fbpx

DIETA PRZECIWGRZYBICZNA, DETOKS CUKROWY – JAK ZACZĄĆ?

Autor: Basia Szmydt

DLACZEGO?

Ostatnio pisałam ci o powodach, dla których podjęłam decyzję o totalnej zmianie nawyków żywieniowych. Było też trochę o badaniach. Widocznie za mało, bo dostałam od czytelników kilkadziesiąt wiadomości. I zanim cokolwiek dziś napiszę należy ci się czytelniczko ma zdrowy opieprz. Schlebia mi naprawdę, że sprawiam, że pragniesz zmiany, ale na początek odsyłam cię do genialnego tekstu o doktorze Google, do Magdy Szcześlivej. Tuż po tym zastanów się czy mój poprzedni i dzisiejszy tekst zainspirował cię na tyle, by móc się zbadać. Bo badania to konieczność. Nie możesz stwierdzać, że masz Candidę, pasożyty albo raka, bo Basia Szmydt tak napisała. Nie możesz i już. To po prostu głupie. To co może nas łączyć to tempo życia, paskudne okoliczności, w których przyszło nam egzystować i stres – cichy zabójca. Podejrzewam, że w większości jesteśmy pokoleniem trzydziestolatków, więc żniwa tego jak żyjemy dzisiaj dopiero zbierzemy. Zważywszy na to, wskazane jest, by w końcu zwracać uwagę na to, co znajduje się na naszych talerzach i po prostu zacząć zdrowo jeść i zdrowo żyć. Dieta przeciwgrzybiczna, bezcukrowa jest dietą rygorystyczną i trwa przez określony czas. Ty nie musisz podchodzić do tematu tak drastycznie. Ja chcę pozbyć się paskudnej Candidy, ale każdy z nas, kto ograniczy nabiał, cukier i przetworzoną żywność, a zamiast tego zaserwuje sobie tonę warzyw i kasz, czy tego chce, czy nie – poczuje się o niebo lepiej. To logiczne.

Zacznijmy od początku. Moje badanie zrobiłam w klinice Vega Medica w Warszawie. Na ich stronie masz szereg informacji, których ja nie chcę i nie będę powielać. Moje wyniki znasz już z poprzedniego posta. Uczulenie na Canidę, alergia na nabiał i gluten. Dostałam szczegółową rozpiskę tego czego mi jeść wolno lub też nie. Jesteś ciekawa?

DIETA PRZECIWGRZYBICZNA

C Z A S N A (3)

CUKIER. Pod każdą postacią. Zapomnij o tym oczywistym jak cukier biały i brązowy, miód, dżemy, soki, ciasta i ciasteczka. Musisz zrezygniwać także z owoców świeżych (poza kilkoma wyjątkami) i suszonych. Musisz czytać etykiety, by ze zdziwieniem odkryć, że w dzisiejszych czasach to cholerstwo dodawane jest nawet do pomidorów w puszce czy soków 100 %. To dlatego bez sensu jest porównywanie dzisiejszych czasów do naszego dzieciństwa, w którym jadło się chleb z masłem i cukrem. Dziś cukier jest praktycznie wszędzie, nawet tam gdzie jest totalnie zbędny.
GLUTEN. Czyli pieczywo, makaron, naleśniki, racuchy, płatki owsiane, kasze pszenne, większość wędlin. Czytaj etykiety.
BIAŁY RYŻ.
DROŻDŻE. Zastanów się w których produktach możesz je znaleźć. Musisz zrezygnować z wszelkich produktów poddanych procesowi fermentacji takim jak sos sojowy czy czerwone wino i piwo.
NABIAŁ. Wszelkiego w moim przypadku, choć niektórzy mogą spożywać kefiry czy jogurty naturalne.
– Nie wiem czy mam pisać o takich oczywistych oczywistościach jak produkty przetworzone, wszelkie fixy, słodzone soki, napoje gazowane, konserwy, dania gotowe. To jest absolutnie zakazane.
– Unikasz jedzenia na mieście. Jeśli czegoś nie jesteś pewna nie jesz.

No dobrze, ale co ci zostaje? Woda z cytryną?
Nie jest tak źle 🙂

P R O D U K T Y

ZIEMNIAKI. Choć ja przez ostatnie 3 tygodnie jadłam je zaledwie kilka razy.
KASZE. Tu masz pole do popisu. Kasza gryczana, quinoa, jaglana. Wszystkie oprócz kasz pszennych.
CIEMNY RYŻ NIEŁUSKANY.
RYBY, MIĘSO (oprócz wieprzowiny)
WARZYWA ( na szczycie Twojej nowej piramidy żywieniowej)
KWAŚNE OWOCE (jabłka, kiwi i grapefruity)
ZIARNA (słonecznik, pestki dyni, siemię lniane, chia)
– Ja jem ORZECHY. Głównie nerkowce, czasem pistacje.
JAJKA
OLIWA Z OLIWEK, OLEJ KOKOSOWY, OLEJ LNIANY, WIESIOŁKOWY (dobre oleje)
NATURALNE PRZYPRAWY – to one mogą sprawić, że ze zwykłych warzyw wyczarujesz popisowe danie, czego spróbuję dowieść.
MLEKO ROŚLINNE, WODA, HERBATY ZIOŁOWE I OWOCOWE (bez aromatów). Ja piję jedną filiżankę czarnej kawy dziennie jeśli mam ochotę.

MojeKiedy zaczynałam byłam w fatalnej kondycji. Zrobiłam sobie wtedy fotkę. Bałam się ją publikować, bo wyglądam na niej strasznie. Smutna, zmęczona i pozbawiona energii. Niewyspana, zmęczona i zdołowana. Codziennie rano notowałam na moim czole kolejne wypryski. Nie pomagały drogie kosmetyki, nie pomagały naturalne olejki, nie pomagało zrezygnowanie z kosmetyków w ogóle, ani też terapia antybiotykiem. Stwierdziłam, że taka już moja natura.

Pierwszego dnia byłam w totalnej kropce. Nie miałam pojęcia co mam jeść. Wszystko, co brałam do ręki miało w swoim składzie coś, czego mi nie było wolno. Dlatego też pierwszy dzień i kawałek drugiego przeżyłam pijąc hektolitry zielonej herbaty, jedząc jabłka i wafle ryżowe. Zastanawiałam się czy już tak będzie wyglądał mój los. Serio. Byłam załamana. Ale była jedna rzecz, która mnie na maksa zmotywowała do tego, by wytrwać. Powiedziałam sobie, że jestem chora. Po prostu. że to nie fanaberia, ani moda, tylko choroba, którą muszę po prostu pokonać. Pierwszego i drugiego dnia potwornie bolała mnie głowa. Wiedziałam, że mój organizm się oczyszcza, i że to minie.
W kolejnych dniach czytałam etykiety w sklepach, ze zdziwieniem odkrywając produkty, któe zawierają cukier albo nabiał. W życiu bym tego nie podejrzewała. Wieczory spędzałam obłożona książkami kucharskimi. Szukałam przepisów, blogów, inspiracji, choć i tak finalnie wróciłam po prostu do jak najprostszego jedzenia.
Czwartego dnia od rozpoczęcia detoksu i zrezygnowania z nabiału, glutenu i cukru zrobiłam sobie kolejne zdjęcie. Wiem, że mam na nim rozpuszczone włosy i lekki uśmiech, i że to już robi robotę, ale musisz wiedzieć, że nie uśmiecham się bez powodu. Ja po prostu nagle poczułam, że żyję. Poczułam normalność. Przestałam czuć się tak bardzo depresyjnie, mimo, że byłam kilka dni przed okresem, a za oknem listopad. Pierwszy raz od długiego czasu wstałam rano wypoczęta, a mój sen był naprawdę solidny. Jest jeszcze coś – zniknęły mi wszystkie, absolutnie wszystkie krosty na twarzy, a zyskałam rumieńce.

basia
To była niesamowita zmiana, która zmotywowała mnie bardzo.
Zdałam też ogromnie duży egzamin, jakim był wspólny weekend z dziewczynami. Myślałam, że będę tęsknić za winem, za bagietką z masłem, a tu proszę – nie dość, że sama wytrwałam, to jeszcze ZAINSPIROWAŁAM TE KOBIETY DO ZMIANY NAWYKÓW ŻYWIENIOWYCH 😀 Były chipsy z jarmużu, soki z buraka i dużo innego dobra.

Moje (2)

Po 2 tygodniach poczułam się panią tego projektu. Czułam się lekko, pięknie i świeżo. Organizm złapał nowy rytm, totalnie zmniejszyłam porcje jedzenia, za to chciało mi się jeść częściej – co 2-3 godziny. Chodziłam spać o tej samej godzinie, o tej samej zaczęłam wstawać bez budzika- to niesamowite. Wszystko zaczęło mi smakować inaczej. Nie potrzebowałam wymyślnych przepisów, a pieczona pietruszka była niczym czekolada z okienkiem. W tym tygodniu pochłaniałam ogromne ilości kiszonych ogórków i kapusty – organizm o nie krzyczał. Przestałam pić popołudniową kawę, zniknęło uczucie senności. Czasami zdarzało się, że nie piłam jej także rano, co oznacza, że przestałam potrzebować kofeiny, a picie kawy zostawiłam raczej jako formę rytuału, który bardzo lubię. Uwaga! Znalazłam w sobie nowe pokłady cierpliwości do moich dzieci 🙂 Zaczęłam śnić sny! Uwierz mi, że to była dla mnie nie lada abstrakcja. Złapałam rytm przygotowywania posiłków, jedzenie przestało mnie frustrować, zaczęłam się nim naprawdę cieszyć. Podczas drugiego tygodnia miałam jeden dzień, kiedy dałabym się pokroić za brownie od Joki. Wynikało to głównie z tego, że przez cały dzień prawie nic nie zjadłam. To chyba najważniejsza refleksja: jeśli jesteś zorganizowana i wcześniej zaplanujesz wszystko, co masz zjesć w danym dniu, to łatwiej będzie ci pokonać wszelkie pokusy.

2 tydzien

Marchewki w samochodzie i uśmiech na twarzy – dobry zestaw! 🙂

Moje (3)

Jest dużo prawdy w tym, że każdy nawyk potrzebuje 3 tygodni, by stać się normą. Tak też stało się u mnie. Nowe nawyki żywieniowe weszły mi w krew. W sklepie poruszam się pewnie, wiem co jeść, kiedy nie jestem przygotowana. Blacha brownie już na mnie nie dział, wobec Kinder Bueno pozostaję obojętną Królową Śniegu.
Raz jeden łamię się i robię sobie z małżonkiem mym „zdrowego” drinka. Wyciskam sok z jabłek, dodaję cynamon i żubrówkę. Trzy piędzięsiątki żubrówki dają mi takiego kaca następnego dnia, jakiego nie pamiętam z czasów studiów. Ten jeden raz wystarczy mi za nauczkę i nie mam zamiaru tykać alkoholu do końca detoksu. W tym tygodniu również zaczynam łykać probiotyki, które mają mi pomóc odbudować florę bakteryjną. Do tego włączam suplementację witaminą D i picie 50 ml soku z aceroli (hiper dawka witaminy C). Szaleję w kuchni, kupuję nowe książki i fascynuję się zdrowymi przepisami. Powoli zaczynam włączać zdrowe jedzenie w dietę moich dzieci. Zastępuję im prawie całkowicie mleko krowie – ryżowym, albo migdałowym. Ku mojemu zdziwieniu nawet się nie zorientowały. W tym tygodniu staję też pierwszy raz na wadze, bo widzę po ubraniach, że odrobinę schudłam.
Odrobina okazuje się być 5 kilogramami. Startowałam z wagą 70 kilogramów, teraz waga wskazuje 64,5 – 65 kilogramów. No cóż – przyjemny efekt uboczny.

3 tydzien

Podam ci teraz przykładowy, jednodniowy jadłospis.

Rano, 6:00 – 7:00 kawa czarna lub herbata zielona, w zależności od tego jak przebiegła rodzicielska noc. Na drogę, wioząc dzieciaki do przedszkola łąduję pół litra wyciśniętego soku z kilku marchewek, buraka i jabłka. To ma w sobie tyle błonnika, że zapełnia mi brzuch do 10:00 – 11:00.

12:00 jem zupę. Dziś zupę kokosową z soczewicą i pomidorami, która jest obłędna po prostu.

14:00 Przekąska, czyli pudding chia. Mogą to być nasiona chia namoczone w soku marchwiowym, mogą być w mleku roślinnym. Do tego na przykład kiwi.

16:00 – 17:00 jem obiad z dziećmi. Zazwyczaj piekę sobie rybę i jem ją z toną surówki z kiszonej kapusty, albo piekę warzywa i jem je z kaszą.

20:00 piję sok warzywno owocowy i zjadam kilka orzechów jeśli jestem jakoś mocno głodna, choć zazwyczaj wystacza mi obiadokolacja o 17.

Moje samopoczucie mnie zmotywowało. Przestałam myśleć o jedzeniu tak intensywnie. Skupiłam się na wewnętrznym spokoju, by zminimalizować stres. Cieszyłam się tymi posiłkami, ale dbałam, by mi słuzyły. Wszystko złozyło się w jedną całość. Pragnienie, by dobrze wyglądać, by doskonale się czuć, by mieć energię i zdobywać świat.

Dziś po 3 tygodniach jadąc samochodem popijałam sok z marchewki i buraka przelany do butelki po małej cisowiance, nie wyglądało to trendy i glamour. Obok przedstawicielka handlowa doskonale zrobiona odpalała cienkiego papierosa. Życie to sztuka dokonywania wyboru. Wypiłam swój sok do dna, spojrzałam w lusterko i uśmiechnęłam się sama do siebie. Czuję, że jestem na dobrej drodze, że dobrze wybrałam.
Co dalej? Chciałabym włączyć w swój dzień ruch. Na początek delikatnie – długie spacery. Mam nadzieję, że znajdę na to czas. Do tego sauna, która cudownie detoksykuje organizm. Zamierzam też robić dużo zdjęć posiłków, które przygotowuję i dzielić się z tobą tymi przepisami, choć z reguły są tak banalnie proste w przygotowaniu, że nie trzeba przepisów. Chciałabym również popracować nad zminimalizowaniem stresu, bo zdrowa dusza i zdrowe jedzenie idą ze sobą w parze i jedno bez drugiego nie lubi funkcjonować. Byłoby śietnie gdybyś trzymała za mnie kciuki 🙂

Uściski
B.

Spodobają Ci się także:

55 komentarzy

Nu 14 grudnia, 2016 - 2:46 pm

Trudne do wykonania gdy się pracuje.. 8 h plus dojazdy itd.. Sama wiem bo mimo ze tak wlasnie nie mam czasu staram sie zdrowo odzywiac i od poltora miesiaca cw2icze codziennie. Codziennie 40 minut mimo ze praca, dziecko, dom. Tak ze czas na cwiczenia znajdziesz.. Dawno odkrylam ze cukier mi szkodzi (tak jak pisalam juz w komentarzu kiedys) a na pomoc sa kiszonki, kefiry, rezygunje z chleba – nie znaczy ze nie jemn, poprostu jem rzadko i wybrany, pomaga tez olej z oregano.

Ps zadziwia mnie jak malo osob zdaje sobie sprawe z tego cukru i skladnikow w tym co jedza. W ksiazce Zaremby Leczenie dieta. wygraj z Candidia pisze o tym, ze Candidia pojawia sie .. by zwalczyc nowotwor. Jezeli pojawila sie candidia tzn ze to ostatni dzwonek byl.. Candidia pojawia sie by zwalczyc gdzies tam tworzac sie powoli i podstepnie tkanki nowotrowe wiec niby po to zeby pomoc ale skutek uboczny jest taki jak opisujesz.

Zdrowia zycze i wytrwalosci.

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:26 pm

bardzo ciekawe, muszę koniecznie kupić tę książkę.

Reply
kajuchnowa 14 grudnia, 2016 - 4:16 pm

Basia jesteś wielka ! Bardzo czekałam ma ten wpis. Dojrzewam do tej decyzji tj. przejścia na zdrową stronę życia 🙂 u mnie nawracające infekcje babskie i wiele innych przykrych i uciążliwych objawów. Czekamy na Twoją relacje po kilku kolejnych tygodniach.

Reply
Ania 14 grudnia, 2016 - 4:44 pm

Basiu….w wersji 5 kg+ wyglądałaś zdecydowanie lepiej 😉

Reply
Joanna 14 grudnia, 2016 - 6:28 pm

Bardzo dobrze, że zmieniłaś nawyki i jesteś z tego zadowolona 🙂 Ale jak na moje oko, to strasznie mało jesz… może skonsultuj dietę jeszcze z innym dietetykiem? Bo fakt, że teraz schudłaś i świetnie się czujesz może też wynikać z faktu, że prawie nic nie jesz, a jak przyjdzie gorszy moment w twoim życiu (czego ci absolutnie nie życzę, ale niestety czasem się takie zdarzają) i trochę popłyniesz z dietą, to może się to na tobie źle odbić (np. efekt jojo).

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:25 pm

ja nie jestem na diecie, która ma mnie odchudzić, ale ma mi pomóć wyzdrowieć. Po zakończeniu detoksu pewne produkty wrócą, a tym samym mój jadłospis zacznie wyglądać inaczej.

Reply
Monika | wikilistka.pl 14 grudnia, 2016 - 7:09 pm

Trzymam kciuki i czekam na kolejną dawkę inspiracji. Czuję, że gdzieś wewnętrznie jestem o krok bliżej od podejmowania trudnych decyzji <3 Dziękuję!

Reply
Kamila 14 grudnia, 2016 - 7:19 pm

Basia! Woda aaa! Krzyczę jak czytam! Herbata lub kawa rano odwadnia organizm! Nawet ta zielona nie jest już takim skarbem jak kiedyś.

P.S Cudownie widzieć Cię w takiej formie :)!!!

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:24 pm

Nie pisałam o wodzie, uznałam to za oczywistość 🙂 dziękuję :*

Reply
Anita 14 grudnia, 2016 - 7:27 pm

ooo Gratulacje! Przeglądając ten post widzę Ciebie uśmiechniętą na zdjęciach, ale czytając go wiem, że masz pełno uśmiechu w sobie. Taka zmiana jest ogromnym wyzwaniem, jestem z Tobą! Zainspirowałaś mnie. Chociaż jestem na wakacjach, gdzie wszystko jest bardzo drogie, a najtańszym rozwiązaniem są fast foody, to już wiem, że polecę dziś do sklepu i kupię trochę warzyw … na kolację zjem pieczone frytki z marchewki. Buźka! Trzymam kciuki i pozdrawiam z prosto z Kalifornii!

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:23 pm

a idż Ty z tą Kalifornią 😀 dziękuję <3

Reply
Aneta 14 grudnia, 2016 - 7:43 pm

boże Ty nic nie jesz :O

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:23 pm

jem w zasadzie cały dzień, ale musisz wiedzieć, że organizm w pewnym momencie nie potrzebuje aż tyle jedzenia. Ja czuję się po prostu syta, ale kiedy jem rybę z kapustą kiszoną, to na moim talerzu ląduje pół kilo tej kapusty. Ciężko być głodnym po takiej dawce.

Reply
Paulina 14 grudnia, 2016 - 8:08 pm

Jestem pod wielkim wrażeniem zmian jakie wprowadziłaś! Podziwiam,kibicuję i dziękuję za inspirację! Pozdrawiam,Paulina ☺

Reply
Mary 14 grudnia, 2016 - 8:08 pm

Jak to mówią: Jemy po to, aby żyć, a nie żyjemy po to, aby jeść. Także moim zdaniem w Twojej diecie nie ma nic niepokojącego. Jeśli czujemy, że nasz organizm czuje się dobrze to jest to dla nas najlepszy dowód na to, ze jesteśmy na dobrej drodze. Dziękuję za ten wpis… Dojrzewam do decyzji zupełnej zmiany nawyków żywieniowych.

Reply
Sandra 14 grudnia, 2016 - 8:11 pm

Soki NIGDY nie są dosładzane 🙂 Ewentualny cukier to cukier znajdujący się naturalnie w owocach. To, co zawiera cukier to może być nektar lub napój.

Dziękuję za motywację, by zacząć jeść prawidłowo i walczyć z problemami z żywieniem. Czekam z niecierpliwością na przepisy lub pomysły dań, z których mogłabym również skorzystać. Niestety na gluten i nabiał mój organizm nie reaguje najlepiej… :/ Dlatego byłoby super przeczytać listę dań, które ich nie zawierają.
Trzymam kciuki za kolejne sukcesy 🙂

Reply
Anka 14 grudnia, 2016 - 8:17 pm

Pozdrawiam i życzę wytrwałości:) Jestem na tej samej drodze w walce z candidą. Bardzo bym chciała przepis na zupę kokosową, o której wspominasz:)

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:21 pm

będzie niedługo 🙂

Reply
Monika 14 grudnia, 2016 - 8:28 pm

Miesiąc temu i ja dołączyłam do grona osób, które rezygnują z nabiału, glutenu i cukru. Również jestem teraz wielką poszukiwaczką zdrowych przepisów i inspiracij, dlatego też podrzucam kilka smacznych i szybkich pomysłów na śniadanie:
– dwuskładnikowe placuszki bananowe ( dwa banany, jedno jajko – rozgnieść, wymieszać i smażyć, można dodać cynamon, posypać owocami, itp. )
– owsianka( są dostępne bezglutenowe ) na mleku kokosowym z owocami albo masłem orzechowym i bananem, pychaaa 🙂
– sałatka – awokado/tuńczyk/jajko na miękko/olej lniany lub oliwa
– omlet ze szpinakiem i suszonymi pomidorami
– twarożek z orzechów nerkowca(moje ostatnie odkrycie, jest pyszny! )
Trzymam kciuki, żeby się udało 🙂 szybkiego powrotu do zdrowia i dobrej formy!!
Pozdrawiam ciepło

Reply
jola 14 grudnia, 2016 - 8:34 pm

Miałam już kiedyś pisać, że wyglądasz super i nawet się zastanawiałam czy to może zmiana włosów. A to wszystko się na to składa. Powiem Ci, że promieniejesz i wyglądasz super. Widać, że to co miało działać, działa i to jak!!!!! Pozdrawiam!!!!!i dzięki za super inspiracje na blogu

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:21 pm

dzięki 🙂

Reply
Ania 14 grudnia, 2016 - 8:44 pm

Fakt – jesz mało. Ale może to inni jedzą za duzo.. Najważniejsze ze dobrze sie czujesz. Czekam na przepisy, bo troche wiecej warzyw by sie przydało- u nas cukrzyk w domu, na pewno mu nie zaszkodzą 😉
P.S. naprawde nie poczuli różnicy w mlekach? A z czym jedzą/piją mleko? Moj sojowego nie chce

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:20 pm

mleko zmiksowane z kaszą jaglaną i miodem pite przez słomkę jak koktajl – do tego potrzebne nam mleko 🙂

Reply
Karolina 14 grudnia, 2016 - 10:21 pm

Jestem po badaniach. Mam candide. Jutro jadę zrobić próby wątrobowe bo lekarz chce mi dać antybiotyk na grzyba w jelitach i tego na paznokciach u stóp. Wiedziałam od dawna, ze coś mi jest i podejrzewałam, ze to właśnie to ale nic z tym nie robiłam.
Od jutra zaczynam detoks i jestem przerażona. Dzisiaj przywiozłam 15 kg jabłek od wujka 😀

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:19 pm

powodzenia, trzymam kciuki! 🙂

Reply
Sylwia 18 lutego, 2017 - 6:59 pm

Candida jest przerosnieta przez antybiotyki, które zniszczyły florę jelitową, radzę bronić się rękami i nogami przed antybiotykiem, nie biorę od 3 lat i w końcu czuję że zdrowieję, odbudowuje swoje jelita, oczywiście dieta i naturalne środki przeciwgrzybicze. Polecam olejek z oregano im mocniejszy tym lepszy, srebro koloidalne tylko trzeba pogrzebać o tym w necie, które nadaje się do picia. Te srebra z aptek nie nadają się. Za bardzo leczyło ludzi i koncerny farmaceutyczne spowodowały wycofanie. Ponadto strona internetowa bioslone.pl i książka Andrzeja Janusa – Wygraj z candidą. „Alkaiczny detoks” świetna książka na temat oczyszczania organizmu z rozpisanymi dietami i przepisami. Polecam także informacje na YouTube o wodzie alkaicznej. Piję taką wodę i czuję się super, ważny też sposób picia i ilość.

Reply
Renata 14 grudnia, 2016 - 10:24 pm

Kibicowalam Ci, jak zaczelas i bylam ciekawa rezultatow, bo sama doswiadczylam, jak duzo niespodziewanych rezultatow przynosi zmiana diety, a zwlaszcza odstawienie cukru. I to mimo ze nie mam Candidy. Energia, humor, cera, jakosc snu, trawienie, brak pobolewania w stawach, nienagannie dzialajace hormony… Cudownie czytac, ze tak swietnie ci idzie. Ja od czasu do czasu sie „opuszczam” i wtedy czuje sie tak fatalnie, ze nie trudno wrocic. I potwierdzam, po jakims czasie migdaly smakuja jak slodycze, nie wspominajac o pieczonych warzywach. W porownaniu do ciebie jem wiecej bialka (miesa, ryb, jaj), ale tez jem tone warzyw. Natomiast nie wiem, jak moje dzieci nauczyc tak jesc, bede sledzic, jak Tobie sie to uda 🙂

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:19 pm

narazie z dziećmi działam maleńkimi kroczkami, głównie w zupach przemycam warzywa.

Reply
Paula 15 grudnia, 2016 - 6:55 am

Jak już od dawien dawna na takiej diecie, też przez to samo. Tylko, że mój lekarz zalecił pół roku. Wydawało mi się to niemożliwe, dzisiaj nie wyobrażam sobie powrotu do batoników (które tak kochałam), śmieciowych burgerków… Im bardziej zaangażujesz się w to całe zdrowe żarcie, tym bardziej będzie Ci szkoda to przerwać. Świetnie, że już po 3 tygodniach czujesz się lepiej. Z ciekawości zapytam co za probiotyki łykasz na odbudowę flory bakteryjnej jelit? Mam nadzieję, że nic agresywnego.

Reply
Asia_zespokojem 15 grudnia, 2016 - 8:16 am

Gratulacje! Ja znów zabieram się, żeby rzucić cukier, bo miałam wcześniej okresy, że go w zasadzie nie jadłam i byłam przekonana, że już nie wrócę, ale jednak aż tak łatwo nie jest… nie jem co prawda bardzo źle, ale więcej warzyw i mniej słodkiego smaku zdecydowanie zrobi mi dobrze.
Ze stresem sobie z kolei radzę całkiem nieźle, ale to też kwestia wypracowanych już nawyków i metod „ogarniania” swoich myśli i emocji 🙂 powodzenia!

Reply
Ania 15 grudnia, 2016 - 8:52 am

Brawo ty! Pamiętasz, pisałam do Ciebie na messengera, akurat przechodzilam z synkiem na taką dietę. Nam też się udało! !! Hurra. Mój mały dużo lepiej funkcjonuje,uwielbia jaglanej z suszonymi owocami,próbuje nowych smaków, i co najważniejsze zaczął sam jesc i prosi o zupe! 🙂 ja powoli tez wracam do takich nawykow bo przez stres trochę podjadalam słodyczy i pieczyta i robiło się błędne koło- traciłam siły i chęci. Ale 2 dni temu okazało się że jestem w ciąży! Wiec wiem dla kogo mam zdrowo się odżywiać 🙂

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:18 pm

Pamiętam 🙂 GRatulacje <3

Reply
Anu 15 grudnia, 2016 - 11:42 am

Mnie się też wydaje, że prawie nic nie jesz…soki warzywne i owocowe są na pewno ważne, ale zastępują Ci całkowicie 2 posiłki…nie jesz śniadań? Zawsze jest zupa, obiad i przekąska?

Reply
Basia Szmydt 15 grudnia, 2016 - 1:09 pm

nie traktuj tego jadłospisu tak dosłownie. Jem tyle ile potrzebuję, a uwierz mi jestem ostatnią osobą na świecie, która mogłaby chodzić głodna. Dla mnie jedzenie jest podstawą dobrego samopoczucia.

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:17 pm

jem śniadania 🙂

Reply
elka 15 grudnia, 2016 - 11:59 am

Może podzielisz się ciekawymi książkami kucharskimi, jakie polecasz? 🙂

Reply
Marta 15 grudnia, 2016 - 12:40 pm

Jestem pod wrażeniem, naprawdę, mam ochotę na zmiany, może nie tak rewolucyjne, ale u mnie do tej pory było tak, że wszystko albo nic… Albo wydawałam majątek w zielarni i działach ze zdrową żywnością, odstawiałam cukier, kupowałam mąki bezglutenowe, piekłam wegańskie ciasta, albo wracałam do głęboko zakorzenionych nawyków i smaków… Grudzień niestety obfituje w słodkości z paczek mikołajowych, do tego moja zimowa depresja, ciemność, zimno, nawet dziś powiedziałam pediatrze, że chcę profilaktycznie odrobaczyć całą rodzinę, bo mamy tyle objawów, że wolę to zrobić dla świętego spokoju, ale zmiana diety nie wchodzi w grę i czy to zadziała…teraz wołam stop! Nie ma innego sposobu na powrót do lepszej kondycji, może nie będzie tak spektakularnie jak u Ciebie, ale nawet ograniczenie cukru będzie lepsze niż pogrążanie się nadal… Wywaliłam więc do połowy wyjedzone adwentowe kalendarze z syfnymi czekoladkami, galaretki, kinderki. Wiele nie zostało, bo niestety zjadłam… Mam zamiar uczepić się tego, co napisałaś, że wróciła Ci cierpliwość do dzieci, energia do życia, radość, a na tym najbardziej mi zależy, bo już sama nie wiem, co się dzieje, że mając tyle powodów do szczęścia nie mam siły się tym cieszyć:( m&m’sy nie działąją ;P
planowałam detoks, ale wiosną latem, jak będzie więcej owoców i warzyw. A przecież uważność na to, co się je zawsze jest w cenie, niezależnie od pory roku :-)Trzymam kciuki 🙂

Reply
Eda 15 grudnia, 2016 - 7:35 pm

Basia no Alleluja! Wrzucaj te przepisy i idziemy za Tobą jak owieczki 🙂

Reply
Asia 16 grudnia, 2016 - 10:36 am

Trzymam kciuki! Bardzo chętnie podpatrzę Twoje przepisy i nie dla tego że potrzebuję detoksu ale dla tego że jestem w ciąży i w zimie jest tak mało różnorodnych owoców (które mogę pochłaniać w kilogramach) że muszę (i bardzo chcę ze względu na właśnie dużą ilość cukru) zastępować je warzywami a po za codzienną sałatką i jakimiś warzywnymi kotletami dwa razy na tydzień nie mam na nie większego pomysłu 🙂 czekam więc

Reply
aga 16 grudnia, 2016 - 10:56 am

Ale wiesz, że sok z burakow musi odstać z pół godziny, żeby nie był niezdrowy?
Bo nie wszyscy to wiedzą

Reply
Basia Szmydt 16 grudnia, 2016 - 7:16 pm

nie wiedziałam, poczytam, dzięki!

Reply
Wiosna 16 grudnia, 2016 - 1:02 pm

Basia wcale nie je za malo, to wiekszosc ludzi je za duzo .Wyglada i czuje sie super, wiec widocznie taka ilosc jej wystarczy – jakosc, a nie ilosc sie liczy. Ja rowniez jem malo i to od lat, ale to na codzien, od swieta pozwalam sobie na spore odchyly i z glodu jeszcze nie umarlam 😉

Do dziewczyn, ktore maja problemy z grzybiczym nawracajacym zapaleniem pochwy – to byl tez moj problem, pomoglo mi stosowanie dopochwowo tamponow nasaczonych kilkoma kroplami olejku herbacianego,przewaznie aplikowanych na noc – to prawdziwy pogromca bakterii, grzybow i drozdzy. Rowniez picie sporo wody z cytryna odkwasilo moj organizm, mimo ze nie potrafie calkowicie wyeliminowac slodyczy z diety.

Basiu, brawa dla Ciebie, widac ogromna zmiane, promienieje z Ciebie zdrowie i radosc, oby tak dalej 🙂 i dzieciaki tez na pewno na tym skorzystaja, ciekawi mnie, czy przekonalas do zmiany diety rowniez meza? Bo mezczyzni raczej kiepsko sie zapatruja ta takie diety…

Reply
Mama Bianki 16 grudnia, 2016 - 8:23 pm

Polecam książki Michała Tombaka. Trafiłam kiedyś wersję pdf za darmo, więc nie trzeba kupować. Między innymi jest informacja o tym, dlaczego warto pozostawić świeżo wyciskany sok z buraka na jakiś czas, przed wypiciem. Życzę wytrwałości!

Reply
Ania 20 grudnia, 2016 - 11:10 am

Witam, jakie książki Pani poleci, aby przygotować się na detoks?

Reply
Gosia 29 grudnia, 2016 - 10:39 pm

A kapusta kiszona jest ok? ja wykluczam córce i wydawało mi się nie można ze względu na proces fermentacji? Pozdrawiam.

Reply
Basia Szmydt 30 grudnia, 2016 - 8:56 am

Mi służy. Najlepiej skonsultować to z jakimś lekarzem.

Reply
Ania 6 stycznia, 2017 - 7:14 pm

Mocno trzymam za Ciebie kciuki 🙂 i podziwiam i się cieszę 🙂 bardzo Ci dziękuję za te posty o zmianie odżywiania. Dałaś mi wskazówkę dotycząca moich ostatnich problemów zdrowotnych. Nie myślałam żeby badać się pod kątem nietolerancji i grzybów ale teraz się zbadam 🙂 a wyglądasz teraz bosko 🙂

Reply
GosiaSkrajna 11 stycznia, 2017 - 12:39 pm

Basiu, trzymam kciuki. Cudownie że dzielisz się swoją historią. niech będzie inspiracją dla każdej z Nas,
ja swoja przygodę zaczęłam 1,5 temu. Schudłam 5kg, aby po roku przytyć 10kg. I mimo wiedzy teoretycznej (chodziłam do dietetyczki) stres spowodował, ze nie umiałam wytrzymać w swoich postanowieniach. Okazało się również, że za dużo zmian wprowadziłam jak dla siebie. u mnie sprawdza się metoda małych kroczków. Zaczęłam od niejedzenia słodyczy. Nie mylić z nieużywaniem cukru. Bo słodzę kawę, herbatę, jem ketchup, parówki i zdaje sobie sprawę, że jedzenie jest nafaszerowane cukrem. Nie mniej jednak już ta jedna decyzja spowodowała lepsze samopoczucie, i lekkie schudnięcie. Kolejnym krokiem będzie „lepsze” jedzenie. Jeszcze dziś nie potrafię zrezygnować z kawy z mlekiem, parówek, wędlin, kasz, makaronu czy ryżu…Ale staram się przynajmniej zachować odstępy miedzy posiłkami, a nie podjadać jak kiedyś. Ogromnym plusem jest to, że dzięki ograniczeniu słodyczy również moje dzieci jedza go zdecydowanie mniej 🙂 iż tego powodu jestem ogromnie szczęsliwa…pzdr

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2017 - 11:01 am

trzymam kciuki. Z kasz czy ryżu nie rezygnuj. Parówkę dobrą zjedz okazjonalnie. A kawa – odkryj smak czarnej! Po 2 tygodniach zapomnisz o mleku 🙂

Reply
bajeczkadlasyneczka 3 lutego, 2017 - 3:33 pm

Basiu, a mogłabyś zdradzić którego z lekarzy z Vega Medica odwiedziłaś? Od roku chodzę do naturopatki ale nie jestem zbyt zadowolona z rezultatów – pewnie dlatego że podstawą terapii są u niej krople ziołowe – dietę traktuje dość marginalnie. Chciałabym – dla odmiany – przejść się do Vega Medica, ale nie znam tam żadnych nazwisk; chętnie wybrałabym się tego samego lekarza co Ty, skoro byłaś zadowolona. PS. Dzięki za ten wpis – dał mi impuls do działania.

Reply
Basia Szmydt 3 lutego, 2017 - 6:37 pm

napisz do mnie maila.

Reply
Magda 12 kwietnia, 2017 - 3:05 pm

Basiu, jak długo trwa(ł) Twój detoks? Ile to jest tygodni? I co potem jesz? Powoli włączasz z powrotem wszystkie produkty czy też nadal ograniczas niektóre z nich? Pozdrawiam, Magda

Reply
Lis 28 września, 2017 - 9:32 am

Bardzo ciekawy i motywujący post 🙂 i widoczna poprawa wyglądu. Powodzenia!

Reply
Basia Zawiła 14 stycznia, 2020 - 11:45 am

Basia! Czytam Twój wpis i jakbym czytała o sobie! Ja jestem obecnie w drugim dniu detoksu. Próbuję pozbyć się Candidi już półtora roku. Próbowałam nie jeść cukru przez miesiąc. Mam na myśli w produktach oczywistych. Efekt był marny. Teraz czas na detox. Trzymam za Ciebie kciuki!

Reply
Basia Szmydt 16 stycznia, 2020 - 7:02 am

A ja za Ciebie! Ps. Z tym cukrem to chodzi o to, by wyeliminować go zewsząd – i z produktów oczywistych i z tych nieoczywistych też

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem