fbpx

JAK ZROBIĆ PORZĄDKI W SZAFIE?

Autor: Basia Szmydt

O porządkach, które MUSZĘ zrobić z ubraniami mówiłam każdego dnia. Tym razem jednak nie chciałam skończyć tylko na przeglądaniu swoich ubrań i pozbyciu się tych, które mi się nie podobają. Nie. Tym razem chciałam odnaleźć swój styl, zrobić sobie tak zwaną kapsułową garderobę, która sprawi, że moje ubrania będą uszyte na moją miarę. Będą inspirować mnie do stworzenia codziennych zestawów, bez konieczności ciągłego zastanawiania się co mam na siebie włożyć.
Idealna wizja? Właśnie taki scenariusz mi się zamarzył. Naoglądałam się na Pintereście tych wszystkich przemyślanych stylizacji tworzonych z kilkudziesięciu sztuk ubrań, a potem wchodziłam do mojej pralni, patrzyłam się na stworzony z ubrań do uprasowania Mount Everest i zastanawiałam się co robię nie tak. Asekuracyjnie zatem wkładałam białą koszulę, szary sweter, jeansy i zamykałam drzwi od pralni. Każdego dnia dojrzewała we mnie myśl, by to zmienić.

DLACZEGO CHCIAŁAM RAZ A DOBRZE POSPRZĄTAĆ SWOJĄ SZAFĘ?

Pierwszy powód już znasz – góra upranych rzeczy, które należało uprasować, a potem zdecydować co tego dnia założyć. Ten widok zniechęcał mnie do eksperymentowania ze stylizacjami każdego dnia. W konsekwencji nieustannie nosiłam to samo i miałam naprawdę całkiem niezły „bajzel” :/ Oczywiście tu ważne były nawyki, których ja w obrębie szafy, prasowania, składania po prostu jeszcze nie wypracowałam. Mogłam mieć porządek jak na święta w całym domu, ale te w szafie odkładałam w nieskończoność. Nie cierpiałam ich szczerze.
Lubię ubrania proste, minimalistyczne, w stonowanych kolorach plus jakieś wyjątki raz na jakiś czas. Mimo tego na moich wieszakach wisiało całkiem sporo ubrań przeczących moim upodobaniom. Wisiały na tych wieszakach, bo w moim odczuciu były ładne i kiedyś je kupiłam, bo…były ładne 🙂 I wisiały tak na przykład dwa lata, a ja ani razu nie wpadłam na pomysł, by je założyć. Albo zakładałam je, ale w ostatniej chwili przed wyjściem z domu przebierałam się w coś bezpieczniejszego – znasz to? 🙂
Problemem był także fakt, że ja o te ubrania, które noszę najczęściej po prostu nie dbałam. Zamiast składać, odwieszać, prasować, golić golarką i tak dalej, ja odkładałam je … gdzieś, gdzie na pewno nie było ich docelowe miejsce. Cały czas powtarzałam, że jak już będę mieć swoją garderobę na górze to wtedy wszystko będzie na swoim miejscu. Guzik prawda oczywiście.
Chciałam mieć pierwszy raz w życiu tak wypełnioną szafę z ubraniami, by codziennie rano po prostu brać ciuchy z wieszaka, wkładać je na siebie i wiedzieć, że to dobry wybór. Chciałam nauczyć się podkreślać to, co w mojej figurze jest fajne i zakrywać to z czym nie do końca dobrze się czuję. Potrzebowałam pomocy. Na ratunek przybyła Kasia Kędzierska z bloga Simplicite, z którą się przyjaźnię, i która o komponowaniu kapsułowej garderoby wie wszystko. Na swoim blogu stworzyła cykl postów Szafa Minimalistki, w których pokazuje jak za pomocą kilku ubrań stworzyć stylizacje na cały tydzień.
Według mnie Kaśka zawsze dobrze wygląda. Bardzo mi to imponuje, bo za każdym razem gdy ją widzę ona wygląda tak, że może w tej samej chwili jechać do mnie na wieś, albo iść do programu śniadaniowego – zawsze przygotowana.
Ja też tak chcę!

Któregoś wieczoru Kasia przyjechała do mnie i kazała przynieść do salonu największe lustro jakie mam w domu.
Kolejny krok – zrobienie kawy i czegoś dobrego do jedzenia – w tym akurat jestem niezła.
Kolejny, najważniejszy – przynieść wszystkie, absolutnie wszystkie ubrania jakie mam (letnie i zimowe, płaszcze, buty, „podomowe” też) i zrobić z tych ubrań wielką górę. Moja nie była tak wielka, jakie oglądałam w programach z Marie Kondo (obejrzyj sobie koniecznie na Netflixie), ale to wcale nie oznaczało, że problemu nie mam.

DIAGNOZA

No dobrze to teraz najciekawsza część tego wieczoru – przynajmniej dla mnie. CO ROBIŁAM NIE TAK?

2/3 ubrań w mojej szafie stanowiły ubrania, które w mojej ocenie były ładne i „porządne”. Problem w tym, że one nie były kompletnie dla mnie. Albo niedobrane do mojej figury albo do stylu, który lubię, albo to nie mój kolor. To ubrania, które na przykład ładnie wyglądały na manekinie albo na kimś, ale niekoniecznie na mnie. Musiałam się z tym pogodzić i z nimi pożegnać, co było dla mnie chyba najtrudniejsze. Gdybym jednak tego nie zrobiła te śliczne sukienki wciąż wisiałyby w mojej szafie tylko po to, bym mogła je oglądać na wieszakach, a ubrania są przede wszystkim po to, by je nosić.
zapomniałam o tym, że mam talię. Nosiłam jeansy biodrówki od liceum, które mnie skracały i ukrywały moją talię. Mój problem polegał na tym, że wydawało mi się, że dziewczynę, która ma 176 cm wzrostu nie da się skrócić oraz, że mam na tyle wąską talię, że całkiem trudno ją ukryć. Mój błąd. Z resztą sama zobacz.


Bardzo lubię tę bluzkę. To taka jedna z niewielu kolorowych rzeczy w mojej szafie, w których naprawdę dobrze się czuję. Zawsze, naprawdę zawsze zakładałam ją do jeansów biodrówek. Do tego pasek, który przecież kompletnie nie pasował, był za gruby i toporny i botki, które skracały moje nogi. Gdzie jest moja talia? Nie ma. Zakryłam ją ubraniem.
Przez wszystkie lata mojego dorosłego życia, w których zaczęłam zwracać uwagę na to w co się ubieram myślałam, że noszenie spodni z wysokim stanem albo spódnic, które kończyły się w talii to po prostu siara. Wydawało mi się, że takie stylizacje mnie wręcz pogrubiają, bo mam naprawdę szerokie biodra. Okazuje się, że było zupełnie odwrotnie.
Kasia powiedziała „Załóż tę bluzkę do tej spódnicy, ale spódnicę zamiast zapinać na biodrach zapnij w talii„.


I voila! Talia odzyskana. Magia 🙂

No dobrze co jeszcze robiłam nie tak.

nie dbałam o ubrania. Miałam w szafie kilka ukochanych swetrów, ale te swetry golarki do ubrań raczej nie doświadczyły. Moje ubrania wyglądały na naprawdę mocno znoszone, choć można je było jeszcze uratować. Golarka do swetrów może zdziałać małe cuda. Ja potraktowałam nią nawet bawełniane bluzki, spodnie i sukienki.
Podczas porządkowania mojej szafy odłożyłyśmy część ubrań, które muszę zanieść do krawcowej. Bluzce, którą lubię, a która źle na mnie leży wystarczy skrócić ramiączka.  Tak samo buty – po każdej zimie należy je zanieść do szewca, który również może zdziałać z nimi cuda, by dłużej mi służyły i dobrze wyglądały w następnym sezonie.
Nawyk, który muszę wypracować? Jest ich kilka, ale ten jeden najważniejszy to odwieszanie ubrań na wieszaki. Okazuje się, że odkąd mam mniej ubrań i zostawiłam sobie tylko te, które lubię, i w których dobrze wyglądam przychodzi mi to z dużą łatwością.
Ostatnia rzecz – pranie ubrań w odpowiedniej temperaturze.


nie chodziłam na zakupy. Mam takie ubrania, które uwielbiam, i które są w 100 % dla mnie, ale nie pomoże im już ani golarka, ani krawcowa. Muszę je wymienić na nowe egzemplarze. Muszę też przestać tak demonizować zakupy, których szczerze nie znoszę i zaakceptować fakt, że jeśli chcę czuć się dobrze ubrana to muszę raz na jakiś czas wybrać się do sklepu po dobrą jakościowo rzecz.

wydawało mi się, że skoro coś zostało ochrzczone mianem „must have” to ja to muszę mieć. Na przykład czarna marynarka. Przeczytałam gdzieś, że każdy powinien mieć w szafie czarną marynarkę, więc ją kupiłam. Zgadnij ile razy założyłam ją przez ostatnie dwa lata? Dwa. Dwa razy. I to były takie dni, kiedy stałam godzinę przed szafa i zastanawiałam się w co się ubrać, po czym wpadałam na pomysł klasycznej, stonowanej stylizacji. W ogóle się w tej marynarce dobrze nie czułam, ale wisiała w szafie, bo to taka baza przecież. Co robiłam źle? Miałam złą marynarkę.

Koszulka wypuszczona na jeansy i marynarka. Niby dobrze, ale coś nie gra.

A tu po zmianie. Marynarka została wymieniona na dwurzędową, która po raz kolejny podkreśla moją talię i zachowuje odpowiednie proporcje sylwetki. Ta na pierwszy rzut oka mikroskopijna zmiana robi olbrzymią różnicę, a nowa marynarka jest oczywiście nowym, ulubionym ciuchem w szafie.


dzieliłam ubrania na eleganckie i te codzienne. Nie wiem skąd mi się wziął ten podział, serio. Może to jeszcze pozostałość z dawnych lat, kiedy ubrania się miało albo do chodzenia na codzień, albo do kościoła. Myśląc w ten sposób nie potrafiłam łączyć ze sobą na przykład wygodnego swetra z satynową koszulką, albo garniturowych spodni z t-shirtem i adidasami. Nigdy nie byłam mocna w modzie, stylizacjach i trendach, ale po wizycie Kasi stwierdzam, że to po pierwsze proste, a po drugie całkiem zabawne. Nie muszę już ograniczać się do ukochanej białej koszuli z działu męskiego i jeansów, by było mi jednocześnie wygodnie i bym wyglądała dobrze.

Co tu jest nie tak? Oczywiście koszulka wypuszczona na spodnie, w dodatku nieśmiertelne jeansy biodrówki. Moja talia znowu się gdzieś zgubiła.


Jak to poprawić? Założyć „eleganckie” spodnie lub po prostu spodnie z materiału z wysokim stanem , które o dziwo miałam w swojej szafie, koszulkę wpuścić w te spodnie, przyprawić paskiem i gotowe.


CO WYRZUCIŁAM ZE SWOJEJ SZAFY?

rzeczy za małe i za duże. Jeśli jakaś za duża rzecz jest dla mnie szczególna zanoszę ją do krawcowej i próbuję zmniejszyć. Od razu. Naprawdę szkoda naszego miejsca i czasu na trzymanie tych elementów garderoby. Po co? Żeby za każdym razem przypominać sobie „muszę schudnąć” czy żeby w nieskończoność powtarzać „muszę to przerobić u krawcowej”. Trzeba sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie czy będę mieć czas i chęć zanieść te ubrania na krawieckie przeróbki. Jeśli tak – zrobić to od razu, a nie odkładać kolejny raz do pudła na szafę. Rzeczy same nie znikną i same się nie posprzątają.

rzeczy zniszczone. Pożegnałam się z ukochanymi zimowymi butami, które nosiłam 9 lat (!). Zniszczyłam je fest. Pożegnałam się z dziesiątkami ubrań „podomowych”, które są zbyt zniszczone, żeby je nosić „do miasta”, ale przecież się przydadzą. Chcę się czuć ładnie nawet „po domu”. Dresy też mogą dobrze wyglądać.

rzeczy, których po prostu nie lubię, ale szkoda mi było wyrzucić. Według japońskiej specjalistki od sprzątania Marie Kondo, jeśli coś nie wzbudza w nas miłości i dobrych uczuć, powinno zostać usunięte z naszego domu. I to jest naprawdę bardzo ciekawe doświadczenie. Gdy porządkowałam swoją szafę z Kasią dałam sobie czas, żeby zastanowić się czy ja dane ubranie lubię czy nie bardzo. Tym sposobem z mojej szafy wyleciały sukienki śliczne, naprawdę śliczne, a nie pozwoliłam wyrzucić koszulki, która ma 100 lat, i która sprawia, że mi się ciepło koło serducha robi 🙂 To był dla mnie najtrudniejszy krok, ale pomogła mi myśl, że robię miejsce na te właściwe ubrania albo po prostu wolną przestrzeń, której przecież też zapragnęłam.

JAK TERAZ WYGLĄDA MOJA SZAFA I O CZYM MUSZĘ PAMIĘTAĆ IDĄC NA ZAKUPY?

Przede wszystkim moja szafa mocno zeszczuplała. Te ubrania, które widzisz na zdjęciu to aktualnie wszystkie, które noszę (plus pudło z letnimi sukienkami). Na początku ten widok mnie przerażał – serio. Spojrzałam na te wieszaki i pomyślałam „no to teraz naprawdę nie mam się w co ubrać”. A potem przez cały tydzień stosowałam się do rad Kasi: zakładałam ulubione rzeczy, pamiętałam o podkreślaniu talii, odwieszałam te rzeczy po przyjściu do domu na wieszak, te które tego wymagają prałam ręcznie i wiesz co? Po raz pierwszy przestałam się zastanawiać w co się ubrać. Po prostu wszystko było ok. Zrozumiałam ile czasu oszczędzam, gdy mam tych ubrań mniej, gdy wszystkie dobrze leżą i gdy odkładam je na miejsce oczywiście.  Ta metoda sprawdza się u mnie, bo mój styl ubierania się jest stonowany i minimalistyczny. Ale nawet jeśli jesteś „kolorowym ptakiem” to świadomość posiadania w szafie tylko tych ubrań, które doskonale na Tobie leżą i są w 100 % Twoje jest genialna. Oszczędzasz czas, nerwy i frustracje.

Zakupy to osobny temat. Zakupy trzeba umieć robić. Ja ich nie cierpię. Chodzenie po galerii handlowej jest dla mnie bardziej męczące niż trening nóg. Najważniejsza rzecz dotycząca zakupów jeśli tak jak ja ich nie cierpisz? Iść po konkretną rzecz. Wchodzić do sklepu i mówić „dzień dobry szukam białego t-shirtu, rozmiar M, dekolt w serek, z dobrej bawełny – co mi Pani może zaproponować”. Kiedy już zrobi się porządki w szafie to wtedy wyraźnie widać czego się potrzebuje. Ja potrzebuję świetnej jakości t-shirtów, jeansów z wysokim stanem, kilka letnich sukienek dobrze na mnie leżących, a nie takich, które są śliczne 🙂 To na początek.

Podsumowując.

JAK ZROBIĆ WIOSENNE PORZĄDKI W SZAFIE?

– zaprosić do siebie koleżankę, która nie używa zdań „zostaw tego szkoda wyrzucać”, i która szczerze Ci powie w czym wyglądasz dobrze, a w czym nie. Ewentualnie jeśli takiej nie posiadasz kupić kurs Kasi „JAK ZAWSZE MIEĆ SIĘ W CO UBRAĆ”. Dzięki niemu dowiesz się w co lubisz się ubierać, zredukujesz swoją garderobę, zostawisz w niej tylko w czym dobrze się czujesz i dowiesz się czego w Twojej szafie brakuje. Zapisy juz ruszyły!

 

 

– kiedy już masz w domu koleżankę lub masz wiedzę zdobytą na kursie znajdź czas, najlepiej wolną sobotę, tak żeby nikt i nic Ci nie przeszkodziło i nie przerwało pracy, a następnie znieś do największego pokoju w domu wszystkie ubrania, które posiadasz. WSZYSTKIE UBRANIA. Letnie, zimowe, podomowe, na basen, na działkę, na imprezę, na schudnięcie, na przytycie – WSZYSTKIE. I ułóż je w zgrabną kupkę 🙂 Potem postaw przed sobą największe lustro jakie masz w domu i do dzieła.

– odrzuć rzeczy zniszczone, te których nie lubisz i wszystkie, które z kategorii, które opisałam wyżej. Moim zdaniem – bez sentymentów. Mnie też było ciężko rozstać się z sukienkami, do których mam sentyment, ale po prostu źle w nich wyglądam. To ostatecznie tylko rzeczy.

– powieś na wieszakach wszystkie ubrania, które możesz nazwać swoimi ulubionymi, i w których chodzisz najczęściej. Czy wymagają wymiany na nowszy model? Czy podkreślają Twoje atuty i zakrywają niedoskonałości? Czy należy je zanieść do krawcowej albo do pralni? Jeśli tak jest nie odkładaj ich na wysoką półkę w szafie. Zadziałaj natychmiast.

– porządkując resztę swoich ubrań zabaw się w Marie Kondo, która radzi, by wziąć każde ubranie do ręki i zastanowić się czy wywołuje w Tobie ciepłe uczucia czy też złość. Brzmi kosmicznie, ale działa 🙂 Może coś po prostu już nie jest dla Ciebie, a posłuży komuś innemu? W ten sposób ja zdobyłam od Justyny, mojej koleżanki piękną, dwurzędową marynarkę, a Kasia wzięła sobie ode mnie bluzę i sukienkę, których od dawna szukała, a ja ich w ogóle nie nosiłam.

– kiedy już masz uporządkowaną szafę postaraj się ten porządek zachować. Odwieszaj na wieszaki, nie przyjmuj ubrań, które ktoś Ci przywozi w ramach swoich czystek w szafie, rób tylko przemyślane zakupy

– na koniec uświadom sobie, że często wcale nie potrzebujemy tony nowych ubrań, ale możemy zrobić użytek z tych, które mamy, ale łączyć je w nowe zestawy czy po prostu odpowiednio je nosić.

Dla mnie garderoba, w której jest niewiele ubrań i tych, które serio lubię dała mi po prostu poczucie wolności. Ubrania nie zajmują mnie juz tak bardzo, nie przekładam ich z miejsca na miejsce, lubię je i lubię siebie w nich. A to najważniejsze. Cel osiągnięty i to naprawdę nie było trudne. Myśle, że najtrudniej jest się rozstać z ubraniami, które są ładne, ale do nas nie pasują, z tymi, które przecież mogą się jeszcze przydać. Trudne jest też później robienie przemyślanych zakupów (również tych w lumpeksach!), poczucie się dobrze z małą ilością rzeczy (kto powiedział, że musimy mieć ich tak dużo?!), powstrzymanie się przed kupowaniem kolejnych ślicznych ubrań, modnych, które dobrze wyglądają tylko na manekinie, a kiedy dotrą do domu przestają być przez nas noszone. Porządki to jedno, konsekwencja później jest o niebo trudniejsza 🙂

Rozstawanie się z rzeczami bywa trudne. Czasami to morze emocji, często trudnych, ale ostatecznie to tylko rzeczy. Ja tak myślę. A uczucie towarzyszące na przykład posprzątanej, minimalistycznej, kapsułowej garderobie to jest naprawdę coś. 
Warto jest zyskać ten czas, który do tej pory poświęcało się na składanie, prasowanie, przekładanie z miejsca na miejsce i decydowanie o tym, co włożyć na siebie danego dnia na zupełnie inne, dużo przyjemniejsze zajęcia.

Spodobają Ci się także:

41 komentarzy

lena 15 marca, 2019 - 12:30 pm

w tekscie wkradł się drobny błąd. nie mogłas tych butów nosić 90 lat tylko od lat 90tych;) czekamy zatem na twoje zestawy kapsulowe! super sprawa!

Reply
Basia Szmydt 15 marca, 2019 - 12:50 pm

Dzięki! Miało być 9 🙂

Reply
Ludka 15 marca, 2019 - 3:28 pm

Wszystko ok ale jak podkreślić takie jak się nie lubi spodni z wysokim stanem lub spódnic itp zapinanych na samym pasie?

Reply
Iwona 15 marca, 2019 - 3:36 pm

Super artykul 🙂

Reply
Magda 15 marca, 2019 - 3:40 pm

Też nie znoszę zakupów i metoda, żeby iść po konkretną rzecz sprawdza się w 100%. Właśnie wtedy najczęściej jestem zadowolona z zakupu. Drugi patent to kupowanie tam, gdzie przyjmują zwroty, bo niestety moje wybory często są złe, ale widzę to dopiero na spokojnie w domu. Mała,ale dobrze dopasowana szafa to moje wybawienie, zwraca się wtedy uwagę na jakość, dodatki. Mogę co tydzień mieć na sobie ten sam zestaw, ale w końcu czuję się dobrze ubrana, w wygodne, dopasowane do mnie ładne rzeczy. W ogóle nie tęsknie za tymi workami skądinąd ładnych ubrań, ale w ogóle dla mnie nie przydatnych.

Reply
puch ze słów 15 marca, 2019 - 4:38 pm

witam. maga rozbudowany tekst pomocny i dziękuję za podpowiedzi A modelka zacna 😉 wiedzialam że w mojej szafie zalega za dużo ubrań ( mimo że uważam na to ) A po poście już jestem tego pewna! trzeba kolejny raz zakasac rękawy… pozdrawiam asia

Reply
Kasia 15 marca, 2019 - 4:52 pm

Ale się rozpisalas; -) fajnie jest mieć taką pomocnicę. Ja dzięki blogowi Kasi rozpoczęłam proces odgruzowywania 2,5 roku temu. Wyszło nieźle. Ubrań mam więcej niż ty ale rzeczywiście je lubię i w nich chodzę. Pilnuje by nie kupowac więcej a raczej wymieniac stare ubrania na nowe. A i co mi pomaga, mianowicie trzymam większość ubrań „na widoku” w garderobie. Wieszaki i parę półek. W szufladach tylko drobniejsza garderoba lub rzeczy sezonowe. Zero poupychanych ubran z tyłu szafy, na dnie szuflady lub w podlach na szafie. Dzieki temu widzę co mam i wiem co ze sobą zestawić. Pozdrawiam gorąco. Bardzo lubię czytać Twoje teksty 🙂

Reply
Anna 15 marca, 2019 - 5:07 pm

A mi się podobają Twoje stylizacje w biodrowkach… Myślę że są takie dni, kiedy nie chcemy podkreślać niczego tylko po prostu czuć się swobodnie i np. wskoczyć w luźną sukienkę bez talii i też wyglądać i czuć się super. U mnie dużo zależy od humoru tak czy siak wiosenne porządki wskazane, dziękuję za super wpis i czekam na liva.

Reply
Kasia 15 marca, 2019 - 5:28 pm

Basia zorganizowałaś mi sobotę
Czuję jutrzejszy koniec szafy „przyda-misiów” czyli wszystko sie przyda a nic mi nie pasuje.
Z góry dziękuję

Reply
Agnieszka 15 marca, 2019 - 6:00 pm

Moim zdaniem przesadzasz trochę (albo ktoś przesądza i przebiera Cię za siebie) bo jak dla mnie wyglądasz lepiej w pierwszych wersjach swoich „lookow” . Są po prostu Twoje. A już najlepiej w pierwszej czarnej marynarce, bo w dwurzedowych jednak korzystniej wyglądają kobiety bez talii :). Być może to kwestia zdjęć i perspektywy. I wiadomo, ze skoro Ty się lepiej czujesz tak ubrana to najważniejsze. Teraz są modne wyższe spodnie i wszyscy myślą, że dobrze w takich wyglądają, za 3 lata znowu będą modne biodrowki i będziemy oglądać wysyp stylizacji z takimi spodniami. Masz swój styl przez lata wypracowany, każdy go ma. I tak się dziwię, że nie wkrecili Cię w trapezowe spódnice i koszule do środka z szerokim paskiem, po przecież są taaakie idealne dla kobiet z talia 🙂
Kwestia minimalizowania szafy chwalebna i ja jestem bardzo za. Ale wszystkie tez nie musimy wyglądać tak samo 🙂
Pozdrawiam

Reply
Ola 16 marca, 2019 - 12:07 pm

Bardzo motywujący artykuł. Dziękuję. Według mnie bardzo ładnie wyglądasz w biodrówkach, z tym szerokim pasem i koszulą i uważam że super pasuje Ci ta czarna marynarka, którą wskazałaś jako rzecz do wyrzucenia. Te „ulepszone” stylizacje wyglądają jakby były na siłe i własnie nie dla Ciebie, ale to tylko moje zdanie. Jeżeli ty czujesz się w tych nowych lepiej to super. W każdym razie nie miej wyrzutów że tak długo wybierałaś biodrówki bo uważam ze bardzo Ci pasują i dobrze w nich wyglądasz.

Reply
Basia Szmydt 19 marca, 2019 - 8:59 am

biodrówki zostają, bardzo je lubię, ale odkryłam też inne ciuchy 🙂

Reply
Beata 16 marca, 2019 - 12:32 pm

Basiu super ze ogarnęlas swoja szafe, ale wg mnie rowniez wygladasz lepiej w pierwszych zestawach 😉 Wg zdecydowanie bardziej pasuja do twojej figury i niczego nie ukrywają. Sa proste i klasyczne, a Ty piekna, kobieca sylwetkę. Wersje po metamorfozie sa bardzo trendy, pinterestowe 😉 ale ta dwurzedowa marynka i szare spodnie z pakiem deformuja twoja piekna figure.
Ale jeżeli czujesz sie w nich lepiej, noś z radością. To sobie masz sie podobac, nie nam :* pozdrowienia dla Kasi, lubie jej bloga

Reply
Asia 16 marca, 2019 - 4:49 pm

Też uważam, że te Twoje stylówki nie były wcale złe. Spódnica z kwiecistą koszulą nie podoba mi się na Tobie wcale a wcale.
A zakupy „po coś konkretnego” to najwieksza męka – bo tego konkretnego prawie nigdy nie ma!!! A już na pewno ładnych rzeczy, z dobrym składem, w przystępnej cenie. Od miesięcy próbuję kupić jakieś sensowne koszulki w moich kolorach i nic! O takich fanaberiach, jak wełniany sweter czy marynarka to już nie wspominam.

Reply
Basia Szmydt 19 marca, 2019 - 8:58 am

a ja zawsze znajduję to co trzeba, gdy idę po coś konkretnego 🙂
Post nie jest pytaniem do czytelników czy w czymś wyglądam dobrze czy też źle, ale o porządkach w szafie, o tym, by na swój własny sposób rozprawić się z nadmiarem ciuchów. Pozdrawiam 🙂

Reply
Katarzyna 17 marca, 2019 - 8:11 am

Idea porządków w szafie super, sama muszę się za to zabrać i czuję się natchniona. Dzięki!
Dużo bardziej podobają mi się Twoje pierwotne stylizacje, choć domyślam się że te zdjęcia przed i po są w dużej mierze na potrzeby tego posta, a nie są faktycznymi zmianami stylu.

Reply
Basia Szmydt 19 marca, 2019 - 8:55 am

oczywiście, że to zdjęcia na potrzebę posta 🙂 Post jest o tym, żeby zastanowić się nad tym co jest w naszej szafie, czego potrzebujemy, a co leży latami nie używane 🙂

Reply
dominikadesigns.me 17 marca, 2019 - 8:14 am

Jakbys potrzebowala motywacji na zakupy w Waw, pisz do mnie. Jakbys potrzebowala porad stylistic, pisz do mnoe 😀 Mania ma wszystkie namiary I wymiary, heheh 🙂 buziak, D.

Reply
Basia Szmydt 19 marca, 2019 - 8:54 am

dzięki ! <3

Reply
Meggusek 18 marca, 2019 - 9:49 am

Moim zdaniem biodrówki z tym paskiem wyglądają super 😉 Jedyne co, to może faktycznie zamieniłabym buty na inne (np. w kolorze paska 😉
Nie mogę natomiast wyobrazić sobie „…ale spódnicę zamiast zapinać na biodrach zapnij w talii” – u mnie jak coś się zapina na biodrach to nie ma szans utrzymać się w talii bo się zsunie i na odwrót, jak coś się zapina w talii to się na pewno nie zapnie na biodrach 😉
Za to ostatnie połączenie – szary sweter + koronka + szare spodnie wygląda genialnie szczególnie w połączeniu z białymi butami.
I ogólnie to gratuluję uporania się z nadmiarem w szafie 🙂

Reply
Basia Szmydt 19 marca, 2019 - 8:53 am

biodrówki z paskiem zostają – bardzo je lubię, ale nie do tej bluzki 🙂

Reply
mac.maciejka 19 marca, 2019 - 10:44 am

Basia, gratuluję uporania się z nadmiarem ciuchów i posprzatania szafy! Wskazówki jakie zamieściłas w poście sa bardzo cenne, ale co do samych stylizacji to większość tych nowych nie powala. Nie chcę Ci podcinac skrzydeł, ale wydaje mi się że może kwestia jest taka że pozwoliłas komuś się wystylizowac a nie wybrałaś tych zestawów sama. Twoje stare stylizacje są mega kobiece, swobodne, z polotem. Nie daj sobie wmówić że nie umiesz sama ubrać swojego ciała, zdarzają sie oczywiście takie przypadki ale nie u Ciebie. Masz wyczucie stylu i swoich mocnych stron, Twoje stylizacje na insta i na blogu są świetne. No może zrezygnowałabym tylko z tych jeansów wkladanych w kozaki i zainwestowała w fajne botki. I tyle, reszta gra. Uwierz w siebie

Reply
Dorota 19 marca, 2019 - 4:51 pm

Marie Kondo jest z Japonii

Reply
Basia Szmydt 27 marca, 2019 - 2:42 pm

no tak! dzięki 🙂

Reply
Danka 19 marca, 2019 - 10:45 pm

Nigdy nie potrafiłam zmobilizować się do porządków w szafie, bo jak twierdziłam, jestem emocjonalnie związana ze swoimi ubraniami. To podejście się zmieniło przy przeprowadzce, kiedy musiałam pozbyć się około 50 % swojej garderoby.

Reply
wtrybieoffline 20 marca, 2019 - 9:37 pm

I mnie czeka porządkowanie szafy chociaż podchodziłam do tematu w ubiegłym roku.
Moja teściowa szaleje w niemieckich SH i zawsze coś mi przywozi, często niestety to „coś” niekoniecznie mi odpowiada 🙂

Reply
Forhim.pl 21 marca, 2019 - 3:41 pm

Uczucie po porządkowaniu jest świetne – 100% racji 🙂 Bardzo fajny artykuł!

Reply
melodia 22 marca, 2019 - 7:38 am

Noooo… muszę powiedzieć, że mnie zmotywowałaś. Dorwałam szafę i wyciągnęłam worek ciuchów ( moich i dzieci), trochę na olx a reszta aut. Bo właściwie po co zapychać szafę rzeczami „przyda się” niepotrzebnymi czy po domu. A niby skąd ta nalepka „pełna szafa a nie ma się w co ubrać”.? Toteż postanowiłam działać.
Dzięki za post.
Muszę dodać, że lubię Cię czytać i wyciągać wnioski. Czekam na następny. Pozdrawiam :))

Reply
Marta 22 marca, 2019 - 10:07 pm

Basiu, od 2 lat większość zakupów ubraniowych robię w internecie i są to trafione zakupy. Staram sie kupować ubrania małych polskich marek – owszem są to zakupy droższe, ale jak coś kupuję to na kilka lat 🙂
Ostatnio poszłam do galerii – ale namierzyłam się, dużo czasu zajęło mi czytanie metek i w efekcie nic nie kupiłam.
Odkąd czytam składy ubrań i staram się wybierać: bawełnę, wiskozę, len – to szybciej mi to idzie on-line.
Od kilku lat ubrania wiszą w szafie – to samo robię z ubraniami córki. A żeby mniej prasować ubrań dzieciecych staram sie kupować takie, które mają w składzie bawełnę i elastan – nie gniotą się 🙂

Reply
obrazyprzestrzenne.com.pl 25 marca, 2019 - 9:53 am

Świetny wpis! W zasadzie to miałam identycznie jak Ty, okazało się, że JA MAM TALIĘ i po prostu robiłam sobie ogromną krzywdę doborem ubrań. Porządki w szafie zrobiły swoje 🙂

Reply
Ela - themomentsbyela.pl 26 marca, 2019 - 10:48 am

Super post. Wielki szacun za twoją robotę z garderobą. Z moimi ciuchami rozprawiłam się w jakichś 70%, ale ja tak mam że na raz się nie da. Co kilka miesięcy robię przegląd szafy i wypada to co zachomikowałam już od dawna. Wyrzuciłam wszystko co było zniszczone ( wyprane dałam znajomemu mechanikowi na czyściwo ) i to zupełnie nie było w moim stylu.

Reply
GosiaSkrajna 27 marca, 2019 - 11:53 am

Ja zaczęłam od wynoszenia do Komisu rzeczy ładnych i prawie nowych, ale przeze mnie nie noszonych bo wpadłam w pułapkę #musthave.
Przede mną metamorfozy w Claudii, mam nadzieję, że podpowiedzą co dla mnie najkorzystniejsze 🙂

Reply
Basia Szmydt 27 marca, 2019 - 12:41 pm

Wow! Co za wydarzenie! Kiedy ta metamorfoza w kioskach? 🙂

Reply
GosiaSkrajna 27 marca, 2019 - 12:53 pm

Moja pewnie dopiero na jesieni 🙂

Reply
Ela 27 marca, 2019 - 2:11 pm

Swietny tekst! Az mam ochote posprzatac swoja szafe i wyzbyc sie czesci rzeczy 🙂

Reply
Szyciownik 28 marca, 2019 - 8:15 am

Cześć,
Ojej, czy to źle, że mnie się bardziej podoba pierwsza marynarka, a nie dwurzędowa, i stylizacja z koszulą nie wpuszczoną w pasie, zamiast tej ze spodniami z wysokim stanem? W ogóle się nie znam na modzie, ale na zdjęciach w tych pierwszych było widać Ciebie, a nie rękę stylistki 😉
Pozdrawiam,
Kasia

Reply
Basia Szmydt 28 marca, 2019 - 8:25 am

Kasiu, ale post nie jest o moich stylizacjach, ale o porządkach w szafie 🙂 ja i tak najlepiej czuję się w białym t-shircie i jeansach 🙂

Reply
Namysłowska 3 1 kwietnia, 2019 - 4:35 pm

Przede wszystkim gratuluję zwycięstwa nad garderobą i jestem dla Ciebie pełna podziwu. Nie wiem, czy zdobyłabym się na taki drastyczny krok. Nasz (ja+partner) obecna garderoba to jeden wieszak, taki jak Twój, dwie małe półki i dwie „szufladki” na bieliznę. Powstała w ramach zmiany trybu życia. Teraz, gdy wyjeżdżamy np. na 2-tygodniowy urlop na Mazury, wszystko mieści się w jednej walizce.

Reply
Marta 2 kwietnia, 2019 - 7:17 pm

Tez dziś wystawilam dwie rzeczy, które są ładne prawie nowe i podobno nawet dobrze w nich wyglądam, ale się tak nie czuję:) A przez to ich nie noszę. Wiosna bardzo sprzyja takim remanentom w szafie, choc jestem juz po kilku wielkich czystkach, diagnozie sylwetki, to nie wszystkie moje potyczki ze stylem są w pełni wygrane 🙂

Reply
Zaneta 26 lutego, 2020 - 10:29 am

Bardzo rzadko komentuje bo mam problem z przelewaniem mysli, uczuc i emocji na papier (czy komputer). Ale tutaj musze skomentowac – swietnie napisany post, do zwyklych babeczek, ktore maja dokladnie takie same problemy 🙂 Czytalam juz mase postow o tym jak uporzadkowac swoja szafe, ale posty te byly napisane przez stylistki albo fashionistki przez co nie utozsamialam sie z nimi a z Pania wlasnie sie utozsamilam 🙂

Reply
Basia Szmydt 26 lutego, 2020 - 10:38 am

Bardzo się cieszę ☺️

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem