fbpx

MAPA DOBRYCH MIEJSC – JEDZIEMY DO WIELICZKI!

Autor: Basia Szmydt

Decyzja zapadła – jedziemy na wycieczkę! Walizki spakowane, herbata z cytryną w termosie uzupełniona, pod ręką czuję zawinięte w papier śniadaniowy kanapki z krakowską. Są w mojej torebce, gdyż zaczynam być głodna jak tylko ruszymy oczywiście. Są i słodycze rzecz jasna, ulubione i wyproszone przez chłopców. Na nosach okulary przeciwsłoneczne, z radia lecą letnie hity, a na nawigacji wpisane „Kopalnia Soli w Wieliczce”. No to w drogę! Prosto do celu. Powiedzmy, bo po drodze nasze dzieci zechcą się jeszcze kilkanaście razy zatrzymać. Do tego jakieś 50 razy zapytają czy daleko jeszcze i czy naprawdę, tak naprawdę, naprawdę będziemy chodzić tyle metrów pod ziemią. Jeśli chodzi o poziom ekscytacji to mój i dzieci jest na podobnym poziomie, Tomek nie ma zdania 😀

Kopalnia Soli w Wieliczce będzie odpowiednim miejscem, by przywrócić na blogu cykl sprzed kilku lat – Mapa Dobrych Miejsc,czyli subiektywnego przewodnika naszej rodziny po urokliwych miasteczkach, atrakcjach dla całych rodzin i tych idealnych na weekend we dwoje, sprawdzonych restauracji i innych miejsc, które według nas warto umieścić w swoim planie zwiedzania czy spędzania wolnego czasu. My sami bardzo często korzystamy z poleceń znajomych, pytamy innych o ich ulubione kierunki podróży czy warte odwiedzenia miejsca. Ja też chcę podzielić się takimi poleceniami na moim blogu.

Jedziemy do Wieliczki! Przed nami 3 godziny drogi.


Do Wieliczki dojeżdżamy wieczorem i niestety przez wypadki po drodze i korki przez nie spowodowane spóźniamy się na ostatni zjazd pod ziemię. Dzieciaki zawiedzione, bo nasz pierwszy nocleg miał być w podziemnym hotelu. Chłopcy przygotowali sobie ciepłe ubrania, latarki i byli w pełni przygotowani na przygodę ale niestety nie udało się.

Jeśli tylko będziesz miała okazję skorzystać z opcji nocowania pod ziemią koniecznie spróbuj. To musi być niesamowita przygoda. Więcej o podziemnym hotelu przeczytasz na tej stronie (link).

My zostaliśmy na powierzchni, w pięknym Hotelu Grand Sal mieszczącym się na terenie kopalni, co okaże się być bardzo dużym logistycznym ułatwieniem. Wszędzie będziemy mieć blisko, a zaparkowanego samochodu nie będziemy ruszać z miejsca przez kolejne dni. Pełen luz 🙂
Hotel Grand Sal otoczony jest pięknym parkiem. Przed hotelem jest i fontanna ku uciesze naszych synów, którzy w piątkowy wieczór podjęli się zadania wyłowienia z niej wszystkich mrówek 🙂


W sobotni poranek dźwięk budzika oświadcza, że pora na śniadanie. Tym razem nie możemy się spóźnić, bo to Wielki Dzień Schodzenia Pod Ziemię. Emocje u chłopców sięgają zenitu. Zanim to jednak nastąpi odwiedzimy jeszcze Zamek Żupny. Żupa czyli dawniej kopalnia – stąd nazwa. Przemiła pani przewodnik opowiada nam o tym jak to kiedyś było, kim był żupnik i czy naprawdę był tak bardzo bogaty, czy król odwiedzał kopalnię, czy rozdawano tu kiedyś jedzenie za darmo i czy to prawda, że sól była droższa od złota.

Często wydaje nam się, że muzeum to wielka nuda dla dzieciaków. Nie zgadzam się z tym. Wszystko zależy od tego jak dzieciakom przedstawi się historię, czy uda się ich czymś zaciekawić, wciągnąć w opowieść, poruszyć ich wyobraźnię.

Tego wszystkiego udało się dokonać przewodniczce w Zamku Żupnym. Wielkie brawa! W swoją opowieść wciągnęła nie tylko chłopców, ale i nas. Wciąż zadawaliśmy jej pytania.
Chłopcom najbardziej podobała się ogromna, przepięknie wykonana makieta, przedstawiająca Wieliczkę kilkaset lat temu. Maleńkie domki, tory kolejowe, drogi, pola, łąki, drzewa, kościoły, szyby kopalniane sprawiły, że wyobraźnia działała na najwyższych obrotach i już widziałam ten błysk w ich oczach na myśl, że mogliby tam „wpuścić” swoje ludziki lego 🙂
Mnie urzekła solniczka od Tiffany’ego, która oprócz tego, że jest nieziemsko droga, to jeszcze tak delikatna, że podobno jednemu kolekcjonerowi porwał ją podmuch wiatru i się stłukła.
No i możliwość przymierzenia elementów ciężkiej zbroi rycerskiej – to była wielka, wielka atrakcja. Spójrz tylko na minę Marcina – pełnia szczęścia.


Po prawej solniczka od Tiffany’ego.


Z Zamku Żupnego ruszyliśmy pod Szyb Daniłowicza (cały czas poruszamy się po tym samym terenie i wszędzie chodzimy pieszo). To tam miał na nas czekać przewodnik, by z całą grupą zabrać nas pod ziemię. Wybraliśmy trasę Odkrywanie Solilandii. To wycieczka zorganizowana specjalnie dla dzieci, choć jak się okazało dorośli wcale nie muszą się na niej nudzić. Wręcz przeciwnie. Dzieciaki przez całą trasę mają wyznaczane różne zadania, muszą rozwiązywać zagadki i quizy, szukać ukrytych skarbów, smoczych jaj i znaków od Skarbnika kopalni. Jednym słowem – mają co robić i są bardzo zajęte. W tym czasie rodzice nie zawracają im głowy i mogą posłuchać drugiego przewodnika, który na tyłach wycieczki opowiada ciekawostki o kopalni. W końcu sam kiedyś był tu górnikiem i zna każdy zakamarek tej kopalni. I to się nazywa doskonale zorganizowana wycieczka!


No to teraz schodkami 130 metrów pod ziemię.


A to św. Kinga i górnicy przekazujący jej bryłę soli z zatopionym w niej pierścionkiem zaręczynowym – naturalnej wielkości solne rzeźby, które zapamiętałam z wycieczki w podstawówce wciąż tu stoją! Są odgrodzone od turystów, bo dotykanie ich spowodowałoby, że w dość szybkim tempie by się po prostu stopiły. To w końcu sól 🙂


Konie obecne były w kopalni od samego początku jej istnienia. Kilkaset lat temu były spuszczane na linach w dół i tam pomagały górnikom przy pracy wydobywczej.


W kopalni jest prawie 250 kilometrów krętych korytarzy, podziemne jeziora, tajemnicze komory i najpiękniejsza ze wszystkich Kaplica św. Kingi. Nie pamiętam czy w podstawówce zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie jak teraz. Jest po prostu przepiękna! Nad jej wystrojem pracowali sami górnicy. Jest pełna solnych rzeźb, przy suficie wiszą ogromne, kryształowe żyrandole, a całe pomieszczenie wygląda jak wielka, magiczna sala balowa.
W niedzielę o 6:30 odbywa się tu msza święta. Uczestniczenie w niej to podobno niesamowite przeżycie. Być może za sprawą niespotykanej akustyki, która tu panuje. Przypominam, że wciąż jesteśmy ponad 100 metrów pod ziemią 🙂

Te piękne posadzki też są wykonane z soli.



Na zdjęciu po lewej widać ślady po kilofie i sól, która się na nich skrapla.
Dzisiaj chodzimy po kopalni podziemnymi korytarzami wciąż szukając wifi i zdaje się, że zapomnieliśmy, że tę kopalnię i te tunele kiedyś ktoś wykopał ręcznie. Że kiedyś, gdy tę kopalnię tymi kilofami kopano nie było elektryczności, tylko kaganki z łojem i knotem, których światło wystarczało na ok. 8 h. Wyobrażasz sobie jaką ci ludzie musieli mieć w sobie determinację i odwagę? Wciąż się nad tym zastanawiałam podczas naszej wycieczki, serio. Dziś dla nas wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Nawet ten pyszny schabowy w restauracji – również pod ziemią. To taki abstrakcyjny obraz: pan kłócący się z pracownicą restauracji o to, że zbyt długo czeka na swoje jedzenie (6 minut) i wspomnienia o ludziach, którzy z kawałkiem świeczki zsuwali się na linach 60 metrów w głąb ziemi, by wykopać sól droższą niż złoto i byśmy dzisiaj my mogli chodzić sobie spokojnie i wygodnie oświetlonymi korytarzami.


Na koniec zatrzymaliśmy się przy fantastycznych makietach. Drobiazgowo wykonana, z maleńkimi ludźmi w różnych sytuacjach, z latarenkami, które gasły i zapalały się w zależności od pory dnia, z budynkami i pociągami sunącymi po maleńkich torach sprawiła, że moi synowie i Tomek mogliby tam stać minimum godzinę. Tak też zrobili, a ja tymczasem wróciłam do jednej z sal, w której można było kupić pamiątki, a na solnej tablicy przeczytać, że Kopalnia w Wieliczce została wpisana na pierwszą listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Tam też zrobiłam ostatnie tego dnia zdjęcia – zachwycające solne kryształy wyrzeźbione przez naturę.

Dobra wiadomość była taka, że te 100 metrów drogi powrotnej nie musieliśmy pokonywać pieszo schodkami. Czekała na nas winda. Emocje spore 🙂


To był bardzo długi dzień, a chłopcy zasnęli jak tylko przytulili buzie do poduszki 🙂



Niedziela -nasz ostatni dzień pobytu w Wieliczce. Po śniadaniu wybraliśmy się na długi spacer. Najpierw po Parku św. Kingi otaczającym hotel, potem obowiązkowe lody i spacerowanie uliczkami spokojnej i kameralnej Wieliczki, a na koniec wizyta w Tężni Solankowej. Wydaje się z daleka, że to wieża niedbale pokryta brudnym tynkiem. Kiedy jednak podejdziemy bliżej okazuje się, że to nie tynk, ale gałęzie ułożone w stosy, po których płynie pompowana spod ziemi słona woda, i na których ta sól się skrapla. Pobyt w tężni ma zbawienny wpływ na nasze drogi oddechowe. To takie uzdrowisko dostępne dla wszystkich, którzy chcą sobie pooddychać solnym aerozolem oczyszczającym drogi oddechowe, przypominającym powietrze znad morza. Dodatkową atrakcją jest wieża widokowa, z której możemy podziwiać całą panoramę Wieliczki.

Kopalnia Soli „Wieliczka” i samo miasteczko to wycieczka nie tylko na jedno popołudnie. Zadbano tu o tak dużą ilość atrakcji dla dzieci w każdym wieku i dorosłych, że można tu spędzić kilka dni. Do wyboru mamy różne trasy wycieczkowe. Jest Solilandia dla najmłodszych, jest najbardziej popularna Trasa Turystyczna i Trasa Górnicza. Ta ostatnia dla najbardziej wymagających i żądnych przygód. Każdy z uczestników dostaje strój ochronny, kask i lampę, a także zadanie do wykonania pod ziemią. Może to być mierzenie poziomu metanu, wyznaczanie drogi w ciemnościach czy wydobywanie soli. Wszystko po to, by choć odrobinę poznać i zobaczyć jak wyglądała praca górników.

Więcej informacji o tych trasach przeczytać można tutaj (link).

Na koniec garść najważniejszych informacji potrzebnych przed wyruszeniem do Kopalni Soli w Wieliczce.

1. Polecam kupić wcześniej bilety on – line. Unikniemy stania w kolejkach. Dla posiadaczy biletów on – line są dostępne osobne wejścia. Bilety można kupić tutaj –> LINK
Jeśli chodzi o trasę „Odkrywamy Solilandię”  – biletów nie można wcześniej kupić on line, ale koniecznie trzeba je zarezerwować.

2. Uczestniczy każdej wycieczki są oprowadzani po kopalni z przewodnikiem. Nie ma możliwości zwiedzania na własną rękę.

3. Pod ziemią jest dużo chłodniej niż na zewnątrz. Przydadzą się ciepłe bluzy.

4. Każda wycieczka to sporo chodzenia. Pamiętajmy o wygodnych butach.

5. W kopalni jest restauracja z domowymi obiadami. Każdy znajdzie coś dla siebie.

6. Jeśli kupisz bilet na wybraną trasę zachowaj go, wtedy do Tężni solankowej wejdziesz w niższej cenie.

Spodobają Ci się także:

5 komentarzy

puch ze słów 1 lipca, 2019 - 2:14 pm

Hej. Byłam w tej Kopalni i na początku myślałam że się zanudzę, jednak miło się zdziwiłam – było klimatycznie i ciekawie. Też polecam 🙂

Reply
Ninky 1 lipca, 2019 - 9:43 pm

Cudownie! W przyszłości koniecznie chce zabrać moich synków do Wieliczki! Ale tak by pamiętało wiec za ok 3/4 lata:) sama nigdy nie byłam …

Reply
papiliamondo 8 września, 2019 - 9:27 am

Jadę!

Reply
Ika 2 października, 2019 - 11:02 am

Piękne zdjęcia – podziwiam!!! Jako dziecko byłam w Wieliczce, nie pamiętam już wielu szczegółów – ta recenzja pobudza moje wspomnienia. Czas wrócić do tego miejsca – teraz już z rodziną:)

Reply
Hotel Iskra 25 stycznia, 2020 - 8:49 am

Byłam w Wieliczce kilka razy i za każdym pobytem, czułam się tam naprawdę bardzo dobrze. Kopalnia soli robi wrażenie i pozwala poczuć spokój, nabrać do życia dystansu:)

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem