fbpx

JAK I CO KUPOWAĆ W LUMPEKSIE?

Autor: Basia Szmydt

Zakupy w lumpeksach trzeba po prostu lubić. Nie ma nic po środku. Musi nas kręcić wyhaczanie perełek pośród setek wieszaków i tworzenie z nich świetnych stylówek. Dla mnie zakupy w lumpeksach to naprawdę duża przyjemność. Poruszam się w nich jak ryba w wodzie i zazwyczaj dostaję to, po co przychodzę. Mam kilkunastoletnie doświadczenie i w dzisiejszym poście z przyjemnością się nim z Tobą podzielę.

Partnerem mojego dzisiejszego wpisu jest marka Braun. Przygotowując kampanię dla marki Braun i jej najmniejszego generatora pary CareStyle Compact chciałam opowiedzieć Ci o moim podejściu do kupowania ubrań i o tym jak o nie dbam. Jako, że 90 % mojej szafy jest kupiona w lumpeksie temat dzisiejszego wpisu nie mógłby być inny. Zapraszam Cię do opowieści o tym…

DLACZEGO KUPUJĘ UBRANIA W LUMPEKSACH?

  • bo naprawdę bardzo to lubię. Nie cierpię chodzić po galeriach handlowych. Po 30 minutach konam ze zmęczenia i mam poczucie straconego czasu. Co innego lumpeksy. Tam mogę szperać dwie godziny i jest ok. Nie wiem dlaczego tak jest, ale mam tak od zawsze. Gdy potrzebuję jakiegoś ubrania zawsze najpierw pójdę do lumpeksu.
  • bo lubię dawać rzeczom drugie, trzecie i czwarte życie. Lubię gdy zamiast trafiać do kosza, są w ciągłym obiegu. Wciąż są przecież dobre! Dlatego kupuję w lumpeksach, a gdy czasem moje ubrania w szafie mi się znudzą, podaję je dalej koleżankom albo sprzedaję. Zdarza mi się to jednak rzadko.
  • bo boli mnie polityka popularnych sieciówek, które w którymś momencie narzuciły zamiast 4, 52 sezony w modzie. Ileż można kupować? Ileż można wyrzucać?! Tych ubrań jest coraz więcej, są coraz gorszej jakości i coraz bardziej czarny PR za nimi stoi. Nie chcę być tego częścią, dla mnie to szaleństwo.
  • bo szkoda mi pieniędzy na ubrania ze sklepów. Serio. To nie jest tak, że nie kupuję tam wcale. Czasem kupuję. Ale zamiast wydać 150 zł za sweterek z akrylu, wolę ten kaszmirowy za 10 zł z lumpka, którego ktoś z jakiś względów nie chciał.
  • bo ubrania z lumpka mogą być doskonałej jakości i takich właśnie poszukuję.
  • bo ostatecznie to tylko ubrania, a ja, choć lubię dobrze wyglądać, nie umieszczam wydatków na ubrania na mojej liście priorytetów zbyt wysoko. Wygrywają doświadczenia – nie rzeczy.

JAK I PRZEDE WSZYSTKIM CO KUPOWAĆ W LUMPEKSACH?

Powiem Ci co ja kupuję i jakie mam na to sposoby. Kilkanaście lat temu, gdy całkiem fajne angielskie lumpeksy dopiero wchodziły do Polski – oszalałam! Kupowałam byle co i byle jak, bo po latach noszenia ubrań, z których wyrosła starsza kuzynka, mogłam w końcu mieć swoją pełną szafę. Nic do siebie nie pasowało, wszystko było w miarę ładne i kosztowało grosze. Mój styl zmieniał się w dość szybkim tempie, a zakupy w lumpeksach pozwalały dotrzymać mu kroku. Sęk w tym, że moja szafa pełna była szmat, które kupiłam za kilka złotych, a ja wciąż nie miałam się w co ubrać. To jest właśnie duża pułapka lumpeksów.

Zachwyt ogromnym wyborem i niskimi cenami. Klęska urodzaju. A to zupełnie nie o to chodzi. Sklepu z odzieżą używaną też nie są takie krystaliczne. Przecież im więcej my kupujemy tych ubrań , tym bardziej na nie nakręcamy popyt. Niezależnie od tego czy są nowe czy też nie. Dlatego kupujmy mądrze i róbmy przemyślane zakupy. Oto jak ja to zrobiłam:

  • po pierwsze zrobiłam (i robię raz na jakiś czas) przegląd swojej szafy. Odkładam wszystkie rzeczy, w których nie chodzę. Wszystkie rzeczy za małe, za duże, dziurawe, wyblakłe albo zniszczone. Te w dobrym stanie oddaję albo sprzedaję. Te zniszczone stają się ubraniami roboczymi albo trafiają do kontenera z ubraniami.
  • robię diagnozę tego co mam i co do siebie pasuje i zastanawiam się czego w mojej szafie brakuje. W co chciałabym móc się ubrać. Wiesz co mi w tym pomaga? Pinterest. Od lat kolekcjonuję na swojej tablicy na Pinterest zdjęcia kobiet ubranych tak, jak ja sama chciałabym się ubierać. Widzę, że dziewczyna ma na przykład taki i taki sweter, do tego takie spodnie i torebkę i myślę sobie : “ok, tego będę szukać”. Tablica jest spójna, a dzięki temu mój styl od kilku lat również taki jest. Ty możesz być kolorowym ptakiem, jeśli tylko masz na to ochotę.

Dokument bez tytułu

  • żeby coś znaleźć w lumpeksie trzeba szukać i nie liczyć na to, że znajdziemy to za pierwszym razem. Czasami się udaje, a czasami trzeba uzbroić się w cierpliwość. Ja przeglądam cierpliwie wieszak po wieszaku i kiedy wiem, że szukam czarnego swetra z doskonałym składem, to na takich ubraniach się właśnie skupiam. Omijam te we wzory i kolory. W ten sposób łatwiej znajduję to, po co przyszłam i nie kupuję niepotrzebnych rzeczy, tylko dlatego, że są tanie i ładne.
  • przeglądając ubrania na wieszakach do koszyka wkładam to, co przykuje moją uwagę, nie zastanawiając się dłużej czy ostatecznie to wezmę, czy też nie. Dopiero na koniec podchodzę do lustra i robię ostrą selekcję. Oglądam dokładnie każde ubranie, patrzę czy nie jest zniszczone, jaki ma skład i zastanawiam się do czego będę je nosiła. W ten sposób spośród 20 rzeczy w koszyku, ostatecznie zostawiam kilka. Mocno tego pilnuję. W ten sposób naprawdę mam w swojej szafie perełki.
  • szukam ubrań o najlepszym składzie: bawełniane koszule, jedwabne bluzki, kaszmirowe i wełniane swetry czy skórzane paski – to moje cele.

JAK DBAM O SWOJE UBRANIA?

Człowiek zdobywa doświadczenie z wiekiem. Niezależnie od tematu. Tak samo było w przypadku moich zakupów ubraniowych. Nawet jeśli te ubrania w 90 % pochodziły z lumpeksu. Postanowiłam, że będę o nie dbać, tak jakbym zapłaciła za nie tysiące złotych, a nie grosze. Zrozumiałam, że dla mnie najważniejsze jest to, by mieć coś na kształt kapsułowej garderoby. Marzyły mi się szafy pełne prostych wieszaków z równo zawieszonymi ubraniami. Czystymi, wyprasowanymi i gotowymi do założenia. Zrozumiałam, że to ubrania mają służyć nam, a nie my im. Dlatego zaczęłam je szanować.

  • po pierwsze pilnuję temperatury prania. To bardzo ważne. Mam na swoim koncie kilka swetrów z wełny merino, które noszą lalki mojej siostrzenicy. Tylko dlatego, że wrzuciłam je do prania razem z bawełną. W końcu to tylko używane ciuchy. Dzisiaj z uwagą czytam metki i piorę zgodnie z zaleceniami. Przeprosiłam się z ręcznym praniem i suszeniem na mokro jedwabnych koszul czy kaszmirowych sweterków
  • nie wyrzucam od razu lekko zniszczonych ubrań. Dziurkę, której prawie nie widać, można zacerować. Delikatnie zmechacony sweter można ogolić specjalną maszynką. To bardzo relaksujące zajęcie. W ten sam sposób traktuję buty. Po sezonie pastuję je, wypycham gazetami zwiniętymi w kulki i przechowuję w dużym pudle. W ten sposób noszę buty latami i wciąż dobrze wyglądają, co będziesz mogła zobaczyć na dzisiejszych zdjęciach.
  • prasuję swoje ubrania, choć przez większość życia szczerze tego nie lubiłam. Szczyciłam się tym, że umiem swoje pranie rozwieszać tak, by nie trzeba było prasować. Ostatnio stałam się jednak bardziej zadaniowa i odhaczam różne czynności, nawet jeśli niekoniecznie są moimi ulubionymi. Tak jest z prasowaniem. Ponieważ marzyła mi się szafa z równo powieszonymi ubraniami – zaczęłam je prasować po upraniu. Takie ubrania wyglądają po prostu 10 razy lepiej, a my w nich wyglądamy schludnie i elegancko.

Chcę Ci pokazać żelazko, które od jakiegoś czasu jest w naszym domu. To Braun CareStyle Compact . Najmniejszy generator pary tej marki.

  • Jest naprawdę niewielki i lekki. Mieści się na półce nieco większej niż kartka A4.
  • Dodatkowo CareStyle Compact skraca proces prasowania, ponieważ produkuje dwa razy więcej pary w tym samym czasie, co inne żelazka parowe Braun.
  • Co ciekawe – nie ma regulacji temperatury i nie muszę zastanawiać się czy nie przypalę ubrania. Dla każdej tkaniny są takie same, bezpieczne i jednocześnie efektywne w swojej pracy ustawienia iCare. Dodatkowo żelazko może pracować w trybie Eco i trybie Turbo, w zależności od naszych potrzeb.
  • Unikatowa stopa FreeGlide 3D nie zacina się podczas prasowania do tyłu i nie marszczy prasowanej tkaniny (zawsze miałam z tym problem). Idealna do prasowania pomiędzy guzikami.
  • Mimo swoich małych rozmiarów ma aż 1,5 litrowy zbiornik na wodę
  • Nagrzewa się w 2 minuty i wyłącza się po 10 minutach nieużywania
  • Ma system blokady i dzięki temu możemy go przenosić jedną ręką.
  • Odkamienianie odbywa się za pomocą systemu Easy CalcClean, który posiada alert o potrzebie odkamieniania. Wystarczy postawić żelazko w pojemniku, nacisnąć przycisk “CLEAN” , a kamień jest automatycznie wyrzucany do pojemnika. W Lublinie woda jest tak zakamieniona, że nie mogłam o tym nie wspomnieć.

Jest coś jeszcze. Jeśli zdecydujesz się zakupić dowolny generator pary marki Braun i po zarejestrowaniu się TUTAJ w ciągu 14 dni od zakupu możesz otrzymać do 200 zł zwrotu za zakupy (100 zł przy zakupie CareStyle Compact i 200 zł przy zakupie CareStyle 7 Pro). Ta promocja trwa do końca grudnia lub do wyczerpania zapasów. Myślę, że to bardzo fajna opcja.

No cóż prawda jest taka, że jeśli coś jest dobre jakościowo to ułatwia i uprzyjemnia nam życie w wielu aspektach. Niezależnie czy mówimy o żelazku czy o ubraniach 🙂

Więcej informacji o najmniejszym generatorze pary CareStyle Compact marki Braun przeczytasz tutaj — > KLIK

Na koniec przygotowałam na potrzeby tego wpisu kilka moich jesiennych stylówek. Oczywiście lumpeksowych.

Bawełniany sweterek z bufkami – 20 zł
Spódnica bawełna + elastan – 20 zł
Oficerki – 4 rok w mojej szafie
Torebka – Mango, 2 rok w mojej szafie

Bawełniana koszula – 10 zł
Bawełniany sweter – 7 zł
Jeansy – 20 zł
Kozaki – 2 rok w mojej szafie
Torebka – polska marka Bałagan

Bawełniana koszula – 10 zł
Cienki płaszczyk bawełna + poliester – 20 zł
Jeansy – 20 zł
Sztyblety (kupione w SH nowe z metką) – 40 zł
Torebka – lubelska marka Daag Bags

Bawełniany sweterek – 15 zł
Jeansy – 20 zł
Skórzany plecak – 10 zł
Trapery – 2 rok w mojej szafie

Kaszmirowy sweter – 7 zł
Spodnie ze sklepu 🙂
Sztyblety (kupione w SH nowe z metką) 40 zł
Torebka – lubelska marka Daag bags
Okulary Ray Ban

Koktajlowa sukienka z wiskozy i kaszmiru – 26 zł
Kopertówka – 5 zł
Buty – od roku w mojej szafie
okulary Ray Ban

A jakie jest Twoje zdanie na temat lumpeksów i kupowania ubrań? To temat dla Ciebie czy zupełnie tego nie czujesz?

Daj mi znać w komentarzu jak podobają Ci się moje ubrania z drugiej ręki.

PS. Obiecałam adresy moich lubelskich lumpeksów. Proszę, oto one:

  • Diamentowa
  • Jana Pawła
  • Wigilijna
  • w budynku Orfeusza.

    Trzymam kciuki za mądre, przemyślane i przyjemne zakupy 🙂

Spodobają Ci się także:

32 komentarze

DzialalnoscGospodarcza 11 grudnia, 2021 - 6:26 pm

Kiedy wreszcie opublikujesz dane prowadzonej działalności gospodarczej i podmiotu przetwarzającego dane osobowe? Jak te informacje nie pojawią się na twojej stronie, to przygotuję zgłoszenie do Pierwszego Urzędu Skarbowego w Lublinie i do UODO.

Reply
Basia Szmydt 11 grudnia, 2021 - 9:50 pm

Aniu, zostawiam Ci dane firmowe, żeby ułatwić Ci zrobienie zgłoszenia w Twoim czasie wolnym:

Pracownia Kreatywna Barbara Szmydt
Ul. Sądowa 2/11
20-027 Lublin
NIP 7123100903

Pozdrawiam Cię serdecznie i z całego serca życzę Ci tak ciekawego i pasjonującego życia, żebyś nie miała chwili na to, by poświęcać czas na pisanie takich komentarzy

Reply
Asia 11 grudnia, 2021 - 9:20 pm

Każdą stylizację bym założyła pięknie Ci w czarnym i w opaskach

Reply
Basia Szmydt 11 grudnia, 2021 - 9:47 pm

Dziękuję ❤️

Reply
Dominika 11 grudnia, 2021 - 9:27 pm

Bardzo sie cieszę, że w dobie konsumpcyjnego szaleństwa propagujesz rozsądek i recykling.
Ja też lubię takie przybytki, wczoraj szukałam spodni na śnieg dla dzieciaków. Za rok wyrosną i puszczę dalej kuzynkom 🙂 A zaoszczędzone pieniądze przeznaczymy na książki i bilety lotnicze.

Reply
Basia Szmydt 11 grudnia, 2021 - 9:47 pm

Wspaniały plan ❤️

Reply
Kasia 11 grudnia, 2021 - 9:29 pm

Basiu, jak zwykle bardzo inspirujący wpis. Kiedyś kiedyś kiedyś rzeczywiście dosyć często ubierałam się w second handach. Później jednak wypadłam z obiegu i wydaje mi się, że nie umiem wyławiać takich perełek o jakich piszesz. Może spróbuję w Orfeuszu jak będę w Lublinie, bo to najbliżej mojego rodzinnego domu, podobno SH na Lipińskiego w Heliosie też jest niczego sobie, moja siostra cioteczna tylko tam ubiera całą rodzinę pozdrawiam serdecznie

Reply
Basia Szmydt 11 grudnia, 2021 - 9:48 pm

Moja siostra bardzo lubi ten w Orfeuszu, ja wybieram Diamentową lub Jana Pawła. Powodzenia ❤️

Reply
Kinga 11 grudnia, 2021 - 10:52 pm

Basiu bardzo fajny wpis. Ja ostatnio zaczęłam wystawiać nieużywane ciuchy i książki na Vinted. Właśnie kończę wyzwanie, rok bez kupowania nowych ciuchów. Myślę, że to bardzo ważny temat, nie ma sensu dokładać się do przemysłu fast fashion i zanieczyszczania środowiska. Cieszę się, że kupowanie z drugiej ręki staje się modne a wizyta w lumpeksie to nie wstyd jak kiedyś.

Reply
Basia Szmydt 11 grudnia, 2021 - 11:55 pm

Wow! Rok bez zakupów – super ❤️

Reply
Olga 11 grudnia, 2021 - 11:39 pm

Basiu, wspaniały wpis ❤ Ja uwielbiam secondhandy, w swoim mieście mam jeden ulubiony, ostatnio kupiłam piękny puchowy płaszcz za 28 zł Większość mojej garderoby to łupy z drugiej ręki. I też dbam o nie aby służyły jak najdłużej. Dziś szukając butów dla córki w galerii handlowej z mężem zgodnie stwierdziliśmy, że męczą nas takie zakupy. W lumpku mogę spędzić i 3 godziny, totalnie mnie to relaksuje;) No i zakupy golarki do ubrań to najlepsze, co mogłam zrobić, swetry i dzianina wyglądają jak nowe !

Reply
anna 12 grudnia, 2021 - 7:12 am

Myślę, że 70-80% mojej szafy to zakupy z drugiej ręki, pozostałe to rzeczy, które mam od wielu lat w szafie. Oddając botki do szewca, liczyłam ile mam kozaki, które miałam na sobie i wyszło mi że 6-7lat. I większość kupionych w sklepie rzeczy, ma około tylu. Ale… nie lubię lumpeksów zazwyczaj nie mam dużo czasu na chodzenie i szperanie, a to, że ubrania nie są segregowane rozmiarami strasznie mnie zniechęca… dlatego zdecydowanie vinted i allegro to dla mnie lepsze rozwiązanie 😉 pozdrawiam!

Reply
Wirginia 12 grudnia, 2021 - 7:47 am

To prawda, że rozsądnego kupowania w lumpeksach trzeba się nauczyć. Też przeszłam przez etap kupowania wszystkiego co było choć trochę fajne i potem większość tych rzeczy zalegała w szafie.

Reply
Monika 12 grudnia, 2021 - 10:34 am

Witaj świetny wpis 🙂 kupuje w SH bo lubię szukam dobrych składów i muszę pilnować kasy a nowe ciuchy poprawiają mi humor

Reply
Paulina 12 grudnia, 2021 - 11:40 am

kupuje już w lumpeksach od bodajże 3,5 roku
Od małego babcia bądź mama kupowały mi ubrania właśnie w tych miejscach, a gdy zaczęłam chodzić do liceum to zaczęłam swoją przygodę z lumpeksami – kupiłam wiele super ubrań, które są moimi perełkami do dziś. Nie mam problemu w co się ubrać! A najbardziej podoba mi się to, że mogę odkryć swój styl i jest mała szansa, że ktoś będzie miał takie same spodnie bądź marynarkę jak ja! Dużo dziewczyn w moim wieku ubiera się w sieciówkach przez co wyglądają bardzo podobnie – ta sama ramoneska z sinsay, te same mom jeansy z h&m, do tego popularne air max’y. Jak siostry!
Ja dzięki temu odnalazłam trochę swój styl i zaoszczędziłam sporo pieniędzy, a dając drugie życie tym wszystkim ubraniom, które zakupiłam, w ten sposób mogę (choć trochę) pomóc naszej planecie.

Reply
Basia Szmydt 12 grudnia, 2021 - 12:53 pm

Super komentarz – dziękuję
Spodnie to dla mnie najtrudniejsza rzecz do kupienia, tym bardziej cieszę się gdy uda mi się jakieś znaleźć

Reply
Aga 12 grudnia, 2021 - 2:44 pm

Dziekuje za ten wpis 🙂 to co piszesz, jest mi bardzo bliskie i dziwie sie, ze nadal sa blogi, bloggerki, ktore robia 'ubraniowe haule’ to takie passe…. na 2021 rok postanowilam, ze bede kupowac dla siebie ubrania wylacznie z drugiej reki, z wyjatkiem bielizny (w tym pidzamy) oraz butow. I kurcze dalo rade! Tzn prawie, bo kupilam tez 2 nowe tshirty, nowe spodnie oraz nowa torebke. Okrycie: w obiegu z drugiej reki mozna znalezc ulubione marki, ktore w miedzyczasie zniknely (czy ktos pamieta Jackpota i ich super lny, bawelny i welny? Da sie znalezc 🙂 A juz dla malych dzieci lumpeksy / vinted to kopalnia skarbow (a jaka oszczednosc kasy).

A ogolnie dziekuje Ci za to cieplo, ktorym nas obdarzasz. I za to, ze regularnie piszesz posty na blogu w czasach, gdy mam wrazenie sporo blogow przenosi sie na fb – a to juz nie to samo 🙂 . Bardzo, bardzo dziekuje!

Reply
Basia Szmydt 12 grudnia, 2021 - 3:28 pm

Dziękuję za ciepłe słowa ❤️

Reply
Melka blogerka 12 grudnia, 2021 - 3:59 pm

Ja swoje ubrania najczęściej kupuję w lumpeksach, ostatnio szperam rzadziej, ze względu na brak czasu, ale odkąd pamiętam królował u mnie lumpeks. W galeriach się męczyłam, nie dla mnie te wszystkie fikuśne ubrania, chodzenie godzinami po sklepach. Do tego kwestia cen: w lumpeksie za ułamek kwoty jednego przedmiotu z sieciówki mogłam kupić kilka naprawdę konkretnych ubrań, fajnej jakości. Też mam swoje ulubione lumpeksy, tyle że w Lubartowie, w Lublinie rzadko bywam, jeśli chodzi o zakupy. Dużo ich w całym mieście nie ma, ale i tak można z nich wybrać kilka takich z naprawdę wartym uwagi asortymentem, w przystępnych cenach. Pozdrawiam Cię serdecznie, Amelia Wolińska

Reply
Joanna 12 grudnia, 2021 - 10:02 pm

Super odpowiedź, Basiu na ten komentarz o działalności.:) Spokój i klasa.
Ubrania też klasa.Jestem sporo starsza od Ciebie i moje doswiadczenia z lumpkami są trochę inne.Kojarzą mi się z biednym czasem początków mojego dorosłego życia.Zakupy w nich były koniecznością.I choć trafiały się rzeczy wyjątkowe, poczułam ulgę, że już mogę sobie pozwolić na zakupy gdzie indziej.
Ale po przeczytaniu Twojego wpisu mam ochotę wrócić do zaglądania do SH.
Imponuje mi mądrość takich jak Ty młodych kobiet, które po prostu nie chcą wydawać za dużo na ubrania, bo są ciekawsze rzeczy i sprawy, na które warto zarabiać.
Inspirujesz starsze panie.:) Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknych Świąt w nowym domu.:)

Reply
Basia Szmydt 13 grudnia, 2021 - 6:25 am

Dziękuję ❤️ Pozdrawiam ciepło

Reply
Wiola 12 grudnia, 2021 - 10:56 pm

Stylizacje godne naśladowania, Super
Pozdrawiam

Reply
Ela 13 grudnia, 2021 - 2:40 pm

Ja kupuję z drugiej ręki dzieciom ciuchy. Zwłaszcza kurtki, odzież zimową, bieliznę termiczną merino…bo to na jeden sezon, nie zawsze młodsze przejmie od starszego. W tym roku zaczęłam też kupować też sobie i mężowi i udało mi się znaleźć kilka cudownych kaszmirowych swetrów na zimę…kilka też dla córki, która jest zachwycona ich jakością i tym, że nikt w szkole nie ma takiego samego uczę ich, że oprócz czytania składu produktów żywnościowych warto czytać również skład ubrań, rozmawiamy tez o konsumpcjonizmie, o wpływie mody na planetę itd.

Reply
Basia Szmydt 13 grudnia, 2021 - 3:00 pm

wspaniałe lekcje <3

Reply
Magda 14 grudnia, 2021 - 10:27 am

Kiedyś uwielbiałam SH, jednakże wpadłam w pułapkę p.t. „Więcej zarabiam więcej wydaję”. Po twoim wpisie odczuwam dyskomfort wobec siebie, że tyle kasy wydawałam na ubrania, choć przecież nie musiałabym, gdybym była wierna swoim upodobaniom. Ja także lubiłam chodzić po sh i wyłapywać fajne ciuchy. Pora wrócić do tego, zwłaszcza że na stanie dorastająca córka, która uwielbia ubrania:)))

Reply
Basia Szmydt 14 grudnia, 2021 - 1:37 pm

Gdybyśmy nie popełniali błędów – niczego byśmy się nie nauczyli 🙂

Reply
Marta 14 grudnia, 2021 - 12:24 pm

„boli mnie polityka popularnych sieciówek, które w którymś momencie narzuciły zamiast 4, 52 sezony w modzie. Ileż można kupować?” Ależ przecież nikt pistoletu do skroni nie przystawia. Ludzie kupują za dużo kiedy maja problem z rozładowaniem jakiś tam emocji ( inni objadają się do nieprzytomności, albo przeciwnie głodują, inni palą jak kominy itp). Żadna z tych rzeczy nie jest korzystna dla człowieka i środowiska.
A sieciówki nie są zawsze takie „bezjakościowe”. Mam zimową kurtkę z sieciówki i służy mi już z 6 lub więcej lat i ma się jeszcze całkiem dobrze.
Lumpeksy może są i fajne, ala jakoś nie mogę się przemóc. Trochę się brzydzę (tak fizycznie) i trochę mnie odpycha (tak psychicznie). Może były właściciel zmarł, może był ciężko chory, może jakieś pozostałości jago złej karmy są na ubraniu. Z tych samych powodów nie lubię w domu antyków i ni chciałabym dostać na zaręczyny pierścionka po jego babci nieboszczce.
Kupuję mało noszę do zdarcia ale wolę nie używane.

Reply
Basia Szmydt 14 grudnia, 2021 - 1:43 pm

Masz do tego pełne prawo. Ja też mam sporo dobrych rzeczy z sieciówek i noszę latami, ale to są wyjątki. Nie każdy musi lubić lumpeksy. Ale już argument z pistoletem przy skroni do mnie nie przemawia. Ciężko jest być mądrym konsumentem w świecie, który nieustannie do Ciebie krzyczy ze masz za mało. I to nie jest tylko wina kupującego, że kupuje.

Reply
Marta 14 grudnia, 2021 - 7:29 pm

„to nie jest tylko wina kupującego, że kupuje” I tu się z tobą nie zgodzę, zwalanie winy na krzyczące reklamy i nadmiar towarów w sklepie to tylko wymówka dla własnych słabości. Bo inaczej można by powiedzieć że „to nie wina palacza, że pali (bo koledzy go namówili)”, molestującego, że molestuje (bo np facet pracuje z samymi kobietami i ma je „w nadmiarze” wokół siebie) kleptomana (bo akurat sprzedawca nie patrzył mu na ręce)

Reply
Magdalena 31 grudnia, 2021 - 9:59 am

Gratuluję łupów 🙂 Wszystko dla synka kupuję na olx, dla siebie też, choć dla siebie prawie niczego nie kupuję 🙂 Jesteśmy w trybie „budowa”, który tematy ciuchowe odsunął na plan jeszcze dalszy, niż w poprzednich latach 🙂

Reply
Basia Szmydt 5 stycznia, 2022 - 9:30 am

Budowa kiedyś minie. Najpierw jest bardzo ciężko, potem widać światełko w tunelu, a na koniec jest poczucie spełnienia, że się jest już u siebie i można mieć święty spokój ❤️ Powodzenia ❤️

Reply
monika 8 stycznia, 2022 - 12:13 pm

Kiedyś kupowałam ubrania w lumpeksach – z braku kasy na nowe- ale zawsze one jednak miały jakiś feler, który mi przeszkadzał, jakieś wyciągnięcie, wytarcie lub dziurka zaszyta i zawsze miałam wrażenie, że nie pozbyłam się tego zapachu miło kilku prań. Może polityka sieciówek nie jest zbyt proekologiczna, jednak w lumpeksach też są ubrania z tych sklepów. Od kiedy lumpeks podrożał nawet do 70 zł za kg, wolę na on-line obserwować i poczekać na okazje/przecenę jakiś dobrej jakości ciucha, który mi posłuży lata, tym bardziej że ceny ubrań z obniżek posezonowych niemalże zrównały się z cenami używanych w lumpeksach

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem