RATUNKU! NIE MAM CZASU NA DIETĘ!

Autor: Basia Szmydt

Zdrowe jedzenie zagościło na dobre w mojej kuchni. Bardzo, bardzo się cieszę, że tak lubisz o nim czytać, tutaj na moim blogu. Pamiętasz pewnie moje zmagania z beznadziejnym nastrojem, ze stanami depresyjnymi i z taką totalną niemocą? Napisałam ci o tym wyczerpujący i bardzo intymny post. Ta historia sprzed kilku miesięcy sprawiła, że postanowiłam o siebie zawalczyć. Dziś z perspektywy czasu wiem, że to zmiana diety mnie po prostu uzdrowiła. Sprawiła, że wróciła moja dawna energia, uśmiech i … normalność! Przyznam ci, że na początku myślałam tylko o sobie. Chciałam wyzdrowieć. Po prostu. Potem widząc efekty u siebie – zapragnęłam wprowadzić zmiany również w diecie całej mojej rodziny i nieść „dobrą nowinę” dalej. Mogłaś zobaczyć jak działam, z premedytacją i radością, podczas pewnego weekendu, który spędziłam z kilkoma kobietami u siebie w domu. Ten weekend, podczas którego zajadałyśmy się super zdrowym jedzeniem okazał się być dla wszystkich mega inspirujący. To właśnie wtedy postanowiłyśmy wspólnie przeprowadzić pewną akcję, podczas której każda z nas miała na łamach bloga bądź kanału na Youtube, pokazać wam, czytelnikom, swoje sposoby na to, by jeść zdrowo i pysznie, mimo napiętego grafiku w ciągu dnia, absorbujących dzieci, miliona obowiązków, braku motywacji i wszystkiego tego, z czym ty też zmagasz się na co dzień. Naszą inicjatywę wsparła Amica, a całą akcję nazwałyśmy #lepiejzamica. Jeśli na Instagramie wpiszesz ten hasztag – zobaczysz swoisty backstage naszych zmagań.

Każda z nas jest zupełnie inna i każda z nas temat zdrowego odżywiania potraktowała w charakterystyczny dla siebie sposób.

Monika – mega silna kobieta, imponująca mi na każdym kroku. Rozciąga swoją dobę do granic, by zmieścić w niej opiekę nad małą córeczką, prowadzenie bloga, pracę na etacie,dodatkowe zlecenia freelancera i wiesz co? Ona zawsze ma ze sobą ulubioną jaglankę! Nie wiem jak i kiedy ją robi.

Justyna Flow – nigdy nie przestanie mnie zadziwiać jak matka 3 małych chłopców może wyglądać tak świeżo i to od 6 rano?! Justyna nie boi się przyznać światu, że oto przytyła 8 kilogramów i tego, że zamierza tym kilogramom wypowiedzieć wojnę. Bronią będą oczywiście mega soki i gotowane na parze dietetyczne obiady.

Justyna 10 minut spokoju – kobieta wulkan. Mama 2 żywiołowych dziewczynek, właścicielka najbardziej energicznego i miejskiego kanału na YouTube. Jej się po prostu zawsze chce! Rower z przyczepką mieszczącą 2 dziewczynki, na wycieczkę po wielkim mieście? – proszę bardzo! Siłownia w przerwie, w pracy? Oczywiście! Chipsy z jarmużu – już się robi! Kobieta nie narzekająca. Kobieta wszechstronna.

I ja – Basia Szmydt, która wylądowała na wsi, tutaj toczy swoje życie, tu gotuje, piecze, wyciska, i blenduje. Wszystko dlatego, że pewnego dnia zdecydowała, że wybiera zdrowie. Dziś zapraszam cię do mojej wiejskiej kuchni, by pokazać ci jak walczę z moimi największymi przeszkodami i przekonaniami, które stoją mi na drodze do zdrowego odżywiania.

26 (Kopiowanie)

Musisz wiedzieć jedno. Ja też kiedyś pracowałam w korporacji. Wstawałam o 7, by zdążyć na 9, wracałam o 17, by pójść spać o 20. Uwierz mi, że moim popisowym daniem bywały parówki na ciepło i herbata z cytryną, a w pracy przy stole konferencyjnym omawialiśmy strategie firmy przy oparach fast foodów. Wiem jak wygląda takie życie. Wiem, że dziś każdy z nas narzeka na wieczny niedoczas. Wiem. Wiem też, że życie jest jedno i że nasze decyzje to często kwestia wyboru. Chcesz wiedzieć co dla mnie było największą przeszkodą?

#1 BRAK POMYSŁÓW
Natłok informacji mnie przytłaczał.
„Mój Boże! Od czego ja mam zacząć? Nie wiem co mam jeść, by było dobrze, nie wiem, nic nie wiem! Kupię sobie kanapkę. O!” .
Po pierwsze zaczęłam zapisywać. Serio. Założyłam notes. Zapisywałam w nim przepisy, pomysły na zupy, na koktajle, pomysły na to, co będę jadła następnego dnia. Bez nadmiaru. Na początek 3 przepisy do wypróbowania z listą zakupów. Warunki były dwa: kupić składniki i wypróbować natychmiast. Jeśli było dobre – zostawało, jeśli nieudane – trudno. Postawiłam na prostotę. Jeśli nie miałam czasu – nie szukałam przepisów na „cordon bleu”. Zamiast tego piekłam warzywa w ziołach i gotowałam kaszę gryczaną. Gdzie szukałam przepisów? Na blogach i w książkach. Żyjemy w czasach nieograniczonej wiedzy – mamy Internet.

#2 BRAK ZROBIONYCH ZAKUPÓW

25 (Kopiowanie)

Oh! Jak dobrze to znam. W sercu pesto z jarmużu, a w lodówce krakowska. Nie masz zrobionych zakupów, nie masz z czego ugotować dla siebie czegoś dobrego i hiper zdrowego. Po pierwsze – nie panikuj! Zmień myślenie. Zamiast myśleć: MUSZĘ jeść zdrowo, pomyśl co zrobić z tego zwiędłego kalafiora 🙂 Nawet nie wyobrażasz sobie, jakie bogactwo smaku kryje w sobie zwykła fasola, jabłko i cebulka. Halo? Chyba pamiętasz wegański smalec? Toż to hit! Zatem nie ograniczaj się swoim myśleniem, ale kombinuj i postaw na prostotę. Poza tym – zorganizuj się! Jeśli znajdziesz fajny przepis – po prostu spisz listę produktów i kup je po pracy. Wiesz co ja mam zawsze w spiżarce i lodówce? Coś co zawsze mi ratuje dzień i menu?
– jabłka – jemy je na kilogramy,
– banany i orzechy do porannej jaglanki,
– buraki, marchewki i pietruszki – do pieczenia, zup, kaszotto i soków,
– jajka, mrożony groszek i dobry cheddar – do omleta, który smakuje bosko również na zimno,
– kasze i ryż – pęczak, gryczana i jaglana to podstawa,
– mrożone warzywa, – ziemniaki, cebula i czosnek,
– pomarańcze, szpinak, mrożone truskawki, jagody,
– fasola i pomidory w puszce,
– mleko roślinne lub jogurt grecki,
– zielona sałata i kalafior (czasami)
– sos sojowy, balsamico, musztarda, miód, oliwa i przyprawy
To moja baza. Z nią przeżyję tydzień.

#3 BRAK MOTYWACJI No cóż. To chyba najtrudniejszy aspekt. Nie chciałabym, żeby twoją motywacją była choroba lub przynajmniej zły stan zdrowia, więc może zaczniesz już teraz? Po prostu podejmij decyzję. Kanapka od p. Kanapki w biurze kusi. Wiem to. Tak samo jak kolejna kawa albo energetyk, kiedy musisz skończyć projekt. Ale pomyśl o swoim ciele. O tym jak będzie ci wdzięczne za te soki pełne witamin. Po prostu zrób to. Zamiast bezsensownie scrollować ekran swojego smartfona albo sprawdzać co słychać na fejsie, włącz dobrą muzykę i poświęć 1-2 h na przygotowanie sobie jedzenia na cały, następny dzień. Z czasem dojdziesz do perfekcji, zyskasz nowy nawyk, a na przygotowanie posiłków będziesz potrzebowała coraz mniej czasu. Szukaj przepisów na dania, które robią się same.
I ty i ja wiemy doskonale, że takie istnieją 🙂

#4 WSZELKIE WYJŚCIA „NA MIASTO”, „W GOŚCI” ETC… Spotkanie w kawiarni, przyjaciółka właśnie upiekła brownie, albo najzwyczajniej w świecie jesteś w mieście i nie masz ze sobą nic do jedzenia. Jeśli możesz zamów w knajpie dobrą sałatę, w sklepie kup jednodniowy sok i paczkę orzechów. Jeśli takiego wyboru nie masz – zjedz to, co jest i nie rób z tego tragedii. Bardziej zaszkodzi ci stres niż ta dojedzona po dzieciach parówka.

#5 BRAK ODPOWIEDNIEGO SPRZĘTU

27 (Kopiowanie)

To mnie frustrowało. Mój ręczny blender staruszek był ze mną 13 lat i chylę mu czoła, ale biedaczek nie wytrzymał presji wszystkich moich wizji. Korzystałam też z zabytkowej sokowirówki i miałam ogromną ochotę na większe udogodnienia w kuchni. Na kuriera, który miał dla mnie paczkę z wyciskarką wolnoobrotową i blenderem kielichowym od Amica, czekałam jak dziecko. Tak bardzo się wzajemnie potrzebowaliśmy! Wykorzystuję te sprzęty na maksa. Ułatwiają mi życie, a w zamian żądają tylko solidnego umycia. Dobry układ.

Oto co ułatwia mi życie w mojej kuchni?
wyciskarka wolnoobrotowa do soków,
blender kielichowy (miksuję w nim zupy, pasty, koktajle i pesto)
– blender ręczny – do magicznej, śniadaniowej kaszki moich dzieci (ugotowana jaglanka, miód i mleko ryżowe),
– lunch – box’y
– najlepiej piętrowe, mieszczące dwa dania, dobrze zamykane,
– butelki na wodę i soki,
– termos na zupę, albo kawę,
– maszynka do mięsa z końcówkami do tarcia i cięcia warzyw (doskonała do czipsów i surówek),
– dobry piekarnik z opcją nastawiania czasu pieczenia

#6 BRAK PIENIĘDZY
Nie stać mnie na dietę. Serio? Powiedz mi jak to możliwe? Kaszotto z warzywami korzeniowymi i sałatą z ulubionym dressingiem to jakieś 12 zł (opcja dla 2 – 3 osób). Nie musisz kupować produktów z eko sklepów i paczki mąki za 10 zł. Możesz kupować w zwykłym dyskoncie kilogramy warzyw, naszych polskich. Możesz wyciskać sok z marchewki, buraka i jabłka i to też będzie super. Nie musisz kupować mango za 6 zł. Serio. Powiem ci jakich wyborów ja dokonałam, żeby przyciąć trochę grosza i żyć zdrowiej:
– zamieniłam słodycze w tygodniu na owoce (jeden ulubiony batonik mojego syna kosztuje prawie 4 zł – to równowartość siatki pomarańczy w promocji)
– zamieniłam chore ilości mięsa, które jedliśmy – na warzywa, i to z nich stworzyłam bazę naszej diety,
– kupuję minimalną ilość pieczywa, bo to tego właśnie najwięcej marnowaliśmy i wyrzucaliśmy,
– wierzę w polskie superfoods takie jak siemię lniane czy pestki dyni,
– postawiłam na prostotę

To są moje przekonania, moje hamulce i demotywatory, z którymi jest mi czasem ciężko walczyć. Ale jeśli mam zrobione zakupy, odpowiedni sprzęt i 2 h wolnego czasu, to mogę tylko zakasać rękawy, umyć nasze lunch boxy i zabrać się do roboty. Zobacz jak ja to robię. Oto kilka przepisów, super łatwych i można by rzec, „samo-się-robiących”.

Na śniadanie GRANOLA ORZECHOWO – KOKOSOWA.