fbpx

NASZ NORWESKI, SYLWESTROWY WYJAZD

Autor: Basia Szmydt

Na norweskie lotnisko Oslo Gardemoen docieramy kilka minut przed północą. To moje ulubione lotnisko. Całe w drewnie i szkle. Nawet najmniejsza kawiarnia tutaj to dizajnerska perełka. Uwielbiam ten styl.
Nasze bagaże wyjeżdżają spóźnione. To oznacza, że i my się spóźnimy na ostatni autobus do wynajmowanego domku. Pierwsza godzina w Norwegii i już jesteśmy lżejsi o jakieś 350 zł za taksóweczkę. A to nie była długa trasa 🙂
Poza tym szybko zapominamy o tym wydatku, bo widoki po drodze mówią, że oto właśnie trafiliśmy w sam środek Winter Wonderland. Święty Mikołaj i Wham razem wzięci by takiego lepiej nie wymyślili. Jedziemy drogą, która przecina las, a każda pojedyncza gałązka, każdego drzewa pokryta jest szronem. W świetle reflektorów samochodów, księżyca i latarni śnieg skrzy się jak brokat. Ale jest pięknie!
Gdy docieramy do domu jest po pierwszej. Zasypiamy jak dzieciaki.


Słońce wschodzi przed 9:00 i okazuje się, że to co nas zachwyciło nocą było tylko wstępem. Rano otwieram drzwi od balkonu na oścież i wołam Monikę, a raczej krzyczę na cały dom, bo za chwilę słyszę: „Czemu krzyczysz? Co się stało?! O Boże jak pięknie!” Oczy błyszczą nam dokładnie tak samo jak ten śnieg.
Co widzimy? Charakterystyczne, norweskie, kolorowe, drewniane domki, lasy, wszędzie lasy i ogrom śniegu. A do tego niebo w tęczowych kolorach, jakby je ktoś pomalował akwarelami. To pierwszy raz, kiedy tu jestem zimą i kiedy jest tak pięknie. Ten szron robi prawdziwie bajkowy krajobraz.
Robimy szybkie śniadanie: aromatyczną owsiankę i mocną, czarną kawę i w drogę. To jest idealny dzień na wycieczkę.






Kierunek wybieramy w stylu zwanym „palcem po mapie”, czyli ja prowadzę po oblodzonej drodze, a Monika próbuje powiedzieć dobrze norweską nazwę miejscowości, która to mieści się nad jakimś dużym jeziorem, zatem musi być pięknie.
Jedziemy przed siebie co chwilę się zachwycając. Jest cicho, spokojnie i pusto. Prawie przez cały czas otaczają nas lasy. Co jakiś czas mijamy wioski i małe miasteczka. Wszystkie bliźniaczo do siebie podobne. Trafiamy też na poświąteczny jarmark z ozdobami, na którym oczywiście nic nie kupujemy pamiętając jeszcze cenę taksóweczki 🙂
Aż wreszcie, jadąc trasą, która dla mnie jako kierowcy była piekielnie niebezpieczna i mogłam się całą sobą i prowadzonym przeze mnie autem przekonać czymże jest gołoledź na drogach pomiędzy lasem, a przepaścią, docieramy tu. Do magicznej krainy, która sprawiła, że zatrzymaliśmy się wszyscy na chwilę i nie bardzo wiedzieliśmy jakich słów użyć, by opisać to miejsce. Naszym oczom ukazało się zamarznięte jezioro, a na jego środku dzieciaki grające w hokeja. Do brzegów jeziora przyczepione czerwone domki, w oddali mosty, wieże kościołów i niebo wyglądające jak obraz impresjonisty.


To było jedno z piękniejszych miejsc jakie widziałam w swoim życiu. Jestem za to bardzo wdzięczna.

Następnego dnia, tak jak się tego spodziewaliśmy – przyszła odwilż. Szron zaczął znikać z gałązek w szybkim tempie, temperatura podniosła się do kilku stopni na plusie, a my wyruszyliśmy w kierunku Oslo, które Maciek i Monika chcieli zwiedzić. Na lotnisku wsiadamy w pociąg i ruszamy do norweskiej stolicy.
Pierwszym punktem na mojej wycieczkowej mapie jest opera w Oslo. To tam chce zabrać moje towarzystwo, bo po pierwsze to dla mnie zawsze najbardziej interesujący punkt na mapie tego miasta, a po drugie jak się okazuje dotarliśmy do stolicy dosyć późno i mamy szansę podziwiać przepiękny zachód słońca z dachu opery. Opera okazuje się być pierwszym i prawie ostatnim punktem wycieczki. Stoimy tam dwie godziny świętując koniec roku i patrząc na ludzi z całego świata, którzy w rozgrywce gołoledź na gładkim, marmurowym dachu versus ich zimowe buty ponoszą porażkę. Każdy bez wyjątku 🙂
Tego wieczoru odwiedzamy jeszcze ostatni czynny sklep monopolowy z alkoholem w kosmicznych cenach i robimy sobie szybki spacer głównym deptakiem, ulicą Karl Johans Gate. Wszystko pozamykane, ludzi mało, wracamy świętować do domu. W końcu mamy Sylwester! 🙂
Wycieczka do Oslo była krótka, oszczędna w atrakcje, ale dla nas pozostanie niezapomniana! Również ze względu na te piękne widoki złapane w różne kadry, o różnej porze i z różnym światłem na dachu opery. Uwielbiam je.


Jeśli chcesz zobaczyć nieco dłuższy spacer po Oslo to zapraszam Cię do zajrzenia TUTAJ. W tym poście znajdziesz mnóstwo zdjęć z letniego Oslo.


Często czytelniczki pytają mnie o organizację podróży do Norwegii. Nie jestem najlepszą osobą do udzielania sprawdzonych informacji na ten temat z jednego ważnego powodu. Mój mąż pracuje w tym kraju od kilkunastu lat.  Tam ze względu na pracę wynajmuje mieszkanie i również ze względu na jego pracę mamy super tanie bilety w różne miejsca na świecie więc korzystamy. Bilety do Norwegii można upolować za grosze nawet jeśli się nie ma znajomości 🙂 Polecam takie strony jak Fly for free, czy Sky scanner.  Znalazłam też kilka fajnych miejscówek do spania w Oslo lub jego okolicach w całkiem przystępnych cenach:
piękny dom, klasyczna norweska architektura i oszałamiający widok, 3 sypialnie, 263 zł za dzień
van, który możesz wypożyczyć i pozwiedzać okoliczne cuda natury i taką formę oglądania Norwegii rekomenduję najbardziej, bo wszystko, co najpiękniejsze dzieje się poza granicami miasta.
domek z trawą na dachu, staruszek, zabytkowy, również z pięknym widokiem, 285 zł za dzień
kawalerka z dwoma łóżkami, niedaleko Oslo, 153 zł za dzień, fajna!

A o sposobach na tańsze podróżowanie po Oslo opisałam w tym wpisie — > KLIK!

Pamiętasz naszą wyprawę kamperem po Toskanii? To była przygoda. Nasz kamper wypożyczaliśmy w firmie CORDIGO i to jest również mega opcja na podróżowanie.


A Norwegia wydaje się być idealnym kierunkiem. W kamperze masz warunki jak w hotelu, tylko małym 🙂 Mega wygodne łóżka dla dorosłych i dla dzieci, łazienka i prysznic z ciepłą wodą, toaleta, TV, kuchenka, lodówka i całe mnóstwo szaf i szafek, do których z powodzeniem można poupychać weki z obiadami – to się nazywa sprytne i oszczędne podróżowanie. I jeśli odstrasza Cię cena za wypożyczenie kampera to przelicz to sobie własnie na te obiady, noclegi etc, za które w Norwegii musisz zapłacić naprawdę sporo. Dla nas podróżowanie po Toskanii z dwójką małych dzieci kamperem to była bajka. Kiedy tylko maluchy były zmęczone mogliśmy się zatrzymać i uciąć sobie wygodną drzemkę, przygotować im obiad etc. To jest super sprawa.
W taką podróż kamperem właśnie po Norwegii wybrali się Natalia i Łukasz z bloga Tasteaway. Koniecznie poczytaj jak oni to zrobili. Taka podróż to jest moje wielkie marzenie. Zwłaszcza, że w Norwegii kamperem możesz zaparkować i spać w nim niemal wszędzie.

Miał być post o krótkim wypadzie z Monią, Maćkiem i Tomkiem, a jak zwykle włączył mi się słowotok. Tak już mam jeśli mowa o podróżach. Uwielbiam, choćby na chwilę. To moje najpiękniejsze wspomnienia.
Mam nadzieję, że moje kadry z ostatniej skandynawskiej podróży Ci się podobają, że Cię choć odrobinę zachęciłam do rozważenia właśnie tego kierunku podróży na najbliższy czas. Warto odwiedzić Norwegię i zobaczyć tę naszą europejską Nową Zelandię na własne oczy. Zdjęcia nie oddają uroku tych wszystkich miejsc. Zachwycisz się – obiecuję.

Spodobają Ci się także:

10 komentarzy

Ksiu 15 stycznia, 2019 - 9:05 pm

Cudne zdjęcia. Skandynawia jest moim marzeniem. Mam nadzieję, że uda się je spełnić. Pozdrawiam i życzę cudnych wyjazdów w Nowym Roku 😉

Reply
puch ze słów 15 stycznia, 2019 - 10:09 pm

coś pięknego! ale mi ten wpis sprawił przyjemności! dzięki Basiu! narobiłaś mi ochoty by zrobić hop na północ 😉 pozdrawiam asia

Reply
monika.peter 16 stycznia, 2019 - 11:54 am

a gdzie ten sylwester?

Reply
Basia Szmydt 16 stycznia, 2019 - 1:05 pm

Prywatna impreza zamknięta 😉

Reply
Ola Dob. 18 stycznia, 2019 - 11:30 am

Zachwycam się i rozpływam nad tymi zdjęciami. Coś niesamowitego. ♥
Jednym z moich największych marzeń jest wyprawa kamperem. 🙂
Serdeczności na nowy rok.

Reply
wirtualne-biuro-mickiewicza.pl 21 stycznia, 2019 - 2:17 pm

Świetne krajobrazy 🙂 Bardzo fajne zdjęcia!

Reply
Agata 23 stycznia, 2019 - 3:06 pm

Piękna Norwegii w zimowej odsłonie nie da się opisać słowami, trzeba to zobaczyć na własne oczy. Kocham ten kraj całym sercem. Przyrodę, architekturę, czerwień faluńską, skromnych i dumnych Norwegów. Twoje zdjęcia pokazują właśnie taką 'moją Norwegię'. Od 2009 roku jeżdżę tam co rok – do rodziców – i za każdym razem jestem zachwycona i wdzięczna za to, że mam możliwość widzieć tak niemożliwie cudowne miejsca 🙂
Warto napisać o zapachu powietrza… Albo nic nie napiszę – po prostu pojedźcie i weźcie haust powietrza zaraz po wyjściu z samolotu.
A dlaczego jest tak ślisko? Bo Norwegowie dbają o ekologię i nie używają soli na ulicach. Co najwyżej posypują ulice kamykami, które na jakiś czas pomagają. Nie chcesz się ślizgać? – kupujesz łańcuchy lub opony z kolcami, a na buty zakładasz raki (nakłądki antypoślizgowe) do chodzenia po mieście. Zeszłej zimy uratowało mi to tyłek 😀
Polecam książkę 'Skandynawski raj' – solidna dawka wiedzy o Skandynawach napisana ze świetnym poczuciem humoru.
Wszystkiego dobrego w 2019 roku Basiu 🙂

Reply
Marta 3 lipca, 2019 - 5:17 pm

Basiu, jak jest z internetem w Norwegii? trzeba kupowac lokalna karte?

Reply
Basia Szmydt 3 lipca, 2019 - 8:00 pm

Nie, wszystko działa jak w UE

Reply
Ala 25 stycznia, 2020 - 9:49 pm

Super,kocham takie klimaty

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem