fbpx

5 NAJLEPSZYCH FILMÓW Z GOTOWANIEM W TLE

Autor: Basia Szmydt

Wszystkie te filmy mają wspólny mianownik. Nawet kilka wspólnych mianowników. Jest gotowanie, pokazane w taki sposób, że po obejrzeniu każdego z nich masz ochotę stworzyć w swojej kuchni kulinarne arcydzieło, nawet jeśli to ma być zwykły makaron. Jest scenografia dobrana tak, by dodatkowo pobudzać Twoje wszystkie zmysły. Jest historia o pasji, o miłości (a jakże), o tym, że gotowanie i jedzenie to coś więcej niż tylko prosta czynność. To sztuka, której można się nauczyć, ale najpierw trzeba ją poczuć całą sobą. Nawet jeśli nie lubisz gotować i wolisz, by to ktoś Tobie przygotowywał posiłki, warto obejrzeć wszystkie te filmy, zachwycić się tym jak to robią inni i nabrać apetytu. Jeśli tak jak ja uwielbiasz raz na jakiś czas zaparzyć sobie wielki kubek herbaty z cytryną, założyć najbardziej rozciągnięte dresy jakie masz, związać włosy w kitkę na czubku głowy, zatopić się w miękką sofę, a potem odpalić dwie godziny dobrego filmu, to dziś mam dla Ciebie coś extra!
W sieci znajdziesz mnóstwo recenzji, nie chcę ich powielać. Poza tym jestem raczej kiepska w ich pisaniu. Ja po prostu napiszę Ci o tym co lubię, dam Ci 3 powody, dla których warto obejrzeć moich 5 ulubionych filmów z gotowaniem w tle.

3 POWODY, DLA KTÓRYCH MUSISZ OBEJRZEĆ „PODRÓŻ NA STO STÓP” Lasse Hallstroma

7626510.3

1. Dla scenografii. Wyobraź sobie przepiękne, baśniowe wręcz francuskie miasteczko, takie z murowanymi z kamieni domkami, z lokalnym targiem, gdzie stoły uginają się pod ciężarem owoców, warzyw, ryb i serów. Miasteczko, gdzie wszyscy mieszkańcy się znają, gdzie kobiety w kopertowych sukienkach jeżdżą na rowerach. Z maleńkimi piekarniami i cukierniami. Wszystko w otoczeniu przepięknej przyrody. Dołóż sobie do tego francuskiego krajobrazu rodzinę indyjskich imigrantów, którym psuje się samochód właśnie tam i właśnie tam postanawiają otworzyć swoją restaurację serwującą najlepsze hinduskie potrawy.
Uwierz mi – zapragniesz wakacji gdzieś na południu Francji!

z16443386Q,Podroz-na-sto-stop

2. Dla kuchni. Pokazane w tym filmie jedzenie to swoisty dialog pomiędzy skłóconymi właścicielami restauracji, pomiędzy dwojgiem zakochanych w sobie Hassana i Marguerite, pomiędzy mieszkańcami miasteczka, a początkowo nie pasującymi do klimatu imigrantami z Indii. To dialog, który się udaje i zawsze prowadzi do kompromisu, nawet jeśli mówimy totalnie innym językiem. Zachwyciły mnie sceny z kuchni w tym filmie: gotowanie bulionu, skrzyneczka z przyprawami, którą Hassan odziedziczył po zmarłej matce, sceny z Paryża, w którym zostaje mistrzem kuchni molekularnej. Bardzo piękne sceny.

3. Dla Hassana. Głównego bohatera tej opowieści. Okej jest fajny, uzdolniony wybitnie jeśli chodzi o gotowanie, jest mega rodzinny i to dzięki niemu na koniec filmu mamy taki piękny happy end. Jednak nawet jeśli w nosie masz to całe gotowanie, Francję i inne buliony – obejrzyj ten film dla Manisha Dayal’a w roli Hassana. Zwłaszcza tego dorosłego. Ucztę dla oczu masz gwarantowaną. Łącznie z deserem.

208_THFJ_D042_05131FD.jpg

3 POWODY, DLA KTÓRYCH MUSISZ OBEJRZEĆ „CHEF” Jona Favreau

7622539.3

1. Dla fabuły. Pozytywna historia o tym jak można porażkę przekuć w sukces. Główny bohater wyrzucony z pracy w restauracji razem z kumplem i synem odrestaurowuje starego food trucka, tworzy doskonałe menu i zaczyna jeździć po kraju. Historia okraszona doskonałą muzyką, obłędnie wyglądającymi kanapkami z ciągnącym się serem i latem w pełni. Trochę przesłodzona, ja akurat takie lubię.

2. Dla food trucka. To jest coś fantastycznego. Sam motyw zrobienia z zakurzonej i zapuszczonej maszyny, klimatycznego cacka z muzyką z głośników, zapleczem kuchennym godnym niejednej restauracji i jeżdżenie nim po miastach USA to jest przygoda, którą mogłabym przeżyć choćby dzisiaj. Do tego amerykańskie lato, wspierający przyjaciele i rodzina (nawet była żona i były mąż byłej żony!) i muzyka, przy której bioderka Ci same chodzą. Dla mnie mieszanka doskonała, przyjemna i wywołująca mega uśmiech na twarzy.
Uwaga! W filmie dużą rolę gra twitter, którego ogarnia 10 letni syn głównego bohatera, sprawiając, że food truck „Chef” jest najbardziej pożądaną knajpą na kółkach w kraju. Cenna lekcja dla blogera, nie powiem.

le chef

3. Dla obsady. Dla każdego coś miłego. Jest Jon Favreau, który oprócz tego, że jest scenarzystą i reżyserem, odgrywa główną rolę Carla Casper’a. Do tego Scarlett Johansson, Sofia Vergara, Dustin Hoffman, Robert Downey Jr i zabawny, mega pozytywny John Leguizamo jako najlepszy kumpel Caspera.

3 POWODY, DLA KTÓRYCH MUSISZ OBEJRZEĆ „Julie&Julia” Nory Ephron

7289270.3

1. Dla Julii Child. Charyzmatycznej kucharki, która pisząc książkę „Mastery of french cooking” zrewolucjonizowała amerykańską kuchnię. Julia była po prostu świetna. Bezpretensjonalna, urocza ze swoimi 188 centymetrami wzrostu, dosyć niestandardową urodą, nie schodzącym z ust uśmiechem, pozytywnym nastawieniem do świata, którym zarażała wszystkich i miłością do kuchni. Mnie kojarzy się z masłem, które dodawała do wszystkiego, a które ja uwielbiam i w zasadzie są dni, że mogłabym się żywić tylko świeżym chlebem z najlepszym masłem. Kojarzy mi się też ze swoim boeuf bourignon i z powiedzeniem „Bon apetit”, piskliwym, roześmianym głosem. Bez wątpienia jest nie do podrobienia. W roli Julii Child zobaczysz genialną Meryl Streep, której ani nie muszę rekomendować, ani zachwalać. To mistrzyni, a każdy film z jej udziałem jest majstersztykiem.

julie_julia26

2. Dla Julie. Znudzona telefonistka z Nowego Jorku, niespełniona pisarka, na pytanie swojego męża „Co lubisz w życiu robić” odpowiada „Pisać i gotować”. W ten sposób Julie postanawia ugotować 524 potrawy z książki swojej idolki Julii Child w rok. Dodatkowo postanawia swoje zmagania opisać na blogu. I to dla mnie, blogerki był bardzo przyjemny motyw, oprócz tego oczywistego, jakim jest dążenie do życia w zgodzie ze swoimi pasjami, nie poddawanie się, kiedy coś nie wychodzi i realizacja swoich pomysłów od początku do końca. Nie spodziewałam się, że to również film o blogerce. Obie historie poznajesz w filmie równolegle.

3. Dla kuchni. Zwłaszcza tej w wydaniu mistrzyni Julii Child. Jej miłość najpierw do jedzenia, a potem do gotowania. Jej naturalność i brak jakichkolwiek oporów, by w restauracji pytać o składniki, których nie zna. Jej miłość do męża, którego tak pięknie karmiła przez całe ich wspólne życie. To się po prostu dobrze ogląda. Do tego inspirujące wnętrza jej kuchni z niezliczonymi garnkami, foremkami i miedzianymi patelniami zawieszonymi na ścianie. Pysznie!

3 POWODY, DLA KTÓRYCH MUSISZ OBEJRZEĆ „SMAK CURRY” Ritesha Batry

7591325.3

1. Dla scenografii. Choć o Indiach wiem mało, reżyser sprawił, że poczułam klimat tego miejsca. Najbardziej podobał mi się motyw z kurierami, dostarczycielami obiadów. Rano mąż wychodzi do pracy, a żona zabiera się za gotowanie wyszukanego obiadu. Po południu dzwonek do drzwi. To kurier, który odbiera menażkę i na rowerze zawozi ją do biura męża. Problem w tym, że tych kurierów jest setki, a każdy z nich ma kilkadziesiąt menażek zawieszonych na ramie roweru. I twierdzą, że nikt nigdy się nie pomylił. Tak się składa, że w tym filmie dochodzi do pomyłki. Pyszny obiad zamiast do zdradzającego i niewdzięcznego męża trafia do zupełnie przypadkowego mężczyzny, samotnego wdowca. I tak zaczyna się historia. Miłosna też.

800px-Mumbai_Dabbawala_or_Tiffin_Wallahs-_200000_Tiffin_Boxes_Delivered_Per_Day

2. Dla menażki. Patrzyłam jak zahipnotyzowana na moment, w którym Saajan, główny bohater otwiera kolejne blaszane pudełka, w których znajduje obiad. Po pierwsze to doskonały sprzęt! Ja już uruchomiłam swoje znajomości, by zdobyć coś podobnego razy dwa. Już widzę oczami wyobraźni te pikniki nad Wisłą z menażką z filmu „Smak curry”. Po drugie mina Saajana, kiedy wącha i smakuje obiad. Oglądając to masz wrażenie, jakbyś sama czuła rozchądzący się po pokoju zapach indyjskich przypraw, duszonego w sosie mięsa i chrupiących chlebków naan.

smak_curry

3. Dla liścików dołączanych do każdego obiadu. Wzruszające, tworzące spójną całość, budujące napięcie między dwojgiem obcych sobie ludzi. Powściągliwe, bo przecież ona jest mężatką, ale wyrażające ogromną samotność i tęsknotę, za czymś więcej niż tylko gotowanie obiadów do menażki męża.

3 POWODY, DLA KTÓRYCH MUSISZ OBEJRZEĆ „SOUL KITCHEN” Fatiha Atkina

soul-kitchen-poster_280x415

1. Dla miejsca, w którym główny bohater Zinos ma swoją knajpę. Wprawdzie podupadającą i serwującą zupy z proszku i frytki smażone w 10 letnim oleju, ale to właśnie jego klientom smakuje najbardziej. Klientów jest jednak niewielu. Restauracja Soul Kitchen znajduje się na obrzeżach miasta, w jakimś pofabrycznym budynku. Wyobraź więc sobie wszystkie te industrialne dobra, wielkie okna z małymi szybkami i dosyć przemysłowy klimat. Bardzo to lubię. Kiedy spaceruję po mieście z moim mężem co chwilę któreś z nas pokazuje palcem miejsca idealne na knajpę. Z reguły to są właśnie takie miejsca jak to z filmu Soul Kitchen.

37292_2

2. Dla fabuły. Historia z happy endem, wystrzegam się dramatów. Najpierw wszystko się wali. Zinosa rzuca dziewczyna, zdradza go z Azjatą, wyjeżdża do Szanghaju. Potem z więzienia wychodzi jego uroczy brat, który kątem mieszka u niego i niechcący podpala jego mieszkanie. Mamy też motyw z nasłanym sanepidem i urzędnikami, zdolnego kucharza ale jednak psychopatę i kolegę z liceum, który robi wszystko, by przegonić Zinosa z tego miejsca. Jak się zapewne domyślasz ze wszystkiego udaje im się wygrzebać, po drodze serwując nam widzom wiele śmiesznych momentów. Bardzo przyjemne kino.

image40
3. Dla Niemiec. 8 lat uczyłam się niemieckiego. 8 lat balansowałam między oceną 2+ a 3=. Nie wiem czy jest jakaś jeszcze rzecz na świecie, do której można się tak bardzo uprzedzić. Nie lubię niemieckiego, więc czego niby miałabym szukać w niemieckiej komedii? W dodatku opowiadającej o greckich imigrantach. I choć mimo, że przez pierwsze 15 minut odczuwałam lekki dyskomfort oglądając Soul Kitchen, to później wciągnęłam się na maksa, uśmiechałam co chwilę, podziwiałam sukces knajpy na przedmieściach, a dziś wrzucam ten film, do mojej 5-tki polecanych. Musisz wiedzieć, że wygrał z „Ugotowanym” i boskim Bradleyem Cooperem oraz z Czekoladą z równie boskim Johnnym Deepem 🙂

Koniecznie daj mi znać, jeśli znasz któryś z tych filmów lub jeśli obejrzysz je z mojego polecenia. Jestem bardzo ciekawa czy myślimy podobnie, czy podobają nam się takie same rzeczy, smaki i motywy. Zrób sobie koniecznie wieczór z filmem, kocem i dresem. I proszę ugotuj sobie najpierw coś do jedzenia! Będzie Ci łatwiej 🙂

PS. Jakie filmy mi polecisz?

Spodobają Ci się także:

35 komentarzy

Kuba Osiński 2 lipca, 2016 - 4:03 pm

Jak tylko zobaczyłem w Feedly tytuł tego wpisu pomyślałem o „Szefie”. Film oglądałem z żoną późnym wieczorem z pustą lodówką… duży błąd. Podczas oglądania byłem tak głodny, że szok.

Reply
Catalina 2 lipca, 2016 - 6:01 pm

Ja polecam „przepiórki w płatkach różny” zarówno film http://www.filmweb.pl/film/Przepi%C3%B3rki+w+p%C5%82atkach+r%C3%B3%C5%BCy-1992-93095 jak i książka rewelacyjne. Realizm magiczny w czystej postaci.
A także „obiad w środku sierpnia” o, którym już kiedyś wspomniałam. Z fantastyczną rolą Valeria De Franciscis, która zadebiutowała na ekranie w wieku 93 lat ! Ha, to jest coś 🙂 http://www.filmweb.pl/film/Obiad+w+%C5%9Brodku+sierpnia-2008-487854

Reply
Basia Szmydt 2 lipca, 2016 - 6:14 pm

Nie znam – dzięki!

Reply
Marta 2 lipca, 2016 - 6:21 pm

Z Twojej listy widziałam dwa filmy. „Julie i Julia” spodobał mi się za upór Julii Child. A „Soul Kitchen” z bohaterem stylizowanym na Jima Morrisona też pozytywnie mnie zaskoczył (z językiem niemieckim mam to samo, co Ty – uczyłam się 5 lat i nie pamiętam nawet odmiany rodzajników…) opowiedzianą sympatycznie historią.
Ja polecam „Ucztę Babette”, którą uwielbiam, bo pokazuje jakim niesamowitym wydarzeniem jest wspólny posiłek i jak ktoś kochający gotowanie wkłada swoje serce w przygotowywane potrawy.
Zachęcam też do sięgnięcia do szufladki kuchenno-miłosnej po film „Miłosna dieta” (oryg. „Dieta mediterránea”), gdzie miłość jest potrzebna do doprawiania rozmaitych posiłków 🙂

Reply
Basia Szmydt 2 lipca, 2016 - 8:32 pm

Uczta babette – kolejna na mojej liście, dzięki 🙂

Reply
Agnieszka | Level up! studio 2 lipca, 2016 - 6:29 pm

Widziałam tylko Julie & Julia, więc mam sporo do nadrobienia 🙂
Ostatnio oglądałam „Przepis na miłość” (2010)- francuski do szpiku film o introwertykach z natrectwami i uwielbieniu dla czekolady. Dobrze, że w domu nie było żadnych słodyczy 😀

Reply
Basia Szmydt 2 lipca, 2016 - 8:33 pm

Koniecznie daj znać jak podobała Ci się reszta filmów 🙂

Reply
Basia Szmydt 2 lipca, 2016 - 8:31 pm

O dziękuję! Nie znam, obejrzę 🙂

Reply
Anraszka 2 lipca, 2016 - 8:07 pm

Basiu, 2 pierwsze oglądałam i bardzo lubię 🙂 A skojarzyły mi się jeszcze dwa filmy, jeden to dosyć nowy film z Cooperem w roli głownej ( no to masz 1 argument 😉 ) – Ugotowany. A drugi to taki chyba troszkę słodszy i może ciut bardziej naiwny – Życie od kuchni. Oba bardzo przyjemne 🙂

Reply
Basia Szmydt 2 lipca, 2016 - 8:42 pm

Ugotowanego widzialam, ale nie umieściłam Na liście, bo choć Bradley cudny, to za mało w nim dla mnie gotowania. A drugiego jeszcze nie widziałam – dzięki 🙂

Reply
Kami 2 lipca, 2016 - 8:26 pm

Wszystkie tak ciekawie opisałaś, że aż mam problem który wybrać najpierw 😀

Reply
Basia Szmydt 2 lipca, 2016 - 8:38 pm

Najpierw podróż na 100 stop 🙂

Reply
Kasia 3 lipca, 2016 - 8:09 am

Jedz, módl się, kochaj

Reply
Pati_Alex 3 lipca, 2016 - 9:15 am

’Uwielbiam filmy z tematyką kulinarną!!!Z polecanych przez Ciebie oglądałam tylko 'Podróż na 100 stóp” – absolutnie cudowny, klimatyczny i pachnący curry…Resztę koniecznie muszę nadrobić!!!!Akurat idealnie się składa bo za tydzień rozpoczynam URLOP!!!A ja osobiście polecam „Ugotowany” z Bradley’em Cooperem!!!i”Życie od kuchni”:-) Pozdrawiam i zaraz robię botwinkę z Twojego przepisu:-)

Reply
Ludwika 3 lipca, 2016 - 7:56 pm

Ha! Gotowanie, moja działka 🙂 dziękuję Ci za ten ostatni tytuł – nie słyszałam o tym filmie i chętnie nadrobię. Od siebie polecę „Ucztę Babette”, co już padło i nieśmiertelna „Czekolada” z Juliette Binoche i Johnnym Deppem

Reply
Kasia 7 lipca, 2016 - 8:15 am

Też lubię „Czekoladę”!

Reply
Basia Szmydt 7 lipca, 2016 - 11:32 am

Czekoladę widziałam, Uczty wciąż jeszcze nie. Dzięki

Reply
Mgs 3 lipca, 2016 - 8:59 pm

Hej,
Wszystkiego najlepszego!

Widziałam wszystkie te filmy!!
Są piękne i inspirujące.
Indyjski najlepszy, chodź mało w nim slow ogladałam z zapartym tchem!

Wszystkiego naj!

Mgs

Reply
Basia Szmydt 7 lipca, 2016 - 11:31 am

super, że też Ci się podobał 🙂

Reply
Iri Sunshine 6 lipca, 2016 - 8:06 am

Oglądałam „Szefa”, „Smak Curry” i „Soul Kitchen” i potwierdzam, że warto:)

Reply
Marta 11 lipca, 2016 - 4:29 pm

Smak Curry i Szefa oglądałam i również polecam 🙂

Reply
Agata 11 lipca, 2016 - 4:32 pm

http://dziennikistolowe.pl/ znacie? ja poznałam dopiero dziś iii jestem zakochana!

Reply
Wladcasmaku 20 września, 2016 - 7:26 am

Świetne zestawienie 😉 Polecam także http://wladcasmaku.pl/7-najlepszych-filmow-o-gotowaniu/#more-122
Smacznego!

Reply
Monika z MIELCA 21 października, 2016 - 5:54 pm

Witaj,dziekuje za post,filmy świetne,ja czekam na serial Feed the Beast ,też o kulinarnej stronie życia choć w trochę mniej kolorowym wydaniu miłego weekendu

Reply
Sabina 21 grudnia, 2016 - 10:21 pm

Jak to? nikt z Was nie zna „Bella Marta”??? to absolutny numer 1 filmów o gotowaniu 🙂 polecam!

Reply
Kinga 17 stycznia, 2017 - 6:06 pm

Obejrzałam wlasnie „Podróż na sto stóp”. Piękny,klimatyczny film…

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2017 - 10:52 am

piękny! Muszę go zobaczyć ponownie.

Reply
M 21 lutego, 2017 - 6:20 pm

Nie wiem czy był ten film ale fajny jest też „Niebo w gębie”

Reply
SielskieM 26 maja, 2017 - 9:51 am

Ale mi imienniczko smaka zrobiłaś 🙂 Julie dwie tylko oglądałam 🙂 Mam zaległe robótki więc już niedlugo – dziś „Podróż na sto stóp” 🙂

Reply
Dorota 4 września, 2017 - 4:23 am

Chyba nie widze tu jeszcze filmu pt. Czekolada. Bardzo fajny. Grał w nim m.in. Johny Deep, ale nie pamiętam kto odtwarzał żeńską rolę.

Reply
Basia Szmydt 4 września, 2017 - 9:57 am

Juliette Binoche 😉

Reply
Basia 15 września, 2017 - 8:52 am

Od kilku lat przygotowuję program „Kino smakuje” w Centrum Kultury w Lublinie, pokazywałam wszystkie o których piszesz i całe mnóstwo innych. Na październik polecam „Tam gdzie rosną grzyby”! Wkrótce opublikujemy pełną listę filmów które pokazywałam także podzielę sie tutaj z Wami tymi tytułami!

Reply
Basia Szmydt 15 września, 2017 - 9:22 am

super! bardzo dziękuję 🙂

Reply
Zuza 30 stycznia, 2019 - 8:55 pm

Uwielbiam filmy z kuchnią i jedzeniem w tle! Z swojej strony polecam bardzo „Życie od kuchni” ❤

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem