WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE, czyli słów kilka o tym jak zachować spokój

Autor: Basia Szmydt

Wierzę, od zawsze wierzę w to, że wszystko jest po coś. Absolutnie wszystko jest lekcją, z której możemy wyciągnąć wnioski. Pod warunkiem, że w końcu weźmiemy głęboki oddech i zamiast nieustannie rozdrapywać przeszłość i martwić się przyszłością – będziemy tu i teraz.

To nie jest sytuacja, której się spodziewaliśmy. Epidemia, pandemia, kwarantanna, zakażenie, wirus, śmierć – nigdy nie używaliśmy tych słów tak często jak teraz. Nigdy nie mieliśmy z nimi tak częstej styczności jak teraz.
W obliczu epidemii koronawirusa na początku tego roku pozostawałam raczej sceptyczna. Nie ma się czym chwalić, choć przecież nie byłam jedyna. Mam jednak naprawdę dobrego Anioła Stróża, który podsuwa mi pod nos pewne rozwiązania, a ja od zawsze się go słucham. Odwołaliśmy nasz dwumiesięczny wyjazd do Tajlandii jeszcze w styczniu. Sami nie wiedzieliśmy dlaczego. Tak czuliśmy. Zrezygnowałam z wyjazdu do Włoch z przyjaciółką. Obie uznałyśmy, że ten wyjazd nam nie ucieknie, że jeszcze zdążymy.
Teraz siedzę w swoim ciepłym, pięknym i spokojnym domu, z moimi bliskimi obok, z kubkiem pysznej herbaty i muzyką niejakiego Yiruma roznoszącej się po każdym pokoju (koniecznie posłuchaj jego pięknej gry na pianinie) i czuję niewyobrażalną wręcz wdzięczność za to gdzie i z kim jestem, za wszystko co mam i czego mieć nie muszę, za swój spokój i za swojego Anioła Stróża. Gość wie co robi – trzeba mu przyznać.
Pierwszą myślą, która pojawiła się w mojej głowie, gdy w mediach temat koronawirusa zaczął przybierać na sile, gdy zewsząd można było poczuć lęk i strach przed tym co będzie, gdy codziennie słyszałam o kolejnych zamykających się miejscach takich jak szkoły, galerie czy restauracje, było OHO! BÓG POSTANOWIŁ POGROZIĆ NAM PALCEM. Ziemia potrzebuje odetchnąć. Od nas, ludzi.

Była też druga myśl – A NIE MÓWIŁAM? Czy nie mówiłam przez ostatnie lata tutaj na blogu, że trzeba być ciągle wdzięcznym? Że trzeba nieustannie dziękować za ten chleb z masłem, za ten spacer, za główkę dziecka pachnącą, za to, że jest praca, jedzenie, bilet na pociąg i torba książek z biblioteki? Czy nie wspominałam nie raz o tym, że życie to nie jest próba generalna przed większym występem? Że nie da się wcisnąć play stop jak w boomboxach? Czy nie pisałam nieustannie o tym, że ciuchy to tylko ciuchy, że nie trzeba tyle kupować, że dobre jest to, co już mamy, że liczy się to co tutaj i teraz?

Mówiłam, pisałam nieustannie. Wystarczy przeczytać sobie wszystkie posty na tym blogu począwszy od kwietnia 2013 r. Wszystkie mówią o tym jak życie jest piękne w swej prostocie. Ja je doceniałam ze wszystkich sił każdego dnia dlatego teraz nie czuję się jakbym miała odkrywać jego piękno na nowo. Nic z tych rzeczy. Ja po prostu kontynuuję to, co zaczęłam wiele, wiele lat temu. Mam w sobie ogrom spokoju i wdzięczności za to co teraz.
Wierzę, że…

WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.

Ale, żeby tak było musimy spełnić określone warunki 🙂 Jakie?

– ZAUFAJ ZAMIAST PANIKOWAĆ

Wiem, że się boisz. Wiem, że nie wiesz jak będzie z pracą, z pieniędzmi, z gospodarką i z wszystkim tym, co dotąd miało swój ład i porządek. Wiem. To zupełnie normalne i naprawdę nie jesteś sama. Ale wiem też, że zamiast panikować i zamartwiać się tym, na co nikt z nas nie ma większego wpływu lepiej jest usiąść na spokojnie, z kubkiem herbaty, odetchnąć i powiedzieć do siebie na głos – wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży, wystarczy trochę wiary i czasem palec boży. Zaufaj, że to wszystko wydarzyło się po coś, że musieliśmy odrobić tę lekcję, że to był właśnie sposób na to, by zwolnić. W globalnym tego słowa znaczeniu! Zaufaj swojej intuicji, rozumowi i sercu. Poradzisz sobie. Nawet z najgorszym scenariuszem jaki może nastąpić – poradzisz sobie.

– STOSUJ SIĘ DO ZALECEŃ. PO PROSTU.

Jedyną słuszną rzeczą, jaką możemy WSZYSCY zrobić w kontekście aktualnej sytuacji na świecie to zostać w domu i zachować spokój. Nie dyskutować z tym co wolno, a czego nie. Unikać skupisk ludzi, do sklepu wychodzić w pojedynkę jeśli jest taka konieczność, a jeśli nie możemy już wytrzymać w domu to iść na spacer do lasu, na łąkę albo gdzieś, gdzie nie ma tłumów. Teraz jest czas na to, żeby być w domu, żeby znaleźć czas na to, na co czasu dotąd znaleźć nie mogliśmy, żeby się uspokoić i po prostu stosować do zaleceń.
Włos mi się jeży na głowie, gdy oglądam tłumy młodych ludzi na dyskotekach we Francji czy Hiszpanii. Jak można być tak bezmyślnym? 🙁

– ODŻYW SWOJE CIAŁO

To, że jeść trzeba zdrowo to już wiemy, ale teraz jest szczególny czas, by o siebie, swoje ciało i swoją odporność zadbać ze zdwojoną siłą. To naprawdę nie jest pora na to, by opychać się czipsami, mrożoną pizzą i pić hektolitry alkoholu. To wszystko obniża naszą odporność. Postaw na proste jedzenie pełne witamin, na dania wegetariańskie, kiszonki, dużą ilość wody, ziołowej herbaty. Zrezygnuj z tak dużej ilości słodyczy, z alkoholu, z przetworzonego jedzenia, które tylko zapycha zamiast odżywiać. Nasze organizmy potrzebują wsparcia, by móc się bronić przed wszelkimi przeziębieniami, bakteriami i wirusami. Na moim blogu i instagramie znajdziesz sporo przepisów na pyszne i zdrowe dania. W najbliższym czasie pojawi się ich jeszcze więcej.

– ODŻYW SWOJĄ DUSZĘ

Oddychaj, oddychaj naprawdę głęboko, poczuj wdzięczność i spokój. Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z medytacją (tak jak ja) zacznij od 20 wieczornych minut. Usiądź wygodnie, na przykład po turecku, puść sobie spokojną muzykę (np. taką) albo pobądź w ciszy i powtarzaj na głos najprostsze afirmacje: Jestem spokojna, czuję spokój, jestem szczęśliwa tu i teraz, jestem zdrowa, jestem wdzięczna. Słowa wypowiadane na głos nabierają mocy. Zaufaj sobie samej i temu co się dzieje teraz i co dopiero ma się wydarzyć. Pomódl się jeśli tego potrzebujesz. Te 20 minut w skupieniu to doskonały czas na kojącą modlitwę. Nie w kościele, ale w domu.

– POCZUJ WDZIĘCZNOŚĆ

Kilka miesięcy temu założyłam swój zeszyt wdzięczności. Było to w czasach, gdy miałam absolutnie wszystko: zdrowie, cudowną rodzinę, wszelkie dobra materialne, sukcesy w biznesie, zaplanowane podróże. To właśnie wtedy pamiętałam o tym, by za to wszystko dziękować jeszcze bardziej. Bo wdzięczność to radość z tego, co się ma, a nie troska o to, czego jeszcze się nie ma. Załóż swój zeszyt wdzięczności teraz. Wpisuj do niego wszystkie małe i wielkie rzeczy, za które każdego dnia powinnaś dziękować. W moim notesie można znaleźć słowa wdzięczności za pyszną szakszukę, którą mogłam zjeść w niedzielny poranek, za śmiech moich dzieci opowiadających sobie nieśmieszne dowcipy, za to, że mogłam dziś pójść na spacer do lasu, za to, że dostałam miłego maila od klienta, za to, że mam do kogo pojechać na kawę, za to, że mam piękną matę do jogi, za to, że umiem pisać, czytać, szyć i gotować. Powodów do bycia wdzięcznym każdego dnia są miliony! Jeden zeszyt nie wystarczy. Zapisz ich całe tomy.

ps. nie zapomnij prowadzić swojego zeszytu wdzięczności również, albo zwłaszcza wtedy, kiedy w twoim życiu dzieje się najlepiej.

– ODBIERZ CENNĄ LEKCJĘ POKORY, JAKĄ TERAZ DAJE CI ŚWIAT

Najłatwiej jest mówić, że się zmienimy, że od teraz to już będziemy wzorowymi uczniami, gdy dzieje się źle, a my tracimy swoje poczucie bezpieczeństwa. Jak trwoga to do Boga. Dobra wiadomość jest taka, że tak jak codziennie słońce wstaje od nowa, tak ty również możesz zacząć od nowa.
Koronawirus zatrzymał nasz świat na moment dłuższy niż się tego spodziewaliśmy. Następstwa tego, co się teraz dzieje będziemy odczuwać jeszcze długo. Nie ma chyba takiej branży, która „nie oberwie” w wyniku epidemii. To jest właśnie lekcja pokory dla nas. Czas na to, byśmy zastanowili się jak bardzo uzależniamy nasze szczęście od tego, by mieć a nie być. Jak bardzo gonimy za dobrami materialnymi nie zauważając po drodze tego, co ważniejsze. Czy wiemy kim jesteśmy czy tylko chcemy stać się kimś? To doskonały czas na to, by nieustannie zadawać sobie to pytanie, by wrócić do początku.
Odetchnie nasza planeta, odetchniemy my. Być może większość z nas odkryje, że te wszystkie ciuchy, które wiszą w szafie – wystarczą. Że ten samochód, który mamy w garażu wciąż dowozi nas z punktu A do B. Że nie potrzebujemy najnowszych modeli wszystkiego. Nie musimy nieustannie kupować niepotrzebnych rzeczy, na które nas nie stać, by podobać się ludziom, dla których niewiele znaczymy.
Być może zrozumiemy, że oklepane życzenia składane przy każdej ważniejszej okazji „Byle zdrowie było” są tak naprawdę tymi najbardziej mądrymi i prawdziwymi.
Głęboko wierzę, że tak właśnie będzie. Życzę nam tego z całego serca.

A na koniec przygotowałam dla ciebie tapetę na telefon do ściągnięcia.
Wdech i wydech, wszystko będzie dobrze.

Tapety na telefon do ściągnięcia