fbpx

RELACJA Z WARSZTATÓW „USŁYSZ WRESZCIE SWOJE CIAŁO”

Autor: Basia Szmydt

W listopadzie w mojej Przestrzeni na Ogrodowej odbyły się fantastyczne warsztaty, które miałam przyjemność zorganizować, a które poprowadziła genialna fizjoterapeutka Aldona Gumienniak. Najogólniej rzecz ujmując, Aldona zajmuje się naprawianiem ciała. Ja przynajmniej tak lubię o tym mówić. Bo gdy coś mnie boli, coś przeforsuję, coś naciągnę, to od razu biorę do ręki telefon, wybieram numer do Fizjoestetycznej, z nadzieją, że znajdzie wolny termin. A gdy już do niej dotrę, to w jej gabinecie dzieje się magia. Nie poznałam drugiej takiej osoby, która tak holistycznie, z takim ciepłem i wyczuciem zajmowała się ciałem drugiego człowieka. W zależności od tego, co mi dolega (lub też, gdy nie dolega zupełnie nic, ale profilaktycznie), Aldona masuje, stawia bańki, robi akupunkturę albo przykleja taśmy kinezyjne. Albo robi wszystkie te rzeczy naraz. A to wszystko przy akompaniamencie przepięknej muzyki, przy świecach i przygaszonym świetle. Jej dłonie pachną kadzidłowymi olejkami, a ja leżę pod ciepłym, miękkim kocem. Po godzinie w jej gabinecie człowiek nie ma najmniejszej ochoty się budzić i stamtąd wychodzić. To jest głęboki relaks na najwyższym poziomie i ulga w bólu. A ten ból u mnie zazwyczaj przyczynę ma jedną – za dużo pracy przy komputerze w złej pozycji.

Podczas którejś mojej wizyty zaczęłyśmy rozmawiać o zmarszczkach i starzeniu się. Ja zaczęłam zadawać Aldonie pytania o to, czy medycyna estetyczna i botoks, są rzeczywiście jedynym rozwiązaniem, by się odmłodzić? I czy picie dużej ilości wody wystarczy, by mieć ładną cerę? No cóż, jeśli chodzi o medycynę estetyczną, to i tutaj sprawdza się zasada, że wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem, a po drugie wodę pić trzeba, niezależnie od wieku. Jednak istnieją pewne metody, które pozwalają lepiej ukrwić naszą skórę, dodać jej wigoru, rumieńców, spłycić zmarszczki, poprawić krążenie limfy, a tym samym sprawić, że będzie mniej opuchnięta i młodsza. O tym, jak to zrobić, miały dowiedzieć się uczestniczki warsztatów „Usłysz wreszcie swoje ciało”. Bo te warsztaty nie były tylko o odmładzaniu, ale o wielu sygnałach, które nasze mądre ciało nam wysyła każdego dnia. Miałyśmy się nauczyć je interpretować.

Ja zrobiłam to, co potrafię najlepiej, czyli ugościłam uczestniczki na Ogrodowej. Powolutku, ale sukcesywnie urządzam moją przestrzeń dodając kolejne meble, dekoracje, kwiaty, świece. Przyjemnie jest patrzeć jak to mieszkanie wypełnia się nie tylko rzeczami, ale i energią świetnych kobiet uczestniczących w warsztatach czy cyklicznych spotkaniach. To było moim marzeniem.

A tu już Aldona na posterunku, a na jej stole wszystkie te narzędzia, które są ogólnodostępne, i których możemy użyć do odmładzającego automasażu twarzy. Każda z uczestniczek dostała małą bańkę chińską, słoiczek z tłustym, naturalnym kremem do twarzy, piłeczkę, rękawiczki i duże lusterko. A potem zaczął się kilkugodzinny, pasjonujący wykład i zajęcia praktyczne. Każda z nas pracowała ze swoim odbiciem w lustrze, ucząc się odmładzającego automasażu.

Dowiedziałyśmy się, że „walka” ze zmarszczkami zaczyna się od dekoltu. To tutaj należy zacząć masaż usprawniający przepływ limfy. Wszystko jest ze sobą połączone. Naczynia, żyły, tkanki, narządy, krew, limfa. Dla mnie to jest niesamowicie fascynujące.

Na zdjęciu Aldona pokazuje jak należy łapać skórę na dekolcie, by poprawić jej ukrwienie i elastyczność. Przy okazji zwróć uwagę jaki świetny strój założyła, by jeszcze bardziej obrazowo wytłumaczyć nam pewne zjawiska zachodzące w ciele.

Słoiczek z tłustym, cudnie pachnącym kremem przydał się, byśmy mogły nauczyć się pracy z bańką chińską. Tak naprawdę kilka, kilkanaście minut codziennego masażu taką bańką, tuż po nałożeniu kremu, robi ogromną robotę. Chodzi o to by ruszyć krew, by ta krew mogła do tej naszej skóry dotrzeć, by limfa, która robi zastoje, mogła sobie spokojnie przepływać.

Gdy już wymasowałyśmy nasze buzie na wszelkie możliwe sposoby, przyszła pora na cudowną, wyciszającą relaksację. Przy zapachu aromatycznych świeć i przy dźwiękach przepięknego koncertu mis i gongów, który wykonała dla nas wspaniała Iwona, Aldona pochylając się nad każdą uczestniczką zastosowała miejscowo akupunkturę. To był wspaniały moment.

Warsztaty skończyły się późnym wieczorem, uczestniczki wyszły uśmiechnięte, zadowolone, pachnące olejkami, zrelaksowane i przede wszystkim z nowymi umiejętnościami, które pozwolą im jeszcze lepiej o siebie zadbać. Myślę, że jeszcze nie jedna ich edycja przed nami.

Spodobają Ci się także:

1 odpowiedź

Asia 11 grudnia, 2022 - 7:22 pm

Świetna sprawa. Ja sama chciałabym wziąć udział w takich warsztatach

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem