fbpx

JEŚLI NIE HALLOWEEN TO CO?

Autor: Basia Szmydt

Nie jestem i nigdy nie byłam w grupie fanów Halloween. Nie krytykuję, nie zarzekam się, że nigdy nie wskoczę w strój seksownej wampirzycy, ale każdego roku bliżej mi do wyciszenia się i relaksu z bliskimi w tych ostatnich dniach października i początku listopada. Nie potrafię pogodzić w tym samym czasie hucznej imprezy, której motywem przewodnim jest trupia czaszka i czasu Wszystkich Świętych, podczas którego mam potrzebę wspomnieć bliskich, których już ze mną nie ma. Skoro jedno i drugie razem za nic w świecie mi nie gra, postanowiłam już dawno temu wybrać taką formę spędzania tego czasu, który jest mi bliższy.

Jeśli nie Halloween to co? Jak można spożytkować ten czas? Co można porobić, by wartościowo przeżyć te dni? Mam kilka wskazówek.

OPOWIEŚCI O TYCH, KTÓRYCH JUŻ Z NAMI NIE MA


Pamiętam, gdy pewnego roku razem z moją siostrą cioteczną Kasią odwiedziłyśmy naszą babcię Zosię. Babcia wyjęła butelkę wiśniowej nalewki i przez cały wieczór zaśmiewałyśmy się do łez opowiadając sobie anegdoty i śmieszne historie o nieżyjącym już naszym Dziadziu Edziu, mężu babci. O tym jak kazał mi malować sobie czarnym tuszem do rzęs wąsy i brwi, co by w kościele bardziej elegancko wyglądać. O tym jak zabierał nas w pole i pokazywał ziemię, którą uprawiał, i która była całym jego życiem. O tym jak płacił nam całkiem niezłe pieniądze, jeśli pojechałyśmy do wypożyczalni kaset video po nową dostawę produkcji z karate w tle. To było przepiękne! I bardzo, bardzo potrzebne. Zwłaszcza babci, której dziadek odchodząc zostawił wielką wyrwę w sercu.
Można przecież wyjąć rodzinne albumy, usiąść przy stole i zamiast brać udział w cmentarnej rewii mody opowiedzieć sobie najlepsze, znane nam historie o tych, którzy zmarli, którzy byli nam szalenie bliscy, którzy są przecież częścią naszego życiorysu.

ZROBIENIE DRZEWA GENEALOGICZNEGO Z DZIEĆMI

Czasem dzieciakom naprawdę trudno jest połapać się kto jest kim w dużej rodzinie. To dobry czas, by spróbować zrobić proste drzewo genealogiczne. Ja narysowałam na brystolu prosty pień i konary drzewa, a dzieciaki wykorzystując kolorowe tusze odbijały swoje paluszki, które pełniły rolę listków. Wpisywaliśmy na te listki imiona wszystkich członków naszej rodziny. Uporządkowałam moim dzieciakom wiedzę, już wiedzą kto i gdzie ma swoje miejsce w szeregu 🙂 Wbrew pozorom dla maluchów ta wiedza może nie być oczywista.

BUDOWANIE WIĘZI

Odwiedziny u dziadków to zawsze dobry pomysł. Dla nas więź naszych maluchów ze swoją babcią i dziadziem jest szalenie ważna. My sami wychowywaliśmy się w towarzystwie dziadków i to są jedne z naszych najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Relacja dziadkowie – wnuki jest zupełnie inna niż ta nasza z rodzicami, dziadkami naszych dzieci. Nawet jeśli się z tymi naszymi rodzicami nie zgadzamy, kłócimy się z nimi jak to w życiu, to pamiętamy, że czas z babcią i dziadkiem to marzenie. Budowanie tej więzi to bardzo, bardzo ważna sprawa. Żałuję czasem, że pojęcie wielopokoleniowej rodziny żyjącej blisko siebie to coś, co odchodzi w zapomnienie.

WSPÓLNE GOTOWANIE

Najlepiej tych prostych, domowych obiadów. A może by tak ulepić pierogi ruskie – przysmak dziadka? I powspominać jak się nimi zawsze zajadał. Albo racuchy z jabłkami, które robiła nam babcia, i których zapach tak bardzo, bardzo kojarzy nam się z dzieciństwem…

DOM Z KOCÓW, PODUSZEK I KRZESEŁ

Wystarczy kilka krzeseł, koce, poduchy, by urządzić najlepsze pod słońcem rodzinne kino domowe. Najlepsze, bo takie, w którym poświęcimy naszym dzieciakom czas. A gdyby tak włączyć kreskówki z naszego dzieciństwa? Takie bajki – staruszki, które leciały tylko raz dziennie, o 19:00 i nazywały się wieczorynką. Ja za każdym razem gdy widzę „Misia Uszatka” przypominam sobie ferie zimowe, które często spędzałam u babci i dziadzia i to jak leżałam pod grubą kołdrą wypełnioną pierzem, tak że ledwo widziałam ten stary telewizor z bajką, na którą czekałam cały dzień. Nie pamiętasz starych bajek?
Co powiesz na „Kasztaniaki”, „Rozbójnika Rumcajsa”, „Przygód kilka Wróbla Ćwirka”, „Żwirka i Muchomorka”, „Plastusiowy pamiętnik”, „Sąsiadów”, „Reksia”, „Bolka i Lolka”? Już pamiętasz? Moje dzieci były zachwycone.

SPACER

Po prostu spacer. Najlepiej na cmentarz, nawet kiedy jesteśmy daleko od swojego rodzinnego miasta. Można przejść się na cmentarz i zapalić świeczkę na grobach, na których nie pali się żadna, o których nikt nie pamięta. Taki spacer wieczorem, kiedy są zapalone tysiące świeczek jest naprawdę klimatyczny. To miejsce wygląda tak tylko raz w roku. Warto zabrać na taki spacer dzieciaki, odwiedzić zmarłych bliskich, opowiedzieć o nich historie, odpowiedzieć im na trudne pytania dotyczące śmierci i przemijania. Oswoić ich z tym tematem. To naprawdę dobry czas na takie rozmowy.

To nie musi być kolejne święto, podczas którego ma obowiązywać nas nerwówka, morze zobowiązań i obietnic, by odwiedzić każdą, dawno niewidzianą ciocię i zjeść u niej obiad. Nie musimy kroczyć w szpilkach po cmentarnych alejkach wysypanych żwirkiem. Nie musimy odwiedzać każdego grobu, bo tak wypada. Możemy ten czas przeżyć po swojemu, byleby każdy z momentów miał wspólny mianownik – „RODZINĘ”.

Spodobają Ci się także:

14 komentarzy

Alina 31 października, 2018 - 7:09 pm

Mam kupione cukierki, postawiłam dynię przed drzwiami do mieszkania. Mam w domu dwulatka, więc na razie za mały, ale jeśli jako przedszkolak czy starszy będzie chciał się przebierać i pukać do sąsiadów to mu nie zabronię, ale też nie będę specjalnie namawiać.
Od przyszłego roku na pewno razem przygotujemy dynie – drążenie i wycinanie dyni jest wg mnie super zajęciem rozwijającym manualnie i kreatywnie.

Ja mam za to dziś swoją życiową rocznicę – 8 lat temu spakowałam swój dobytek do różowego cinqucento i wyjechałam ze Śląska na Pomorze. Więc syn śpi, a my z mężem świętujemy.

Reply
Dagmara 31 października, 2018 - 8:48 pm

A ja w tym roku chyba polubiłam Halloween. Całą naszą czwórką odwiedziliśmy naszych sąsiadów (tych którzy mieli na to ochotę). Była chwila by pogadać, spytać jak im jesień mija, bo od września jakoś mniej nas wszystkich na podwórku. Mam wrażenie, że dla dzieciaków to fajna nauka otwartości – tego że do ludzi się uśmiecha, prowadzi small talki a na koniec życzy miłego dnia. Chciałabym, żeby moje dziewczyny umiały tak na codzień.
A jutro rzeczywiście – spacerowo, rodzinnie, wspominkowo. We mnie to się nijak nie kłoci, co nie znaczy, że nie rozumiem tych, którym to nie gra.
Spokojnego wieczoru!

Reply
Marta 31 października, 2018 - 9:50 pm

Nie emocjonuję się tym dniem jakoś szczególnie. Nie ciągnie mnie do imprezowania – ale to pewnie wynika z mojej osobowości. Natomiast nie piętnuję tych, którzy świętują i nie krytykuję tych, którzy tego nie tolerują. Wychodzę z założenia, że najzdrowsze podejście to „żyj i daj żyć innym”. Okres Halloween lubię ze względu na dekoracje – głównie chodzi mi o wydrążone dynie. Nie traktuję ich jako wyrazu moich przekonań i poglądów, nie dorabiam fanatycznej ideologii – a traktuję raczej jako sympatyczną jesienną dekorację. Ot, i tyle 🙂

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:26 pm

ja dynie też uwielbiam! 🙂

Reply
Ania 1 listopada, 2018 - 6:49 am

Piękny post 🙂

Reply
Kasia 2 listopada, 2018 - 1:48 pm

Bardzo mi się podoba Twój pomysł ! Ja nie jestem fanem Halloween ale nie przeszkadza mi to u innych. Zgadzam się z tym co napisała Marta powyżej. Niech każdy znajdzie coś dla siebie, bez krytykowania a z tolerancją.
Uściski !

Reply
kasia 3 listopada, 2018 - 10:33 am

Basiu , moj pierwszy Halloween zobaczylam w filmie E.T. , mialam wtedy gdzies 11 lat i bylam pod wielkim urokiem.
Poki moi rodzice zyli ,czas Swieta Zmarlych byla to gonitwa miedzy cmentarzami , wielkie odleglosci jak w tamtych czasach miedzy nimi (100km), noszenie tych donic z kwiatami, tlumy ludzi , zablokowane ulice . Krytyka ubioru mijej mamy ( bardzo lubila odkryte buty i brak rajstop ) .
Rodzice zmarli , ja jako jedynak musialam jakos sie z tym uporac. I zeby nie zwariowac w wieku 20 lat , bez rodzicow , z chorym dzieckiem, ojcem dziecka , ktory sie powiesil – stworzylam sobie teorie , ze nie powinnam tego wlasnie smutnego , zimnego, ciemnego , szarego czasu pazdziernikowo- listopadowego tak obchodzic. wierze , ze sa w niebie a niebo to cos cudownego i powinnam , jestem szczesliwa , ze moga tam byc. . tesknie ogromnie za nimi i dlatego sa naprawde w naszym domowym planie na codzien. nie musze wspominac tylko w tym okresie ich , oni sa z nami w lecie przy ognisku, kiedy w radio leci Queen, kiedy ogladam film albo czytam kryminal to mam wrazenie , ze tata jest ze mna i zastanawiam sie czy mu by sie podobala ta pozycja. jest mi bardzo smutno , ze moje dzieci nie moga miec tych wspanialych osob przy sobie .
a na codzien kiedy dzieci byly mniejsze naprawde , nie tylko w czasie jesiennym – mozna robic to co opisalas na swoim poscie.
dla nas Halloween to taka odskocznia. chyba kazdy od czasu do czasu lubi sie pobac i postraszyc . my obchodzimy , mieszkamy tu w sferze amerykanskich natowcow ale nie ma to nic wspolnego z religia czy celtyckie wierzenia . cos barwnego i wesolego w czasie nostalgii.
te polskie cmentarze sa naprawde w tym czasie wyjatkowe , uwielbiam je ale po tych swietach. jak obserwuje osoby , ktore stoja przy grobie, placza , rozpaczaja nadal po 15 latach mimo, ze za zycia byl tyranem , maltretowal rodzinne a stawiaja mu grobowce -bo co powiedza inni , to mi sie smiac chce. ta konkurencja cmentarna, ten konsum , rywalizacja kto ma ladniej, wiecej ( na wiejskim cmentarzu ) to mi sie wlasnie nie podoba w polskiej tradycji, ksiadz , ktory poswieci pomnik ale co laska trzeba dac …
milego czasu wam

Reply
Anul 8 listopada, 2018 - 10:44 am

Myślę, że wiele osób ma taką swoistą traumę z dnia Wszystkich Świętych wyniesioną z wczesnej młodości…

Reply
Ania 3 listopada, 2018 - 9:42 pm

Każdy musi sam dojść do tego co dla niego jest najlepsze w tym czasie. Strata bliskich zawsze boli. Myślę, że Halloween jest już tak powszechne, że ciężko udawać, że go nie ma. Mam małe dzieci i trudno jest im wytłumaczyć dlaczego przychodzą do nas strasznie poprzebierane dzieci – córeczka powiedziała do mnie mamo ja się boje tych Hallowinów. Ale jak tu się nie uśmiechnąć widząc poprzebierane maluchy z wiaderkiem z piaskownicy na cukierki , troszkę zakłopotane, troszkę bojące a później z bananem na buzi jak dostaną cuksy. Fajne to jest, że sąsiedzi się odwiedzają , szczególnie w sytuacji kiedy powstało u nas na ulicy kilka domów i nikt się nie zna . Trudna jest sama stylistyka : kościotrupy, upiory, dziecko z nożem w głowie ( autentycznie przyszła do nas tak przebrana 6-latka). Jak we wszystkim są plusy i minusy.

Reply
Asia 4 listopada, 2018 - 10:53 am

my z córką byliśmy na balu wszystkich świętych organizowanego przez Kościół. dzieci szły ulicami przebrane za świętych aniołów trzymały lampiony bardzo urocze to było. a obok z klatki do klatki biegała dzieci przebrane za potwory wiedźmy itp uderzył mnie ten kontrast i szkoda było mi jakoś tych małych czarnych przebierańców… było w tym coś mrocznego. dobrze że byli z nami świeci 🙂

Reply
Asia 7 listopada, 2018 - 10:02 pm

Lubie Ciebie za wiele wpisów, za ten takze 🙂 W ogole jakos „blisko”mi do Ciebie 🙂 dziekuje za to jak to napisalas. Mi rowniez blizsze jest refleksyjne swietowanie tego czasu. A na listopad mam jeszcze pomysl od kilku lat-projekt Bliskopad,znanej mi dziewczyny. Polecam baaardzo 🙂
Pozdrawiam. Dobrej jesieni!

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:58 pm

ooo słyszałam już gdzieś o nim 🙂

Reply
Anul 8 listopada, 2018 - 10:37 am

Ja z kolei z dzieciństwa Święta Zmarłych nie wspominam najlepiej, smutek, marznięcie na cmentarzu przez wiele godzin, wcześniej polowanie na najładniejsze chryzantemy targane na cmentarz obowiązkowo na wielkich ciężkich wieńcach z drewnianymi stelarzami koniecznie z samego rana 1 listopada bo wcześniej ukradną. I godziny, całe godziny stania przy grobie/grobach. Nie chcę tego powielać 1 do 1, wolę przyjść spokojnie wcześniej, uporządkować, kupić to co jest dostępne „pod bramą” – oczywiście najładniejsze, nie byle jakie, ale już bez tego stresu i całego tego ciśnienia.
A dzieci mam w takim wieku, że Halloween ozywiście obchodzimy bo one tego bardzo chcą, bo robią to ich koledzy i koleżanki – nierzadko z mieszanych małżeństw, w których domach jest to niemalże święte święto. I w niczym to nie przeszkadza, dzieci się doskonale bawią a przy okazji można im wyjaśnić różne sposoby obchodzenia święta zmarłych w innych krajach. Bądźmy otwarci, nie zamykajmy się, świat jest wielki, różnorodny i bardzo ciekawy i cieszę się, że komentarze pod Twoim wpisem są tak pozytywne – oby więcej takich ludzi dookoła nas!

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:52 pm

też się cieszę, że wpisy pod postem są przede wszystkim pełne szacunku, mimo odmiennych poglądów. Pozdrawiam 🙂

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem