ ZDROWYM?

Autor: Basia Szmydt

Moje ostatnie 2 miesiące to czas nieustannie wypełniony jedzeniem. I nie, nie chodzi o to, że wciąż jadłam, choć to jedna z moich cech charakterystycznych. Od 2 miesięcy czytam i oglądam dziesiątki programów dotyczących żywienia.
Najpierw wysłuchałam i wdrożyłam w życie wszystkie wskazówki od lekarza leczącego nadmiar Candida w moim organizmie, o czym pisałam ci tutaj i tutaj. Na 5 tygodni wykluczyłam ze swojej diety wszystko co zawierało cukier, nabiał i gluten. Mój organizm mi za to ładnie podziękował. Później zainspirowana efektami zaczęłam zaczytywać się w publikacjach na temat postu warzywno owocowego. Dieta doktor Dąbrowskiej i historie ludzi, którzy cudownie ozdrowieli odżywiając się wyłącznie warzywami i owocami. Tuż po tym przyszedł etap oglądania programów o wegetarianiźmie i weganiźmie, a następnie w naturalnej kolejności czekały te o hodowlach przemysłowych i przetworzonej żywności oraz o ochronie środowiska. Ugryzłam temat z każdej strony. Zalałam swoją głowę tysiącem informacji. Każdy miał rację, poniekąd.
Żeby jednak wyzwolić się z nadmiaru tych informacji i dowiedzieć się, którą drogą ja mam pójść – musiałam sobie to wszystko uporządkować.
I wiesz co? Muszę ci powiedzieć, że nie Ameryki nie odkryłam, a odpowiedzi na to, co powinno znaleźć się na naszym talerzu, byśmy czuli się dobrze i zdrowo znaleźć można w podręczniku od biologii z 7 klasy.

Z ogromną przyjemnością napisałam dzisiejszy post. Z przyjemnością i spokojem. Bo oto właśnie, zupełnie świadomie wracam do samego początku.

Jedzenie. Opowiem ci w co wierzę.

1. WIERZĘ W PIRAMIDĘ ŻYWIENIOWĄ (jej starą wersję), o której zdaje się zapomnieliśmy.

1-1

Co na niej widzę? To, że podstawę naszej diety powinny stanowić warzywa i owoce. To z nich powinniśmy komponować większość naszych posiłków. Co jest tuż nad nimi? Kasze, ryż, strąki, makarony, mąka. I ty i ja dobrze wiesz, że lepiej dla naszego zdrowia jest wybierać tę z pełnego przemiału. Nabiał, mięso są na górze piramidy. Cukier i tłuszcze na samym jej szczycie, a to oznacza, że powinniśmy spożywać tych produktów niewiele. W moim rozumieniu niewiele oznacza OKAZJONALNIE. Okazjonalne jest zjedzenie ciasta w sobotę, a nie faszerowanie się cukrem kilka razy w ciagu dnia. Okazjonalne jest zjedzenie pieczonego kurczaka z dobrych hodowli na niedzielny obiad, zamiast wsuwania codziennie kanapki z wędliną i kotleta na obiad.

2. WIERZĘ W RADOŚĆ Z JEDZENIA.

italian-style

W równowagę i dobre emocje, które powinny towarzyszyć nam podczas przygotowywania posiłków i jedzenia. Dla mnie jedzenie to karmienie. Siebie i tych, których kocham. To wspólne siadanie do stołu, poranna, małżeńska, świeżo zmielona kawa i zjedzona wspólnie z dziećmi kolacja. To budowanie więzi, zaskakiwanie się, sprawianie sobie przyjemności. To zadowolenie. Ulubiona zupa czekająca na niego po powrocie z pracy i czekoladowe ciasto w sobotni poranek. Nie ma miejsca na wyrzuty sumienia. Jedzenie to rozkosz.

3. WIERZĘ W RYTM.

4-1

W regularne posiłki, które sprawiają, że nie głodujesz, ani się nie przejadasz. Tylko w ten sposób organizm ma szansę powiedzieć ci czy jest najedzony albo głodny. Jak tylko zaczniesz jeść co 2 – 3 godziny zobaczysz jak naturalnie przestawiasz się na mniejsze porcje, na zupełnie inne zapotrzebowanie na składniki odżywcze. To niesamowite.

4. WIERZĘ, ŻE TYLKO DOBRE JAKOŚCIOWO PRODUKTY NAS ODŻYWIAJĄ

1

Rezygnacja z tzw. „shitu” jest dla mnie czymś naturalnym, choć zdaję sobie sprawę, że z tym najtrudniej walczyć. Nie jem w fast foodach, nie gotuję z przetworzonych półproduktów, nie piję słodzonych napojów, ograniczam do minimum słodycze kupowane w sklepie. Szerokim łukiem omijam w sklepie półki z gotowanymi daniami czy mieszankami przypraw o niewiadomym składzie, bo nie uważam tego za jedzenie. Jeśli coś na etykiecie ma więcej niż 5 składników – powinno niepokoić. Ale „shit” to nie tylko te oczywistości. To także mięso z przemysłowych hodowli i nabiał od krów trzymanych całe życie w niewoli.
Myślę, że nie stanę się wegetarianką. Nie umiem też zrezygnować z jajek, mozarelli czy parmezanu. Jednak w ostatnim czasie ograniczyłam jedzenie tych produktów, na czele z mięsem, do minimum i odkryłam bogactwo roślinnej kuchni.
Jemy za dużo mięsa. Mięsa pochodzącego od zwierząt hodowanych w strasznych warunkach, któe są traktowane jak produkt, a nie istota, która czuje i ma zróżnicowane potrzeby pokarmowe. Jemy mięso nafaszerowane antybiotykami i hormonami, które sprawia, że kilkuletnie dziewczynki mają piersi. Jemy mięso z przedsiębiorstw, które w nosie mają wartości zdrowotne, tego co sprzedają. Ważne, że hajs się zgadza.
Wiedząc to, wierzę, że lepszym wyborem dla mojego zdrowia jest upieczenie sezonowych warzyw niż usmażenie kolejnego kotleta z piersi kurczaka.

5. WIERZĘ W RÓWNOWAGĘ CIAŁA I UMYSŁU.

4-2

W spokój w głowie, powrót do początku, do wartości, które są w życiu najważniejsze, w otaczanie się przyjaznymi ludźmi, w pozytywne myślenie. To stanowi fundament. Jeśli stworzysz go silnym – cała reszta będzie tylko dodatkiem. Również jedzenie. Jeśli jesteś zestresowanym kłębkiem nerwów, poświęcającym cały swój wolny czas na głaskanie ekranu swojego smartfona, porównywanie się do innych, wieczne niezadowolenie i stres to nawet kiedy władujesz w siebie kilogramy cieciorki i pieczonej marchewki – do niczego ci się to nie przyda.

Wierzę w zdrowy rozsądek, który sprawia, że dokonujesz świadomych wyborów, który nie pozwala na karanie siebie, kiedy zjesz ciastko z kremem, który sprawia, że cieszysz się życiem wypełnionym dobrym jedzeniem.

W to właśnie wierzę.

5-1

Spodobają Ci się także:

24 komentarze

Dominika 17 stycznia, 2017 - 1:36 pm

Wierzę w Ciebie Barabarro <3

Reply
Olina 17 stycznia, 2017 - 1:57 pm

To piersi rosną od antybiotyków???
A może Basiu miało być nafaszerowane hormonami?

Reply
Basia Szmydt 17 stycznia, 2017 - 2:01 pm

masz rację ! 🙂 dzięki już poprawiam.

Reply
Emila 17 stycznia, 2017 - 2:14 pm

Bardzo dziękuję za ten post bardzo mi pomógł, ponieważ jestem właśnie na początku drogi. Sama staram się być na diecie Dąbrowskiej (jestem drugi dzień) natomiast swojej rodzinie ograniczyłam mięso, które było praktycznie podstawą każdego posiłku. Mam pytanie, czy polecisz mi jakąś książkę, która przyda mi się na początku drogi ku zdrowym nawykom żywieniowym?

Reply
Basia Szmydt 17 stycznia, 2017 - 2:32 pm

Polecam Ci książki Agnieszki Maciąg wszystkie i jej bloga. Polecam książki Marka Zaremby. Plus programy o żywieniu. Ja aktualnie oglądam wszystkie dostępne na Netflixie

Reply
Maria 17 stycznia, 2017 - 3:02 pm

Pięknie Basiu wypunktowałaś wszystkie istotne rzeczy , które tworzą całość i są ważne 🙂
Od jakiegoś czasu , i w naszym domu nastąpił przewrót żywieniowy – nie jemy już od roku m.in mięsa czy cukru ( tego świadomego , bo od tego co przemycone można zwariować , wszędzie cukier ! ) na produkty w sklepie juz patrzeć nie mogę 🙂 choć muszę przyznać że czasem się gubię – niestety wracając po pracy brak mi już wyobraźni 🙂
Basiu mam pytanie – piszesz gdzie robiłaś badania lecz podpowiedz mi proszę jakie konkretnie ? Dzwoniłam tam już w tej sprawie, i zaproponowano mi biorezonans- chciałam się jedynie upewnić czy to właśnie badanie zrobiłaś ? Trafiłam na Twój blog „przypadkiem” 🙂 lecz podobno nie ma przypadków wiec jest to dla mnie znak iż cos w tym temacie muszę zrobić a że chodzi mi to już po głowie od ponad roku – stąd tez ta zmiana w żywieniu 🙂 to proszę Cię nakieruj mnie tylko na ten typ badania . Czytając Twą opowieść pomyślałam sobie że jesteś „w czepku urodzona ” ze tak fajnie Ci sie udało po nitce do kłębka dojść w tak krótkim czasie …lub może świadomość ludzka jest już większa…( oby ) niż przed kilkoma laty , u mnie niestety trwało to znacznie, znacznie dłużej nim ktoś mi zasugerował taką możliwość i nie był to lekarz…
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za ciąg dalszy zdrowego odżywiania…będę obserwować z przyjemnością …i może cosik podpatrzę ? :)))

Reply
Magical life 19 stycznia, 2017 - 10:49 am

Mogę Ci z czystym sumieniem polecić biorezonans. Spróbuj! U mnie możesz o tym więcej poczytać

Reply
Maria 19 stycznia, 2017 - 8:06 pm

Dziękuję 🙂

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2017 - 10:52 am

Robiłam biorezonans. Uściski i zdrowia!

Reply
Maria 19 stycznia, 2017 - 8:06 pm

Dziękuję 🙂

Reply
Racjonalna 17 stycznia, 2017 - 3:20 pm

Basiu, brawo za racjonalne podejście i zgłębianie tematu. Mam bardzo podobne wnioski. W ciągu ostatniego roku na skutek późno zdiagnozowanych problemów zdrowotnych zatoczyłam dietetyczne koło, zahaczając dosłownie o wszystkie możliwe nurty. Bardzo łatwo wpaść w paranoję. Bez gruntownej wiedzy nie warto porywać się z motyką na słońce, bo konsekwencje takich eksperymentów mogą być opłakane. Patrząc na mnożące się zapytania w internetach czy sukcesywnie pojawiające się wzmianki w mediach komercyjnych – wybór optymalnej diety wcale nie jest dziś prosty ani oczywisty.

Reply
Irmina 17 stycznia, 2017 - 8:39 pm

Co prawda, to prawda- zdrowie psychiczne i fizyczne są najważniejsze razem z otaczającymi nas ludźmi. Coś może zgrzytać, coś prychać, ale jeśli jesteśmy na „tak” dla życia, to będzie dobrze:)

Reply
Pani KoModa 17 stycznia, 2017 - 9:18 pm

O tak masz całkowitą rację! 🙂

Reply
Marta 18 stycznia, 2017 - 9:15 am

Bije od Ciebie spokojem 🙂 pięknie i prosto!

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2017 - 10:51 am

🙂

Reply
Magda 18 stycznia, 2017 - 9:36 pm

Świetny tekst, zdjęcia jeszcze lepsze

Reply
Eda 19 stycznia, 2017 - 8:06 pm

Basiu napisz proszę co sadzisz o diecie dr Dabrowskiej…boje sie jej trochę. Ale moj organizm wola o nia.

Reply
Basia Szmydt 20 stycznia, 2017 - 9:00 am

Nie stosowałam jej więc nie wiem. Ale myślę że detoks warzywno owocowy może przynieść tylko korzyści. Uściski

Reply
Ania 25 stycznia, 2017 - 1:40 pm

Piszesz, ze Twój organizm Ci podziękował za zmianę nawyków żywieniowych. Opiszesz, jakie konkretnie objawy zauważyłaś? Przypływ energii? Coś jeszcze?

Reply
Helena Girl 27 lutego, 2017 - 2:16 pm

Uczę się polskiego, Twój blog jest bardzo nadaje się do tego celu.

P.S. Uwielbiam gotowanie też 🙂

Reply
hadrozd 29 lipca, 2017 - 12:53 pm

Świetny post! Ja od jakiegoś czasu zaczęłam dbać o zdrowie, zmiany zaczęłam od jedzenia suplementów i większej ilości warzyw/owoców. Przez koleżankę zaczęłam sięgać po produkty pszczele, takie jak Bee pearl, miód. Dały fajne efekty, po jakimś czasie poczułam się lepiej, żywiej i 'witalniej' 😀

Reply
Monika 5 września, 2018 - 11:39 am

Ja nieustannie staram się zmieniać nawyki żywieniowe swoje i wpajać swoim dzieciom. Nie jest to łatwe. Czy wytrwałaś w tym Basiu do teraz?

Reply
Basia Szmydt 10 września, 2018 - 8:13 pm

Myślę, że tak. Jemy zdrowo całą rodziną, choć bez spiny 🙂

Reply
dieta indywidualna 21 września, 2018 - 10:08 am

Ja próbowałem gotować sobie sam zdrowo, próbowałem pudełek i nieodmiennie męczyły mnie mdłości i zgaga. Zdecydowałem się na wizytę u dietetyka i byłem w kilku poradniach w Trójmieście w ciągu ostatniego pół roku. W końcu natknąłem się na ciekawy artykuł o diecie wegańskiej na stronie Foodwise. Poczytałem troszkę i szczerze mówiąc przekonała mnie idea dostosowania planu żywieniowego przez dietetyka klinicznego diety specjalnie dla mnie. Podrzucam link https://www.foodwise.pl/strefa-pacjenta – ja czuje się świeżo i lekko, od kiedy gotuję według ich zaleceń.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem