fbpx

CZASEM TRZEBA SIĘ PO PROSTU WYLOGOWAĆ

Autor: Basia Szmydt

Postanowiłam sobie zniknąć.
Zaplanowałam sobie ten miesiąc wirtualnej nieobecności, tuż po tym jak odkryłam, że brakuje mi tchu. Brakuje mi siły, czasu i energii na zwykłe, nie potraktowane filtrem życie. Odkryłam na przykład dnia pewnego, że wciąż nie mam czasu na czytanie, choć przecież książki kocham nieustannie miłością ogromną. Gdzie więc ten czas? Czy ty też tak jak ja głaszczesz swój telefon w metrze i w kolejce?
Powiedziałam „znikam, wylogowuję się” i wzięłam na klatę wszystkie konsekwencje. Jako, że jestem blogerką to trochę jak strzał w kolano, ale żeby być blogerką i móc pisać i inspirować cię, muszę wziąć oddech. Muszę zachłysnąć się życiem. Tym prawdziwym.
Muszę sama przed sobą być uczciwa, bo wtedy będę mogła być autentyczna również dla ciebie.
Nie mam w sobie zgody na różne rzeczy, które się ze mną dzieją  (dlatego, że jestem blogerką, a co za tym idzie jestem nieustannie on line). Nie potrafię tak.
Smutno mi, kiedy zdaję sobie sprawę, że już dawno nie wymyśliłam nic twórczego, bo Pinterest stał się „moją” burzą mózgów, że bez tego ani rusz. Że nie daję sobie szansy na to, by wpaść na coś – ot tak po prostu. Zamiast tego wykwalifikowałam się we wpisywaniu haseł w wyszukiwarce.
Smutno mi, kiedy odkrywam, że Instagram przyjmuje tylko foty moich super zielonych, zdrowych koktajli i porannych owsianek. Na ogórkową i mielonego miejsca brak, a to przecież takie dobre.
Smutno mi kiedy spotykam kogoś na ulicy i nie mamy o czym rozmawiać. Przecież „przegadaliśmy” godziny na fejsie.
Smutno mi, kiedy krępuje mnie milczenie w czyjejś obecności. Zawsze wtedy można coś sprawdzić na smartfonie. Zawsze jest coś do sprawdzenia. Zawsze jest coś, czego jeszcze nie przeczytałam, zawsze jest kilka fascynujących zdjęć w tych małych zgrabnych kwadracikach, których jeszcze nie widziałam. W końcu co minutę ktoś coś wrzuca. Smartfon zawsze czeka. Po co więc męczyć się rozmową.

Przychodzi taki dzień, że tracę oddech, tracę ze sobą kontakt, tracę kontakt z moim prawdziwym światem.
Wtedy właśnie mówię stop. To nie moja bajka. Nie chcę definiować swojej wartości ilością lajków lub też ich brakiem. Nie chcę brać udziału w wyzwaniach, którym nie umiem sprostać. Nie chcę, by brakowało mi czasu na najprostsze rzeczy i jeszcze prostsze przyjemności. Nie chcę czuć, że wszystko co dobre, piękne i inspirujące nadaje się na bloga, insta czy fejsa, a o tym co złe lepiej nie mówić.

Czy ty też czujesz tak jak ja? Że to wszystko odrobinę śmierdzi? Że ktoś nas chyba odrobinę oszukał z tym internetem? Że nie tak to miało wyglądać? Miał nam służyć, uczyć, ale nie zabierać podstawowych ludzkich zachowań. Niczego i nikogo miał nam nie zastępować. O nie!
Mi zabiera wiele. Zbyt wiele. Dlatego za każdym razem, kiedy czuję, że wsiąkam za bardzo – znikam i klikam „wyloguj się”.  Być może tracę, wypadam z obiegu, przepadają mi współprace, ale odzyskuję tożsamość i ten czas.
Na książki na przykład. Albo na podróż kamperem po Toskanii 🙂

Wyloguj się.
Na chwilę.
Na tydzień.
Na miesiąc.
Na zawsze.
Świat nie przestaje się kręcić. Obiecuję Ci.
A ty wciąż się liczysz i wciąż jesteś ważna, niezależnie od liczby like’ów.

2 _MG_3681 20170326_131744 IMG_4040 _MG_3749

Spodobają Ci się także:

16 komentarzy

Basia 9 kwietnia, 2017 - 3:49 pm

Miałam właśnie to samo. Na blogu nic od ponad miesiąca. Zajmuję sie w wolnej chwili sobą bo na nic więcej czasu nie mam po pracy. Czasu i sił. Teraz trochę mi trudno wrócić do blogosfery.

Reply
Dominika 9 kwietnia, 2017 - 4:09 pm

Basiu w pelni sie z Toba zgadzam, internet czasami przytlacza ….. Bardzo chetnie poznalabym Cie w tak zwanym realu 🙂 ale skoro nie jest nam to dane to milo przeczytac co u Ciebie tutaj, fajnie ze jestes nawet jesli nie za czesto. Pozdrawiam Dominika

Reply
Kasia Bonczek 9 kwietnia, 2017 - 5:52 pm

Basiu czytasz w moich myślach! Musimy to przegadać! 🙂

Reply
Justi 9 kwietnia, 2017 - 6:02 pm

Ach, jak bardzo się z tym zgadzam!
Właśnie dlatego, że jesteś blogerką to powinnaś mieć czas na odpoczynek, na poszukanie inspiracji w świecie, w podróżach, a nie w pinterestach. Chcesz pisać kreatywnie i dawać nam jakościowe treści i zdjęcia. Nie da się ich znaleźć, gdy jesteśmy zmęczeni i brak nam inspiracji. Dlatego z wielkim zaciekawieniem czekam na tekst o Waszej wyprawie kamperem 🙂 Ja też mam jedną taka za sobą!

Reply
Marta 9 kwietnia, 2017 - 8:03 pm

Ja w styczniu wieczorem wcześniej wyłączałam komputer (w komórce nie mam internetu:)))) i dzięki temu w styczniu przeczytałam aż 4 książki. Wieczory przy wyłączonym kpmputerze wydawały sie być bardzo długie…
Lubię czytać blogi, oglądać filmy na you tubie, ale trochę to czasu zabiera….

Reply
Karolina ja-matka 9 kwietnia, 2017 - 8:06 pm

Przyjechała dziś do mnie Mama, pociągiem. Mówi, że patrzyła na ludzi i nie mogła zrozumieć tego, dlaczego wszyscy mają nosy w telefonach. Słuchawki na uszach… Co się dzieje ze światem.

Reply
Tekstualna 9 kwietnia, 2017 - 8:18 pm

Fajnie, jak można to zrobić. 🙂

Reply
cat 10 kwietnia, 2017 - 5:15 am

Z tym kamperem to very good idea! 🙂
… smartfon to oszukiwacz, bo jak nie oszukiwać, jeśli wstawione zdjęcie omawia loża szyderców. Jednak jest jakaś siła, która każe te zdjęcia cykać i wstawiać, niech „żyje” :-/.
Piszę to ja – osoba nie posiadająca mediów społecznościowych, ale lubiąca blogi.
Wczoraj na plaży widziałam wiele osób, które „głaskały” smartfona i wiecznie te zdjęcia. Sobie i krajobrazowi i dalej puszczały w „życie”.
Czuję, że przesilenie jest bliżej, niż myślimy.

Reply
Anul 10 kwietnia, 2017 - 8:02 am

Ciao bella – spokojnie – czekałyśmy cierpliwie 🙂 Fajnie, że jesteś.
Wszystko co napisałaś jest absolutnie prawdziwe, taki reset jest niezbędny i dobrze, że go sobie zafundowałaś.
Ale też myślę, że łatwiej jest się wylogować ze świata rzeczywistego jak się nie prowadzi bloga, ani konta na instagramie – tak czy siak każdemu dobrze zrobi takie odcięcie się od sieci…

Reply
Irmina 10 kwietnia, 2017 - 11:22 am

Jak wspomniałaś o tym patrzeniu w smartfon zamiast rozmawianiu z drugim człowiekiem od razu mi się przypomniało jak to było na studiach. Nie raz i nie dwa przychodziłam na zajęcia w czasie przerwy, ktoś „siedział w telefonie” odpowiedział „cześć” i… nic. Jak do mnie ktoś podchodził, to zawsze odkładałam książkę/telefon, ale i tak niektórzy jakby tego nie widzieli? Witali się, siadali i wzrok w telefon… To przykre, że niektórzy wolą grę w telefonie od rozmowy z drugim człowiekiem… Teraz jak już musisz rozmawiać, to tylko z przyjaciółmi/rodziną. Reszta może napisać do ciebie na fb.
Szaleństwo.
Popieram odcinanie się od internetu, bo trzeba wiedzieć, co jest najważniejsze w życiu, ale też DZIAŁAĆ. Wielu ludzi wie, że zależy im na A czy B, ale i tak robią C. Ty postawiłaś na A, B i to jest piękne:)

Reply
Paweł Łaszowski 10 kwietnia, 2017 - 1:26 pm

Dobra decyzja! Czasami przydaje się takie odetchnięcie i odpoczynek od tego całego wirtualnego świata.

Reply
Monika 10 kwietnia, 2017 - 3:48 pm

Basiu droga, masz rację!!! Podzielam Twój entuzjazm w tym co zrobiłaś i konsekwencję realizacji tego stanu… Zaglądałam na Twojego bloga bo go bardzo lubię, choć stosunkowo niedawno odkryłam a tu …NIC. Zero wspisów. Ja ostatnio też mniej czasu poświęcałam swojemu blogowi ale to z racji braku czasu w realu. Jestem bardzo zabiegana, rodzinne obowiązki mnie pochłaniają i praca ale mimo wszystko brakuje mi niejednokrotnie tych chwil kiedy skupiam się na pisaniu i przygotowywaniu kolejnego posta. Zwłaszcza wieczorową porą. Bloguję w miarę regularnie ale potem jakoś brak mi na to sił choć tematów i fotek mam mnóstwo… No nic… też mam chwilowowo taki czas. Taki rozbrat z internetem? Piramida zaległych lektur urosła ale już powoli udaje mi się nad tym zapanować. Też kocham czytać, czytać….

Reply
kobietawe-biznesie.pl 13 kwietnia, 2017 - 7:00 am

Na ten luksus mogę sobie pozwolić od niedawna. Pierwsze lata zarabiania na reklamach blogowych i pisaniu tekstów to była spinka, żeby zdążyć zarobić na ZUS- y, srusy, stawek jakoś wybitnie wysokich nie miałam, brałam, co leci, dopiero teraz w 3 roku prowadzenia firmy czuję się spokojna, mam spoko stawki, stałych klientów i regularne propozycje. Moim zdaniem, lepiej coś zapodać na blogu i w mediach społecznościowych co najmniej raz na tydzień, bo na tyle starczy nam czasu, sił i pomysłów, niż działać nieregularnie i np. mieć zrywy po kilka postów pod rząd, a potem długo, długo nic. Zawsze te dodatkowe pomysły możemy dodać do schowka na czas posuchy. Takim trybem pracuję i czytelnicy właśnie wtedy zaglądają.

Reply
Kuba 13 kwietnia, 2017 - 8:47 am

O proszę… miałem ostatnio tak samo. Tydzień bez napinki spowodował, że zupełnie inaczej popatrzyłem na to zamieszanie z blogami. Może się nie wylogowałem, ale przestałem się spinać i skupiłem się na życiu poza Social Mediami, a jak znajdzie się dla nich czas to zajrzę, jak nie to trudno nic się nie stanie.

Reply
dagmara 11 lipca, 2019 - 12:39 pm

czytam dziś… przeczytam jutro… bede czytać dopóki dopóty nie „wyloguję się” … wiem, że muszę. Przeraża mnie to a ciągle nie potrafię…. czuję, że muszę, że pochłonęło mnie za bardzo, że sięgam bezwiednie po telefom, że scrolluje bez sensu, że ci ludzie nie przeżyją za mnie życia… że nic się nie stanie jak nie zobaczę komentarza, zdjęcia… że ilość laików nic mi nie da…, że tych ludzi nie ma w moim codziennym życiu…. rozumiem ….a ciągle nie potrafię.

Reply
Basia Szmydt 11 lipca, 2019 - 3:19 pm

Bo to wcale nie jest łatwy temat.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem