fbpx

KOPYTKA Z BIAŁYM SEREM – czyli jak mieć święty spokój przez tydzień

Autor: Basia Szmydt

Dziś przepis z rodzaju „Jak zrobić do jedzenia coś na kilka dni i mieć święty spokój przez resztę tygodnia”. To przepis na kopytka z białym serem. Ile domów, tyle przepisów na nie.  Dla niektórych kopytka to kluski z mąki, jajek i ziemniaków. Dla innych- jeśli z białym serem to leniwe. W dodatku niektórzy jedzą je na słodko, z cukrem, czego ja nigdy nie pojmę (choć bardziej mnie dziwią placki ziemniaczane 🙂 ). Moja babcia i mama zawsze przyrządzały je w ten sam sposób. Były nie za miękkie, nie za twarde. Z dodatkiem ugotowanych ziemniaków i zmielonego twarogu. Robione w imponującej, hurtowej ilości, były jednym z naszych ulubionych obiadów. Każdy jadł je po swojemu. Świeżo ugotowane z dodatkiem bułki tartej na maśle, przypiekane na złoto z patelni, zamiast ziemniaków do mięsa, polane sosem pieczarkowym.
Jak się zapewne domyślasz, to moja tajemna broń, kiedy nie chce mi się codziennie gotować. Część z nich zamrażam, większość zjadamy od razu. Moje dzieci je uwielbiają. A ja uwielbiam to, że muszę się napracować tylko raz.

Sztuka zagniatania kopytkowego ciasta

Najpierw musisz zmielić biały ser. Ja używam do tego maszynki widocznej na zdjęciu. To samo robisz z ugotowanymi ziemniakami. Na kilogram białęgo sera daję 6-7 średniej wielkości ziemniaków. Nie  mogą być młode. Najlepiej ugotować je dzień wcześniej. Do dużej miski przekładam zmielony ser i zmielone ziemniaki. Do masy wbijam 2 jajka i dosypuję szklankę mąki ziemniaczanej. Do tego mąka pszenna. Kiedy pytam babci „ile?” odpowiada „na oko” 🙂 Myślę, że około 60-70 dkg. Chodzi o to, żebyś dała taką ilość mąki pszennej, żeby uzyskać ciasto takie jak na pierogi. Ciasto o konsystencji trochę mokrej ziemi, trochę ciastoliny. Żeby nie było za twarde, i żebyś mogła uformować z niego kulę. Ja robię tak, że gotuję z zagniecionego ciasta kilka klusków i potem próbuję ostudzone. Jeśli nie są ok i są tak jakby zbyt rzadkie, wtedy dosypuję więcej mąki. Spokojnie, to tylko wygląda na skomplikowane. W rzeczywistości ta zabawa nie różni się za bardzo od zabawy plasteliną 🙂

7
13
6

11 12

Na zdjęciach masz pokazane jak robi się pojedyncze kopytka. Robisz sobie z ciasta taki rulon, potem go spłaszczasz i kroisz skośnie uzyskujac zgrabne kluski. Pamiętaj, żeby podsypywać blat mąką i tak samo traktować nóż, którym kroisz. W ten sposób nic nie będzie ci się do siebie przyklejało.

14 15

anigif

2

Kopytka gotuję w osolonej wodzie. Wrzucam po 15 sztuk na wrzątek i czekam kilka minut, do momentu, aż wypłyną na powierzchnię. Potem gotuję jeszcze minutę i wyjmuję na duży płaski talerz. Nie układaj ich jedne na drugich, bo ci się posklejają.

3
17

Możesz je zjadać od razu, na gorąco, albo przyrządzić tak jak my lubimy najbardziej, czyli na tak zwaną „przypiekankę”. Smaż je wtedy na rozgrzanym oleju i przewracaj delikatnie na drugą stronę. Moje dzieci jedzą je z zimnym mlekiem – ahoj wschodnia Polsko 🙂

4
5
16 20

Potem wystarczy posprzątać blat, nastawić zmywarkę, a ostudzone kopytka poprzekładać do pudełek. Część do lodówki, część do zamrażarki, a przez resztę tygodnia mieć święty spokój. Kawusia, gazetka, „Trudne sprawy” 😀

ps. przechowuję je w lodówce max 5 dni.

Smacznego!
1
9 10

Spodobają Ci się także:

25 komentarzy

Catalinka 4 lipca, 2016 - 5:50 pm

Ale mi narobiłaś smaka na takie podgrzewane, obowiązkowo z mlekiem :).

Reply
Basia Szmydt 7 lipca, 2016 - 11:28 am

yeah! 🙂

Reply
ana 4 lipca, 2016 - 6:16 pm

Leniwe jak nic:) ja z tych co wcinaja je z bulka tarta i cukrem.. mniami:) probowalam kilka razy je zrobic ale zawsze wychodzily glutowateml,mus wyprobowac twoj przepis. Piekna ta wielka miska w ktorej zagniatalas,pamietasz moze skad?:)

Reply
Basia Szmydt 4 lipca, 2016 - 6:17 pm

Z lumpa

Reply
Agata 4 lipca, 2016 - 7:06 pm

Mam taką samą tylko szklaną i dopiero niedawno mama zdradziła mi sekret skąd ona jest… uwaga… szyba od drzwiczek pralki 😀

Reply
Ludwika 5 lipca, 2016 - 12:06 pm

Super!

Reply
Basia Szmydt 7 lipca, 2016 - 11:27 am

pochwała kreatywności! 🙂

Reply
Ana 6 lipca, 2016 - 9:23 pm

heh to na pewno znajdę taką sama:P

Reply
Izabela 4 lipca, 2016 - 8:54 pm

Moi chłopcy uwielbiają i kopytka i leniwe. Najlepiej w wykonaniu babci, która robi je w ilościach hurtowych gdy odwiedzamy dziadków w Polsce. W Szwajcarii nie ma białego sera, więc z tego powodu leniwe to totalny rarytas. Podobnie jak np. pierogi z serem czy sernik. Ale muszę przyznać, że leniwe zawsze jadłam z wody, nigdy takie odsmażane. Kopytka tak, ale nie leniwe. Jak powiem mamie, to chyba sama będzie zaskoczona, że tak można. 🙂

Reply
Karolina 5 lipca, 2016 - 6:10 am

To są szagówki 😀

Reply
Ewa 5 lipca, 2016 - 6:38 am

Zrob sama ser, u nas w Australii tez nie Ma I robie sama

Reply
Ludwika 5 lipca, 2016 - 12:07 pm

I to jest bardzo słuszne podejście – gotowanie hurtowe. No i rzeczywiście misa, w której zagniatasz – pięęęęękna!

Reply
Sylvia 5 lipca, 2016 - 2:17 pm

Lubię:)

Reply
Pola 5 lipca, 2016 - 10:59 pm

U mnie z ziemniakami to kopytka ( jemy na ostro np z sosem pieczarkowym), a z białym serem to leniwe( najlepiej z masełkiem, cukrem i cynamonem :-)) nigdy nie próbowałam twojej wersji Basiu 2 w 1 🙂

Reply
Katarzyna Nowak 6 lipca, 2016 - 7:10 am

Pola, czyżby Wielkopolska? Czy jest jeszcze inny rejon Polski, który tak rozróżnia kopytka od leniwych? 🙂

Reply
Iri Sunshine 6 lipca, 2016 - 6:56 am

Jaka szkoda, że w Korei ser jest taki drogi! Jakby był za złota…
No nic, może w Polsce spróbuję zrobić kopytka z białym serem:)

Reply
Katarzyna Nowak 6 lipca, 2016 - 7:09 am

PROFANACJA!!! 😀 U mnie leniwe wcina się na słodko : z cukrem, polane roztopionym masełkiem, można też posypać cynamonem do smaku 🙂
O! Widzę, że jak w komentarzu POLI 🙂

PS. I jakie piękne paznokcie! 🙂

Reply
Ange76 6 lipca, 2016 - 7:24 am

Hehe, jak wczoraj tutaj weszłam pomyślałam że to świetny pomyśl, żeby opędzić tymi kopytkami posiłek po powrocie mojej starszej z kolonii a młodszej od dziadków. potem dostałam telefon od starszej, ze ona już wie, co chce zjeść jak wróci do domu – placki ziemniaczane, najlepiej z jakimś sosem z mięsa 🙂 „Kopytki” więc innym razem 😀

Reply
Kasia 7 lipca, 2016 - 8:07 am

U nas to są leniwe… Kopytka robi się bez sera. Przynajmniej na Mazurach. Pozdrawiam ! A paznokcie piękne:)

Reply
Kamila 29 listopada, 2016 - 5:32 pm

Ja też jestem z Mazur i u nas Babcia zawsze robiła kopytka z twarogiem :D, ale za to bez mąki ziemniaczanej, z samą pszenną. Jedliśmy je na słono maczając w kwaśnej śmietanie. Także chyba co dom to inaczej :).

Reply
Pola 12 lipca, 2016 - 3:12 pm

Kasiu ja pochodzę z Wrocławia i u mnie w domu zawsze się je rozróżniało. Nie wiem jak to jest w innych domach :-), ale ostation będąc przejazdem we Wrocławiu wstąpiłam do mojego ulubionego baru mlecznego z czasów studenckich i tam byly „leniwe z cukrem i bułką tartą” oraz „kopytka z sosem grzybowym” do wyboru 🙂

Reply
Jola 19 października, 2016 - 10:52 am

Basiu, czy na pewno na 1 kg twarogu- ok. 8 średnich ziemniaków? Mam wrażenie że na tym zdjęciu jest twarogu 0,5 kg ( dwa klinki po 250g).

Reply
Basia Szmydt 19 października, 2016 - 12:34 pm

Tak na pewno

Reply
Asia 17 lutego, 2018 - 4:25 am

Bardzo dokładny przepis też takie robię

Reply
Fabók 19 października, 2021 - 6:40 pm

Ja jestem z Cząstochowy i u nas kopytka – z ziemniakami ale jak plus ser, to leniwe.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem