JAK URZĄDZIĆ PRALNIĘ W DOMU?

Autor: Basia Szmydt

Pralnia – przedmiot pożądania i marzenie wszystkich, którzy tak jak ja mają co tydzień górę rzeczy do wyprania i najchętniej schowaliby tę górę za zamkniętymi drzwiami.

O tym, że pralnia w naszym domu będzie, wiedziałam już na etapie projektowania. Uszyłam ją na swoją miarę, choć kilka lat musiałam na nią poczekać. Przez pierwsze miesiące mieszkania w domu pralnią nazywałam pomieszczenie, w którym po prostu stała pralka, a na podłodze z dnia na dzień rosła wspomniana góra ubrań czekających na swoją kolej i upranie.
Pralnia przeszła spektakularną metamorfozę, a ja miałam naprawdę sporo przyjemności podejmując decyzje dotyczące jej kolorów i dodatków. Mój mąż kiwał tylko głową zastanawiając się po co mi złote dodatki na przykład. Ja z kolei doszłam do wniosku, że pralnia może być nie tylko praktyczna, ale i ładna.

Oto moja pralnia w całej okazałości. Opowiem Ci z jakich rozwiązań zrezygnowałam (i żałuję!), a które sprawdziły się idealnie.

Nasza pralnia ma jakieś 4 m2. Niezbyt dużo, jeśli chciałam w niej zmieścić kosze na brudne ubrania, pralkę, suszarkę, drążek do wieszania delikatnych ubrań, deskę do prasowania, zlew, blaty do składania i kilka szafek.
Udało się jednak i to w taki sposób, by z pralni korzystało się wygodnie.

Szafki mają stalowoniebieski kolor frontów i blaty w okleinie imitującej marmur. Do tego złote uchwyty i moje wszystkie, pinterestowe inspiracje rodem z amerykańskich domów w końcu się skrystalizowały 🙂 Wszystko pasuje do siebie pięknie, choć Pan Darek – nasz niezastąpiony stolarz, nie mógł powstrzymać śmiechu, gdy mu 10 razy potwierdzałam, że „tak, tak na pewno imitacja marmuru”. Tak więc meble zrobione są na wymiar, z płyty meblowej w okleinie i z szufladami na systemach BLUM – takie rozwiązanie sprawdza się w moim domu idealnie. Korzystam z niego również w kuchni.


Złote dodatki to ostatnio moje ulubione! Stąd złote uchwyty szafek i szuflad, złota mydelniczka w kształcie żółwia, złoty kran i złota ramka na ścianie. W ramce oczywiście zdjęcia dzieciaków, które generują największą ilość prania. To moja własna psychologiczna zagrywka – zdjęcia roześmianych i rozkosznych dzieciaków mają mi przypominać, że ta góra prania jest tylko chwilowa, że przecież za chwilę dorosną, a ja zatęsknię za tą niekończącą się segregacją, wybieraniem programów na pralce, suszeniem, prasowaniem i składaniem (nooot!).



Mogłam też w końcu powiesić na ścianie moją ulubioną, szkolną gablotkę „Len, Konopie”. Kto pamięta takie ze swoich klas? Odkąd ją mam wiedziałam, że zawiśnie w mojej pralni. Pasuje tu idealnie! Duże okno i szeroki parapet to po pierwsze powód, by zrezygnować z wiszących półek, a po drugie  powód, by ustawić tu kilka kwiatów doniczkowych oczywiście.



No dobrze tyle o dekoracjach, pora na użytkowe walory tego pomieszczenia, bo to te tutaj są najważniejsze. Jak sprytnie zagospodarować tę przestrzeń, by było w niej wygodnie prać, suszyć, prasować i składać?

Oto różne rozwiązania, które ja zastosowałam w mojej pralni:

– zamiast ustawiać luzem, na podłodze kosze na pranie ja postanowiłam „ukryć” je w szufladach pod blatem. Jedna szuflada na rzeczy jasne, druga na ciemne. Na blacie ustawiłam dekoracyjny kosz, do którego trafiają ubrania wymagające delikatnego programu prania  (np. kaszmirowe swetry czy koronkowa bielizna). Niewymiarowa wnęka koło drzwi pomieściła kosz na brudną pościel czy narzuty, które na upranie mogą sobie poczekać, a nie zajmują mi miejsca w szufladach z praniem codziennym.


– pralka i suszarka, której jeszcze nie ma, ale jest w planach, a póki co miejsce na nią zasłonięte jest drzwiczkami, będą stały jedna na drugiej, co po pierwsze niesamowicie oszczędza przestrzeń, a po drugie jest wygodne w użytkowaniu. Dodatkowo pralka, którą wstawiłam do mojej pralni to kompaktowa pralka marki Electrolux, która jest idealna do małych pomieszczeń. Gdyby porównać ją ze standardową pralką jest o połowę mniej głęboka i dzięki temu super oszczędza miejsce.



– w pralni znalazło się miejsce na niewielki, stalowy, głęboki zlew, i choć pranie ręczne w naszym domu już praktycznie nie ma miejsca, bo pralka ma programy do nawet najdelikatniejszych ubrań, to zlew w tym pomieszczeniu przydaje się na przykład do wyszorowania kaloszy dzieciaków albo podczas zmywania podłogi.


– nad zlewem jest zawieszona suszarka sufitowa. Kolejny trik oszczędzający miejsce. Choć wiem, że gdy do pralni wstawimy suszarkę – ta sufitowa może okazać się zbędna.


– szafki pod zlewem są głębokie i pojemne. To idealne miejsce na wszystkie środki czystości i inne dziwne rzeczy, których nie mamy pojęcia gdzie trzymać np. narzuty na meble tarasowe, których używamy tylko przez jakiś czas w roku.


– w mojej pralni konieczny jest też drążek, nawet niewielki, na którym mogę powiesić delikatne, lekko wilgotne ubrania na wieszakach, tak by nie odkształciły się podczas suszenia, czy wyprasowane koszule (których ja nie prasuję, bo to się źle może skończyć 😛 ). I tu sytuacja wygląda podobnie jak w przypadku suszarki sufitowej. Wiem, że gdy w pralni pojawi się suszarka i z tego rozwiązania będę mogła zrezygnować. Dlatego jeśli mamy naprawdę mało miejsca na zorganizowanie swojej pralni postawiłabym na dobór odpowiedniej pralki i suszarki, a zrezygnowałabym z drążków, suszarek ściennych czy sufitowych.


– deskę do prasowania zawiesiliśmy na specjalnym haku na drzwiach. Tylko w ten sposób możemy mieć ta