DOMOWE PESTO, LUBELSKIE CEBULARZE I RAFAELLO Z KASZY JAGLANEJ – czyli gotowanie z zapasów

Autor: Basia Szmydt

Resztki – resztkom nierówne, umówmy się. Coś, co jest w mojej spiżarce ty nie znajdziesz w swojej i odwrotnie. Dlatego dzisiaj zmieniłam tytuł wpisu na gotowanie z zapasów. Na moich półkach zalega od miesięcy naprawdę wiele produktów, które kupiłam pod wpływem impulsu, a później o nich zapomniałam lub nie miałam pomysłu na ich wykorzystanie. Słoiki z różnokolorowymi pastami curry, puszki z mlekiem kokosowym, bakalie, papier i makaron ryżowy, tona suszonych grzybów, przypraw, tapioka, masła orzechowe i mąki ze wszystkiego to tylko niewielka część moich zapasów. Moją ambicją jest wykorzystać wszystko do ostatniego okruszka i kropli, a powstałymi potrawami podzielić się tutaj na blogu. Nadal uważam, że to doskonały kierunek, by nieco posprzątać w kuchni przed nadchodzącą wiosną i by nie kupować tyle jedzenia.

Mam dziś dla ciebie kolejne 3 przepisy. Wymyślanie co zrobić z tego co mam w domu, to całkiem dobra zabawa.
Jedynym wyjątkiem jaki poczyniłam na potrzebę dzisiejszego wpisu był zakup świeżej bazylii. Wszystko po to, by zużyć naprawdę sporą ilość wszelkich kształtów makaronu, który mam w szafce. Pesto nadaje się jako dodatek do tego makaronu idealnie. Bez dyskusji.

DOMOWE PESTO BAZYLIOWE PRZEPIS

Uwielbiam prostotę tej potrawy. Wystarczy kupić pęczek świeżej, obłędnie pachnącej bazylii, którą teraz mamy dostępną w sklepach przez cały rok i zmiksować ją z parmezanem, czosnkiem, oliwą i jakimiś orzechami. Otrzymamy słoik soczyście zielonego, pysznego pesto, które mi najlepiej smakuje wymieszane z gorącym makaronem spaghetti.

Bazyliowe pesto przepis

  • pęczek świeżej bazylii
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 szklanki ziaren słonecznika lub innych orzechów (nerkowce, pini, ziemne niesolone)
  • ok. 40 g parmezanu lub grana padano startego na tarce (5-6 łyżek)
  • 1/3 szklanki oliwy dobrej jakości
  • odrobina wody opcjonalnie
  • sólo i pieprz do smaku

Czosnek przeciśnij przez praskę. Oderwij z krzaczka bazylii wszystkie listki. Ser zetrzyj na tarce. Słonecznik upraż na suchej patelni.
Wszystkie składniki zblenduj na pesto. Mój blender nie zawsze daje sobie radę z twardymi orzechami, więc dolewam trochę wody i miksuję wszystkie składniki, aż uzyskam w miarę gładką masę. Doprawiam solą i pieprzem i przekładam pesto do słoiczka. Uwaga – na wierzch wlewam odrobinę oliwy z oliwek. W ten sposób pesto dłużej pozostanie świeże, a my będziemy mieć patent na szybki lunch. Wystarczy ugotować ulubiony makaron i porcję klusek wymieszać z dwiema łyżkami pesto. Nie zaszkodzi posypać wszystko jeszcze odrobiną parmezanu i skropić oliwą. Na przykład truflową. Uwielbiam mieć zachomikowany słoiczek pesto gdzieś z tyłu lodówki – to moje comfort food.

Urodziłam się w Lublinie i mieszkałam tam przez 25 lat mojego życia. Przez te 25 lat istnienie cebularza było dla mnie tak normalne jak istnienie zwykłych kajzerek w piekarni. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że cebularze są tylko nasze, lubelskie! W dodatku te pyszne, drożdżowe placki z cebulą i makiem to wyrób chroniony geograficznie w Unii Europejskiej. Dziś cebularze można kupić w wielu miejscach, ale podejrzewam, że tylko w Lublinie kupisz magnes na lodówkę z jego wizerunkiem. Przy okazji – to dobry pomysł na wykorzystanie resztek:)
W naszym domu rodzinnym wszyscy jedli klasyczne cebularze. Ja i moja babcia Teresa lubiłyśmy te z żółtym serem na wierzchu.

Oryginalny, chroniony certyfikatem przepis na cebularze jest m.in. ze smalcem i jajkami. Przepis poniżej jest ciut łatwiejszy. To po prostu drożdżowe placki z pysznym cebulowym farszem. Do dzieła!

Cebularze- przepis na ok. 10 sztuk

  • 500 g mąki pszennej
  • 300 ml letniego mleka
  • 3 łyżki oleju
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 roztrzepane jajko

    na farsz:
  • 1/2 kg obranej, białej cebuli
  • ok. 1 łyżka maku
  • sól, pieprz do smaku
  • olej do smażenia
  • ser żółty starty – opcjonalnie

Najpierw trzeba przygotować rozczyn. Do miski wkrusz drożdże, dodaj cukier, pół szklanki ciepłego mleka i łyżkę mąki. Zamieszaj wszystko i odstaw miskę przykrytą ściereczką na 15 minut w ciepłe miejsce. Po 15 minutach do rozczynu dodaj resztę mąki, sól i resztę mleka. Wymieszaj wszystko łyżką w misce. Gdy składniki się połączą dodaj olej i raz jeszcze wszystko wymieszaj. Ciasto wyłóż na blat lub stolnicę i zagniataj je przez kilka minut. Pozostaw w ciepłym miejscu na 30 minut do wyrośnięcia.
Gdy ciasto wyrasta pokrój cebulkę w kostkę i podsmaż na patelni na rozgrzanym oleju. Posól ją i popieprz. Cebula ma być miękka i lekko brązowa. Smażę ją około 15 minut. Pod koniec smażenia dodaj mak.
Zagnieć ciasto ponownie i znowu odstaw na 30 minut. Uformuj z niego wałek i podziel go na 10 równych części. Następnie z każdej części zrób kulkę, a z kulki placek z wgłębieniem. Placki ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i nałóż w te wgłębienia farsz cebulowo – makowy. Brzeg cebularzy posmaruj roztrzepanym jajkiem.
Cebularze pieczemy ok 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Pod koniec pieczenia posyp każdy cebularz startym serem.

Przepis na te fantastyczne cebularze znalazłam na kanale Uwaga Babcia Gotuje 🙂

Kasza jaglana – produkt, z którego podobno można zrobić wszystko. Jest zawsze w naszej spiżarce. Robimy z niej poranną kaszę dla naszych dużych już chłopaków. Ja uwielbiam kaszotto z jaglanki z warzywami na rosole (TUTAJ PRZEPIS), a dziś zmierzyłam się z tymi kulkami a la rafaello. Wyszły pyszne choć musiałam się przy nich trochę nagimnastykować. Najchętniej podałabym ten przepis „na oko”. Postaram się napisać poszczególne proporcje, ale nie trzymaj się ich sztywno. Jeśli uznasz, że kasza jest za gęsta i nie chce się miksować – dolej mleka. Jeśli będzie za rzadka – dosyp wiórek kokosowych. Próbuj, bo to doskonały pomysł na wykorzystanie zalegającej w szafce kaszy jaglanej i pomysł na super zdrową przekąskę.

Rafaello z kaszy jaglanej – przepis

  • niepełna szklanka suchej kaszy jaglanej
  • 2/3 puszki mleka kokosowego
  • szklanka wody
  • ok. 6 łyżek miodu
  • opakowanie wiórek kokosowych
  • migdały całe (tyle sztuk ile otrzymamy kulek)

Kaszę jaglaną opłucz pod bieżącą wodą i przełóż do garnka. Zalej mlekiem kokosowym i wodą. Gotuj na wolnym ogniu, aż kasza wchłonie płyn, pilnując, by się nie przypaliła. Ciepłą wymieszaj z miodem i 4 łyżkami wiórek kokosowych (dodaj najpierw 4 łyżki, a potem dosładzaj w zależności od smaku – ja wolę, gdy kulki są słodkie, a nie tylko…trochę słodkie). Kaszę odstaw na całą noc. Rano miksuj kaszę cierpliwie, ręcznym blenderem, aż będzie jak najbardziej gładka. Jeśli uznasz, że jest zbyt rzadka – dodaj wiórek kokosowych. Jeśli jest zbyt gęsta – dolej odrobinę mleka lub wody. Moja kasza była odrobinę za rzadka, ale finalnie nie przeszkodziło to w konsumpcji i całkiem wygodnie mi się te kulki formowało.
Garść migdałów zalej wrzątkiem na kilka minut, a następnie obierz je ze skórki.
Na duży, płaski talerz wysyp wiórki kokosowej.
Nabieraj łyżką masę z kaszy jaglanej, do środka włóż migdał i zamknij go w środku. Obtaczaj kulkę z kaszy w wiórkach i układaj na tacy. Gdy wszystkie są gotowe ( mi wyszło jakieś 40-50 sztuk) włóż kulki rafaello do lodówki na 2 h. Lepiej smakują schłodzone. Zajadaliśmy się nimi przez 3 dni 🙂