JAK ZORGANIZOWAĆ SPŁYW KAJAKOWY?

Autor: Basia Szmydt

Czy byłaś kiedyś na spływie kajakowym? Z rodzicami jako dziecko?
 A może zawsze chciałaś się na taki spływ wybrać, tylko kompletnie nie wiedziałaś jak się zabrać za jego organizację? Do organizacji w tym wpisie dojdziemy – obiecuję. Opowiem Ci wszystko co wiem i podzielę się moim doświadczeniem. Jednak najpierw pozwól, że wprowadzę Cię nieco w spływowy klimat, bo ten jest po prostu nie do podrobienia. Mam wrażenie, że kto choć raz spróbuje takiej aktywności to wraca później do niej regularnie. Ja do takich osób z pewnością się zaliczam.

Jak to jest na spływie – poczuj ten klimat.

Wyobraź sobie zatem, że jesteś na wakacjach. Nawet kilkudniowych. W plecaku masz najpotrzebniejsze rzeczy, w telefonie zapewne brak zasięgu, a termosie pyszną kawę. Płyniesz sobie w kajaku, po jednej z pięknych, polskich rzek, a wokół Ciebie tylko przyroda, śpiew ptaków, bzyczenie trzmieli, szum drzew w lesie i rytmiczny plusk wody, o którą uderza wiosło. Nie interesuje Cię makijaż, ani wyszukany strój, ani żadne wiadomości w telefonie, a Twoim jedynym „zmartwieniem” jest, by dopłynąć do jakiegoś pola namiotowego, w którym będziesz mogła rozbić biwak. Gdy już je znajdziesz czeka Cię kąpiel w rzece (lub jej pominięcie), kolacja, śpiewanie przy ognisku, wznoszenie toastu schłodzonym przez cały dzień w wodzie piwem i wreszcie noc w namiocie.

A po tej nocy obudzą Cię wczesnym rankiem rozkrzyczane, śpiewające ptaki, a Ty bosymi stopami przejdziesz się po rosie, przeciągniesz lekko ścierpnięte ciało, weźmiesz głęboki wdech i zaciągniesz się rześkim, świeżym powietrzem i wreszcie nastawisz na niewielkim palniku wodę na kawę. Po śniadaniu zjedzonym na trawie, spakujesz swój minimalistyczny dobytek do kajaka i powtórzysz wszystko od początku. W ciszy, ze spokojem, bez pośpiechu. Tylko Ty, Twoi współtowarzysze w podróży, łono natury i totalny chillout. Choćbyś nie wiem jak się zapierała nie ma takiej opcji, by się podczas spływu nie wyluzować. Pękają nawet najlepsi, zestresowani pracocholicyJ Na spływie rytm wyznacza sama natura. Gdy słońce jest coraz niżej to znak, że czas na biwak. Gdy zaczyna przypiekać nas wczesnym rankiem w namiocie – pora na pobudkę.

Spływ to doskonały detoks od social mediów, niekończących się spraw do załatwienia i codziennych bodźców. O tak! Na przebodźcowanie kajak jest niezastąpiony. A jeśli masz okazję spływać z doborowym towarzystwie to będzie jeszcze lepiej! Bo to okazja także do nawiązywania wspaniałych relacji z ludźmi, z którymi wreszcie jest czas na niespieszną rozmowę. Zwłaszcza na środku rzeki i bez zasięgu w telefonie. Czy już przekonałam Cię choć odrobinę?

Mój dzisiejszy wpis powstał we współpracy ze sklepem Add Nature, w którym znajdziesz wszystkie niezbędne rzeczy do tego, by rozpocząć przygodę z biwakowaniem, spaniem pod namiotem czy kajakowaniem. Dziś napiszę Ci pełną listę rzeczy, które ja zabieram na taką wyprawę.

DLACZEGO WARTO WYBRAĆ SIĘ NA SPŁYW KAJAKOWY?

1. Dla kontaktu z naturą i powrotu do początku

Wiesz co mam na myśli prawda? Często tak bardzo kombinujemy! Godzinami szukamy idealnej opcji na wakacje, odpowiedniego pensjonatu, atrakcji, kierunku czy po prostu pomysłu na to gdzie pojechać.
Spływ kajakowy to jak cofnięcie się w czasie do lat 90-tych i przypomnienie sobie o tym, że kiełbasa z ogniska, podana na papierowym talerzyku z keczupem, musztardą i pajdą chleba smakuje w takich okolicznościach wybornie. 
Że ten stary, rozciągnięty polar z logo operatora sieci komórkowej, co to jej już nawet nie ma na rynku, to najmilsze ubranie jakie można na siebie założyć, kiedy wieczór robi się chłodny. 
Że spanie w namiocie choć nie należy do najwygodniejszych opcji, to sprawia, że łapiemy ten kontakt z naturą totalnie i że doceniamy po powrocie do domu wygodne łóżko 🙂
I wreszcie, że cisza, latające nad głowami łabędzie czy inne żurawie, monotonna, ale piękna rzeka i piękne chmury na błękitnym niebie to coś, za czym tak bardzo tęsknimy i czego nie umiemy dostrzec na co dzień. I że to nas tak bardzo uspokaja.

2. Bo to opcja na wakacje w wersji budżetowej.

Spływ kajakowy nie wymaga dużego nakładu finansowego. Jeśli masz swój sprzęt kempingowy to w zasadzie pozostaje Ci zakup prowiantu i opłata za jakieś zorganizowane pole namiotowe (my płaciliśmy 5 zł od osoby gdzieś na Mazurach). Kajaki również można wypożyczyć. 
W internecie znajdziesz mnóstwo firm, które bez problemu wypożyczają potrzebny sprzęt. 
Fanką kempingu, biwakowania, spania pod namiotem i gotowania w plenerze stałam się kilka lat temu wraz z naszą pierwszą podróżą do Chorwacji. Uwielbiam to! Oczywiście kompletowanie sprzętu kosztowało nas sporo pieniędzy, ale od samego początku inwestowaliśmy w rzeczy – trwałe i takie, które posłużą nam kilka, kilkanaście lat. Dzisiaj dokupujemy tylko jakieś podpatrzone u innych na biwaku „outdorowe” gadżety ułatwiające takie wyjazdy. Drogo jest na samym początku takiej przygody, kiedy przed nami zakup namiotu, śpiworów czy kuchenki, ale później wystarczy wyjąć cały osprzęt z piwnicy, zapakować się odpowiednio i można wyruszać na oszczędnościowe wakacje pod chmurką. 

3. Bo decyzję o spływie możesz podjąć spontanicznie.

Tak jak napisałam – jeśli masz swój kajak to decyzję o tym, że wyruszasz na spływ możesz podjąć w sekundę, a potem doprawdy nic nie stoi Ci na przeszkodzie. Wybierasz rzekę i rozpoczynasz spływ. Logiczne, ale o tym zapewne już wiesz, skoro masz swój kajak 🙂 Jeśli kajaka nie masz możesz go wypożyczyć. Tu ogranicza Cię tylko dostępność sprzętu, który jednak warto sobie zarezerwować wcześniej. Dodatkowym atutem niech będzie fakt, że zostajesz w Polsce, w której rzek masz od groma. Nie musisz polować na lotnicze bilety, nie musisz czekać na upragniony urlop w pracy. Możesz zacząć spływać w piątek po południu, a skończyć w niedzielę wczesnym wieczorem i też będzie super. I też odpoczniesz za wszystkie czasy.

Oczywiście wszystkie te argumenty, które wymieniłam to sprawa indywidualna i zależy od charakteru człowieka i jego upodobań. Jedno jest jednak pewne: taki lifestyle trzeba po prostu lubić.