fbpx

JAK ODNALEŹĆ SPOKÓJ W NIESPOKOJNYCH CZASACH

Autor: Basia Szmydt

To wszystko miało się już skończyć. Wszystko miało wrócić do tej znanej nam, bezpiecznej i w miarę spokojnej „normalności”. Miała się skończyć ta cholerna pandemia, to noszenie maseczek i mieliśmy wychodzić na prostą, zgadza się?
A tu po jednej katastrofie, po tym ciężkim czasie – kolejna tragedia tuż obok nas. Wojna na Ukrainie i ponad milion uchodźców w Polsce, którzy potrzebują naszej pomocy.

Pojawiają się okropne myśli, które zaczynają nam nieustannie towarzyszyć. Strach, który każdego dnia rośnie i obezwładnia. Strach o to czy my też będziemy musieli za chwilę uciekać? Strach o bliskich. Strach o pracę i o to czy z tej, którą teraz mamy zdołamy się przy tej inflacji utrzymać. Strach przed kolejnymi złymi wiadomościami. Strach, który nas paraliżuje, i który sprawia, że czasem brakuje nam tchu i siły, żeby normalnie funkcjonować.

To jest tak bardzo trudne!

Trwałam w tym stanie zarówno w marcu 2020, gdy świat ogłosił pandemię, jak i przez ostatnie dni. Ten sam mechanizm. Ta sama spirala myśli, która ciągnęła mnie w dół. Te sama ilość bombardujących informacji zewsząd. Stres, niemoc i lęk. Byłam jak zamrożona, jakbym straciła zupełnie ze sobą kontakt. Panika, ciągłe sprawdzanie newsów, katastroficzne wizje i niekończące się budowanie w głowie planu awaryjnego. Przecież nie da się tak funkcjonować na dłuższą metę. Albo inaczej, da się, ale do niczego dobrego nas to nie doprowadzi. Co dobitnie pokazały nam dwa ostatnie lata i nastroje w społeczeństwie.

Wdech, wydech.

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy włożyłam ogrom pracy w to, żeby nauczyć się, jak wychodzić z tej spirali nakręconego strachu i paniki. By w tym szaleństwie znaleźć kontakt ze sobą i ze swoim trzeźwym, samodzielnym myśleniem. Żeby jak najczęściej wiedzieć co ja właściwie czuję, a nie co powinnam czuć. To była i wciąż jest jedna z najtrudniejszych lekcji w moim życiu. Bo kiedy cały świat ustala pewne ramy zachowań, ja się wyłamuję, wysiadam z tego pociągu, by wrócić do niego za jakiś czas, ale już na moich zasadach.

I choć nie raz słyszałam od ludzi, którzy mnie zupełnie nie znają, że jestem egoistką, że jak tak można, że nie myślę o innych, tylko o sobie, to ja jestem pewna kilku rzeczy. Po pierwsze, że wiem doskonale kim jestem i ile jest we mnie dobra, empatii i ile jestem w stanie zrobić, by pomóc drugiemu człowiekowi. Tak zostałam wychowana przez moich rodziców i moje babcie.
Po drugie jetem pewna tego, że żeby pomagać innym, żeby być dla innych, najpierw muszę pomóc sobie i swojej rodzinie.
I włożyć w to maksimum swojej energii. Przerabiałam to dziesiątki razy i do tej pory działało.

Opowiem Ci dziś o tym, co mi pomogło i pomaga znaleźć spokój w momentach, w których często brakuje mi nadziei na jego odzyskanie.

Wiem, że każdy z nas jest różny. Mamy inną wrażliwość, inne problemy, inne sposoby na poradzenie sobie z nimi. Mamy inną sytuację w domu, w pracy, w relacjach. Naprawdę to wiem i ostatnią moją intencją jest wymądrzanie się. Ale wiem też jak bardzo to wszystko, o czym dziś chcę Ci napisać, pomogło mi, gdy zaczynała się pandemia i zostaliśmy dosłownie przygnieceni złymi wiadomościami. Z całego mojego serca, chcę się tym z Tobą dzisiaj podzielić, a Ty weź z tego to, co aktualnie dla Ciebie najlepsze.

WYŁĄCZ SIĘ

Pamiętasz ten czas, gdy w Polsce pojawił się covidowy pacjent „zero”? Pamiętasz te wszystkie żółte albo czerwone paski na dole telewizora? Pamiętasz jak śledziliśmy te nieustannie rosnące liczby zachorowań? Od ponad dwóch lat media żyją tylko tym jednym, jedynym tematem. Strach, pandemia, zbrodnie, przekręty w polityce, wreszcie wojna. Jesteśmy osaczeni, a nieustanne złe wiadomości robią nam po prostu ogromną krzywdę.

Bardzo często zastanawiam się jakby wyglądał świat i jacy byliby dla siebie ludzie, gdyby w mediach było tyle samo dobrych i złych wiadomości. Chociaż to pół na pół. Tylko tyle. Gdyby od tych dobrych zaczynało się poranne i wieczorne pasmo wiadomości. Gdybyśmy mogli dowiedzieć się o tym ilu młodym ludziom udało się rozkręcić świetne, słynne na cały świat biznesy, jakie gatunki zwierząt człowiek zdołał uratować przed wymarciem i ile dzieci przeszło z powodzeniem trudną operację, dzięki nazbieranym przez darczyńców pieniądzom. I Ty i ja wiemy, że to utopijna wizja. Takie newsy się nie klikają.

Nie ufam mediom, kwestionuję absolutnie wszystko, co przeczytam, nie daję się wkręcić w ich grę i od 2020 konsekwentnie nie oglądam wiadomości. Czy to oznacza, że jestem ignorantką i że nie wiem co się dzieje na świecie? Wręcz przeciwnie. Wiem doskonale, wyciągam wnioski, godzinami rozmawiam o aktualnej sytuacji na świecie z bliskimi, ale to ja decyduję co czytam i oglądam i w jakiej formie to do mnie przychodzi.

Po telewizji przyszedł czas na Internet. To jakie szambo wylało się w Internecie po wybuchu wojny na Ukrainie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ludzie się boją, są wyczerpani i zaczynają skakać sobie do gardeł. Nie chcę być tego częścią.
Tym bardziej chcę włożyć całą swoją energię w swój spokój, póki jeszcze mogę, by móc go przekazywać dalej. Bo reakcja na drugiego człowieka jest jak domino. Twój hejt rodzi kolejny hejt. Twoje dobro i spokój zadziała podobnie.

Żyjemy w świecie, który jest oceanem informacji na każdy możliwy temat. W świecie, który wymaga od nas zdania i zajęcia stanowiska również w każdym możliwym temacie.

A ja nie muszę być na bieżąco.
Nie muszę wiedzieć wszystkiego.
Nie muszę znać odpowiedzi na każde pytanie.
Mogę być niepewna, mieć wątpliwości, a nawet być głupia.
Nie muszę brać udziału w tym medialnym roller coasterze.
Po prostu nie muszę i już.
Ty też nie musisz.

Kiedy czujesz, że są dni, że ze stresu brakuje Ci tchu – wyłącz się, odetnij od wszelkich wiadomości. Słuchaj i oglądaj tylko tego, czego w tym momencie potrzebujesz. Nawet jeśli jest to saga o rodzinie Kardashianów albo programy o tym jak poukładać rzeczy na półkach. Masz do tego absolutne prawo.
I pamiętaj proszę, by mieć dystans do wszystkich wiadomości w mediach.

PRACUJ. ZAJMIJ SIĘ CZYMŚ.

Te słowa powtarzała mi moja ukochana babcia Terenia za każdym razem, gdy zaczynałam się czymś martwić. Posprzątaj w domu, nastaw zupę, podlej kwiatki i wyczyść im liście, a potem… zobaczy się co dalej. Moja babcia uważała, że praca jest najlepszym lekarstwem na gonitwę myśli w głowie. Kiedyś się na to buntowałam, dziś wiem jak wiele miała racji.
Gdy czuję, że muszę zacząć od nowa, wrócić na dobre tory i znaleźć siebie – zabieram się do pracy. Najchętniej tej w okół domu. Nastawiam zmywarkę, sprzątam kuchnię, wstawiam pralkę, odkładam rzeczy na miejsce, pucuję biurko, zmieniam pościel. A gdy jest odpowiednia pora roku, a ja mogę pójść do ogródka i grzebać w ziemi, to jest to dla mnie sytuacja idealna. Żadna praca tak nie wietrzy mojej głowy, jak właśnie wszelkie prace w ogródku, przy roślinach.
W takich chwilach, gdy jestem przebodźcowana, gdy chcę zająć głowę czymś innym niż strumień złych wiadomości, przypominam sobie o moich hobby. Wracam do tych ulubionych albo szukam nowych.
Haftowanie, scrapbooking, uczenie się obcych słówek, nauka jazdy na rolkach, wklejanie zdjęć do albumów, pływanie w basenie. To wszystko może uwolnić nas od stresu i gonitwy myśli.

Masz prawo robić to wszystko, nawet jeśli wszyscy bedą krzyczeć, że zajmujesz się „pierdołami”, gdy wokół szaleje pandemia i wojna u sąsiadów. Rób swoje, po prostu rób swoje. Pamiętaj, że dopóki nie krzywdzisz drugiego człowieka, masz do tego absolutne prawo, niezależnie od wszystkiego. To wcale nie oznacza, że nie jesteś dobra, empatyczna i współczująca.

ZADBAJ O SIEBIE MAKSYMALNIE

Nie mam na myśli zrobienia sobie jednorazowo maseczki na twarz, choć jeśli Ci to pomaga, to śmiało.
Dbaj o siebie małymi krokami, codziennie. Niech to będzie choć 30 minut, ale codziennie.
Mnie pomaga medytacja, modlitwa, praktykowanie jogi, taniec i aromaterapia. Oddycham, spaceruję, staram się pobyć sama ze sobą choć przez chwilę. Zapisuję się, jeśli tylko mogę, na kobiece warsztaty czy kręgi. Uwielbiam towarzystwo i poznawanie nowych kobiet na takich spotkaniach. Słucham głośno ulubionej muzyki w słuchawkach, gotuję, wysypiam się i czytam dziesiątki książek z kubkiem herbaty w ręce.

Staram się całą swoją energię włożyć w to, żeby sobie odpuścić, żeby się sobą zaopiekować maksymalnie bez najmniejszych wyrzutów sumienia.

Bo im więcej zrobię dla siebie dzisiaj, tym silniejsza będę dla innych jutro.

Polecam Ci moje trzy posty:

POSZUKAJ KONTAKTU Z NATURĄ

To niebywałe jak zapomnieliśmy o tym najwspanialszym i zupełnie darmowym lekarstwie na stresy jakim jest kontakt z naturą. Spacer brzegiem morza, rzeki, jeziora czy stawu. Wyjście do lasu, parku narodowego albo najzwyklejszego parku pod domem. Wyjdź gdziekolwiek. Byle na długo. Weź termos z herbatą albo słuchawki z ulubioną muzyką i psa na smyczy. Maszeruj, oddychaj i obserwuj jak przyroda żyje swoim rytmem, niezależnie od tego, co się dzieje.

Kilka dni temu obudził mnie w nocy mój niewypowiedziany stres. Nad ranem podjęłam decyzję, że jedziemy na plażę, gdzie woda jest płytka, ale fale rozbijające się o brzeg są bardzo silne i wysokie na 2-3 metry. Całą rodziną weszliśmy do cudownie ciepłej wody i przez 2 godziny rzucaliśmy się na te fale albo pozwalaliśmy, by nas unosiły do góry. Śmialiśmy się tak samo jak nasze dzieci. To był cudowny moment, który zapamiętam do końca życia. Czułam jak całe ciało odpuszcza, jak spięcia w karku znikają. Wyszliśmy z wody ledwo żywi, a jakbyśmy dostali od życia magiczny zastrzyk.
Gdy był lockdown, niemal codziennie jeździliśmy do lasu na długie spacery bez telefonów. To było jak najlepsza terapia.

Mamy nieustanny kontakt ze swoimi smartfonami, a straciliśmy kontakt z naturą, która nas otacza.

POZWÓL SOBIE CZUĆ WSZYSTKO

Masz prawo się bać.
Masz prawo milczeć.
Masz prawo być zła.
Masz prawo tańczyć.
Masz prawo śmiać się do łez.
Masz prawo cieszyć się życiem.

I znowu – to nie określa Cię, jako człowieka. Nie definiuje tego czy jesteś empatyczna, współczująca i pomocna.
Ale pamiętaj, nie masz prawa mówić innym jak mają się czuć i nikt nie ma prawa tego samego wymagać od Ciebie.
Ani najbliższa rodzina, ani tym bardziej obcy ludzie w Internecie.
Każdy z nas jest inny, każdy reaguje inaczej, i każdy ma do tego prawo.
Twój strach nie musi być czyimś strachem.
Twoja radość nie musi być czyjąś radością.

POPROŚ O POMOC

Nie bój się prosić o pomoc, jeśli czujesz, że sobie sama nie radzisz. Czasem potrzeba wizyty u terapeuty, a czasem wystarczy zadzwonić do przyjaciółki i poprosić o rozmowę, wysłuchanie, czy pobycie razem. Zamiast scrollować telefon i odświeżać wiadomości, umów się z kimś bliskim na spacer, na wspólne oglądanie filmu albo gotowanie. Wygadaj się, powspominaj, pośmiej. Relacje z ludźmi nam bliskimi i wzajemne wsparcie to coś absolutnie bezcennego.
Jeśli czujesz, że nie masz nikogo bliskiego, polecam Ci z całego serca kręgi kobiet. Magiczne spotkania, pełne kobiecej energii dające poczucie bezpieczeństwa i szansę na poznanie nowych ludzi. Poszukaj jakiegoś w Twojej okolicy. Ja polecam w Warszawie kręgi z Joanną Miko.

PISZ DZIENNIK

Jako nastolatka zapisałam drobnym maczkiem kilkanaście pamiętników. Papier przyjmował wszystko. Wszystkie moje emocje i wszystko to o czym nie chciałam z nikim rozmawiać. Parę lat temu wróciłam do pisania dziennika. Za każdym razem, gdy staję się niewolnikiem swoich myśli, przelewam je na papier. Bez ładu, bez składu i bez politycznej poprawności. Wyrzucam z głowy mój gniew i lęk, a potem czuję niewyobrażalną ulgę.

NIE TRAĆ ENERGII NA DYSKUSJE

Jedną z cenniejszych lekcji, jakie dały mi ostatnie dwa lata była ta, która pokazała mi, że nie muszę wszystkim udowadniać swoich racji. To takie wspaniałe uczucie. Świadomość tego, że mogę myśleć zupełnie inaczej i że nie muszę tego za wszelką cenę forsować w każdej rozmowie. Ostatnie lata to prawdziwa arena wszelkich kłótni. Najpierw walka trwała o to kto się szczepi, a kto nie. Teraz o to kto pomaga, a kto nie, no i przede wszystkim jak pomaga. Bo najwyraźniej jedni pomagają lepiej, a inni gorzej. O tych, którzy pomagać nie mają siły, to już w ogóle strach wspominać. Nie trać energii na dyskusje z ludźmi, którzy nie są otwarci na rozmowę z kimś, kto myśli i czuje inaczej.
Pamiętaj, możesz milczeć, możesz nie wiedzieć, możesz mieć wątpliwości. Masz do tego pełne prawo.

NIE RÓB CZARNYCH SCENARIUSZY W SWOJEJ GŁOWIE

Czy wiesz, że większość rzeczy, którymi się zamartwiamy nigdy się nie zdarza? Nigdy. A poświęcamy im tak wiele naszej energii i nierzadko nasze zdrowie.

Ostatnie dwa lata i to nieustanne powtarzanie sobie pytania: „a co jeśli zachoruję?”. Znasz to? Ja nie znam. Ominęło mnie to zamartwianie się. Być może dlatego, że naprawdę włożyłam ogrom pracy w to, żeby skupić się na innych rzeczach. Ostatecznie zachorowałam, wyleczyłam się, a potem dbałam o swoje ciało i zdrowie tak jak przez całe moje życie.

Teraz martwimy się wojną, tak jakby działa się u nas. A to wciąż wojna Ukraińców, nie nasza.
Gdyby była nasza, to każdy z nas zachowywałby się zupełnie inaczej, a adrenalina zrobiłaby swoje.
Ale to wciąż nie jest nasza wojna.

Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi mi o to, żeby wypierać z rzeczywistości realne zagrożenia, jaką jest choroba czy konflikt zbrojny. To dobrze być świadomym człowiekiem, który jest przygotowany na różne okoliczności. Jednak należy rozróżnić z całą mocą, przygotowanie się i zamartwianie dzień w dzień.

Przygotowanie się to dbanie o swoją odporność, o dobre odżywianie, sen i wszytko, co tylko może wspomóc nasze ciało i umysł, gdy na świecie od 2 lat pandemia. Czarne scenariusze, to nieustanny strach przed tym, że ktoś nas zarazi. To pielęgnowanie w sobie agresji wobec drugiego człowieka, który ma inne zdanie niż nasze.
Przygotowanie się to choć minimalne zbudowanie planu B, wyrobienie paszportów, spłacanie długów krok po kroku, budowanie poduszki finansowej i dbanie o swój wewnętrzny spokój. Czarne scenariusze to nieustanne sprawdzanie wiadomości i poświęcanie całej swojej energii rozważaniom czy wybuchnie w Polsce wojna.

Przecież to jest jakieś szalone, błędne koło, które nie daje nam absolutnie żadnego rozwiązania. Żeby włączyć racjonalne myślenie, trzeba wyłączyć wiadomości. Cesarz bez szat jest nagi. To powiedzenie idealnie pasuje do wyłączonego telewizora i wiadomości w sieci. Bo gdy to zrobisz, niemal natychmiast odczujesz różnicę.

Skup się na tu i teraz, na najbliższych dniach, na domowych rytuałach. Zastanów się co możesz zrobić dzisiaj, żeby poprawić jakość życia swojego i swojej rodziny. Co możesz przygotować? Może to będzie złożenie wniosków o paszport, a może nauka języka obcego albo pieczenia domowych bułek. Każda opcja jest lepsza niż nieustanne śledzenie wiadomości.

BĄDŹ WDZIĘCZNA

Za to, że budzisz się w ciepłym łóżku i czystej pościeli. Za to, że jesteś zdrowa. Za to, że masz co jeść i pić. Za swoich bliskich. Za to kim jesteś. Za to co potrafisz. Za to, że widzisz, słyszysz, chodzisz, czujesz. Za to, że się dziś obudziłaś cała i zdrowa. Za to, że wciąż żyjesz w wolnym kraju.

Wszystko jest prezentem, który dostajemy każdego ranka.

DZIAŁAJ. POMAGAJ.

Jeśli tylko czujesz się na siłach, jeśli czujesz, że wystarczająco o siebie zadbałaś, jeśli masz zasoby – pomagaj tym, którzy tego potrzebują. Pomoc przyda się zawsze, a pomagać możesz na dziesiątki różnych sposobów. Możesz przekształcić swoje zamartwianie się w realne działanie. I pamiętaj, że każda pomoc jest wartościowa i potrzebna. Żadna nie jest lepsza ani gorsza. To jest absolutnie wspaniałe jak bardzo ludzie w naszym kraju zjednoczyli się, by wspomóc Ukraińców. To właśnie na tym powinniśmy się skupić. Na tej bezinteresowności, miłości do drugiego człowieka ponad wszelkimi podziałami, na zastanowieniu się co my możemy realnie zrobić, żeby wesprzeć tych, którzy są w potrzebie.

I pamiętaj, Twój spokój wewnętrzny i zewnętrzny to również forma pomocy <3

Na zakończenie

Nie możesz kontrolować tego, co inni będą o Tobie myśleć i jak Cię będą oceniać, ale możesz kontrolować to czy będziesz się tym przejmować.

Nie możesz kontrolować tego jaki będzie przekaz w mediach, ale możesz kontrolować to czym się codziennie karmisz i jakie wiadomości wybierasz.

Nie możesz kontrolować tego jak będzie wyglądała sytuacja na świecie, ale możesz kontrolować swój mikroświat i swoje tu i teraz.

I choć nie jest to łatwe, to każdy pokonany krok jest tego warty, zobaczysz.

Twoją największą siłą są Twoje myśli i to, gdzie je skierujesz.

Spodobają Ci się także:

19 komentarzy

Franka 14 marca, 2022 - 3:29 pm

Dziękuje Basiu za ten wpis ❤️

Reply
Basia Szmydt 14 marca, 2022 - 3:34 pm

A ja dziękuję Tobie za to, że go przeczytałaś ❤️

Reply
Marta 14 marca, 2022 - 3:42 pm

Bardzo cenny wpis, dziękuję ❤️❤️

Reply
Ilona 14 marca, 2022 - 4:16 pm

Myślę dokładnie tak samo, oczywiście współczuję Ukraińcom, pomogłam na ile mogłam, mam świadomość że to równie dobrze mogło i nadal może spotkać także nas, ale nie panikuję, a tym bardziej nie straszę innych, nie oceniam, nie wygłaszam wszędzie swojego zdania. Jednocześnie moje życie i mojej rodziny dzieje się tu i teraz i dla kogo jeśli nie dla mnie, ma być ono ważniejsze? Czy mamy rezygnować ze spełnienia naszego marzenia o basenie przy domu, nie chodzić do kina czy na urodziny koleżanek, przecież moje cieszenie się życiem nie ujmuje ani ich tragedii ani nie wpłynie na losy tej wojny.

Reply
Basia Szmydt 14 marca, 2022 - 4:42 pm

Piękny komentarz, dziękuję ❤️

Reply
Kasia 14 marca, 2022 - 4:29 pm

A to wciąż wojna Ukraińców, nie nasza. – tylko te słowa ustawiają mnie do pionu. Chociaż czasem mam wyrzuty sumienia, że tak myślę.
Wyrzuty sumienia, że za mało się interesuję, za mało czytam, z mało newsów śledzę, za mało pomagam. Ale przedawkowałam. Chodziłam i ryczałam. Wykańczanie domu, wiosna, rodzina.. Nic nie cieszyło. Ale podjelam decyzję, że to nie moja wojna. Że nie mogę już teraz się tak bardzo bać. Bo jestem bezpieczna, bo mogę iść na spacer i cieszyć się początkiem pięknej wiosny, mogę śmiać się do łez przy tiktoku, mogę obejrzeć komedię, czytać dalej „Dżentelmena w Moskwie”, mogę spakować kolejna torbę jedzenia i ubrań i jechać do punktu zbiórki. Póki mogę, to chcę to robić.
Co do wiadomości to pewna zgoda. Fakty same w sobie są okrutne (o ile uda się dotrzeć do faktów, a nie manipulowanych treści), a towarzyszace im interpretacje i komentarze wraz z hejtem sprawiaja,że wbijamy sobie w głowę taką strzykawkę syfu, że chyba wystarczy już tego.
Pozdrawiam, Basiu

Reply
Basia Szmydt 14 marca, 2022 - 5:08 pm

Zgadzam się z Tobą w 100%.
Wspaniale, że zajęłaś się sobą ❤️

Reply
Zuza 14 marca, 2022 - 6:57 pm

Łatwiej się oderwać gdy jesteś w takich egzotycznych okolicznościach przyrody. Ja słyszę samoloty nad głową (od pierwszych dni wojny – „tylko” tankowce ale to nie jest przyjemne słyszeć je teraz nas głową), trudno naprawdę.
Co do odcinania się od mediów to nie licząc początków covid i teraz wojny to mój stały punkt – nie chce nawet wiedzieć co się dzieje. Nie interesuje mnie polityka i kłócący się ludzie kto na kogo głosuje ani kto po co wychodzi na ulicę (zgadzam się z teorią ale nie zgadzam się ze sposobem – rozwrzeszane kobiety na ulicach (facepalm) i wmawianie nam że to normalne.. ale właśnie u Ciebie, u której zawsze ceniłam spokój i harmonię na blogu/Instagramie zaczęłaś się wypowiadać bardzo stronniczo i politycznie. Przestałam obserwować bo okazało się że obserwuje coś z czego na codzien przecież rezygnuje – media, kłótnie ludzi i wzajemne oskarżenia, brak zrozumienia. Wróciłam po jakimś czasie bo jednak lubię Twoje treści ale to co się wtedy działo było bardzo dziwne i nie pasujące do tego o czym piszesz teraz, że się odcinasz, że dbasz o spokój i harmonię. Mam nadzieję że rzeczywiście tak zostanie. Pozdrawiam

Reply
Basia Szmydt 14 marca, 2022 - 8:01 pm

Nawet gdy jestem tak daleko od domu to mój dom ciągle stoi w Lublinie. Nic się nie zmienia. Co do punktowania mnie za to o czym piszę – no to tak nie działa niestety. Moje treści są dopasowane do moich nastrojów, do tego jak się zmieniam.
Nie możesz mieć nadziei, że teraz będę pisać tak jak sobie tego życzysz.
Pozdrawiam Cię

Reply
Magda 14 marca, 2022 - 9:12 pm

Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie ja wracałam ze szpitala po operacji kolana, z perspektywą że za miesiąc czeka mnie operacja na drugie kolano. Jechałam przerażona jak ja będę uciekać o kulach, jakim obciążeniem będę dla mojej rodziny. Codziennie rano po otwarciu oczu czytałam wiadomości i nie wiem co bardziej mnie przerażało moje dwa chore kolana, czy wojna. Musiało minąć kilka dni a uzmysłowiłam sobie, że JA nie zatrzymam tego okrucieństwa, nie uratuję całego świata, mogę jedynie swoim spokojem pomóc swoim bliskim. Dzisiaj nie oglądam już wszystkich wiadomości ale świadomie wybieram co chcę przeczytać co oglądać. Dziękuje za ten wpis, jak zawsze Twoje słowa bardzo mocno przemawiają do mnie i na długo zostają w mojej głowie. Życie toczy się dla nas dalej i liczy się Teraz. Pozdrawiam

Reply
Basia Szmydt 14 marca, 2022 - 9:26 pm

Dziękuję ❤️ Życzę Ci dużo zdrowia

Reply
Anna 15 marca, 2022 - 9:36 am

Dziękuję Ci Basiu za ten wpis. Ja też jestem zmęczona medialnym bombardowaniem nas z każdej strony złymi informacjami, a jeszcze bardziej, społeczną awanturą i głębokimi podziałami, które powstały na tym tle. Niestety, również w rodzinach. PiSowcy kontra opozycja. Szczepionkowcy i antyszczepionkowcy. Teraz obserwuję podział na tych, którzy pomagają Ukrainie i tych złych, którzy nie pomagają albo pomagają za mało. Jeśli przykładowo brakuje ci chęci, aby przyjąć ukraińską rodzinę pod swój dach, trafiasz do grupy złych ludzi, którzy nie chcą pomagać. Nie pisałabym o tym, gdybym nie usłyszała takiego argumentu na własne uszy od członka rodziny.
Mnóstwo ludzi wokół mnie wie wszystko najlepiej i czuje się zobowiązana bezustannie innych pouczać, jak mają żyć, co mają myśleć i czuć.
Ja jestem tym bardzo zmęczona.
Basiu, jeszcze raz dziękuję Ci za ten wpis. Będę sobie do niego wracać.

Reply
Basia Szmydt 15 marca, 2022 - 12:01 pm

Bądź dla siebie dobra ❤️ Uściski

Reply
Aga 15 marca, 2022 - 8:13 pm

Zauwazylam, ze poki czytam czy slysze o wojnie na poziomie 'makro’, to moge normalnie funkcjonowac, pracowac, matkowac, pomagac uchodzcom. Ale kiedy wiadomosci wojenne schodza na bardziej konkretny poziom (konkretny czlowiek, a jak dziecko to juz w ogole….), to emocje biora gore i zalewa mnie fala zalu, buntu, smutku i bezsilnosci. Moj sposob: selektywnie wiadomosci. Zeby zachowac rownowage, nie przerazic dziecka, byc w stanie niesc pomoc innym.

Piszesz: „Nie możesz kontrolować tego, co inni będą o Tobie myśleć i jak Cię będą oceniać, ale możesz kontrolować to czy będziesz się tym przejmować” – zabawny zbieg okolicznosci, wlasnie dzis o tym przejmowaniu sie myslalam 🙂 Nie pisze tu o wojnie, ale o drobiazgach typu kasliwa uwaga, niemila sytuacja w pracy – czy masz jakies rady jak sie nie przejmowac takimi sytuacjami i miec te przyslowiowa grubsza skore? Bo racjonalnie to ja wiem, ze to drobiazg, pierdola, za pare dni o tym czlowiek zapomni – ale emocje o tym nie wiedza i jest mi przez jakis czas przykro.

Reply
Basia Szmydt 19 marca, 2022 - 2:04 pm

Ja sobie pozwalam na to, żeby mi było przykro, a potem zastanawiam się dlaczego tak właściwie jest mi przykro.
Gdy sytuacja dotyczy bliskiej mi osoby, staram się z tym skonfrontować, przegadać, zastanowić nad tym co ja mogłam lepiej zrobić albo czy rzeczywiście wina jest po mojej stronie.
Gdy takie komentarze dostaję od obcych mi osób, a uwierz mi, dostaję ich bardzo dużo, to jest mi łatwiej i one nie zajmują mnie na dłużej. Wtedy wiem, że ktoś kto mnie krytykuje kompletnie mnie nie zna i ocenia mnie tylko na podstawie zdjęć lub wyrwanego z kontekstu tekstu.
Podsumowując ja bym się zastanowiła dlaczego jest Ci przykro? Dlaczego tak reagujesz? Inni ludzie często są dla nas lustrem i jeśli boli nas krytyka jakiejś konkretnej sprawy, to może się okazać, że ktoś poruszył jakiś nasz czuły punkt, nad wzmocnieniem którego powinnismy popracować.
Wszystkiego dobrego i powodzenia ❤️

Reply
Kasia 18 marca, 2022 - 4:28 pm

Ty Basiu zachorowałaś i wyleczyłaś się, ale nie wszyscy mieli takie szczęście, szczególnie zanim weszły szczepienia.
Duzo spokoju i wszystkiego dobrego

Reply
Weronika 21 marca, 2022 - 8:54 am

Pewna buddyjska mniszka Pema Chödrön twierdzi, że w trudnych chwilach wcale nie potrzebujemy zapewnień, że wszystko będzie dobrze.

Reply
Ewaaa_ka 31 marca, 2022 - 9:36 am

Basiu, ja po radę 🙂 jak udaje Ci się ograniczyć newsy na IG? Wiem, że można wyciszyć relację, przestać kogoś obserwować itd., ale co jeśli osoba, którą obserwujesz, poza treściami np. o wojnie czy pandemii, ma też wiele treści, które cię interesują i dlatego zdecydowałaś się ją obserwować? Pytam szczerze zainteresowana, bo ostatnio mam w tym względzie duże dylematy i nie wiem, w którym kierunku pójść. Mam tę wadę, że jestem dobrze wyedukowana w temacie wojny w Ukrainie, mam wiedzę, by odróżnić sensację od rzeczowej analizy, wiem, gdzie takie czytać i IG jest mi do tego niepotrzebne. Czuję, że mam tej instagramowej „wiedzy” mocno dość:( podzielisz się swoimi sposobem?

Reply
Basia Szmydt 31 marca, 2022 - 5:40 pm

Hej, bardzo ciekawe pytanie. Rozumiem Cię doskonale. Mnie pomogła praca nad swoją reakcją, nad tym co informacja, którą usłyszę czy przeczytam, ze mną zrobi, co ja z nią zrobię. Bo te informacje docierają do nas zewsząd, a ja też nie wyobrażam sobie odciąć się całkowicie. Zwyczajnie lubię Instagram i treści osób, które obserwuję 🙂

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem