fbpx

100 RZECZY, KTÓRYCH POZBYŁAM SIĘ OD RAZU

Autor: Basia Szmydt

Na sam początek wyjaśnijmy sobie jedną kwestię – nie cierpię wyrzucać. Za każdym razem, kedy wyrzucam do kosza jakąś rzecz, która nie jest odpadem organicznym jest mi wstyd. O tym, że jestem ekologiczną dziewczyną pisałam ci tutaj. Czasem, owszem, nie mam wyjścia i wyrzucam. Staram się to wtedy segregować.
Dziś nie namawiam cię do bezmyślnego wyrzucania, ale do odgracenia swojej przestrzeni. Zobacz, czego mi udało się pozbyć podczas ostatnich porządków.

100 RZECZY, KTÓRYCH POZBYŁAM SIĘ OD RAZU

1. stare, zgęstniałe lakiery i odżywki do paznokci
2. wszystkie przeterminowane kosmetyki (plastikowe opakowania do recyclingu)
3. kosmetyki, które mi nie służyły, uczulały mnie
4. cienie i szminki, których nie używałam od roku albo nigdy
5. pędzle, aplikatory do cieni, gąbeczki do podkładu (nie używałam, zostawiłam tylko te najlepszej jakości)
6. dwa grzebienie z połową zębów
7. dwie stare szczoteczki do zębów
8. stare maszynki do golenia
9. stare i rozciągnięte gumki do włosów oraz spinki
10. próbki kosmetyków (włożyłam je do podróżnego plecaka, jadą ze mną w najbliższą podróż)
11. puste butelki i opakowania po kosmetykach, w których miały się znaleźć kosmetyki DIY, które miałam zrobić jakieś 2 lata temu
12. opakowania z resztką kosmetyków na dnie (postawiłam w widocznym miejscu i zużyłam od razu, opakowania – out!)
13. perfumy, które mi się nie podobają (oddałam)
14. 3 stare kosmetyczki, których nie używałam
15. stare i brzydkie ręczniki (oddałam do schroniska)
16. stare gąbki, myjki, szczotki i pumeksy (fuj!)17. strój Kapitana Ameryki na 1,90 wzrostu (nie pytaj…)
18. pozaciągane albo dziurawe rajstopy (nigdy nie wypchałam nimi żadnej poduszki ani maskotki DIY)
19. brzydką bieliznę (szkoda życia na taką)
20. kilka par dresów i koszulek „po domu”, no dobra kilkanaście…
21. damskie krawaty, które ostatni raz miałam na sobie na egzaminach na studiach
22. apaszki i chusty ( w wieku 33 lat zdałam sobie sprawę, że nigdy ich nie polubię i do nich nie dorosnę)
23. biżuterię, której nie nosiłam (oddałam)
24. pojedyncze kolczyki, których par nigdy nie odnalazłam
25. rękawiczki zimowe bez pary (nie znalazłam)
26. niewygodne buty – bez sentymentów (choć walczyłam z nimi wszelkimi sposobami, baletkom z lakierowanej skóry powiedziałam „astalawista baj baj”, jak to mówi mój syn)
27. czapki z daszkiem z logo piwa (no comments)
28. ubrania, które mi się nie podobają, ale kiedyś dużo za nie zapłaciłam (było trudno, ale poszło – sprzedałam za 1/10 ceny)
29. ubrania na schudnięcie (to sem ne zdarzy)
30. skarpetki, które nie odnalazły swej pary przez ostatnie pół roku albo krócej
31. stare i brzydkie koce (schronisko)
32. stare i dziurawe ścierki (kilka do podłogi, reszta sąsiadowi do garażu)
33. sprzęt do robienia brzuszków (prędzej bym sobie kręgosłup na nim złamała – na złom)
34. identyfikatory z warsztatów, konferencji etc
35. smycze reklamowe
36. breloczki (zostawiłam po jednym do każdego kompletu kluczy – niech będzie miło)
37. teczki i foldery z warsztatów różnych – nigdy już do nich nie wróciłam
38. pen drive’y (głównie dlatego, że miałam ich 20 – zostawiłam 2, resztę rozdałam)
39. pierdyliard notesów z logo kapitału ludzkiego, notesów, zeszytów – rozpałka do kominkalub makulatura
40. ulotki z pizzerii (mam Internet…)
41. wizytówki (po prostu z nich nie korzystam, wprowadziłam je do telefonu)
42. pocztówki z pozdrowieniami (nigdy do nich nie wracam, nie jestem zbyt sentymentalna)
43. notatki ze studiów (myślałam o tym 2 lata, ostatecznie stwierdziłam, że wszystko mam w sieci albo w książkach, nigdy do nich nie zajrzałam, choć byłam najlepsza na roku z robienia notatek)
44. gazety i czasopisma, które trzymałam na jakiśtam jesienno – zimowy wieczór, albo dlatego, że były ładne; to z nimi było mi się najtrudniej rozstać. Zawiozłam je do biblioteki, obiecali, że będę mogła wypożyczać)
45. Książki, które mi się nie podobały lub do których nie wrócę, a mogą posłuzyć komuś innemu (biblioteka)
46. porysowane płyty CD, albo takie z gazety, z muzyką, która mi się nie podoba, nigdy ich nie włączyłąm (mam Spotify)
47. filmy na DVD, które obejrzałam raz i więcej do nich nie wrócę (biblioteka)
48. bezużyteczne papiery, dokumenty (stare faktury etc.)
49. kartki urodzinowe
50. zdjęcia ludzi, którzy nie mówią mi „cześć” na ulicy, a kiedyś byliśmy znajomymi
51. wypisane długopisy, flamastry etc
52. dyplomy udziału w różnych warsztatach, szkoleniach (oczywiście tylko te, które do niczego mi się nie przydadzą)
53. prace plastyczne moich dzieci (wyrzucam kolorowanki, zostawiam własną inwencję twórczą; z 10 dzieł zostawiam jedno)
54. stare kalendarze i notesy (mam jakąś słabość do papierów, uczę się digitalizacji 🙂 )
55. niepotrzebne do niczego instrukcje obsługi
56. nieaktualne gwarancje
57. karty lojalnościowe z portfela (zostawiłam te, których rzeczywiście używam, czyli jedną)
58. dwa stare portfele
59. zapasowe sznurówki, fleki, paski, których nie potrafiłam zidentyfikować
60. wydarte przepisy z gazety (zrobiłam im zdjęcie i utworzyłam foldery z przepisami, łatwo nie było)
61. lampę, którą miałam naprawić i odnowić 2 lata temu
62. podkładki pod szklanki (nigdy w życiu ich nie użyłam)
63. suszone kwiaty (nie mam pojęcia jak się zachowały)
64. brzydką i spraną pościel (schronisko)
65. wieszaki z pralni
66. bilety z kina i teatru
67. paragony ze sklepu spozywczego (tym za ubrania zrobiłam zdjęcia i też out)
68. stare i zużyte baterie (elektrośmiecie)
69. zepsute latarki (elektrośmiecie)
70. kable niewiadomego pochodzenia (elektrośmiecie)
71. ładowarki do telefonów, których już nie mam
72. zepsute lampki choinkowe (elektrośmiecie)
73. klucze do tajemniczych magicznych wrót, czyli nie wiadomo od czego
74. torebki na prezenty (zostawiłam 4 najładniejsze)
75. pudełka po butach
76. pudełka po wszystkim innym
77. pudełka na jedzenie bez pokrywek (schronisko albo garaż na śrubki)
78. zepsute mp3 (elektrośmiecie)
79. przeterminowane jedzenie z szafek i zamrażarki (wstyd!)
80. resztki kasz i makaronów (poszły do jednej zupy – od razu!)
81. przeterminowane leki (apteka!)
82. brzydkie i zepsute ozdoby świąteczne
83. kubki bez ucha albo te, któe mi się nie podobały
84. zniszczone sitka, lejki i inne gadżety kuchenne
85. 15 letni blender ręczny, „ledwozipiący) (kupiliśmy nowy, stary – elektrośmiecie)
86. słoiki (zawiozłam mamie i sąsiadom, którzy robią przetwory)
87. magnesy na lodówkę (zostawiłam tylko te, które zrobiły moje dzieci)
88. korki od wina (nie, nie zrobię z nich już wycieraczki DIY)
87. ramki i rameczki ze zbitą szybką
88. zabawki, z których moje dzieci wyrosły lub, które są zepsute (śmietnik lub olx )
89. nietrafione prezenty, które trzymałam, żeby komuś nie sprawić przykrości (olX)
90. dziwne bibeloty: szklanka w kształcie kobiecego biustu, drewniana miseczka z napisem „Tunisia”, wielbłąd z Egiptu)
91. wazony, wazoniki, których nie używam, bo wkładam kwiaty do dużego słoika
92. słoik z grosikami (bank i zamiana na gruby hajs)
93. różne dziwne sprzęty (zgniatarka do butelek plastikowych…)
94. stare, zaschnięte pędzle i wałki do malowania
95. zardzewiałe śrubokręty
96. zepsuye narzędzia, niedziałające wiertła, i tak dalej, i tak dalej (garaż mojego męża)
97. stare świeczki, których nie da się już odpalić, albo da na chwil kilka
98. foliówki (ja zawożę je do mamy, bo używa ich jako worków na śmiecie)
99. etui na telefon i inne gadżety z telefonem związane
100. 2 kubki termiczne, które nie trzymają ciepła

Tego wszystkiego w moim domu już nie ma, a ja czuję się lżejsza o 100 kilogramów. Dla ciebie to tylko inspiracja. Może jesteś prawdziwą mistrzynią DIY i jesteś w stanie wszystko przerobić na zabawki dla dzieciaków albo sprzęty domowego użytku. Może jesteś dużo bardziej sentymentalna niż ja i nie jesteś w stanie wyrzucić żadnej pracy swojego dziecka. A może okazać się też, że moja powyższa lista pozwoli ci ruszyć z kopyta i zacząć wielkie odgracanie. Pamiętaj, że nie sztuką jest wyrzucić. Sztuką jest znać zasady recyclingu albo oddać komuś, kto danej rzeczy potrzebuje. Sztuką jest też nie gromadzić i nie kupować wciąż nowych rzeczy. Nie zapełniaj odzyskanej przestrzeni kolejnymi, ładniejszymi przedmiotami. Ciesz się tym, co masz.

IMG_4749

Spodobają Ci się także:

23 komentarze

Asia 24 sierpnia, 2017 - 7:24 pm

Właśnie mnie zainspirowalas i w przyszłym tygodniu biorę się za moje rzeczy

Reply
Agnieszka 24 sierpnia, 2017 - 7:43 pm

Z pracami dzieci jest zawsze problem. Bo oto pierwszy raz narysowała całą rodzinę! To nic, że z wielkich głów wystają 4 patyczki, jako ręce i nogi, ale to My! Albo jak miło patrzeć, jak z każdym następnym rysunkiem czy próbą pisania liter, idzie jej coraz lepiej. Już ręce mają właściwą ilość palców (to nic, że na jednej dłoni 7, a na drugiej 3, suma się zgadza :)), nazwisko pisze prawie poprawnie (litera „s” zawsze w drugą stronę). No i co z tym zrobić? Trzymać, wyrzucać? Moja mama ma kilka laurek i prac, któe robiliśmy z rodzeństwem za dzieciaka. Super pamiątka.
A ja znalazłam na jakiejś stronie, jak mama fotografowała prace swojej córki. Od pierwszych maźnięć, po końcówkę szkoły podstawowej i zrobiła jej z tego fotoksiążkę. Pamiątka na całe życie. Więc ja też digitalizuje te prace, a oryginały wyrzucam.

Reply
Ania 24 sierpnia, 2017 - 7:45 pm

43! Też byłam najlepsza na studiach z robienia notatek (zeszyty kleilam taśma, bo się rozpadały od ciągłego kserowania przed kolokwiami). No właśnie… Może też już na nie czas. Nie zajrzałam tam od 10 lat 😉

87! Magnesy na lodówkę – mój mąż namiętnie dokleja, a ja marzę o pustej lodówce. No nic nie poradzę niestety…

Reply
Karolina 25 sierpnia, 2017 - 11:40 am

Haha, też bym tak miała w domu, ale na szczęście mamy lodówkę w drewnianej zabudowie 🙂 więc po pierwsze nie dla magnesów, a nawet pocztówkom i karteczkom nie ufam, bo boję się, że zmieni się pod nimi kolor drewna 😉

Reply
Karolina 25 sierpnia, 2017 - 7:31 am

Nigdy wcześniej nie pomyślałam o digitalizacji prac, a to właściwie świetny pomysł. Większość z tych punktów powinnam zrobić u siebie, bo czytając widziałam oczyma wyobraźni te rzeczy z mojego domu, może czas na porządki 😀

Reply
su 25 sierpnia, 2017 - 8:25 am

Większość takich rzeczy wyrzucam na bieżąco. Część zostawiam np do kolejnego sezonu/roku – jeśli nie przyda się, wyrzucam. Ubrania na bieżąco oddaję do caritasu i kontenerów na osiedlach (nie wiem czy te rzeczywiście trafiają do potrzebujących, czy do sklepu z używaną odzieżą – ważne, że mi nie zalegają) bo nienawidzę wystawiać niczego na olxach, allegro.

Na bieżąco się pozbywam a zaczęło się od wyprowadzki 10 lat temu za granicę. Wzięłam tylko potrzebne rzeczy, okazało się, że sterta drobiazgów, które wypisałas wcześniej, nie była mi tam potrzebna. Za granica mieszkałam 3 lata, nazbierało się trochę rzeczy ale tylko potrzebnych wtedy. Tam w ciągu 3 lat przeprowadzaliśmy się 7 razy… to najlepsza nauka życia w minimalizmie 🙂 Gromadziliśmy minimum (na zasadzie posciel, blender, kilka garnków, uzywane na bieżąco rzeczy – ubrania itp) Wracając do Polski, wysłaliśmy jedną dużą paczkę z tym, co chcieliśmy wziąć ze sobą z powrotem (pościel itp wyrzucilismy, garczki zostawilismy znajomym itp itd) czyli np dobrej firmy a tanio kupiony tam mikser, konsole do gier itp) ale największą nauką byłopewne spostrzeżenie… Mieszkając za granicą gromadziłam ubrania… tak to było jedna rzeczy którą gromadziłam i wraz z przyjazdami do Polski w odwiedzimy (4 razy w ciągu 3 lat) przywoziłam te rzeczy, żeby miec ja po powrocie….. Po powrocie rzeczy „zmalały”, bo ja przytyłam za granicą 15 kg…. co prawda w pol roku zeszło samo (inne jedzenie) ale większośc rzeczy juz mi sie nie podobała. A pamiętam, ze mieszkając w Irlandii i kupując swietne ciuchy w super cenach potrafiłam miec sny-koszmary, że np nie moge tych rzeczy wziac ze soba z powrotem do Polski. Ale to wynikało tylko z etego ze wczesniej w PL nigdy nie było mnie stac na to. No nic, pozbyłam się tych ubran (rozdała, sprzedała mi siostra, ona lubi wystawiac na allegro i olx) a ja sie nauczyłam i nie dosc ze nie kupuje juz ubran „do przodu”, „moze sie przyda” to na bieżąco wyrzucam, pozbywam się, oddaję. Przez całe lato nie założyłam jednej sukienki? To pod koniec lata już jej nie ma w mojej szafie.

Nie cierpie bibelotow, zbednych kosmetykow, resztek czegokolwiek.

Jeden problem nadal istnieje. Mojego męża kable, wtyczki, metalowe koncowki, płyty dvd ze starymi filmami, ktorych on juz nigdy nie bedzie chcial ogladac … Jemu się wszystko przyda… :/ Umowilismy się, ze poki chowa i nie musze na to patrzec niech sobie trzyma całą jedną szafkę kabli, ale jak tylko coś wala się po ziemi, niestety leci do pudła ktore wynosze do piwnicy (bo jednak nie chce mu wyrzucac, nie jestem taka.. ;))

No i rysunki dziecka. Trzymam chwilę, co jakiś czas oglądam i zostawiam podobnie jak Ty, jeden na kilka do ktorych mam szczegolny sentyment. Zabawek u nas duzo niestety. 2 pudła – w porownaniu do innych domow ktore znam nie jest tego az tyle, ale dla mnie za duzo… moje dziecko uwielbia małe figurki (angry birds głownie i star wars) i tego mamy dodatkowe pudło. Pudło takiej drobnicy! Ale ostatnio przegladnelismy te pudła i z zrobilo sie poltora pudła, reszta co prawda tylko do piwnicy narazie ale zawsze juz cos. W domu wiecej miejsca.

Reply
Basia Szmydt 25 sierpnia, 2017 - 9:46 am

podpisuje się pod tym komentarzem obiema rękami, i w kwestii ciuchów x Anglii i kabli 😉

Reply
Aga 25 sierpnia, 2017 - 10:43 am

Właśnie mi uświadomiłaś ile mam w domu zbędnych rzeczy, ale tak trudno się jest ich pozbyć

Reply
Karolina 25 sierpnia, 2017 - 11:49 am

Mnie co jakiś czas nachodzi ochota w stylu „o, posprzątam te szuflady” i wtedy żal nie skorzystać. Wyrzucam co mogę 🙂
Najwięcej bałaganu (choć niby wszystko jest w szafach i pudłach) robią ciuchy dzieci – te za małe, te jeszcze za duże, te na inny sezon i ciekawe czy w ogóle się przydadzą, te dla newborna jak się urodzi, tamte pożyczone, tamte do oddania…

Reply
Marta 25 sierpnia, 2017 - 12:14 pm

To 102 rzeczy… wkradł się błąd.
Punkt 87 i 88 wyliczony jest dwa razy ☺
Pozdrawiam

Reply
Basia Szmydt 25 sierpnia, 2017 - 1:31 pm

dzięki 🙂

Reply
Minimka 25 sierpnia, 2017 - 6:03 pm

Witaj, ja jak zwykle nie na temat ale w tym roku podczas remontu przekonałam się, czego już nigdy nie wrzucę Są to te plastikowe karty lojalnościowe, które wpychaja nam na każdym kroku Przekonałam się, że najlepiej się nimi skrobie wszelkie naklejki, ślady po tynku betonie itp. Mąż mi jeszcze podpowiada, że służą rewelacyjnie do skrobania szyb w zimie Niestety okazuje się, że nie jestem sentymentalna ( wrzucam wszystko co nie jest mi potrzebne – no nie – kłamie mam kilka rzeczy synka gdy był malutki) nie wierze, ze jeszcze kiedyś schudnę ( ubrania mam tylko te w które się mieszcze) systematycznie oddaje makulaturę i elektrosmieci, mimo że namiętnie oglądam kanaly DIY nie wierze ze kiedykolwiek coś zrobię – zatem wyrzucam, AALLE niech ktoś ruszy moje słoiczki czy kubki – będę warczec. I co..

Reply
Aga 27 sierpnia, 2017 - 7:30 am

Od miesiąca taką liste tworzę. Jest trudno. Strasznie sentymentalna jestem. Strasznym chomikiem bywam. Szkoda mi. Ale widzę, że przychodzi mi to o wiele łatwiej niż rok temu. Następny ważny punkt to nauczyć się nie kupować i nieprzyjmować tego co niepotrzebne. Przeprowadzka to dobry motywator mam nadzieje

Reply
Anna 29 sierpnia, 2017 - 9:17 am

Kluczowe pytanie…ile Ci to zajęło czasu??????? 😉

Reply
kitka 27 lutego, 2018 - 11:19 am

Heh widzę, że nie tylko ja wprowadzam zmiany minimalizmu w moim domu 😉 Moje zmiany są stopniowe, każdego dnia się czegoś pozbywa- czasami w taki sposób jak radzi ten artykuł https://abcporady.pl/niechciany-sprzedany-gdzie-trafiaja-nieudane-prezenty/ Mama mówi, że tak nie można z szacunku do darczyńcy… ale jakoś nie mogę myśleć o tym, że coś będzie mi zalegać w szafce, chciałabym to miejsce, przeznaczyć na inne rzeczy, które chce kupić. Nie będzie ich wiele;):P

Reply
Kalina 21 marca, 2018 - 8:56 am

Najgorzej jest mi się pozbyć okropnych ciuchów – a nóż moda na nie wróci. Poza tym od kilku lat wyrzucam stare fotele i skrzynie do której już nawet nie zaglądam.

Reply
Flicjanka 9 lipca, 2018 - 8:43 am

W tym roku postanowiłam pozbyć się bałaganu i powyrzucałam niepotrzebne rzeczy. Od razy poczułam się lepiej. Część wyrzuciłam, część rozdałam, książki trafiły do biblioteki, a ciuchy na akcję Pomaganie przez ubranie.

Reply
Natalia 7 marca, 2019 - 7:11 pm

Basia, uwielbiam Twoje wpisy – praktyczne, ale tez zabawne do łez ! Świetny blog !

Reply
Ella 11 maja, 2019 - 4:21 pm

Cudowny wpis. Cu-dow-ny!

Reply
Eve 10 stycznia, 2020 - 10:58 pm

Też ostatnio zrobiłam czystkę w kosmetykach i wyrzucałam bez żalu te przeterminowane lub używane na siłę. Za to resztki świec zbieram. Je i szklane pojemniki po świecach. Kupiłam knoty i raz do roku resztki wosku przetapiam, tworząc z nich nowe świeczki. Trochę roboty z tym jest, ale potem na zimowe wieczory jak znalazł 🙂

Reply
Basia Szmydt 11 stycznia, 2020 - 1:48 pm

Super pomysł!

Reply
Teresa 30 września, 2022 - 1:30 pm

Dużo z tej listy wyrzuciłam 🙂 Nawet cześć zdjęć (kiepskie ujęcia z czasów aparatów na kliszę). Ostatnie 2 lata zużywam resztki kosmetyków także przeterminowanych (nielubiane odżywki do włosów jako zamiennik pianki do golenia itp.), 10 past do zębów po dzieciach „nie lubię bo szczypią” właśnie kończę ostatnią, próbki mydełek i szamponów „na basen” itp. 🙂 Nielubiane perfumy służą mi jako odswieżacz powietrza w WC. No i nie kupuję nowych kosmetyków i detergentów. Łazienkowo wychodzę na prostą. O ile lżej! I sprząta się szybciej.

Reply
Basia Szmydt 30 września, 2022 - 2:06 pm

To prawda! O ile lżej

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem