ULUBIONE W SOBOTĘ – moje plakaty wracają!

Autor: Basia Szmydt

Ależ się stęskniłam za tymi plakatami. Ostatni z nich na blogu pojawił się w kwietniu. No niezłe mam zaległości nie powiem. Pora je nadrobić! 

SKĄD SIĘ WZIĄŁ POMYSŁ NA PLAKATY?

Jako, że każdego dnia mój blog zyskuje nowych czytelników wyjaśnię pokrótce o co chodzi z tymi plakatami, skąd się wziął pomysł na nie i po co mi one tak właściwie? Otóż pomysł na plakaty zrodził się z niewiedzy i braku doświadczenia. Tak, tak dobrze czytasz. Marzyłam, by móc pokazywać na swoim blogu rzeczy, ludzi, muzykę, książki, które mnie zachwyciły. Uparłam się by pokazywać to w formie pięknych grafik, zdjęć na białym tle i podpisów wykonanych odpowiednią czcionką. Problem w tym, że jestem totalnie kiepska (delikatnie rzecz ujmując) jeśli chodzi o ogarnianie nowych programów i sprzętów typu tablet graficzny. Płakałam i przeklinałam pod nosem próbując opanować kolejny, ponoć banalny w obsłudze program, który miał mi pomóc stworzyć wymarzone grafiki rodem z Pinteresta. Wszystko na nic. Jestem w tym naprawdę słaba i nie mam do tego za grosz cierpliwości.

Zaczęłam się zastanawiać jak to obejść, jak wykorzystać to, co robić potrafię, to czym dysponuję. W ten oto sposób, pewnego poranka wyciągnęłam duży biały brystol, czarny marker, farby akwarelowe i zaczęłam tworzyć pierwszy plakat z inspiracjami doskonale się przy tym bawiąc.
Ta zabawa towarzyszy mi za każdym razem.

Na dzisiejszym plakacie też znajdziesz kilka perełek. Mam nadzieję, że Ci się spodobają. Zaczynamy!

1. NIESAMOWICIE INSPIRUJĄCA OSOBA – MARIA JANIEC


Lubię Internet. Bardzo go lubię. Zwłaszcza wtedy, gdy stawia na mojej drodze piękne rzeczy i pięknych ludzi, gdy wnosi do mojego życia coś dobrego. Na przykład Marię. Marię odkryłam dosyć niedawno. Każdego dnia czekam na jej nowe posty. Jest instruktorką jogi, ale to nie to przyciąga mnie do tej dziewczyny. Ona sama jest osobą, o której śmiało mogłabym powiedzieć, że roztacza wokół siebie aurę. Czasami jej pewność siebie jest wręcz hipnotyzująca. Nawet za pośrednictwem instagrama 🙂 W sposób odważny, ale z klasą mówi o rzeczach ważnych takich jak pełna akceptacja siebie i innych ludzi, o naszej cielesności, o seksualności, o słuchaniu swojego organizmu. To dzięki niej zaczęłam od czasu do czasu tańczyć w łazience do ulubionych piosenek. Sama, dla siebie, by rozruszać swoje ciało 🙂 Bardzo dobre doświadczenie – polecam.
Maria też tańczy! Koniecznie musisz to zobaczyć.

KONTO MARII NA INSTAGRAMIE –> KLIKNIJ TUTAJ

2. JESIENNE ZAPACHY – ŚWIECE Z TK MAXX


Kiedy jeśli nie teraz jest najbardziej odpowiednia pora, by otulić się zapachami świec, świeżo upieczonego ciasta, aromatycznej kawy…? By schować się przed zacinającym deszczem i hulającym wiatrem w swoim domu. By otulić się kocem i sparzyć ręce miską gorącej zupy z dyni. By zwolnić, odchylić głowę do tyłu, posłuchać ulubionych płyt, poczytać zaległe książki.
Ilekroć wysiadam na stacji Warszawa Śródmieście i mam chwilę – idę do TK Maxx, w którym kupuję świece. Mam do nich słabość. Te małe, drobne rzeczy tworzą klimat mojego domu. Kilka tych świec postawiłam na wannie w łazience. Kąpiel z pianą, ulubiona, chilloutowa playlista w tle i świeca o zapachu słonego karmelu – chwilo trwaj!

3. MÓJ ABSOLUTNIE ULUBIONY NASZYJNIK


Kiedy go pierwszy raz zobaczyłam serce zabiło mi mocniej. To była miłość od pierwszego wejrzenia, a rzadko miewam takie uczucia względem przedmiotów. Tym razem wiedziałam, że natrafiłam na perełkę, i że ten naszyjnik będzie idealnym prezentem ode mnie dla siebie samej z okazji 35 urodzin. Ten napis każdego dnia przypomina mi, że jestem wystarczająco dobra, że nie muszę się zmieniać, nieustannie dążyć do ideału, porównywać się z innymi. To piękne przesłanie dla każdej z nas. Jesteśmy wystarczająco dobre i kropka.

Gdzie go kupiłam? W sklepie Ani Sudoł, której zarówno blog i instagram bardzo Ci polecam. To kolejna dziewczyna, która każdego dnia pokazuje mi i tysiącom innych kobiet jak dobrze jest móc w siebie po prostu uwierzyć, kochać bycie sobą i zaakceptować siebie ze wszystkimi wadami i zaletami.

Naszyjniki wyprzedały się bardzo szybko, ale ostatnio doszły mnie słuchy, że jakaś ich ilość ma wrócić do sklepu.
Śledź instagram Ani, tam znajdziesz wszystkie potrzebne informacje.

KONTO ANI NA INSTAGRAMIE –> KLIKNIJ TUTAJ

4. NAJLEPSZY EARL GREY TEGO SEZONU


Ta herbata to jest absolutny hit. Dostałam ją w prezencie, ale można ją kupić nawet na allegro. Kocham earl greya!
A w połączeniu z miodem, dużą ilością cytryny i pomarańczy, miodem, szczyptą cynamonu, gwiazdką anyżu i kilkoma goździkami to już w ogóle – moje małe uzależnienie.

5. ŚWIETNA KSIĄŻKA DLA DZIECIAKÓW I ICH KREATYWNYCH RODZICÓW (LUB ODWROTNIE 🙂 )


Sylwię poznałam, gdy mieszkaliśmy jeszcze w Lublinie. Swoim dwóm synom wymyślała niezliczone twórcze zabawy, a ich dom przypominał galerię dziecięcych dzieł sztuki. Pomysłami na te zabawy dzieliła się na swoim blogu Mama w domu, a ja zawsze wierzyłam, że kiedyś wyda książkę. Nie myliłam się! Książka Sylwii „#mamawdomu czyli poradnik dla kreatywnych rodziców” już jest. Ja żałuję tylko, że wydawnictwo wydało tę publikację w formie …broszury. Szkoda, bo to naprawdę wartościowa książka, zawierająca kilkadziesiąt pomysłów na zabawy bez zabawek, na eksperymentowanie poprzez zabawę, przepisy na masy plastyczne z tego co masz w domu, dziesiątki sprytnych trików i porad jak zrobić coś z niczego. Doszukując się plusów napiszę, że dzięki rozmiarowi tej książki i jej wadze będę mogła zabrać ją w podróż z dzieciakami, a wtedy przyda nam się na pewno.

Tak jak wtedy, gdy byliśmy z chłopcami przez 5 miesięcy na Gwadelupie. Napisałam wtedy te dwa posty. Zobacz w co i jak bawili się nasi chłopcy na tej rajskiej wyspie:
NIE KUPUJCIE DZIECIOM TYLU ZABAWEK
NIE PRZESZKADZAM MOIM DZIECIOM GDY TWORZĄ

Książkę Sylwii można kupić na przykład TUTAJ.

6. SERIAL, KTÓRY MNIE WCIĄGNĄŁ W OSTATNI WEEKEND


Och jak ja lubię te wszystkie netflixowe produkcje. No dobrze to robią, naprawdę dobrze. W ten weekend wciągnął mnie serial „Zabójstwo Versace”. I choć w tytule jest nazwisko słynnego, zamordowanego projektanta to tak naprawdę jest to historia o jego psychopatycznym zabójcy – Andrew Cunanan’ie. Świetne zdjęcia, zwroty akcji i fantastycznie opowiedziana historia, którą pamiętam z wiadomości w TV kiedy byłam dzieckiem. Oglądając ten serial nie przeszkadzało mi nawet to, że niektóre zdarzenia zostały wymyślone na potrzeby filmu.

Szalone lata 90-te, homoseksualiści, którzy nierzadko musieli żyć w ukryciu, luksusowe kluby, ogromne domy w Miami z widokiem na ocean i świat wielkiej mody. Moja refleksja po obejrzeniu tego serialu jest taka, że to jacy jesteśmy i kim jesteśmy w dużej mierze zależy od tego w jakim domu wzrastaliśmy i jakie słowa od rodziców słyszeliśmy najczęściej.
W przypadku zabójcy Versace, Andrew Cunanana, psychopata wychował psychopatę.

7. MOJA MUZYKA NA JESIEŃ. NA DZIEŃ I NOC.