#22 ULUBIONE W SOBOTĘ

Autor: Basia Szmydt

Dobry wieczór w ten pierwszy, naprawdę zimny listopadowy dzień.  Porządnie dzisiaj zmarzliśmy w drodze z kolejki w Śródmieściu do Teatru, do którego wybrałam się razem z moimi synami. I ten moment, kiedy człowiek zmarznięty dociera w końcu do domu, robi sobie herbatę w ulubionym kubku i zajmuje ulubioną pozycję na swojej równie ulubionej sofie nigdy nie smakuje tak dobrze jak właśnie w zimne i szare, listopadowe dni. Ja właśnie zajęłam taką pozycję i opatulona kocem postanowiłam napisać Ci o kilku moich ostatnich odkryciach. Tradycyjnie już – zebrałam je na moim plakacie.

Ciężko teraz o sezonowe kwiaty, gałązki czy inną „zieleninę”. Świat cały pokrył się szarością, a te wszystkie piękne jeszcze niedawno liście leżą w kałużach. Na dzisiejszym plakacie zatem żółte, szklarniowe róże, które wprawdzie cieszą oko, ale z sezonowością mają niewiele wspólnego. Żółty kolor działa na mnie zawsze pozytywnie. Żółte w tym roku są zimowe kurtki chłopaków, żółta jest wydziergana dla mnie przez mamę czapka. No i kabriolet – kabriolet całoroczny, nasza fura po wsi też jest żółta. Żółtym trzeba się otaczać – zdecydowanie!

Dzisiejsze polecenie numer jeden wędruje do niejakiej Doktor Ani. Mam wrażenie, że jestem ostatnią osobą w „internetach”, która dopiero kilka dni temu dowiedziała się kim jest Doktor Ania. Doktor Ania czyli Anna Makowska to doktor nauk farmaceutycznych, blogerka i instagramerka, który w bardzo specyficzny sposób rozprawia się z tak zwanym „shitem”, który nam konsumentom wciskany jest pod nazwą „jedzenie”. Sporo na jej instagramie przekleństw i środkowego palca sfotografowanego na tle „zdrowych” płatków śniadaniowych. Nie zostawia suchej nitki na oszukujących klientów firmach, które wśród swoich produktów mają np. „zdrową wodę” z chorą ilością cukru w składzie na przykład. Dodatkowo ta dziewczyna rozsławiła na cały internet nasza polską, rodzimą, zdrową kapustę kiszoną, która na jej instagramie ma nawet swój hasztag #kiszynkebydż 🙂 No bardzo mi się ta dziewczyna i jej działalność w sieci podoba. Ah! No i wydała kilka dni temu swoją pierwsza książkę 🙂

Pozostając w temacie zdrowia. Poszukując swojej nowej, ulubionej, listopadowej herbaty oto co odkryłam: herbata ekologiczna z kurkumą. czarnym pieprzem, lukrecją, mniszkiem, rumiankiem, trawą cytrynową, kardamonem i cynamonem – pyszna i zdrowa! O prozdrowotnych właściwościach kurkumy przeczytasz na przykład tutaj –> klik
A o mniszku na przykład tutaj — > klik!


Nie zmieniamy tematu. Dalej będzie o zdrowiu. Tę książkę pożyczyłam od przyjaciółki jakieś 2 lata temu. Przejrzałam kilka stron i pomyślałam „O nieeee, znowu lukrowany, nic nie wnoszący do mojego życia poradnik z różową czcionką”. Odłożyłam ją na półkę i wróciłam do niej kilka dni temu i wow… Ta książka jest świetna. To poradnik o jednoznacznie brzmiącym tytule „Pokochaj swoje ciało”, w którym na próżno szukać restrykcyjnych diet i programów treningowych. Zamiast tego przeczytasz o stanach zapalanych, które powstają w naszym organizmie na skutek stresu i złego odżywiania się, o wątrobie, od której wszystko się zaczyna, a my przez całe życie słyszymy o niej tylko w kontekście osób pijących zbyt dużo alkoholu. Przeczytasz o tym jak zbawienny wpływ na Twoje zdrowie ma Twój nastrój, o jedzeniu, które leczy i wreszcie o zdrowym egoizmie, który jest hasłem przewodnim wszystkich publikacji Dagmary Skalskiej. Polecam bardzo po to, żeby być bardziej świadomym tego, co w naszym ciele może się złego zadziać i jak potężny wpływ mamy my sami na to, żeby ten stan poprawić.


Znasz to uczucie, gdy ktoś „zarazi” Cię jakąś piosenką, a Ty potem słuchasz jej nieustannie? Ja się bardzo powoli nudzę piosenką, która mnie w jakiś sposób porusza. Tutaj to nawet nie kwestia jednej piosenki, ale wykonawcy, którego odkrywam codziennie utwór po utworze. Najpierw Monika M. przywiozła mi jego płytę, potem ja wgrałam jego kawałki do swojego telefonu, aktualnie JMSN towarzyszy mi od rana do wieczora, a jego głos jest dla mnie jak balsam. Zmysłowe, kojące kawałki, idealne na listopad, na randkę, na moknięcie na przystanku. Posłuchaj. I tego tez koniecznie posłuchaj — > klik <3


Z kosmetykami na mojej półce jest zazwyczaj oszczędnie. Wychodzę z założenia, że mniej znaczy lepiej. Ostatnio moim ulubieńcem jest ten żel do mycia buzi Sylveco, który kupiłam w naszym maleńkim eko sklepie w miasteczku. O Sylveco nie raz wspominała mi moja siostra, ale ja zazwyczaj kupowałam do mycia twarzy coś na szybko, nie zastanawiając się nad składem :/  Żel rumiankowy do mycia twarzy uspokoił moją twarz pełną wyprysków (jedzenie + hormony). Po użyciu widzę, że moja skóra na twarzy jest napięta, a pory zwężone. Podoba mi się ziołowy zapach, który nie każdemu może odpowiadać, podoba mi się jego wydajność i fakt, że bardzo dobrze robi mi demakijaż. Nie używam już płynu micelarnego ani żadnego olejku. Fajny!
Druga rzecz to perfumy – Yves Saint Laurent Opium Nuit Blanche to jest mój zapach. Długo szukałam idealnego, w konsekwencji w ogóle rezygnując z perfum. Ten zapach jest uszyty dla mnie na miarę. Czasem ciężki, taki na noc (choć ja stosuję je cały dzień), zmysłowy, ultra kobiecy, tajemniczy, jesienny – uwielbiam.


Tę torbę uszyła moja czytelniczka według wskazówek, które nadesłałam jej w mailu. Ależ jest fantastyczna! I torba, i czytelniczka oczywiście 🙂 Basia właśnie założyła swoją firmę Balik Handmade, a w swojej ofercie ma różne torebki i kosmetyczki. Część z nich jest uszyta z tkanin z tak zwanego odzysku, czyli zdobytych w lumpeksach, a to jak wiadomo totalnie moje klimaty. Torba jest pojemna, uszyta z dbałością o każdy detal, ma dużo różnych kieszeni, odpinany pasek i uwielbiam ją każdego dnia. Do kompletu mam w końcu porządną kosmetyczkę, z którą się nie rozstaję. Bardzo, bardzo polecam. Super jest wesprzeć polską, młodą markę, która robi super robotę. Basiu kibicuję!

Na koniec mapy i to wyjątkowo piękne mapy, czyli Niemapy. Na Niemapie nie znajdziesz idealnie rozrysowanych uliczek i zabytków, ale piękne ilustracje, które przedstawiają najciekawsze miejsca i rozrywki w danym mieście, i które z łatwością zlokalizujesz podczas spacerowania. Na odwrocie każdej Niemapy są propozycje zabaw i gier, w które możemy pobawić się z dzieciakami, nawiązujące do historii miasta, które mamy w planie zwiedzić. Super grafika! Taka sama jest na plakatach, które możesz znaleźć na stronie Niemapa.pl. W naszym domu pojawiły się dwa piękne plakaty: jeden przedstawiający lubelską Wieżę Trynitarską, trolejbus i kamienice, a drugi (mój ulubiony) Ilustrowany Słownik Lubelaka, który oprócz tego, że pięknie wygląda na ścianie, to jeszcze wyjaśnia wszystkim odwiedzającym nasz dom kim jest brejdak i czym są ciapy 🙂 Mega fajny pomysł na prezent i super dekoracja do domu, jeśli tak jak ja jesteś tzw. słoikiem, ale w sercu nosisz rodzinne miasto 🙂


To wszystko na dziś. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie.
Dobrego dnia <3

12 komentarzy