fbpx

NASZA KOLEKCJA BOŻONARODZENIOWYCH BOMBEK

Autor: Basia Szmydt

Zacznę od tych najcenniejszych, czyli tych, które dostawałam w dzieciństwie od mojej babci. Zapewne na imieniny, bo wypadały w grudniu. Gdy byłam małą dziewczynką byłam ogromnie zawiedziona takimi prezentami i usilnie próbowałam znaleźć coś jeszcze w torebce. Dzisiaj, jak zapewne się domyślasz, to moje najcenniejsze świąteczne dekoracje, choć już bardzo mocno wybrakowane. Z pudełek pełnych bombek dziś mam tylko pojedyncze sztuki. Tylko jeden wyszczerbiony muchomorek, a było ich 12!
Na naszej choince te bombki zajmują szczególne miejsce.


Kiedy urodził się nasz pierwszy syn ja pomyślałam, że fajnie by było kupować mu co roku jedną bombkę i podpisywać ją pod spodem datą. W 2010 roku kupiłam nie jedną, a dwie bombki. Trzy lata później chłopców było już dwóch, a ja co roku w grudniu zaczynam rozglądać się po sklepach w poszukiwaniu kolejnych bombek, by kontynuować naszą tradycję.

2010 – pierwsze bombki dla Michała. Kołyska i miś polarny z częstochowskiej fabryki bombek.
Kołyska już lekko pęknięta niestety 🙁


2011 – bombki dla 2 letniego Michasia. Kupione na jakimś kiermaszu świątecznym w supermarkecie. Coś mi się zdaje, że na ostatnią chwilę 🙂


2012 – dla Michała konik na biegunach, dla mnie koliber, któremu nie mogłam się oprzeć. To właśnie w 2012 roku zaczynają pojawiać się bombki nie tylko dla dzieciaków 🙂


2013 – pojawia się drugi maluch w naszej rodzinie. Z tego wrażenia kupuję tylko jedną bombkę 🙂


2014 – kolejna pojedyncza bombka. Piękna, polska, ręcznie robiona kupiona na bożonarodzeniowym jarmarku chyba w Krakowie.


2015 – ten rok wypadł „najbidniej” tylko na pierwszy rzut oka. W 2015 chłopcy sami pomalowali gipsowe ozdoby świąteczne. Marcin potraktował bałwanka czarną farbą. Nie ma go na zdjęciu 🙂


2016 – nie pamiętam już skąd są te ozdoby. Ptaszek w szklanej klatce prawdopodobnie z Duki. Być może muchomorek również.


2017 – to czas naszych karaibskich świąt, więc bombki też są adekwatne do okazji. Kupione na ebayu.


I 2018 – tegoroczne cudeńka. Wiewiórka na snowboardzie, bo obiecałam Tomkowi, że się przekonam do tego sportu i auto symbolizujące nasze małe i jedną wielką podróż 2019.


Są też bombki, które kupiłam w tak zwanym międzyczasie, bo po prostu nie mogłam się im oprzeć.
Tak było z tymi ptaszkami. Od pierwszej chwili uznałam, że są to słynne turkawki z „Kevina samego w Nowym Jorku”, choć pewności nie mam 🙂 Jeden dla mnie, drugi dla Tomka.


Albo ten lisek. No przecież ja tego nawet nie muszę komentować. Tegoroczny z Leroy Merlin 🙂


Ten motor kupiłam Tomkowi, bo on wie, że ja wiem jak bardzo on marzy o takim naprawdę. Więc dostał bombkę, bo wie, że nigdy na taki naprawdę się nie zgodzę.


No i te kryształy. Pięknie się mienią w popołudniowym słońcu. Muszę mieć takich ciut więcej.


Są też oczywiście bombki robione przez nasze dzieci. Niewiele wprawdzie, ale są.
Jest bombka, którą zrobiła moja mama z biurowych karteczek. I ostatni zachowany szyszkowy ludzik, którego zrobiłam mieszkając jeszcze w Lublinie.


W tym roku oprócz kilku nowych bombek do naszego domu zawitała jeszcze szklana kula z pozytywką. Marzyłam o takiej chyba przez całe dzieciństwo. Specjalnie po nią pojechałam do Warszawy 🙂 Jest magiczna. (TkMaxx)


Na koniec kilka pierwszych kadrów z naszego domu w świątecznej odsłonie.


Jak sytuacja w Twoim domu? Przystrojony czy tradycyjnie, dopiero w Wigilię?

Spodobają Ci się także:

15 komentarzy

Tekstualna 12 grudnia, 2018 - 8:31 pm

A my mamy tylko 2 bombki… czas to zmienic

Reply
Ania 12 grudnia, 2018 - 8:36 pm

Przepiekne zdjęcia bombek! I ta ciuchcia, i turkawki <3, i grzybek 🙂 chce mi się podobnych 🙂

Reply
Flanela 12 grudnia, 2018 - 10:04 pm

Bombki cudne 🙂 U mnie w domu też są takie jak na pierwszym zdjęciu – kolorowe piłki, grzybki i myszki baletnice 🙂 Dodatkowo w takim secie kupionym w latach ’80 przez mamę są kominiarze i cyrkowcy 🙂 Obecnie ozdoby świąteczne w domu już są, ale choinka pojawi się dopiero kilka dni przed Wigilią 🙂

Reply
Pani KoModa 12 grudnia, 2018 - 11:01 pm

Podoba mi się że każda jest inna – wyjątkowa 🙂

Reply
Jo 13 grudnia, 2018 - 7:04 am

Choinka u nas dopiero przed Wigilią. Bez bombek sklepowych, tylko pierniki, cukierki i ręcznie robione dekoracje. I światełka. Tak lubimy.

Reply
Karina 13 grudnia, 2018 - 8:51 am

U nas choinka również ozdobiona „pamiątkami z PRL-u”: grzybki, krasnoludki i bombki z buźkami. My również co roku dokupujemy albo dorabiamy jakąś ozdobę. Choinka niewystylizowana, ale prawdziwie rodzinna: ozdoby z filcu, aniołki z masy solnej, szyszki, tykwy z Unicefu a nawet pamiątkowa bombka z Kenii. No i koniecznie dziecięcy łańcuch z papieru 🙂
Uwielbiam tę magię.

Reply
dwiegruszki.pl 13 grudnia, 2018 - 9:06 am

Piękne bombki Basiu. Ja w tym roku przeprowadziłam tzw. Projekt Choinka. Co tydzień kupowałam jedną bombkę (dziwnym trafem kilka z nich przedstawiało motywy brytyjskie – mąż się śmieje, że to chyba na okoliczność Brexitu), następnie zorganizowałam imprezę dla przyjaciółek – każda z nich przyniosła jedną, podpisaną ozdobę. Pięknie wyszło 🙂

Reply
Karolka 13 grudnia, 2018 - 9:25 am

Przepiękne te bombki u moic rodziców w domu także wiszą bombki z mojego dzieciństwa, Mikołaj na sankach i jedna zwykła bombka pomalowana farbami przeze mnie leżę w szpitalu, 2 dni temu urodziłam swoją córeczkę, oczywiście przygotowałam się wcześniej i też mam dla niej pierwszą bombkę, to czerwone zimowe mini buciki z futerkiem

Reply
Marta 13 grudnia, 2018 - 9:31 am

Mam właściwie wszystkie z tych „zabytkowych” 😀 tzn. moja mama ma 🙂 uwielbiam je 🙂 od razu przypomina mi się moje szczęśliwe dzieciństwo. Ja kupuję bombki bez okazji, kiedyś w Warszawie na Emilii Plater był taki fajny sklep z dekoracjami świątecznymi, Bombkarnia czy jakoś tak się nazywał, może jeszcze jest 🙂

Reply
Beata 13 grudnia, 2018 - 9:44 am

Wspaniały pomysł! Piękne bombki! My również mamy swoją tradycję, co rok kupujemy jedną szklaną kulę dla Młodego. Mamy już 4, 2 niestety zbiły się przy przeprowadzce. Za to bombek i innych ozdób nie wzięliśmy ze sobą do nowego domku więc w tym roku powoli kompletujemy. Pozdrawiamy Beata i Jaś 🙂

Reply
wtrybieoffline 13 grudnia, 2018 - 1:04 pm

To drugie święta w naszym mieszkaniu i druga nasza żywa choinka. Wczoraj ubrana, piękna i pachnąca – ubrana w drewniane, białe ozdoby z czerwonym i złotym akcentem i filc.
Twoje ozdoby są wyjątkowe i pełne wspomnień i o to właśnie chodzi. To ma być Wasza choinka! 🙂

Pisałam dzisiaj o SMART PLANNERZE – jeżeli masz ochotę zajrzeć to zapraszam 🙂

Reply
grhheen 13 grudnia, 2018 - 8:49 pm

Na naszej choince że względu na koty wiszą prawie wyłącznie plastikowe, drewniane i filcowe ozdoby. Wyjątkiem są dwa ceramiczne koty kupione latem na jakimś jarmarku w Krakowie i 3 przebrane za mikołajki świnie (w 1 bombce) kupione na jarmarku świątecznym w Bazylei. Miałam też ochotę kupić bombkę w kształcie Empire state building w NY ale doczytałam na etykiecie, że wyprodukowano ją w Polsce… 😉 Waszą kolekcję podziwiam i mam nadzieję, że nasza też się będzie powiększać z czasem 🙂

Reply
Marta 14 grudnia, 2018 - 8:16 am

O kurczę, nawet nie wiedziałam, że tak można 😀 To jeden z momentów, gdzie chęć minimalizmu i zachowania dobrego smaku ściera się z dziecięcą chęcią sprawienia sobie radochy 🙂 Pewnie przy dzieciach radość jest stukrotna, bo można ją dzielić i mnożyć.

Koliber <3

Reply
Sylwia 14 grudnia, 2018 - 8:35 pm

Basiu, piękna kolekcja i wpis, który idealnie wpasowuje się w klimat Świąt. Karaiby Karaibami, ale rodzina, choinka, bombki i śnieg muszą być (oooby).

Reply
Aleksandra 19 grudnia, 2018 - 8:00 am

My zaczęliśmy taką tradycję od zeszłego roku
Piękne te bombki !

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem