SPACER PO PARYŻU

Autor: Basia Szmydt

Czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce na randkę z mężem?. Kilkudniową, bez żadnego konkretnego planu. Taką, podczas której wszystko można, a nic nie trzeba.
Paryż!

Dla mnie nie jest ani trochę przereklamowany. Pod warunkiem, i powtarzam to zawsze, że zechcesz dostrzec to wszystko, czego pragniesz. Tak właśnie wyglądają moje podróże. Nie skupiam się na minusach, niedociągnięciach, brakach. Głęboko wierzę w to, że świat jest taki, jakim my chcemy go widzieć.

Wróćmy jednak do Paryża, bo to o nim będzie dzisiejsza opowieść. Pierwszy raz trafiłam tutaj jako 18- latka. To był wymarzony prezent urodzinowy – 1,5 miesiąca w Paryżu! Emocje, których wtedy doświadczałam były nieprawdopodobne, a sam pobyt we Francji był niezłą szkołą życia i przy okazji naprawdę intensywną lekcją francuskiego.  Miałam wprawdzie ułatwione zadanie, bo pojechałam do mojej bliskiej rodziny. Ciocia pomogła mi wtedy ogarnąć najważniejsze sprawy, ale na co dzień pracowała. Wręczyła mi klucze do swojego mieszkania, mapę metra i bilet miesięczny. Miasto musiałam odkryć sama i uwierz mi, że robiłam to całymi dniami żywiąc się bagietkami i jogurtami 🙂
Niestety nawet nie wiem, gdzie wtedy docierałam, bo oprócz tej mapy metra i parę euro nie miałam nic, ale dziś gdy wysiadam na jakiejś stacji  zazwyczaj miejsce wydaje mi się znajome i wiem dokąd iść.
Nie było Internetu, nie miałam nawet aparatu, ale miałam mnóstwo młodzieńczej energii, wypieki na twarzy z związku z tym ogromem swobody, którą nagle otrzymałam i mocne postanowienie, by „zaliczyć” absolutnie każdą stację metra i zobaczyć to, co się nad nią znajduje.
Pieszo po Paryżu przeszłam dziesiątki kilometrów. To było naprawdę coś!
Dziś mam Internet nawet za granicą, dobry aparat, Instagram i bloga i z przyjemnością pokażę Ci mój spacer po tym przepięknym mieście.


Ta randka to była moja 5 wizyta w Paryżu i jeśli chodzi o plan zwiedzania to jestem dosyć nudna.
Wracam nieustannie w te same, ulubione miejsca, choć większość z nich to obowiązkowe, turystyczne punkty z przewodników. Nic na to nie poradzę. Lubię je i już.  Poza tym naprawdę uważam, że w Paryżu nie trzeba się wysilić, żeby zachwycić się jego pięknem i znaleźć cichą uliczkę, którą natychmiast uznamy za najładniejszą. Warto zobaczyć te kilka sztandarowych punktów, a potem zboczyć czym prędzej w boczną uliczkę i spacerować, spacerować i jeszcze raz spacerować.

Nie jestem frankofilką, ale doprawdy potrafię docenić piękno paryskich ulic, kamienic, zabytków, muzyki, języka, wypieków i wina. Po francusku potrafię powiedzieć zaledwie kilka zdań, choć prawie wszystko rozumiem, a po wypiciu kilku lampek chardonnay przechodzę na płynną francuszczyznę. Nie znam tego miasta tak dobrze, jakbym chciała, nie odkryłam nigdy sekretnych wejść na dach z widokiem na Wieżę Eiffle’a ale czuję się w nim dobrze, swobodnie i kocham tu wracać!
Nie odwiedzam restauracji, które poleca świat, bo najlepsze, francuskie kolacje jem z rodziną w ich mieszkaniu. Nie polecę Ci też żadnych hoteli, bo mam to szczęście, że mogę być gościem mojej cioci.
Dlatego mój dzisiejszy wpis nie jest przewodnikiem. Jest tylko Paryżem w moim obiektywie i propozycją spaceru po tym cudownym mieście. Być może po obejrzeniu moich fotografii nabierzesz ochoty na paryski weekend.


Jeśli przyjeżdżasz tu na kilka dni to błagam – już na samym początku zmień nastawienie skróć swój plan zwiedzania przynajmniej o połowę. Paryża trzeba doświadczać, poczuć to miejsce, posiedzieć albo poleżeć spokojnie na trawie w jakimś parku, wypić wino, pospacerować i ze zdziwieniem trafić na jakiś kolejny, zachwycający zabytek. Jeśli będziesz chciała zobaczyć wszystko, o czym słyszałaś, że zobaczyć trzeba, to miasto zmęczy Cię zamiast zachwycić.

Czasem naprawdę dobrze jest po prostu w jakimś miejscu sobie pobyć, wypić kawę niespiesznie, na ludzi sobie popatrzeć i nie mieć tego uczucia w sobie, że coś tracimy nie zobaczywszy wszystkich atrakcji, jakie czekają na nas w mieście.

Oto Paryż po mojemu. W moim obiektywie.


Wieża Eiffle’a. Czy kogoś to dziwi? Gdy jesteśmy w Paryżu i Tomek zadaje mi pytanie dokąd jedziemy najpierw, zawsze odpowiadam „Zobaczyć wieżę!”. Zawsze najpierw chcę zobaczyć wieżę 🙂 Pewien gość, który nazywał się Guy de Maupassant na pytanie dlaczego je posiłek w restauracji na wieży, odpowiedział, że to jedyne miejsce, z którego wieży nie widać. Absolutnie się z nim nie zgadzam. Jestem jak miliony turystów z całego świata i Wieżę Eiffle’a uwielbiam. Cieszę się jak dziecko za każdym razem, gdy ją zobaczę. Zawsze wtedy myślę sobie „Och wow! Właśnie jestem w Paryżu!” 🙂

Polecam wysiąść na stacji metra Assemblée Nationale (12 linia metra), a potem iść w stronę wieży przez ulicę Universite (Rue de l’Université). To z tego właśnie miejsca zrobiłam to zdjęcie. To tu właśnie mamy szansę uniknąć tłumów, które czekają już w kolejce, by na wieżę wjechać.

Ja tym razem zrezygnowałam z podziwiania panoramy Paryża z Wieży Eiffle’a bo byłam na niej 3 razy. Wolałam uczcić naszą randkę klasycznie – butelką szampana i truskawkami skonsumowanymi na trawie z wieżyczką nad głową (nikt, nigdy nie zwrócił nam uwagi, gdy spożywaliśmy alkohol pod wieżą, ale nie wiem czy to legalne 🙂 ).
To na co chciałabym szczególnie zwrócić Ci uwagę i ostrzec – uważaj na naciągaczy. Są ich setki. Począwszy od sprzedawców breloczków w kształcie wieży po kobiety namawiające Cię do podpisania jakiejś petycji. Trzymaj portfel i dokumenty przy sobie, nigdy nie noś ich w plecaku, bo w Paryżu naprawdę nie trudno zostać okradzionym. W moim plecaku wylądowała ręka jakiegoś kolesia i poczułam jak mi w tym plecaku grzebie. Nic jednak biedak nie znalazł cennego, bo wszystkie dokumenty i pieniądze noszę prawie w majtkach 😛 Polecam bardzo serio wszystkie te oldschoolowe saszetki z jakimi jeździliśmy w podstawówce na wycieczki. Obowiązkowo noszone pod bluzką 🙂
Piknik pod wieżą to jeden z najprzyjemniejszych momentów wycieczki. Luksusowy taki 🙂 Polecam zaopatrzyć się w niezbędny prowiant w tzw. osiedlowych sklepach. Sklepy w okolicy wieży mają ceny 3-4 krotnie wyższe.
Gdy my byliśmy w Paryżu miasto było rozkopane. Niektóre znane mi stacje metra były ze względu na remonty pozamykane.
Paryskie metro jest jednak bardzo łatwe do „ogarnięcia” i na pewno sobie poradzisz z orientacją w terenie. Poza tym te remonty to również sytuacja przejściowa.




Z kolei taki widok na wieżę rozpościera się gdy wysiądziesz na stacji metra Trocadero (6 lub 9 linia metra). Ta stacja metra była akurat zamknięta podczas naszej wizyty. Wystarczy wysiąść stację wcześniej i zrobić sobie spacer, albo po prostu przejść spod wieży na Plac Trocadero. Trafisz bez problemu 🙂 Na moim zdjęciu tylko Wieża Eiffle’a, ale za mną naprawdę dzikie tłumy turystów. Warto przyjechać tu wieczorem, bo wieża codziennie od 21:00 zimą i od 22:00 latem rozświetla się tysiącem lampek. Przepiękny widok. Mnóstwo cennych informacji po polsku na temat samej wieży i m.in. cen biletów znajdziesz w tym artykule –> KLIK


Z tego miejsca, ze stacji Trocadero możesz ruszyć na Pola Elizejskie, pod sam Łuk Triumfalny. Weź metro numer 6 i wysiądź na stacji Kleber.

Naszym kolejnym miejscem, które odwiedzamy za każdym razem była bazylika Sacre Coeur. Wysiedliśmy na stacji metra Anvers (linia numer 2). Resztę trasy musieliśmy pokonać pieszo, bo bazylika mieści się na jednym z paryskich wzgórz. To stąd rozpościera się kolejna piękna panorama miasta. Warto zajrzeć do środka bazyliki, by obejrzeć imponującą sztukę sakralną. Dobrze jest zrobić sobie tu kolejną przerwę, by za chwilę móc się wspinać dalej. Na Montmartre!


Montmartre to dzielnica Paryża, pełna wąskich, krętych, brukowanych i niezwykle urokliwych uliczek. Niegdyś skupiała całą artystyczną bohemę Paryża. Dziś znajdziemy tu setki turystów, artystów, którzy w kilka chwil namalują nam portret, kafejki, sklepy z pamiątkami, ale i najpiękniejsze punkty do zdjęć na przykład na Instagram 🙂 Te najbardziej popularne to kawiarnia La Maison Rose przy  Rue de l’Abreuvoir i Consulat przy Rue Norvins. Leżą w bliskiej od siebie odległości.


Gdy już zrobisz sobie piękne zdjęcia (nie polecam zatrzymywania się na kawę tutaj – turyści będą naprawdę uciążliwi) wybierz się na spacer po Montmartre. Wystarczy skręcić w pierwszą, boczną uliczkę, by znaleźć się w totalnie innym świecie. Montmartre wieczorem jest naprawdę magiczny i niezwykle klimatyczny. Jeśli oglądałaś film „O północy w Paryżu” to m.in. tutaj odnajdziesz podobną atmosferę. Bardzo polecam.
Polecam też post mojej koleżanki Jessiki na jej blogu Buszując w codzienności. Napracowała się dziewczyna i stworzyła przewodnik po Paryżu śladami „O północy w Paryżu” Woddy’ego Allen’a. 


Kolejnym miejscem, które zawsze odwiedzam, i które jest totalnie turystyczne, ale mam do niego szczególny sentyment to Plac St. Michel (stacja metra Saint Michel Notre Dame linia numer 4). Wracałam tu jako nastolatka niemal codziennie. Siadałam na ławce pod Katedrą Notre Dame albo pod fontanną Św. Michała i bezkarnie gapiłam się na ludzi. Niestety zostało mi to do dziś 🙂
Tuż obok jest Luwr, Ogrody Tuileries i oczywiście Katedra Notre Dame, która ze względu na tegoroczny pożar jest teraz niedostępna dla zwiedzających. Wiesz, że ja nigdy nie zwiedziłam Luwru? Za każdym razem obiecuję sobie, że następnym razem nadrobię. Zawsze brakuje mi tego jednego dnia, który trzeba poświęcić na jego zwiedzanie.


Przy Placu St. Michel, przy Rue Galande jest też słynna cukiernia z jeszcze bardziej słynnymi ptysiami – Odette. Te nadziewane czekoladą i te z malinami są warte grzechu. Są też doskonałym elementem pikniku, który obowiązkowo należy zrobić sobie nad Sekwaną. Wystarczy zejść…pod most! Tak, pod mostem jest najlepiej, zdecydowanie! Tu również polecam zrobić piknikowe zakupy wcześniej w jakimś większym markecie lub osiedlowym sklepie. Za wino w Carrefourze na osiedlu mojej cioci płaciliśmy 4 euro, przy St. Michel za to samo – 16 euro.
Zatem wino, camembert, bagietka i ptysie z Odette tudzież inne paryskie, obłędne wypieki i niezapomniane chwile w tym mieście są Twoje.

W sobotni poranek po śniadaniu wybraliśmy się na pchli targ.  Do tej pory zawsze chodziliśmy na ten blisko mieszkania mojej cioci, przy stacji metra Malakoff (jest w każdą sobotę rano), ale w Paryżu jest ich naprawdę całe mnóstwo. Choć ceny tych wszystkich antyków( lub przedmiotów tylko antyki udające) czasami potrafią przyprawić o zawrót głowy i nie przypominają w niczym cen z mojego kochanego sochaczewskiego zielonego domku, to jednak warto takiego spaceru doświadczyć. Chociażby po to, żeby posłuchać jak Francuzi się targują i na siebie obrażają 🙂 Ja oczywiście musiałam sobie przywieźć jakąś pamiątkę naznaczoną czasem i historią i postawiłam na srebrne „wiadro” na prosecco czy też szampana. Nie zdziwiłabym się gdyby pochodziło z jakiejś restauracji, ale jest piękne, moje i jest z Paryża 😀 (więcej o Paryżu i o mojej pamiątce z pchlego targu opowiadam na instastories. Znajdziesz je w wyróżnionych relacjach na moim Instagramie).


Tuż po pchlim targu pojechaliśmy do Galerii Lafayette. Nigdy wcześniej jej nie widziałam. Pojechaliśmy tam z zamiarem zobaczenia tego przepięknego budynku, choć zanim przyjrzałam się z zachwytem wielkiemu, złoconemu sklepieniu i dziesiątkom balkonów to najpierw musiałam otrząsnąć się z małego szoku spowodowanego zupełnie czymś innym. Czymś czego nie spodziewałam się w takim rozmiarze. Gorączce zakupów!. To tutaj bowiem mieszczą się butiki absolutnie wszystkich, liczących się na rynku mody marek. A jeśli są produkty, są i nabywcy. W ilościach zatrważających. Głównie Azjaci, o czym świadczą nawet mosiężne tabliczki z informacjami, w wielu miejscach, na których napisy są po francusku i po chińsku. Warto jest wjechać na ostatnie piętro galerii, by z góry zobaczyć ludzi wielkości mrówek, którzy kupują, kupują, kupują…Na przykład krem w pudełeczku z masy perłowej za 15000 euro. Na ostatnim piętrze jest też zupełnie darmowy taras widokowy, z którego rozciąga się przepiękny widok na Paryż (z wieżą 🙂 ). Do Lafayette i opery można oczywiście dotrzeć metrem – stacja Opera, linia numer 3,7,8.


A to budynek opery. Tuż za nim jest Galeria Lafayette.


Na spacer i nocowanie polecam bardzo spokojną i urokliwą dzielnicę Marais (stacja metra Chatelet). Mnóstwo klimatycznych knajpek, spacerowych zakątków, niszowych sklepików. Na Marais zrobiliśmy sobie ostatni mini piknik. Tym razem oprócz bagietki i wina było moje ukochane craime fraiche czyli 30 % słodka i gęsta śmietana po naszemu. W Paryżu przytyłam jakieś 3 kilo. Nie żałuję żadnego z tych kilogramów 🙂


Chcę Ci opowiedzieć o jeszcze jednaj rzeczy. Tuż po tym jak wylądowaliśmy w Paryżu, a ja wrzuciłam na swój instagram pierwsze paryskie fotografie, dostałam wiadomość od jednej z moich czytelniczek i zaproszenie do odwiedzenia naszej, polskiej ambasady w Paryżu. Jola poświęciła nam całe popołudnie, oprowadziła po tym przepięknym budynku i opowiedziała fantastyczne historie. Nasza ambasada jest podobno najpiękniejszą w Paryżu! Dla mnie najbardziej niebywałe jest to, że choć te wnętrza wyglądają jak pałacowe komnaty to są w ciągłym codziennym użyciu. Dwa razy do roku w ambasadzie odbywają się wielkie przyjęcia: z okazji 3 maja i 11 listopada. Podpytałam Joli co trzeba zrobić, żeby zobaczyć ambasadę wewnątrz. Okazuje się, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. Można być oczywiście Polonią w Paryżu i wówczas dostać zaproszenie na przyjęcie od samego ambasadora. Można też napisać do ambasadora list z prośbą o odwiedzenie ambasady i przy odrobinie szczęścia dostać zgodę i zaproszenie. Dla nas to była niezapomniana chwila. Po raz kolejny jestem wdzięczna za możliwości jakie daje mi blog. Jedną z nich jest móc poznawać moje czytelniczki na żywo. Na przykład w polskiej ambasadzie w Paryżu 🙂



Tuż po zwiedzeniu ambasady wybraliśmy się na hmhhh…drugie śniadanie? W porze lunchu kelnerzy niechętnie przyjmują gości w restauracjach tylko na kawę. Mimo, że na zewnątrz wszystkie stoliki wolne, możemy usłyszeć od kelnera, że nie ma miejsc.

Jola zabrała nas do mega starej knajpki Les Deux Magots, w której to bez żadnych wyrzutów sumienia i z dziką radością spożyliśmy butelkę zimnego, białego wina (moja mina mówi wiele), grzanki z kozim serem, fondant czekoladowy, tarte tatin, tartę z malinami i mocne espresso po wszystkim. Moje kubki smakowe były w siódmym niebie. Polecam to miejsce.


Na koniec słów kilka o bezpieczeństwie. Dostałam mnóstwo pytań o to czy w Paryżu jest bezpiecznie. Odpowiadam bazując tylko na moich własnych doświadczeniach: nie wiem. Paryż jest naprawdę multikulturowy i w niektórych miejscach czasem trudno spotkać Francuza z dziada pradziada. Czy to jednak czyni go bardziej niebezpiecznym niż np. Rzym?
Wspominałam Ci, że przy Sacre Coeur jakiś koleś włożył mi rękę do plecaka i kręci się tam tzw. szemrane towarzystwo, ale jak w każdym ogromnym mieście trzymamy dokumenty i pieniądze przy sobie, niezależnie od tego czy jest to Londyn czy Paryż. W dzielnicy mojej cioci (końcowa stacja linii metra numer 13 Chatillon Montrouge czyli przedmieścia) postrzelono jakiś czas temu policjantkę. To były te głośne wydarzenia, podczas których wyznawca Allacha strzelał do bezbronnych ludzi w kawiarniach, a potem zastrzelił m.in. tę policjantkę. I choć to wstrząsnęło wszystkimi to Francuzi starają się żyć normalnie i się nie bać, bo jeśli się będą bać to fanatycy wygrają. Tak przynajmniej tłumaczyła mi moja rodzina.
Ja staram się w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek. Zwiedzając Paryż nie zastanawiam się nad tym czy za chwilę wysadzi się przy mnie jakiś fanatyk islamu. To samo może mnie spotkać na lotnisku w Oslo, w Londynie czy gdziekolwiek indziej. Podróżuję z moim mężem, a gdy w Paryżu byłam tylko z koleżanką. kilka lat temu, to tak ustawiałyśmy sobie dzień, żeby wracać do domu przed zmrokiem i nie przyjmowałyśmy zaproszeń na wieczorne party od przystojnych Francuzów (zbyt wiele razy obejrzałam film „Uprowadzona”). Podsumowując – na co dzień żyję w kraju, w którym człowiekowi drugi człowiek może podpalić ubranie na manifestacji tylko dlatego, że ten ma inną orientację seksualną, inny kolor skóry czy poglądy. Zatem nie wiem czy Paryż jest bezpieczny. Tak samo jak nie wiem czy bezpieczna jest Polska. Póki co nie stanowi to dla mnie powodu, ku temu, by Paryża nie odwiedzać i się nim nie zachwycać.


Jak Ci się podoba Paryż w moim obiektywie? Byłaś już tam kiedyś czy może dopiero się wybierasz?
Uściski.
Basia

Spodobają Ci się także:

16 komentarzy

Gocha 25 lipca, 2019 - 6:35 am

Byłam. Uwielbiam:). Też uwielbiam, że wcale nie jest przereklamowany

Reply
Kasia 25 lipca, 2019 - 6:42 am

Basiu, Paryż jest moim marzeniem, a po Twoich zdjęciach marzeniem koniecznym do spełnienia 🙂 ale, ale, pisz proszę, co ze sobą zabrałaś do ubrania, bo wyszło Ci mega parysko 🙂 uściski!

Reply
blue_89 25 lipca, 2019 - 9:41 am

Przepiękny ten Twój Paryż 😉 Już od dawna wpisany na listę miejsc do zobaczenia.

Reply
annrug.life 25 lipca, 2019 - 10:54 am

Cześć!
Jak byłaś w Paryżu napisałam do Ciebie z zapytaniem przy jakiej ulicy zrobiłaś te piękne zdjęcia z wieżą i wtedy odpisałaś zaznaczając, że powstanie cały wpis z wizyty w Paryżu. No i jest. Jest bardzo pomocny a do tego przedstawiony tak jak ja sobie wyobrażam moją pierwszą wizytę w nim. Może zobaczę ciut więcej bo w samym Paryżu będę 3 dni. Dzięki i więcej takich wpisów. Pozdrawiam
Ania

Reply
Paulina 25 lipca, 2019 - 10:55 am

Basiu, pięknie to opowiedziałaś. I piękne jest Twoje podejście do podróżowania.
Pozdrawiam

Reply
puch ze słów 25 lipca, 2019 - 12:16 pm

Hej. Urokliwe miejsca i zdjęcia. Wpis super. Paryż to dobre miejsce na randkę nie tylko z mężem 😉 To dobre miejsce na randkę nawet z samą sobą 🙂 pozdrawiam

Reply
Szyciownik 25 lipca, 2019 - 1:35 pm

Cześć,
Ale pięknie! W Paryżu byłam raz z babcią i muszę tam kiedyś wrócić *.* przepiękna randka!
Pozdrawiam,
Kasia

Reply
Małgorzata 27 lipca, 2019 - 5:05 pm

Basiu, dziękuję Ci za spacer po Paryżu – cudownie. Nie byłam w Paryżu, ale wpisany jest na moją listę miejsc do zwiedzenia, pewnie kiedyś przejdę się bez pośpiechu po Paryżu i przysiądę w którejś kafejce na kawie ;). Pozdrawiam

Reply
jolka 28 lipca, 2019 - 11:38 am

Fajne foty, takie robione jakby szerokim kontem, tzw rybie oko, fajny efekt. Wycieczka we dwoje do pozazdroszczenia 🙂

Reply
Magnolia 30 lipca, 2019 - 3:44 pm

Jak tylko zobaczyłam zdjęcia, które wrzuciłaś na instagrama (nie mam konta) to nie mogłam się doczekać tego wpisu.
CudnieCudowne zdjęcia. Najpiękniejsze, jak dla mnie to pod koniec – z mężem. Tyyyle szczęścia + 3kg

Reply
bw 31 lipca, 2019 - 1:44 pm

Byliśmy z żoną kilka lat temu w Paryżu, niektóre ujęcia przekonują mnie że muszę ją zababrać tam jeszcze raz

Reply
Ninky 4 sierpnia, 2019 - 9:58 am

Cu do wnie!

Reply
Marta 9 sierpnia, 2019 - 8:31 am

Byłam i chcę wrócić. Ten wpis zrobił mi dzisiaj dzień, popłakałam się, bo kocham Paryż i Francję w ogóle, ze względu na francuskie korzenie!!!!!! Mimo, że czytam go dopiero teraz, a nie w dniu publikacji :). Ale coś w tym jest – publikacja była w dniu moich urodzin! Dziękuję Basiu za Twój Paryż. Dzięki Tobie, wiem gdzie chcę pojechać razem z mężem 🙂

Reply
Iga 4 października, 2019 - 7:11 am

Super relacja z pobytu w Paryżu 🙂 Naprawdę inspirujesz do podróży. Po Twoim wpisie, nie pozostaje nic innego, jak spakować plecak i wyruszyć w drogę 🙂

Reply
Joanna Kotalska 21 września, 2020 - 1:34 pm

witaj mam pytanie gdzie polecasz nocleg w PRYŻU…chciałam pojechać z dziećmi,,najmłodsze10 lat

Reply
Basia Szmydt 28 września, 2020 - 7:40 am

nie wiem, bo zawsze śpię u rodziny. Zerknij na blog Travelicious, ona ma na blogu wpis o hotelach w Paryżu.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem

Zgadzam się na newsletter