fbpx

MOJE ULUBIONE PIOSENKI NA RANDKĘ

Autor: Basia Szmydt

Kocham muzykę! Całym swoim sercem, umysłem, swoim najgorszym pod słońcem głosem i całkiem niezłymi umiejętnościami tanecznymi. No kocham po prostu. Muzyka towarzyszy mi od zawsze i od zawsze też mam potrzebę robienia sobie tak zwanego klimatu. Dzisiaj mam dla Ciebie moje ulubione piosenki na randkę.
Bo dziś sobota, a to na randkę dzień idealny. Oraz dlatego, że po prostu jestem mistrzem ceremonii, o czym przekonasz się, gdy przy najbliższej okazji włączysz sobie moją playlistę 🙂

Dawno temu moje składanki nagrywane na 90 minutowe, kupowane w kiosku kasety były rozchwytywane wśród znajomych z podstawówki. Kto urodził się w latach 90 tych lub wcześniej ten zrozumie.
Te wszystkie emocje, gdy spiker w radiu zamiast zamilknąć, gdy zaczynał się utwór, na który czekało się cały dzień, dalej pozdrawiał słuchaczy.
To wpychanie kulek z kartek, które wciskaliśmy w dziurki kasety, żeby posłużyła jeszcze trochę.
I ten refleks, który musiał mieć każdy fan nagrywania autorskich składanek z radiowych list przebojów. Refleks, który pozwalał uzyskać materiał niemal idealny, z „play” „stop” wciśniętym na boom – box’ie w odpowiednim momencie. Dopiero taka kaseta mogła uzyskać miano „Składanka summer hits 1998”.

Po kasetach przyszły wypalane na PC płyty i pierwsze discman’y. Do dziś pamiętam pierwszy mój taki sprzęt i to kombinowanie jak i gdzie go włożyć, jeśli jednocześnie chcę biec na przystanek, bo inaczej ucieknie mi autobus.
I to ciągłe proszenie rodziców o drobne na baterie. Piękne wspomnienia 🙂

No dobrze, a teraz porozmawiajmy o tytułowej randce. Kiedyś na moim blogu napisałam taki tekst (wciąż tak bardzo aktualny, a może nawet jeszcze bardziej 🙂 ): Powiedzmy to sobie głośno: to, że miłość, namiętność, spontaniczność stają się w pewnym momencie czymś tak odległym to normalka. Dorosłość potrafi przytłoczyć. Kiedy ledwo spinasz poranek z wieczorem. Kiedy najczęściej słyszanym słowem w ciągu dnia jest „Mamooooo”. Kiedy na liście priorytetów jest, by zapłacić rachunki, zdążyć przed korkami, ogarnąć zakupy i przespać ciurkiem jakieś sześć godzin. Kiedy wciąż masz tak tak dużo spraw, planów i obowiązków. Bywa i tak, że mijasz się z tym mężem swoim gdzieś między kuchnią i salonem i nawet nie jesteś w stanie powiedzieć w co jest dzisiaj ubrany. Czy gdybym ci powiedziała, że to ten sam chłopak, który uwiódł Cię parę lat temu w sposób tani, oczywisty i przyjemny. Który wysyłał Ci dziesiątki dwuznacznych smsów, i z którym flirtowałaś niczym Monica Belucci w reklamie Cisowianki – uwierzyłabyś? 
Halo!? Pobudka! Przecież to tylko okoliczności się „delikatnie” zmieniły. Przecież tych talentów, które wzajemnie w sobie odkryliście, nie sposób zapomnieć z dnia na dzień. Przecież to ten sam „on” i ta sama „ona”. Tylko, że w dresie. Teraz tylko musicie się spotkać, a ja Ci powiem gdzie.
NA RANDCE!

Randka w aktualnych okolicznościach nie wydaje mi się jednak tak łatwa jak wtedy, gdy pisałam ten tekst. Ale nie jest też niemożliwa 🙂 Przyjęło się, że jak randka to we dwoje. To oczywiste, że jest wtedy tak bardzo miło. Razem budujemy sobie to napięcie i klimat. Minuty mijają, cierpkie wino przyjemnie rozpływa się w ustach, czekamy na wieczór, na spotkanie, na wyjazd, na pokój w hotelu albo na to, żeby dzieci w końcu poszły spać. Uśmiechamy się do siebie i szepczemy miłe słówka do ucha, gdy nikt nie widzi. Wraz z kolejną piosenką i kolejnym łykiem wina jesteśmy coraz bardziej beztroscy i zabawni. Znane nam uczucie, prawda?

Ale ja uwielbiam randkować też sama ze sobą. I muszę Ci powiedzieć, że uwielbiam te spotkania i bardzo Ci je polecam. Lubię zamknąć się w łazience, na przykład z lampką wina. Lubię włączyć sobie bardzo głośno moją randkową playlistę i tańczyć tylko dla siebie, gdzieś pomiędzy peelingiem, a nałożeniem maseczki. I to jest takieee przyjemne! I nie trzeba wchodzić w żadną rolę, nie trzeba się wysilać i kokietować. No chyba, że siebie samą 🙂 To idealna okazja do tego, by nauczyć się akceptacji siebie samej, by się sobie przyjrzeć, uśmiechnąć się do siebie, tańcząc poczuć swoje ciało i odkryć swoją ogromną i piękną kobiecość.

Niezależnie od tego, którą opcję randki wybierzesz włącz sobie moją playlistę.
Jest zmysłowa i bardzo, bardzo klimatyczna.

Kliknij tutaj i przenieś się do mojej RANDKOWEJ PLAYLISTY

Byłoby super gdybyś zostawiła mi w komentarzu swoją, ulubioną, randkową muzykę. Chętnie dodam ją do swojej listy.

Udanej randki <3

Spodobają Ci się także:

14 komentarzy

Agnes Pe 16 maja, 2020 - 7:42 pm

Basiu, gust mamy podobny, a więc polecę coś od siebie:
https://www.youtube.com/watch?v=hVuZ8DGG9sc
Daje radę na randkach,
szczególnie tych we dwoje 🙂
<3

Reply
Basia Szmydt 16 maja, 2020 - 8:00 pm

Ooooj dobre dobre – dzięki ! ❤️

Reply
Oneo Kobiece Kregi Mocy 16 maja, 2020 - 8:12 pm

Ja rozpuszczam się przy Secret Garden, choć nie wiem, czy to do końca randkowe klimaty. Dawno nie byłam na randce, ale jakoś pierwszy do głowy przyszedł mi David Bowie 🙂
Co do wspomnień to do dziś pamiętam jak udało mi się dobiec do magnetowidu i nagrać od samego początku „An angel” Kelly Family. A także moment kiedy zorientowałam się kiedyś, że pomyliłyśmy z siorą kasetę i nasze hity nagrywamy na kasecie z komunii siostry 😀

Reply
Basia Szmydt 17 maja, 2020 - 7:42 am

„An angel” to ja do dziś wyśpiewam z pamięci. Ale potrzebny Paddy, żeby było na 2 głosy

Reply
Magdalena 16 maja, 2020 - 10:13 pm Reply
Basia Szmydt 17 maja, 2020 - 7:40 am

Przepiękny teledysk

Reply
Monika 17 maja, 2020 - 1:01 pm

Bardzo sensualna ta Twoja lista, Basiu U mnie to, jak wiatr zwieje – w zależności od okoliczności – wiele smaczków muzycznych (czasami przypadkowo nawiniętych, czasami przemyślanych).
Na takie przyjemne, powolne „mruczenie” z mężem, wybieram najczęściej mięsiste playlisty z jazzem, smoth jazeem, pulsującym chilloutem….
Natomiast, gdy jestem sam na sam ze sobą – oj, lubię lekkość i energię w muzyce. Bez sztywnych ram, bez określonych gatunków. Wiele utworów chwyciło mnie mocno za serce lata temu i trzyma do tej pory (może dlatego czuję się trochę taką retrodziewczyną, bo kawałki ze starego, dobrego koncertu życzeń wciąż we mnie rezonują. W tej kategorii „Rękawiczki” Joanny Zagdańskiej są hitem nr 1 ).
Gdy spędzam czas w kuchni, jak zdartą płytę powtarzam Mitch & mitch z Wodeckim, przy pieczeniu pizzy: Akbano i Romina Power (ofc) , a przy eksperymentowaniu – nasz znakomity Podsiadło, Król, Krzysztof Zalewski itd.
Mam też dwie tradycje, niezmienne od lat. Wraz z pierwszym dniem lata zaczynamy dzień „piosenką wakacyjną” (Zacznij od Bacha Wodeckiego). Nasze dzieci (9 i 7 lat) wychowały się na tej porannej naszej mantrze i czują brak, gdy nie wybrzmi w letni poranek „Gdy musisz wstać, choć tulisz tak (…)” . Druga tradycja to – przy ognisku we dwoje (tak, tak, mimo 10 letniego stażu małżeńskiego wciąż lubimy sobie posiedzieć przy ognisku pod rozgwieżdżonym niebem) – Fatboy, Fatboy i jeszcze raz Fatboy (Szwecki zespół muzyczny, grający porządne rockabilly). Świetnie się słucha, a i potańczyć można przy tym, gdy nogi nas poniosą.
I tak na sam koniec tego wywodu ukochany mój utwór, który jest ze mną od roku. Uderzył mnie swoją mocą podczas samotnej jazdy rowerem przez moje ukochane pola, gdzieś między plantacją kukurydzy i facelii, i tak został do dziś, przynosząc wspomnienia zapachów, kolorów, natury i wolności. Takie skojarzenia że scenerią, w której go odkryłam, choć sam w sobie o tym nie opowiada. Nic to, TO jest mój kawałek, koniec i kropka TRIGGERFINGER – I Follow Rivers

Reply
Basia Szmydt 17 maja, 2020 - 1:33 pm

Wow wow! Ileż inspiracji i ten Wodecki z rana – kupuję to ❤️

Reply
AGATA 17 maja, 2020 - 6:51 pm Reply
gatkag 17 maja, 2020 - 6:52 pm Reply
Weronika 17 maja, 2020 - 8:50 pm

Trochę inny klimat, zespół Cigarettes After Sex. Piosenka z filmu Kingsajz 'Zmysły Precz' śpiewana przez Annę Jurksztowicz.

Reply
Namysłowska 3 18 maja, 2020 - 4:02 pm Reply
eJedrek 19 maja, 2020 - 9:35 am

Infinity love 🙂 generalnie większość piosenek idealnie nadaje się do lekkiego wina i tak jak piszesz do randki. Gust podobny, więc dzięki za playlistę.

Reply
puch ze słów 23 maja, 2020 - 5:10 pm

Jeśli randka to muzyka natury… szum traw i dostojnych drzew, ptasie trele i śpiewający wiatr, śpiewające fale, pomruki gór, pory roku to najlepsza muzyka. Polecam i pozdrawiam.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem