WEEKEND W MOIM OBIEKTYWIE. Lubię Poznań.

Autor: Basia Szmydt

Jak co roku należało być w Poznaniu. Blog Conference Poznań to znak, że szykuje się weekend szaleństw, doskonałej zabawy, wspólnego jedzenia i przede wszystkim spotkań. Z tymi wszystkimi, których na co dzień oglądam na ekranie swojego smartfona czy laptopa. To ważne dla mnie dni. Serio. Czekam na nie, przebieram nóżkami, bo wiem, w 100 % wiem, co mnie spotka. I wiem, że to będzie mnóstwo dobrych i smakowitych rzeczy. Strasznie jestem za nie wdzięczna.

ZA POZNAŃ

Uwielbiam Poznań. To jest naprawdę piękne miasto, a jego architektura niezmiennie mnie zachwyca. Te kamienice, te mieszkania wysokie na kilka metrów. Wiesz jak bardzo lubię takie klimaty. Do tego kontenery nad Wartą, Jeżyce i Śródka ze swoją najlepszą kawą. Lubię bardzo poznański rynek. W tym roku nie zobaczyłam niczego nowego niestety. Kolejny raz obiecałam sobie, że wrócę tu jako turystka, a nie zajęta wciąż rozmowami albo jedzeniem blogerka. Lubię wracać do Poznania. Kojarzy mi się tylko z dobrymi rzeczami.

Mój przewodnik po Poznaniu wciąż jest aktualny. Jeśli będziesz chciała spędzić tam weekend koniecznie zajrzyj do polecanych przeze mnie miejsc — > PRZEWODNIK KILK!

7 20 33 POZNAN

ZA LODY W KOLOROWEJ.

Ta lodziarnia zawsze była nam nie po drodze. Wciąż ktoś nam ją polecał. Tym razem udało nam się dotrzeć razem z Adą (<3) i Arturem, naszymi poznańskimi znajomymi. Oczywiście zachwyt. Kilometrowa kolejka była najlepszą rekomendacją tego miejsca. Domowe lody były gęste, kremowe i naprawdę pyszne. Do wyboru kilka smaków. Mój wybór to mascarpone z czarną porzeczką.

2 30

ZA POWTARZALNOŚĆ

Co roku od trzech lat właściwie robimy to samo, w towarzystwie tych samych osób. I ta powtarzalność jest bardzo, bardzo komfortowa. Co roku na przykład chodzimy na śniadanie do Artisanu, choć nie wiemy nawet czy to jest jakaś najlepsza miejscówka w Poznaniu. Wiemy natomiast, że nam smakuje 🙂 Świeże pieczywo, tradycyjna jajecznica z szyneczką, pyszne, domowe ciasta i całkiem przyzwoita kawa. Dobrze, sycąco – można iść dalej. Tak się składa, że Artisan jest zawsze niedaleko hotelu, w którym mieszkamy, i zawsze tak się gubimy, że trafiamy na to miejsce. Polecam.

14 15 16 17

ZA TAPASTĘ.

Tapasta to restauracja, którą odkryliśmy zupełnie przypadkowo tuż po jej otwarciu, czyli 3 lata temu. I powiem Ci, że chociażbym obiecywała sobie, że tym razem pójdę zjeść co innego i gdzie indziej to i tak moje serduchu rwie się w kierunku Kwiatowej. Bo Tapsta to dla mnie już nie tylko restauracja, ale mnóstwo cudnych wspomnień. Bo to miejsce ma dobrą energię. A oprócz dobrej energii ma też po prostu absolutnie pyszne jedzenie. Makaron z chorizo, pomidorami i zielonym groszkiem. Idealne tiramisu. Carbonara z zielonymi szparagami. Beza z sezonowymi owocami. Jest pysznie. Do tego właściciele, których uwielbiam. Będę tam wracać za każdym razem, kiedy będę w Poznaniu. Tobie polecam zrobić to samo – nie zawiedziesz się. Spójrz na miny dziewczyn z michą makaronu.

MAKARON
12 13

ZA LUDZI.

To oczywiste, że jadę tam dla nich. Dla mojej ekipy, z którą głównie się śmieję i cofam się w czasie o jakieś 15 lat. Ten rok był wyjątkowy, gdyż z przyjaciółką mą Moniką spełniłyśmy swoje marzenie i trafiłyśmy na karaoke. Była „Dżaga” zespołu Virgin, „Oczy zielone” Zenona Martyniuka oraz Wilki „Nie stało się nic”. Był ogień. Monika skomentowała to najlepiej – nas w Opolu również nie będzie 😀
Uwielbiam energię, którą przywożę z Poznania. Uwielbiam to, że każdy z nas czuje si